rozsypana sól przesądy
AdobeStock
Newsy

Rozsypaliście sól? Oto, co was czeka według dawnych przesądów

Gdybyście w dawnych czasach rozsypali sól, bylibyście w niezłych tarapatach! Dowiedzcie się, w jakie przesądy dawniej wierzono.

Gdyby wasi przodkowie przypadkiem rozsypali sól, na pewno nie mogliby sobie tego wybaczyć! Dawniej bowiem wiązały się z tym wierzenia i przesądy według których taki wypadek miałby zwiastować straszne nieszczęście. Ludzie kiedyś mieli naprawdę mnóstwo powodów do zmartwień! A czy wy wierzycie w przesądy i wróżby? Może niektóre się wam sprawdziły?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Siła soli

W przeszłości niepozornym kryształkom soli przypisywano bardzo potężne właściwości. Niewykluczone, że wynika to z faktu iż wówczas sól była bardzo droga i zarezerwowana tylko dla najbogatszych ludzi. Do tego pozwalała praktycznie przeżyć zimą, ponieważ służyła do konserwowania mięsa. Przecież wtedy nie istniały lodówki, a podczas zimowych miesięcy trzeba było coś jeść! Nic dziwnego, że sól wzbudzała szacunek i być może lekki postrach.

Rozsypana sól - znaczenie

Z wymienionych wyżej powodów sól była niesamowicie cennym i trudno dostępnym towarem, dlatego lekkomyślne obchodzenie się z nią było surowo tępione. Do tego stopnia, że ludzie wierzyli, iż na tego, kto rozsypie sól spadnie wielkie nieszczęście! Podobno miała być ona zapowiedzą kłótni w rodzinie wywołanej przez złe duchy. Generalnie rozsypana sól zwiastowała wielkiego pecha, więc każdy obchodził się z nią ostrożnie. Z pewnością nasi przodkowie byliby przerażeni widząc, jak wiele soli się dziś marnuje na drogach i chodnikach, które się posypuje w trakcie zimy!

Podobno, gdy już zdarzyło się komuś (oczywiście nieumyślnie) rozsypać sól, trzeba było jak najszybciej przerzucić ją przez lewe ramię. To miało sprawić, że zły urok zostanie odczarowany, bowiem za lewym ramieniem czai się sam szatan, a rzucona mu w oczy sól miała odwieść go od niecnych zamiarów.

Wierzono także, że posypanie solą kątów domu miało oczyścić go z wszelkiej złej energii. O dziwo praktyka ta została zaadaptowana przez religię katolicką – poświęcona wcześniej przez księdza sól wysypana przed domem ma mieć dokładnie takie samo działanie chroniące przed złymi duchami.

A czy wy sypiecie w swoich domach sól?

kolacja z Gessler kosztowała 50 tysięcy
ons
Newsy
Magda Gessler zaprosiła gości na kolację. Zapłacili za nią tyle, co za... nowe auto
Znana i lubiana restauratorka, Magda Gessler, ostatnimi czasy gościła w swoim domu wyjątkowych ludzi. Wraz z synem, Tadeuszem Mullerem, zaserwowała im wykwintne dania kuchni śródziemnomorskiej. Ta kolacja kosztowała ich… ponad 50 tysięcy złotych!

Polacy kochają Magdę Gessler Magda Gessler to jedna z najbarwniejszych postaci polskiego show-biznesu. Już sam jej wygląd przyciąga uwagę. Bowiem gwiazda uwielbia nosić kolorowe ubrania i mnóstwo biżuterii. Ponadto wiele osób twierdzi, że ma typowo włoski temperament – kiedy się złości, krzyczy, kiedy się wzrusza, płacze i przytula, kiedy kocha to całym sercem.  Ludzie znają ją przede wszystkim z telewizji, ale uwielbiają za to, że potrafi być szczera do bólu. Restauratorzy, którym na przestrzeni lat pomogła, do dzisiaj doceniają jej ogromną mądrość życiową i umiejętność doradzania.  Z tą kobietą niejedna osoba chciałaby zjeść kolację, nie mówiąc już o sytuacji, w której posiłek zostałby przygotowany przez nią samą w jej własnym domu. Marzenie , prawda? A jednak realne do spełnienia! Kolacja z Magdą Gessler Nie ulega wątpliwości, że Magda Gessler to kobieta o złotym sercu. Ci którzy znają ją osobiście, z pewnością to potwierdzą. Jednak dowodów tych słów nie trzeba daleko szukać. Bowiem dla gwiazdy 2020 rok zarówno rozpoczął się, jak i zakończył pomaganiem. W styczniu Magda Gessler, wraz ze swoim synem Tadeuszem Mullerem, wystawiła na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy kolację, ale nie byle jaką! Oferta obejmowała potrawy przygotowane własnoręcznie przez nią i syna. Ta propozycja zaciekawiła wielu fanów znanej restauratorki. Ostatecznie kolację zlicytowano za… 50 200 złotych. Gwiazda zaprosiła zwycięzców do swojego domu Z racji, że chwilę później w Polsce wybuchła pandemia, a restauracje zostały zamknięte, Gessler nie miała możliwości zaprosić zwycięzców na obiecaną kolację. Dopiero pod koniec roku postanowiła, że nie można dalej zwlekać i zaprosiła gości do…...

