Duże zmiany w menu wielu restauracji. Można się zdziwić
AdobeStock
Newsy

Duże zmiany po pandemii w menu wielu restauracji. Można się naprawdę zdziwić

Możecie przeżyć zaskoczenie, gdy wybierzecie się do restauracji. Zmienia się menu, a także… ceny.

Pandemia koronawirusa wymusiła na restauracjach spore zmiany. By przetrwać, niektóre z nich musiały zupełnie zmienić swój sposób działalności – na przykład nawet najbardziej eleganckie lokale zaczęły serwować dania na wynos w plastikowych pojemnikach. Teraz gdy branża gastronomiczna ponownie może działać (choć w reżimie sanitarnym i przy ograniczonej liczbie stolików), wiele restauracji wprowadziło u siebie sporo zmian – zwłaszcza w menu. Jak wygląda sytuacja w gastronomii po pandemii? O tym opowiedzieli właściciele i pracownicy restauracji w rozmowie z portalem natemat.pl.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Dania wege zamiast mięsa

W Polsce widoczny jest trend jedzenia wege, który nabiera coraz większej popularności. Nie wpłynęła na to nawet pandemia koronawirusa i Polacy chodzący do restauracji często pytają o dania wegetariańskie i wegańskie. Dlatego w wielu lokalach dania składające się głównie z warzyw zaczynają dominować w karcie:

Wcześniej 80 proc. mojej karty było mięsne. Teraz buduję danie, które z marszu jest wegetariańskie i daję do niego opcję doboru ryby albo mięsa. Nie zrezygnuję z burgerów i świeżej ryby zupełnie, ale wege zdecydowanie jest górą – mówi Gaweł Czajka, właściciel restauracji Cały Gaweł w Sopocie.

Zobacz także
Obiad w restauracji nie dla każdego. Ceny wzrosną nawet o 20 procent

Obiad w restauracji nie dla każdego. Ceny wzrosną nawet o 20 procent

Paszport po szczepieniu na COVID-19? Czy będzie można z nim iść do restauracji, kina i jechać na wakacje?

Paszporty szczepionkowe od 1 lipca. Będą konieczne, żeby zjeść w restauracji lub podróżować?

O trendzie diety bezmięsnej mówi także Agnieszka Borek, która zajmuje się marketingiem dla gastronomii:

Trend jedzenia wege rósł od jakiegoś czasu, a pandemia bardzo to przyspieszyła. Warszawa nie od dziś jest w światowej czołówce wegetariańskich miast(…)W trakcie ostatniego roku nastała moda na zdrowie i całe szczęście. To już nawet nie chodzi o ekologię i efekt cieplarniany, odrzucamy mięso, bo po mięsie źle się czujemy. Zaczniemy iść w kierunku fleksitarianizmu, czyli mięso będziemy jeść sporadycznie i tylko wysokiej jakości.

Swojskie jedzenie króluje w restauracjach

Co ciekawe, w trakcie pandemii koronawirusa Polacy zdecydowanie zaczęli preferować dania domowe – i mowa tutaj nie tylko o gotowaniu, ale i kwestii wyboru dań zamawianych w restauracji. Przed pandemią ludzie chętnie eksperymentowali i zamawiali w lokalu różne wymyślne dania, jednak teraz Polacy wolą potrawy sprawdzone i bezpieczne. To tzw. comfort food, czyli tradycyjne jedzenie – na przykład fasolka po bretońsku, pierogi czy kotlety schabowe.

W restauracjach będzie drogo

Niestety, nie ma co liczyć na okazyjne ceny i promocje w restauracjach. Właściciele lokali zapowiadają wprost, że tanio nie będzie. Spowodowane jest to głównie bardzo wysokimi cenami żywności, w tym egzotycznych składników – takich jak np. krewetki:

Zwłaszcza owoce morza, one podrożały spektakularnie: ich opodatkowanie kilka miesięcy temu skoczyło z 8 do 23 proc. Dlatego teraz krewetki w knajpach są absurdalnie drogie – mówi Gaweł Czajka.

Z kolei Tomasz Muza z krakowskiej restauracji Molám Thai Canteen & Bar dodaje, że do wzrostu cen przyczyniają się bardzo wysokie opłaty za importowane produkty:

Teraz żadne normalne linie lotnicze nie latają, więc samoloty cargo mogą windować ceny. Ostatnio do każdego kilograma przesyłki lotniczej z Tajlandii trzeba było dopłacić 3,95 funta, czyli około 20 zł

Czytaj także:

Obiad w restauracji nie dla każdego. Ceny wzrosną nawet o 20 procent
AdobeStock
Newsy
Obiad w restauracji nie dla każdego. Ceny wzrosną nawet o 20 procent
Nie mamy dobrych wiadomości – choć restauracje się otwierają, ceny dań zwalają z nóg.

