Wybieracie się na grzyby i planujecie je sprzedać? Sprawdźcie, ile możecie zarobić
Pixabay
Newsy

Myślicie o zarabianiu na grzybach? Sprawdzamy czy to dochodowy interes

Kupujecie je na słoiki, łubianki czy wreszcie na kilogramy. Sprzedawane są prawdziwki, podgrzybki i kurki. Czy kupując grzyby na poboczu zastanawialiście się czy to opłacalny biznes?

W grzybowym sezonie, jadąc lokalnymi drogami, co kilkaset metrów mijamy rozstawione stragany z grzybami. Są miejsca, w których zbieracze ustawiają się całymi rodzinami. Czasem rozciągają się na poboczu, żebyście zdążyli zauważyć grzyby na pierwszym straganie, zdecydować o zatrzymaniu przy drugim i wreszcie zahamować tuż koło trzeciego. W ten sposób czego nie kupicie u mamy, kupicie na koniec u dziadka. Tylko czy taki rodzinny, grzybowy biznes może się opłacać?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Detaliczny i hurtowy skup grzybów

Ceny i zasady skupu grzybów sprawdził, w środku sezonu grzybowego, portal internetowy O2.  Na czym polega i  jak bardzo opłacalne jest zbieranie grzybów? 

Badanie nie polegało jednak na rozmowach z handlarzami z poboczy, tylko zbieraniu informacji o cenach w punktach skupu runa leśnego, które o tej porze roku skupują i wprowadzają do obrotu także grzyby.

Oto co ustalił portal:

  • 1300 zł miesięcznie, jeśli chcielibyście zbierać amatorsko,
  • nawet 10 tys, jeśli zabierzecie się za zbieranie poważnie, macie dobre miejsca i traficie na grzybowa porę.

Ceny poszczególnych rodzajów grzybów w skupach

Ceny skupu różnią się pomiędzy regionami, jednak uśredniając wyniki badania O2 można powiedzieć, że za podgrzybki punkty skupu płacą od 5 do 10 złotych za kilogram, za kurki około 9 zł / kg, natomiast za borowiki, które są wyceniane najwyżej, zbieracze mogą dostać od 18 do 25 zł / kg. W przypadku borowików skupy zwracają uwagę, że ostateczna cena ustalana jest dopiero po ocenie konkretnych okazów.

Minimalne ilości grzybów przyjmowane w skupach

Dostarczanie grzybów do skupów nie jest proste. Handlarze w skupach nie chcą zajmować się pojedynczymi koszykami, dlatego ustalają minimalne ilości, od których zaczynają negocjować ceny ze zbieraczami.

Duże skupy w okolicach Wrocławia deklarując cenę skupu podkreślały, że to cena pod warunkiem dostarczenia minimum 500 kg grzybów. Skup z Wielkopolski współpracuje jedynie z grzybiarzami dostarczającymi minimum 1 tonę. Nie jest możliwe dostarczenie tak dużej ilości grzybów przez jedną osobę czy w ciągu jednego dnia. Dlatego skupy umawiają się na transport stałych, dziennych ilości np. 140 kilogramów. To ilość, którą w sprzyjających warunkach może zebrać kilka osób.

Mniejsze skupy, np. na Suwalszczyźnie przyjmują od zbieraczy „detaliczne” ilości, które oznaczają przyniesienie minimum 10 kg.

Zobacz także
Wybieracie się na grzyby? Sprawdźcie, gdzie w obrodziło i w którym miejscu jest ich prawdziwy wysyp

Wybieracie się na grzyby? Gdzie jest ich najwięcej? Sprawdźcie

Dlaczego latem grzyby są takie robaczywe? Odpowiedź zna tylko geniusz

Dlaczego latem grzyby są aż tak robaczywe? Odpowiedź znają tylko doświadczeni grzybiarze

Bezpieczeństwo skupu i sprzedaży grzybów. O tym przypomina sanepid

Grzyby, przyjmowane w punktach skupu, zanim zostaną dopuszczone do obrotu, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 13 listopada 2008 r. muszą przejść certyfikację. Dzięki temu kupując grzyby w sklepach możemy być spokojni, że w porcji znajdują się jedynie jadalne okazy, które nam nie zaszkodzą. 

