koronawirus dezynfekcja
modovisible/pixabay.com
Zdrowie

Uchronią cię przed COVID-em, ale wystarczy JEDEN błąd i wylądujesz na SOR-ze! Mowa o...

Jeżeli używasz tych środków do ochrony przed koronawirusem, to mamy złą wiadomość! Sprawdź, co robisz źle!

W trakcie szalejącej pandemii koronawirusa ludzie sięgają po wszelkie środki, które mogłyby ich przed nim uchronić. Przestrzegamy procedur bezpieczeństwa, nosimy maseczki i odkażamy ręce, a niektórzy nawet robią płyny dezynfekujące własnej roboty. Jednak wszystko w nadmiarze szkodzi – także ochrona przed koronawirusem!

Magda Gessler odpowiada na pytania

Czy żele antybakteryjne są groźne?

W pierwszej fazie pandemii wszystkie środki dezynfekujące i żele antybakteryjne w ciągu zaledwie kilku dni całkowicie zniknęły ze sklepowych półek. Lekarze zalecają częste mycie rąk, ponieważ to najprostszy sposób na pozbycie się wirusa z naszych dłoni. W związku z tym dużą popularnością cieszą się teraz bardzo silne żele i mydła antybakteryjne, które obiecują wysoką ochronę przed zarazkami. Trzeba jednak zachować ostrożność i zdrowy rozsądek! Środki te zawierają bowiem silne substancje odkażające, które stosowane często w zbyt dużych ilościach nie tylko podrażnią skórę naszych dłoni, ale mogą nawet prowadzić do lekkich podtruć!

Uważaj na środki dezynfekujące powierzchnie

Naukowcy zbadali, że cząsteczki koronawirusa pozostają żywe na powierzchniach nawet przez wiele dni. Dlatego aby się przed nim uchronić, powinniśmy kilka razy dziennie przecierać wszystkie blaty, stoły, klamki i inne miejsca w naszym domu, których regularnie dotykamy. Jednak zachowajmy szczególną ostrożność, jeśli mamy małe dzieci! Płyny do dezynfekcji zawierają ok. 60–70% alkoholu. Istnieje wysokie ryzyko zatrucia, jeśli maluch wypije taki płyn!

Ostrożnie z wybielaczem

Wybielacze i środki do czyszczenia toalet znane są ze swoich niesamowitych właściwości – żaden brud, bakteria ani grzyb nie wygra w walce z nimi. Jeżeli używasz takich środków do odkażania powierzchni, to musisz bardzo uważać! Zawsze otwieraj okna podczas ich stosowania i trzymaj je poza zasięgiem dzieci – wypicie wybielacza może bowiem skończyć się śmiercią!

 

Źródło: healthycanadians.gc.ca

Większość osób zapomina o tym wchodząc do sklepu spożywczego. Ryzyko zakażenia koronawirusem jest ogromne
Adobe Stock
Newsy
Większość osób zapomina o tym wchodząc do sklepu spożywczego. Ryzyko zakażenia koronawirusem jest ogromne
Pewnie pamiętacie o maseczkach, ale czy robicie też to?

Pandemia niestety nie ustępuje. Już od ponad roku, koronawirus roznosi się po całym kraju i świecie, powodując poważne objawy. W ciągu roku trwania pandemii, naukowcy mieli okazję dokładnie przebadać koronawirusa i coraz lepiej poznać to, jak się zachowuje. Mamy dużo informacji na ten temat, ale wiele osób wciąż nie stosuje się do zaleceń i zapomina o bardzo prostych czynnościach, które mogą skutecznie ochronić przed zakażeniem! Jak chronić się przed wirusem w supermarkecie? Nie ma żadnych wątpliwości: skuteczne zabezpieczenie przed infekcją koronawirusem, wymaga przestrzegania kilku zasad. Bardzo ważne są między innymi: Przestrzeganie zasad o utrzymywaniu dystansu społecznego Wychodzenie na zakupy tylko, kiedy to potrzebne: lepiej zrobić zakupy raz w tygodniu niż codziennie wybierać się po drobne artykuły Noszenie prawidłowo założonej maseczki (na usta i nos) Wymienianie maseczki zaraz po wizycie w sklepie To tylko niektóre z zasad, które warto wprowadzić w życie w pandemicznych czasach. Są jeszcze dwie zasady, których wiele osób nie przestrzega. To niesamowicie zwiększa ryzyko zakażenia! Zachowania narażające na zakażenie koronawirusem w supermarkecie Zasady te wydają się banalne, a jednak wiele osób ich nie stosuje. To ogromny błąd! Taką lekkomyślność i lenistwo, można naprawdę przypłacić życiem. Brak dezynfekcji rąk przy wizycie w sklepie Płyny dezynfekujące mają naprawdę dużą moc zwalczania wirusów i bakterii. Starajcie się używać ich jak najczęściej. Absolutne minimum to użycie płynu przed wejściem do supermarketu, odkażenie wózka lub koszyka, a potem ponowne odkażenie rąk przed wejściem do samochodu lub po prostu po wyjściu ze sklepu. Miejcie żel dezynfekujący zawsze przy sobie. Zapominanie o rękawiczkach Noście rękawiczki w...