Rosołem zajadali się nawet… neandertalczycy! To historia tej kultowej zupy
AdobeStock
Newsy
Rosołem zajadali się nawet… neandertalczycy! To historia tej kultowej zupy
Zastanawialiście się kiedyś nad tym kto pierwszy podał rosół? Znamy historię tego słynnego bulionu. Kilka faktów zaskakuje!

Ciężko wyobrazić sobie gotowanie i codzienną kuchnie bez rosołu . Gotowanie wywaru z warzyw i mięsa wydaje się tak oczywiste, że być może według was dochodzenie do tego, kto pierwszy na to wpadł, byłoby bezsensowne. Swoja wersję rosołu ma prawie każdy kraj. W Japonii jada się słynny ramen, we Francji na bulionie robi się słynną zupę cebulową . Polacy upodobali sobie jadanie wywaru mięsno-warzywnego z dodatkiem makaronu, klusek lanych lub naleśników. Każde gospodarstwo domowe przygotowuje rosół trochę inaczej. Niektórzy robią go z wykorzystaniem mięsa wołowego i wieprzowego, inni dodają do rosołu ciekawe warzywa lub przyprawy . Jest też wiele niebanalnych trików na gotowanie pysznego, aromatycznego rosołu. Kto odkrył rosół? Bardzo ciężko byłoby o odpowiedź na to pytanie. Okazuje się bowiem, że rosół jadali nawet nasi najwcześniejsi przodkowie. Według historyków, rosół gotowali nawet Neandertalczycy. Niektóre źródła historyczne dowodzą, że mieli oni bardzo specyficzny sposób na przygotowanie tej zupy. Jak Neandertalczycy robili rosół? Wykopywali oni w ziemi dołek, a następnie wykładali go zwierzęcą skórą. Dzięki temu uzyskiwali bardzo prowizoryczny garnek i mogli przygotowywać pokarmy z dodatkiem wody. Neandertalczycy wrzucali do takiego „garnka” składniki. Najczęściej wykorzystywali twardsze części warzyw i jadalnych roślin, których nie mogli zjeść na surowo i gorsze elementy mięsa. Zalewali je potem wodą. Nasi przodkowie mieli też bardzo specyficzny sposób na nagrzewanie takiego ganka. Wrzucali oni do dołka rozgrzane w ogniu kamienie. Trzeba było robić to stale, żeby zupa była ogrzewana. Przygotowany w ten sposób płynny posiłek był bardzo ważnym elementem diety naszych przodków. Dzięki niemu:...

niezdrowe diety
AdobeStock
Newsy
Oto najbardziej niewiarygodna rzecz, którą jedzą ludzie, żeby schudnąć. Śmiertelnie niebezpieczny pomysł
Niewiarygodne, jakich sposobów ludzie są w stanie użyć, by schudnąć! Ten brzmi drastycznie i jest bardzo niebezpieczny dla organizmu. Może skończyć się śmiercią!