W trakcie pandemii koronawirusa i przeciągających się lockdownów, restauratorzy byli zmuszeni zamknąć swoje lokale i nie mogli prowadzić działalności tak, jak wcześniej. Teraz gdy zakażeń jest coraz mniej i restauracje mogą ponownie przyjmować gości, rzeczywistość wcale nie rysuje się różowo. Wiele wskazuje na to, że ceny w lokalach mogą wzrosnąć nawet o 20 procent! Czym to jest spowodowane? Drożyzna w restauracjach Mogłoby się wydawać, że powodem podwyżki cen w restauracjach jest fakt, że restauratorzy chcą sobie „odbić” czas lockdownu. Choć część z nich to robi, w większości przypadków wysokie ceny w lokalach są spowodowane czynnikami, na które ich właściciele nie mają w ogóle wpływu. O szczegółach opowiedziała w „Business Insider” Agnieszka Furmaniak z Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej: To oczywiście zależy od restauratora i profilu restauracji. Wszystko zdrożało. Podwyżki cen widać szczególnie na produktach spożywczych: w górę poszły ceny zbóż i mięsa. Ogromnie zdrożały także śmieci - niektórzy restauratorzy muszą mierzyć się nawet z 500 proc. wzrostem - ceny mediów także poszły w górę, a trzeba przecież pamiętać, że prąd i woda w restauracji są w ciągłym użyciu. Opłata cukrowa dotyka nas przy sprzedaży lemoniady. Restaurator musi płacić ten podatek, jeżeli sprzedaje napoje słodzone klientowi. Poza tym są zmiany w samych dostawach. Zdarza się, że cena pozostaje u producenta ta sama, ale gabaryty się zmniejszają Brak rąk do pracy Kolejnym problemem, z którym mierzą się restauratorzy, jest brak pracowników . W trakcie pandemii, gdy sytuacja w gastronomii była bardzo niepewna, część osób z branży postanowiła szukać pracy w innych miejscach. Teraz nie chcą wracać do kuchni – zwykle jako...

W gastronomii brakuje rąk do pracy, na zmywaku można już zarobić ok. 40 zł/h. I tak nie ma chętnych
AdobeStock
Newsy
W gastronomii brakuje rąk do pracy, na zmywaku można już zarobić ok. 40 zł/h. I tak nie ma chętnych
Choć restauracje już niedługo się otwierają, ich właściciele wcale nie mają powodów do radości – w lokalach nie ma komu pracować.

Gdzie się podziali kucharze, kelnerzy i barmani z restauracji, które były zamknięte w trakcie bardzo długiego lockdownu? Odpowiedź jest prosta – część z nich po prostu zmieniła pracę i raczej nie zamierzają wracać do gastronomii. Pracownicy sobie radzą, jednak właściciele restauracji mają teraz bardzo duży problem. Nie dość, że przez pandemię ceny towarów i opłat wzrosły (do tego doszedł podatek cukrowy ), to jeszcze brakuje rąk do pracy . A dawnych kelnerów i kucharzy nie przekonują nawet wysokie stawki. Jak donosi łódzka „Gazeta Wyborcza", rekordowa stawka za godzinę mycia naczyń w tym mieście wynosi 37 zł! Ale jak otworzyć restaurację, gdy nie ma jej kto obsługiwać? Kucharze na kasie Okazuje się, że wielu pracowników gastronomii w trakcie pandemii pracę znalazło… w handlu. Grupa Progres opublikowała raport, z którego wynika, że osoby pracujące w restauracjach oraz hotelach zaczęły szukać pracy w miejscach kompletnie niezwiązanych z ich branżą. Wiele z nich zatrudnienia szukało w sklepach, które w końcu nawet w trakcie lockdownu były czynne. A chętnych do pracy nie brakuje – sklepy cały czas dostają podania o pracę. I rzeczywiście, większość z nich przesyłają pracownicy gastronomii. Przeważają kandydaci z branży gastronomicznej: kucharze i kelnerzy – mówi pracownik HR PSH Nasz Sklep, sieci franczyzowej. Sporym zainteresowaniem wśród osób poszukujących pracy cieszy się m.in. sieć sklepów Kaufland, o czym poinformowała w rozmowie z handelextra.pl Małgorzata Ławnik, dyrektor pionu personalnego Kaufland Polska: My również obserwujemy ten trend w naszej sieci, przy czym najbardziej widoczny był on w trakcie pierwszej fali epidemii koronawirusa(…)Utrzymaliśmy zatrudnienie na stałym poziomie, ale odnotowaliśmy także...