Stacje Sanitarno-Epidemiologiczne w całym kraju umieszczają na swoich komunikaty o warunkach dopuszczenia grzybów do obrotu. 

Punkty skupu grzybów oraz przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą w zakresie targowisk są zobowiązani zatrudniać osoby posiadające uprawnienia klasyfikatora grzybów. Grzyby świeże rosnące w warunkach naturalnych wolno sprzedawać w placówkach handlowych lub na targowisku pod warunkiem:

• Uzyskania atestu klasyfikatora grzybów lub grzyboznawcy,

• Umieszczenia w miejscu sprzedaży informacji o gatunku grzybów oraz nazwiska i adresu sprzedawcy. 

 

Źródło: O2.pl, gov.pl

Jak wypatrzyć w lesie grzyba? Z tych sztuczek korzystają tylko doświadczeni grzybiarze
Adobe Stock
Newsy
Jak wypatrzyć w lesie grzyba? Z tych sztuczek korzystają tylko doświadczeni grzybiarze
Znajdujecie pierwszego grzyba i to na skraju drogi, zanim zdążyliście jeszcze na dobre wejść do lasu. To najlepszy znak, że sezon na grzyby możemy uznać za otwarty.

Zbieranie grzybów to dla niektórych czysta przyjemność. Są w stanie zerwać się z łóżka bladym świtem i jechać kilkadziesiąt kilometrów do upatrzonego lasu, w sobie tylko znane miejsce, w którym zawsze znajdują grzyby. A informację o takim miejscu zwykle trzymają w wielkiej tajemnicy przed innymi. Czasem jednak grzybiarze dzielą się z innymi swoimi tajemnicami. Może nie zdradzą miejsca, ale przynajmniej podpowiedzą jak przygotować się do zbierania grzybów Jak szukać grzybów w lesie? Oto triki grzybiarzy Grzybowi eksperci dość powszechnie powtarzają, że grzyby warto zbierać zaraz po deszczu. W czasie, gdy ich kapelusze są jeszcze wilgotne i odbijają światło. Wtedy łatwiej zauważyć grzyby błyszczące w świetle. Ten sam powód ułatwia zbieranie grzybów wczesnym rankiem, gdy na poszycie pada boczne światło, a kapelusze grzybów są wilgotne od porannej rosy. Zbierając mokre grzyby trzeba jednak pamiętać: przed suszeniem grzybów , należy je pozostawić do całkowitego wyschnięcia. Inni grzybiarze radzą z kolei, żeby zbierać grzyby podczas deszczu. I uzasadniają to dość zabawnie: nie tylko grzyby będą wilgotne od deszczu i łatwiejsze do dostrzeżenia, ale jednocześnie w ten sposób wyeliminowana zostanie z lasu konkurencja, bo jednak mało kto decyduje się na grzybobranie podczas ulewy. Trzecia porada jest związana zarówno z łatwiejszym dostrzeganiem grzybów w ściółce, pomiędzy liśćmi i igliwiem, ale też z zachowaniem sił i energii na dłuższe chodzenie po lesie. Przed grzybobraniem warto zaopatrzyć się w długi kij sięgający stojącemu grzybiarzowi aż do ziemi. Podchodząc do miejsca, które przyciągnęło nasz wzrok, odgarniamy kijkiem listki, bez potrzeby każdorazowego schylania się i sprawdzamy czy to rzeczywiście grzyb. Jeśli tak, oczywiście...

