Jak wybrać mięso
Christophe Fouquin/Adobe Stock
Newsy

Mięso króluje na naszych stołach. Jak wybrać najlepsze w sklepie? Podpowiadamy

Na śniadanie kanapki z szynką. Na obiad kotlety mielone albo schabowe. Na kolację maleńki plasterek boczku albo kawałek kiełbasy. Mięsa jemy dość dużo. Warto wybierać to najbardziej wartościowe.

Organizm człowieka został przystosowany w drodze ewolucji do spożywania mięsa, warzyw i roślin. Od czasów prehistorycznego łowcy-zbieracza upłynęło sporo lat, ale miłość do wieprzowiny, drobiu i innych gatunków mięs nie przeminęła.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Człowiek-mięsożerca?

Taki, a nie inny rodowód człowieka jest jednak dość mylący. Wbrew pozorom, tradycja diety tak obfitej w mięso nie jest zbyt długa. Nie wracajmy już do prapoczątków gatunku ludzkiego. Nawet nasi dziadowie jedli znikome ilości mięsa w porównaniu do nas.

Przyczyną była oczywiście bieda. Na ucztę złożoną z pieczystego i innych mięs mogli sobie pozwolić przez długie lata tylko bogaci ludzie. Polskie społeczeństwo, które w swojej ogromnej masie wywodzi się z ubogiego chłopstwa, dopiero w ostatnich latach dostąpiło możliwości jedzenia mięsa niemalże w nieograniczonych ilościach.

Echem tych dziejowych zawirowań jest historia kotleta schabowego. Cienko rozbity placek miał imitować sznycla wiedeńskiego. W ten sposób w PRL-u władze chciały dać ludowi namiastkę luksusu.
Dzisiaj to już codzienność, a regularne jedzenie schabu przestało być już symbolem wysokiego statusu społecznego.

Sytuacja zmieniła się nawet do tego stopnia, że coraz bardziej popularna staje się dieta bezmięsna, czyli wegetariańska, a nawet wegańska, czyli taka, w której w ogóle unika się spożywania produktów odzwierzęcych. Na to wszystko wpływ ma coraz większa troska człowieka o los zwierząt.

Zmieńmy nasze przyzwyczajenia

Nie dajmy pogrążyć się jednak w poczuciu winy – zamiast rezygnować z mięsa, zacznijmy kupować je po prostu z większą rozwagą. Zrównoważone spożycie mięsa pomoże nie tylko przyrodzie, ale także i naszym organizmom. Oto kilka praktycznych rad, jak kupować mięso.

  • Dokładnie sprawdzajmy daty ważności na opakowaniach.
    Data ważności mięsa to absolutna podstawa. W odróżnieniu do kasz i mąk, czy też innych produktów, spożycie mięsa po upływie terminu przydatności do spożycia może skończyć się tragicznie. Zwracajmy uwagę także na sposób przechowywania mięsa w sklepach.
  • Kupujmy tyle, ile jesteśmy w stanie zjeść.
    Takie postepowanie nie tylko będzie w zgodzie z naturą, ale także w zgodzie ze stanem naszego konta.  Kupowane kilogramami szynki i karkówki często nie są przez nas zjadane do końca nawet po upieczeniu. Warto więc zastanowić się, jak dużo ich tak naprawdę potrzebujemy.
  • Wybierajmy mięso wyższej jakości.
    Ta zasada jest stara jak świat – zamiast ilości, wybierzmy jakość. Zwykle nie warto sugerować się wyłącznie stosunkiem ceny do wagi produktu. Zamiast parówek z dużą ilością fatalnej jakości mięsa oddzielonego mechanicznie, wybierzmy parówki z szynki. Podobnie z kurczakiem na obiad.  Nie kupujmy hurtowych ilości podudzi, a za to raz na jakiś czas wybierzmy kurczaka zagrodowego ze sklepu, czy też kupmy go od zaufanego gospodarza.
  • Zaufajmy dobremu rzeźnikowi lub sklepowi mięsnemu.
    Mięso oferowane nam w marketach zazwyczaj nie jest niestety zbyt dobrej jakości.
    Słaba jakość pasz, czasem różnego rodzaju specyfiki pobudzające rozrost tucznika – takie zachowania w wielkich chlewniach w Polsce i na Zachodzie to norma.
    Ponadto mięso w wielu sklepach w Polsce pochodzi z zagranicy, co z kolei przekłada się także na jego świeżość. Warto ograniczyć spożywanie takiego mięsa, a poszukać dobrego sklepu mięsnego z polskim, wartościowym produktem od mniejszych producentów.
Szynka w plastiku
Adobe Stock
Newsy
Większość wędlin w plastikowych opakowaniach to sama chemia.  Co tak naprawdę zawierają?
Szynki, kiełbasy, salami, parówki – kupujemy je w sklepach kilogramami. Warto poświęcić trochę czasu na właściwy wybór.