Cebula z solą może wyleczyć koronawirusa? Ten domowy sposób bije rekordy popularności
Pixabay
Newsy
Cebula z solą może wyleczyć koronawirusa? Ten domowy sposób bije rekordy popularności
Cebula z solą to nowy sposób, który ma leczyć infekcje i wirusy. Ale czy faktycznie działa?

Koronawirus wywołujący chorobę COVID-19 to schorzenie, o którym nadal uczą się lekarze. Metody leczenia w dalszym ciągu są opracowywane i nie ma jednego remedium, które uleczyłoby wszystkich pacjentów w różnym wieku i przy różnych stopniach zaawansowania infekcji. W sieci pojawił się jednak nowy sposób, który spopularyzowali internauci z Indii ceniący sobie naturalne sposoby leczenia np. za pomocą przypraw i produktów kulinarnych. Fakt faktem, ich lokalne dania często komponowane są z uwzględnieniem ich prozdrowotnych, a nawet leczniczych właściwości. Teraz pojawiła się koncepcja leczenia objawów COVID-19 za pomocą… cebuli z solą. Czy ta metoda jest jednak skuteczna? Cebula z solą na COVID-19 – czy to działa? Chociaż cebula zawiera cały szereg korzystnych dla zdrowia właściwości takich jak zwalczanie bakterii, działanie kojące i uspokajające oraz przeciwzapalne, działanie antybakteryjne oraz regenerujące – lekarzom nie udało się uzyskać dowodów na to, że warzywo w połączeniu z solą kamienną to faktycznie skuteczna metoda w walce z COVID-19.  Eksperci i epidemiolodzy w dalszym ciągu twierdzą, że stosowanie zalecanych przez rząd środków ostrożności takich jak utrzymywanie dystansu społecznego, zakrywanie nosa i ust oraz częsta dezynfekcja dłoni i przedmiotów powszechnego użytku to najskuteczniejsze metody, które mogą zapobiec zakażeniu.  Wzbogacenie diety o produkty bogate w witaminy i przeciwutleniacze oraz te podnoszące poziom odporności to oczywiście dobry pomysł, który również może znacząco wpłynąć na zmniejszenie ryzyka zakażenia - nie zniweluje go jednak do zera. Dieta w czasie pandemii Zwłaszcza w pandemii, zachowanie zbilansowanej diety i zdrowego trybu życia jest szczególnie ważne, jednak kiedy do zakażenia już...

koronawirus
AdobeStock
Newsy
Koronawirus w mrożonkach? Jedno państwo zaostrzyło ich kontrole w obawie przed wirusem
Cały świat robi co może, by walczyć z pandemią i wygrać z koronawirusem. Jedno z nich podjęło zdecydowane środki bezpieczeństwa, by chronić swoich obywateli.