Otwarte restauracje nie dla wszystkich? Ceny w knajpach pójdą ostro w górę
Adobe Stock
Newsy
Otwarte restauracje nie dla wszystkich? Ceny w knajpach pójdą ostro w górę
Okres pandemii i zamknięcia lokali gastronomicznych dał się wszystkim we znaki. Polacy już zaczęli ostrzyć sobie zęby na luzowanie obostrzeń sanitarnych w knajpach, a tymczasem z branży docierają do nas niepokojące informacje. Będzie drożej niż było kiedyś…

Sobota 15 maja to data graniczna. Właśnie na ten dzień minister zdrowia Adam Niedzielski wraz z premierem Mateuszem Morawieckim i całą grupą doradców i współpracowników ustalili termin otwierania branży gastronomicznej. Kiedy zostaną otwarte restauracje? Jak już powszechnie wiadomo, zacznie się dość ostrożnie. Na pierwszy ogień otwarte zostaną tylko te jadłodajnie, które dysponują restauracyjnymi ogródkami, czyli przestrzenią ze stolikami na zewnątrz. Oczywiście obowiązywać będą wszystkim dobrze znane już zasady dystansu społecznego. Dopiero po dwóch tygodniach, czyli 29 maja ma nastąpić pełne otwarcie barów, knajp i garkuchni. Rządzący uzależniali swą decyzję od ilości zakażeń i ogólnie pojętej sytuacji pandemicznej. Wszystko wskazuje jednak na to, że cofnięcia decyzji nie będzie. Jak wyglądało zamknięcie gastronomii w praktyce? Na ten dzień czekali goście restauracji, smakosze i osoby po prostu lubiące jedzenie na mieście. Drugą grupą ludzi, która wręcz przebierała nogami czekając na otwarcie gastronomii, byli oczywiście właściciele restauracji. Na pewno znacie przypadki obywatelskiego nieposłuszeństwa wielu restauratorów,  którzy pomimo zakazów, nakazów, próśb i gróźb płynących ze strony kół rządowych, otwierali swoje knajpy dla gości. Nieraz kończyło się to niemałymi skandalami i aferami, łącznie z interwencjami policji. Te problemy znikną teraz jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Obiady w restauracjach mają smakować jak dawniej, obsługa ma podawać jedzenie z takim samym uśmiechem na ustach jak wcześniej – problem może tkwić jednak gdzie indziej. Dlaczego ceny w restauracjach mogą wzrosnąć po pandemii koronawirusa? O co chodzi? To jasne, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o...

McDonald’s wprowadza nowy zestaw. Ma powtórzyć sukces Drwala, ale czy to się uda?
AdobeStock
Newsy
McDonald's ZAMYKA swoje lokale! Powodem popularny zespół muzyczny
Najpopularniejsza restauracja fast food na świecie odnotowała taki przyrost klientów, że musiała ograniczyć funkcjonowanie wielu lokali z racji na zagrożenie koronawirusem.

Restauracje szybkiej obsługi McDonald’s wprowadziły do swojej oferty zestaw reklamowany przez popularny boysband – BTS. Zespół gra muzykę z gatunku k-pop, czyli koreański pop, która zyskuje ogromną popularność na całym świecie, zwłaszcza w krajach azjatyckich. Okazało się, że tzw. BTS Meal cieszy się takim zainteresowaniem, że sieć była zmuszona… zamknąć niektóre lokale z racji na niebezpieczne oblężenie! Zamknięcie McDonald’s Tymczasowo zamknęliśmy cztery z sześciu McDonald's w Semerang – oświadczył Fajar Purwoto, szef agencji porządku publicznego w jednym z indonezyjskich miast. To właśnie indonezyjskie lokale miały największy problem z opanowaniem tłumów klientów chętnych na zestaw inspirowany ulubionym zespołem.  Zestaw BTS Meal składa się z 10 kawałków kurczaka, frytek, coli i dwóch sosów (słodkie chili i cajun). Zainteresowanie posiłkiem było tak duże, że władze miasta zaczęły obawiać się o ponowny wzrost zakażeń spowodowany natłokiem klientów w restauracjach. Stąd decyzja o zamknięciu kilku lokali, które miało zapobiec wejściu miasta Semerang do czerwonej strefy zagrożenia zakażeniem COVID-19.  Wirusolodzy od dawna są zgodni, że lokale gastronomiczne należą do miejsc, w których transmisja wirusa może być zwiększona, dlatego w ostatnich miesiącach branża przerzuciła się na posiłki na wynos . Z uwagi na spadające liczby zakażeń, polski rząd pod koniec maja zadecydował o otwarciu gastronomii , która jest obecnie dostępna dla klientów „na miejscu”. Zagrożenie pandemiczne Chociaż w Polsce pandemia koronawirusa zaczyna słabnąć, a Ministerstwo Zdrowia codziennie informuje o coraz niższych statystykach zakażeń, w wielu miejscach na świecie wirus nadal rozprzestrzenia się w...