Wędliny to podstawa naszej diety. Uwielbiamy jeść  kanapki z szynką, dodawać kiełbasę do bigosu, czy przygotowywać na śniadanie frankfuterki. Tymczasem większość z nas nie za bardzo zastanawia się nad tym, co kupuje . W sklepowych lodówkach aż roi się od produktów słabej jakości, które najlepiej omijać szerokim łukiem. Wybór wędliny w plastikowym opakowaniu to często konieczność. Nie zawsze mamy przecież czas, by samemu przygotować szynkę z mięsa zakupionego u rzeźnika. Kolejnym argumentem za wędlinami ze sklepu jest wysoka cena dobrej jakości mięsa. Czasem do zakupu tańszych wędlin zachęcają nas promocje i rabaty. Na co zwrócić uwagę kupując wędlinę? W tym momencie powinniśmy powiedzieć sobie: „hola, hola!”. Przed zakupieniem wędliny warto rzucić okiem na podstawowe informacje, które znajdziemy na opakowaniu. Pierwszą rzeczą, na którą należy popatrzeć jest oczywiście skład mięsnego produktu . I to właśnie jest słowo klucz: „mięso”. To właśnie ono powinno znajdować się na pierwszym miejscu wśród składników. Zwróćmy uwagę także na jego ilość użytą do wytworzenia wędliny. Niektóre parówki zawierają choćby fatalnej jakości mięso oddzielone mechanicznie (skóry, pazury, resztki itd.). Okropieństwo!   Kolejną sprawą jest długość listy składników . Jeżeli dana wędlina została przygotowana przez producenta z kilkunastu obco brzmiących składników, lepiej odłożyć ją na półkę. Konserwanty, barwniki, sztuczne dodatki na literkę „E” – tego właśnie się wystrzegajmy. Zasada jest krótka. Im prostszy skład, tym lepszy.   Zwracajmy uwagę na termin przydatności do spożycia danej wędliny. Z jednej strony należy unikać każdego mięsa, które...

Obostrzenia przedłużone. Kiedy zostaną otwarte restauracje i galerie handlowe?
Newsy
GIS wycofuje te parówki z Lidla. Są pełne groźnych bakterii
Z popularnej sieci dyskontów spożywczych Lidl, po komunikacie Głównego Inspektoratu Sanitarnego, znikają takie parówki. Jak wynika z informacji, w ich składzie znajdują się niebezpieczne bakterie. Jeśli macie je w swojej lodówce, natychmiast wyrzućcie je do kosza.

Wszelkie artykuły spożywcze, jakie znajdują się na sklepowych półkach podlegają ścisłej kontroli Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Ta organizacja dba, aby do koszyków trafiały jedynie produkty o wysokiej i sprawdzonej jakości. O wszelkich błędach informuje społeczność w odpowiednich komunikatach. Parówki z Lidla wycofane ze sprzedaży  Po ostatniej kontroli i analizie Głównego Inspektoratu Sanitarnego okazało się, iż w sprzedaży znajdują się wyroby mięsne, a dokładniej parówki z niebezpieczną bakterią w składzie. Były one na półkach w Lidlu. Wraz z komunikatem organizacji, zostały natychmiast wycofane ze sprzedaży oraz produkcji.  Trefny towar Wadliwa partia towaru była sprzedawana przez dyskont spożywczy Lidl. Producentem wyrobów jest Sokołów SA z oddziałem w Czyżewie. Dokładnie chodzi o produkt: „PIKOK Pure Parówki z szynki 250g” z terminem ważności do 4 maja 2021 roku.  Niebezpieczne parówki pochodzą z partii o numerze 11031, numer serii: C 10349134. Wraz z komunikatem GIS, trefny towar mięsny natychmiast został wycofany z bieżącej sprzedaży.  Niebezpieczna bakteria Przeprowadzone badania Głównego Inspektoratu Sanitarnego oraz Inspekcję Weterynaryjną wskazały, iż w składzie parówek, znalazła się niebezpieczna dla zdrowia i życia bakteria. Dokładniej chodzi o bakterię Listeria monocytogenes. Spożycie skażonego produktu może doprowadzić do rozwoju choroby zwanej listeriozą. Skutki zakażenia bakterią Zakażenie bakterią Listeria monocytogenes wiążę się z poważnymi konsekwencjami, które mogą odcisnąć piętno na zdrowiu, jak i życiu. Wśród skutków wyróżnia się: zapalenie spojówek zapalenie węzłów chłonnych zapalenie stawów,...

trująca żywność
AdobeStock
Newsy
Jedna z najgorszych rzeczy, jakie możecie kupić w sklepie. Może być toksyczna
Robiąc zakupy trzeba być naprawdę ostrożnym! Niektóre popularne produkty mogą zawierać substancje groźne dla zdrowia.