Choć niektóre państwa całkiem dobrze radzą sobie z pandemią koronawirusa, to wciąż stosują wzmożone środki ostrożności, by nie doprowadzić do ponownego rozprzestrzeniania się wirusa. Okazało się bowiem, że Covid-19 może się kryć nawet… w mrożonkach! Reżim koronawirusowy Chiny, od których wszystko się zaczęło, podeszły do walki z pandemią bardzo poważnie. Szybko zaczęto zamykać lotniska, a nawet całe miasta czy osiedla. Podjęte środki bezpieczeństwa mogą się wydawać rygorystyczne, ale okazały się skuteczne! Dziś Chiny zgłaszają bardzo mało przypadków zakażeń koronawirusem. Jednak nie udałoby się to bez stosowania surowych przepisów i nakładanych kar za ich złamanie. Dzięki temu mieszkańcy Chin stosują się do nakazów i zakazów powstałych podczas pandemii. Wirus w mrożonkach? Mimo stosowanych środków ostrożności zdarzają się wciąż przypadki transmisji koronawirusa. W listopadzie tego roku wykryto nowe przypadki w mieście Tiencin w Chinach. Winnym okazało się być mięso sprowadzane z Ameryki Północnej, a dokładniej świńskie głowy. Zakażeni zostali pracownicy portu, którzy mieli mieć kontakt z ładunkiem. Zarażenia nie są nieuniknione, dlatego w Chinach stosowane są rygorystyczne kontrole importowanych towarów – między innymi mrożonej żywności. Do sprzedaży mogą być dopuszczone tylko te mrożonki, które posiadają zaświadczenie o ujemnym wyniku testu na koronawirusa.   Chińczycy twierdzą, że wielokrotnie dochodziło u nich do zakażeń koronawirusem przez kontakt ludzi z mrożonkami pochodzącymi z Indonezji czy Niemiec. W związku z tym wprowadzane były zakazy importu żywności z tych krajów. Nawet pomimo tego, że Światowa Organizacja Zdrowia zapewnia, iż ryzyko zakażenia koronawirusem poprzez kontakt z żywnością, w szczególności...

dzielenie się opłatkiem w pandemii
Adobe Stock
Newsy
Jak w pandemii dzielić się opłatkiem? Lekarz radzi
Dzielenie opłatkiem to jedna z najważniejszych tradycji wigilijnych. Życzenia zakończone uściskiem i nierzadko buziakiem to przecież normalne zachowanie, od lat praktykowane w polskich domach. Jak się jednak okazuje, w tym roku, z racji pandemii, niektóre nawyki lepiej pominąć.

Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy czas, który w całości poświęcamy rodzinie i najbliższym. Polacy uwielbiają go celebrować. Biesiadowanie do późnej nocy przy dźwiękach ulubionych kolęd i z lampką wina w dłoni wzbudza emocje, z których nikt nie chce rezygnować. Niestety, w tym roku w wielu przypadkach będzie to konieczne. Święta inne niż wszystkie Panująca pandemia koronawirusa od marca niszczy nie tylko ludzkie zdrowie. COVID wkrada się w każdy, nawet najmniejszy element życia Polaków. Większości z nich choroba odebrała już bardzo wiele i jak się okazuje, odbierze jeszcze więcej. Bowiem jeden z najpiękniejszych dni w roku tym razem będzie wyglądał zupełnie inaczej. Magia świąt będzie niemal niewyczuwalna. Niektórzy spędzą je w szpitalach, inni samotnie w domach. Ci którzy mają szczęście, odwiedzą rodzinę. Taka wizyta będzie się jednak wiązać z licznymi ograniczeniami. Najważniejsze jest przecież zdrowie, zarówno nasze, jak i naszych najbliższych, w szczególności osób starszych - dziadków i rodziców. Ekspert radzi, jak dzielić się opłatkiem Żadna Wigilia nie mogłaby się rozpocząć bez podzielenia opłatkiem. W religii chrześcijańskiej to nie tylko symbol pojednania i przebaczenia , ale również znak przyjaźni i miłości. Przełamanie się nim z każdym domownikiem przed kolacją wyraża chęć bycia razem. Oczywiście czynności tej zazwyczaj towarzyszą krótkie życzenia, nieraz łzy wzruszenia, uściski i pocałunki. Jak twierdzą eksperci, w tym roku powinniście się z nimi wstrzymać. Pocałunków radziłbym unikać. Szczególnie, kiedy na twarzy nie ma maseczki. I tak jak dotykanie przedmiotów czy uściśnięcie ręki narażają nas na zachorowanie w mniejszym stopniu, tak skracanie dystansu jest dla zdrowia...