Na Podkarpaciu lasy z grzybów „czyszczą” Rumuni. Leśnicy bezradni wobec tej konkurencji dla grzybiarzy
Adobe Stock
Newsy
Na Podkarpaciu lasy z grzybów „czyszczą” Rumuni. Leśnicy bezradni wobec tej konkurencji dla grzybiarzy
Podkarpackie lasy już od 3 lat odwiedzają grzybowi „turyści” z Rumunii. Przyjeżdżają dużymi grupami w jedno miejsce, ogałacają las z jadalnych grzybów, po czym przenoszą się w kolejne. Czy to jest zgodne z prawem?

W Polsce jak wszyscy wiemy, zbieranie grzybów w lesie jest całkowicie legalne i niczym niemalże nieograniczone. Każdy z nas może wejść do lasu i zapełnić dowolnej wielkości koszyk. Jest jeden warunek: podczas zbierania grzybów nie wolno niszczyć runa leśnego. Zorganizowany wysyp rumuńskich grzybiarzy Kolejny rok z tej dowolności zbiorów grzybów w Polsce, korzystają grzybiarze z Rumunii. Ostatnio znowu pojawili się w polskich nadleśnictwach. Wjeżdżają samochodami głęboko w las, co w Rumunii jest dozwolone i wybierają wszystko prawie że do gołej ziemi. Zebrane grzyby sortują, oczyszczają i pakują. Tak przygotowane zbiory są odbierane przez samochody-chłodnie i wywożone z Polski. Przyglądająca się temu procederowi Służba Leśna uważa, że grzyby opuszczające teren naszego kraju, trafiają do Francji, Niemiec i innych krajów Europy zachodniej. Lokalni, podkarpaccy grzybiarze narzekają, że po przejściu rumuńskiej grupy, nie mają po co wychodzić do lasu, bo wszystko jest dokładnie wyzbierane. I choć skarżą się miejscowej policji, ta twierdzi, że na razie nie ma podstaw prawnych do ścigania zagranicznych grzybiarzy. Zasady przemysłowego zbioru grzybów Teoretycznie zbiór runa leśnego w ilościach przemysłowych jest obwarowany konkretnymi przepisami, tj. trzeba podpisać stosowną umowę z Lasami Państwowymi. Jednak w przypadku rumuńskich zbieraczy nie ma jednoznacznych dowodów, czy wywożone z naszych lasów ilości grzybów, to właśnie ilości przemysłowe. Zaczepieni grzybowi turyści tłumaczą, że nie mają i nie potrzebują żadnych umów, ponieważ lasy w Polsce są otwarte i zbieranie dowolnych ilości grzybów jest w nich dozwolone, a oni jako obywatele państwa-członka Unii Europejskiej mają pełne prawo przebywać w tych lasach i jak wszyscy...

Widzicie w sklepach takie ceny? Podpowiadamy co robić żeby nie przepłacać
własne
Newsy
Widzicie w sklepach takie ceny? Podpowiadamy co robić, żeby nie przepłacać
Wszystko drożeje. I zamiast zobaczyć to przed zakupem, widzimy na etykietach niskie, akceptowalne kwoty. Tyle że po chwili okazuje się, że to cena za 100 g, a nie 1 kg produktu. Czy można tak oszukiwać klientów?