W dzisiejszych czasach na zakupach trzeba być naprawdę ostrożnym! Choć współcześnie producenci mają obowiązek informowania klientów o zawartości produktów i na opakowaniach można znaleźć spis wszystkich składników, to niestety nadal trzeba się mieć na baczności. Nie znajdziecie tam nic na temat np. szkodliwych substancji, które przechodzą z opakowania do jedzenia lub które mogą się znajdować w samym jedzeniu, a trafiły tam w trakcie produkcji. Problem ten dotyczy najczęściej ryb – zwłaszcza pakowanych w puszki! Trujące ryby w puszkach Kwestia toksycznych substancji w rybach pakowanych w puszki jest poruszana od dłuższego czasu. Najbardziej znany z wątpliwej jakości mięsa był łosoś, jednak teraz dołącza do niego także… tuńczyk! Przeczytajcie, dlaczego lepiej ograniczyć spożycie tuńczyka z puszki. Toksyczność – tuńczyki sprzedawane w sklepach zawierają duże ilości niebezpiecznych dla zdrowia substancji, takich jak na przykład rtęć! Wszystko przez działalność człowieka. Zakłady produkcyjne wypuszczają mnóstwo trujących odpadów do rzek, które stamtąd trafiają do mórz i oceanów. Zbiorniki wodne nie są w stanie szybko się oczyścić i ryby przyjmują dużą część tych zanieczyszczeń, które później można znaleźć w mięsie. Toksyny mogą być bardzo niebezpieczne dla kobiet w ciąży, dzieci i osób starszych. Najlepiej kupować świeżego tuńczyka lub ostatecznie mrożonego, a unikać tego pakowanego w puszki. Niska jakość mięsa – kawałki tuńczyka, które trafiają do puszek to najniższej jakości mięso. Zwłaszcza jeżeli traficie na rozdrobnioną rybę możecie mieć pewność, że są to praktycznie odpady powstające przy obróbce tuńczyka. Za dużo cynku – choć cynk jest bardzo zdrowy, to niestety jego nadmiar bardzo...

To mięso zwiększa ryzyko demencji. Polacy jedzą je na potęgę
Pixabay
Newsy
To mięso zwiększa ryzyko demencji. Polacy jedzą je na potęgę
Polacy nadal jedzą dużo mięsa – niestety też tego wyjątkowo niezdrowego... Po które warto sięgać, a z którego należy zupełnie zrezygnować?

Chociaż diety i dania bezmięsne stają się coraz bardziej popularne, spożycie mięsa nadal jest wysokie – zwłaszcza w Polsce, której narodowa kuchnia obfituje w przepisy mięsne. Niektóre rodzaje mięs są jednak znacznie bardziej korzystne dla zdrowia niż inne.  Czy mięso jest niezdrowe? Nie każde. Mówi się często o tym, że mięso zagraża naszemu zdrowiu. Nie jest to do końca prawda. Naturalny i ekologiczny drób, który nie jest hodowany na antybiotykach (co jest niestety teraz rzadkością) to zdrowe, chude i pełne białka mięso. Zalecane jest na dietach dla osób, które chcą zmniejszyć masę ciała, a także tych regularnie ćwiczących.  Z pewnością jednak niezdrowe są duże ilości mięsa czerwonego. Oczywiście można sobie na nie pozwalać od czasu do czasu, jednak lekarze są zgodni, że powinno mieć to miejsce maksymalnie 1-2 razy w miesiącu. Okazuje się jednak, że źródłem najbardziej szkodliwych składników jest nie tyle sam typ mięsa, co sposób jego obrabiania i przyrządzania, a także paczkowania do sprzedaży masowej.  Najgorsze są przetworzone wędliny Kiełbasy, szynki, boczek czy salami to wędliny najbardziej przetworzone, które często wzbogacane są „ulepszaczami”, dużą ilością soli, konserwantów oraz chemicznymi substancjami wzmacniającymi smak. Tłuste mięso połączone ze szkodliwą chemią to mieszanka, po którą powinniście sięgać jak najrzadziej.  Jakie mogą być tego skutki? Częste jedzenie przetworzonego w ten sposób mięsa może przyczyniać się do rozwoju cukrzycy, miażdżycy oraz innych chorób sercowo-naczyniowych, a także do wysokiego poziomu „złego” cholesterolu. Jedzenie wędlin przetworzonych w ilości zaledwie 50 g dziennie może zwiększać ryzyko występowania różnych dolegliwości...