Niektórzy ludzie, chcąc pozbyć się nadmiarowych kilogramów, stają się naprawdę zdesperowani. Zaczynają szukać w internecie najskuteczniejszej „diety cud”, która obiecuje im, że staną się szczupli w rekordowo krótkim czasie. Takie „diety” jednak prowadzą po prostu do wyczerpania organizmu, zmęczenia, a później prawie zawsze kończą się efektem jo-jo, czyli z powrotem do dawnej wagi. Wszystko przez to, że są to najczęściej po prostu głodówki. A gdyby tak istniał sposób na jedzenie wszystkiego, czego dusza zapragnie i chudnięcie?  Tylko jakie by to miało konsekwencje? Niebezpieczne odchudzanie Kto uważał na biologii, ten pamięta na pewno lekcję o pasożytach. Jednym z najbardziej znanych jest tasiemiec – dostaje się do organizmu przez połknięcie jego jajeczek. Wykluwa się w układzie pokarmowym i postanawia tam rozgościć. Najłatwiejszym do zaobserwowania objawem u osób zakażonych tasiemcem jest nagły spadek wagi pomimo tego, że dieta u takiej osoby w ogóle się nie zmieniła. Niektórzy nawet w żartach mówią o bardzo szczupłych znajomych, którzy lubią dobrze zjeść, że „pewnie mają tasiemca”. Niestety, ktoś postanowił wykorzystać tę wiedzę i stworzyć z tasiemca sposób na odchudzanie! Ludzie desperacko dążący do idealnej sylwetki interesują się różnymi, często drastycznymi metodami na schudnięcie. Należy do nich… zakażenie tasiemcem! Na internetowym czarnym rynku można kupić tabletki z jajeczkami tego pasożyta. Nie są one oczywiście tanie – podobno za jedno opakowanie trzeba zapłacić nawet 2000 złotych. Jednak znajdują się chętni, którzy przekonują, że właśnie dzięki połknięciu tabletki z tasiemcem wreszcie schudli. Ale czy taka „metoda” na odchudzanie jest bezpieczna? Groźne konsekwencje...

Noworoczne przesądy. Z jakich naczyń należy jeść i gdzie trzymać łuski karpia, żeby zapewnić sobie szczęście w nowym roku?
Adobe Stock
Newsy
Noworoczne przesądy. Z jakich jeść talerzy i gdzie trzymać łuski karpia, żeby zapewnić sobie szczęście?
Nie jesteście przesądni? Podobno w ten jeden dzień możecie być i zapewnić sobie szczęście, zdrowie i zasobność portfela przez cały rok. Oto co ludzie robią, żeby nie ominęło ich szczęście.

Nawet jeśli nie wierzycie w przesądy, pewnie zdarza wam się obejść stojącą drabinę, żeby przypadkiem nie przejść pod nią czy zmienić drogę, jeśli przebiegł nią czarny kot, bo to przecież murowany pech. Parę młodą wychodzącą z kościoła pewnie obsypujecie ziarenkami ryżu, żeby zapewnić młodym dostatek i potomstwo. A gdy ze stołu spadną wam sztućce, od razu przygotowujecie się na przyjęcie gościa. Wiele osób na przesądy patrzy z przymrużeniem oka, jednak poddaje się im, bo nie chce rezygnować z ewentualnego szczęścia czy chce uniknąć gwarantowanego nieszczęścia. Znacie noworoczne przesądy, które mają wam zapewnić powodzenie w nadchodzących roku? Oto kilka z nich. Noworoczne przesądy związane z jedzeniem Łuski wigilijnego karpia to znany atrybut powodzenia i bogactwa. W rodzinach wierzących w ten zabobon osoba, która przyrządza wigilijnego karpia nie wyrzuca łusek, tylko suszy je i podczas wigilijnej kolacji rozdziela pomiędzy biesiadników. Oni już wiedzą co powinni z nimi zrobić. A czy wy wiecie? Łuski należy schować i podczas wznoszenia noworocznego toastu należy ściskać je w ręku, a po toaście włożyć do portfela i razem z bilonem nosić przez cały rok. Dokładne wypełnienie procedury zagwarantuje wam portfel pełen pieniędzy. Co prawda na łuski z własnego wigilijnego karpia już za późno, ale jeśli podczas toastu zauważycie, że ktoś ściska coś w dłoni, poproście, żeby się podzielił z wami. Nawet fragment łuski ma działać tak samo jak cała garść. W sumie to zabobon i liczy się trzymanie łusek podczas toastu, a nie ich ilość... Zadbajcie o to, żeby wśród noworocznych dań znalazła się wieprzowina. Wieprzowina jedzona na początku nowego roku będzie przynosić szczęście przez cały rok. Uważajcie jednak, żeby wśród potraw nie znalazł się drób, bo szczęście może...