Jeszcze niedawno normą było umieszczenie przez sprzedawców cen za 1 kg czy 1 l produktów żywnościowych, sprzedawanych na wagę. Wyjątek stanowiły produkty bardzo drogie, które nawet jeśli były na miejscu odważane, miały na etykietach podawaną cenę za 100 g. Należały do nich orzechy czy selekcjonowane regionalne produkty takie jak oliwki czy hummus. Czymś absolutnie nowym jest podawanie ceny za 100 g szynki, ryby czy pasztetu. Skąd taka zmiana? Po co podawać ceny za 100 g zamiast 1 kg Portal O2 przytoczył historię swojej czytelniczki, która wybrała się na bazarek z lokalną żywnością, żeby kupić dla gości kawałek wiejskiego pasztetu. Amatorka pasztetu z zająca nawet zainteresowała się podaną na straganie ceną 19,90 zł. Jednak gdy zauważyła, że to cena za 100 g była zdumiona, że 1 kg kosztuje aż 199 zł. Sprzedawcy w czasie galopującej inflacji wolą pokazywać klientom akceptowalne ceny za małą porcję produktu. Jednak dla konsumentów przyzwyczajonych do operowania cenami jednostkowymi, to praktyka wprowadzająca w błąd. Ktoś, widząc cenę 5,90 zł czy 9,90 zł za pasztet czy szynkę może zdecydować się, kupić taki produkt. Jednak dopiero po odważeniu wybranego kawałka, który waży 30 dag i kosztuje ponad 30 zł zorientuje się, że właśnie zdecydował się na bardzo drogi produkt, którego kilogram kosztuje prawie 100 zł. Niektórzy klienci zrezygnują z zakupu gdy zorientują się, że kupują produkt, na który ich nie stać. Inni, widząc odkrojony i zważony kawałek szynki, będą czuli się niezręcznie rezygnując z zakupu i kupią go, choć nie powinni. Przepisy regulujące uwidacznianie cen przy produktach żywnościowych To jak sprzedawcy powinni informować klientów o cenie produktów reguluje Ustawa o Informowaniu o Cenach Towarów i Usług. Minister Rozwoju wydał do...

Masło i warzywa mają ceny z kosmosu. Co jeszcze zdrożeje?
Adobe Stock
Newsy
Masło i warzywa mają ceny z kosmosu. Co jeszcze zdrożeje? „Zapowiada się ostra jazda w górę"
Wiele produktów spożywczych w tym roku sporo podrożało. Czy trend ten będzie się utrzymywał i możemy wkrótce spodziewać się kolejnych podwyżek?

Nie da się ukryć, że ten rok przyniósł spore podwyżki cen żywności. Każde zakupy spożywcze mocno odbijają się na kieszeni przeciętnego Polaka. Według danych podanych przez Główny Urząd Statystyczny ceny skupu produktów rolnych w marcu 2021 były wyższe o 6,2% w stosunku do lutego 2021 oraz o 5,3% wyższe w stosunku do marca ubiegłego roku. Zapowiada się ostra jazda w górę, jeżeli chodzi o inflację cen żywności. Jedni powiedzą, że to niska baza. Racja po ich stronie będzie jednak tylko częściowa. Ceny też wzrosną - twierdzą eksperci PKO BP na Twitterze. Cena masła w górę Jak donosi Dziennik Gazeta Prawna, cena masła jest obecnie najwyższa od marca 2019 roku. Cena masła w dużym bloku, które kupowane jest przez dużych klientów na potrzeby restauracji czy hoteli, wynosi 17,76zł (o 20% wyższa niż cena masła na początku stycznia). Natomiast za kilogram masła w kostce zapłacicie o 10% więcej niż na początku roku, czyli 18,23 zł. Ceny nowalijek W górę w tym roku wystrzeliły również ceny nowalijek . Jest to związane przede wszystkim z późną wiosną, a co za tym idzie późniejszą niż zwykle wegetacją roślin. W niektórych miejscach ceny nowalijek są niemal z kosmosu. Za młodą fasolkę szparagową zapłacicie 68 zł, a szparagi kosztują niemal 20 zł. Również polskie szklarniowe truskawki nie będą tanie w tym roku. Cena w hurcie sięga 30 zł za kilogram tych owoców, za to w detalu trzeba będzie zapłacić nawet 50 zł! Co zdrożeje w 2021? Cena skupu popularnych zbóż i roślin oleistych również poszła w górę. Więcej trzeba zapłacić za pszenicę, kukurydzę czy rzepak. To z pewnością wpłynie na ceny innej żywności. Coraz bardziej rosną również ceny alkoholu, wzrosły blisko o 40%. Najbardziej podrożał mocny alkohol...