Mało kto ma ten przedmiot w kuchni, a teraz przydałby się jak nigdy!
Adobe Stock
Newsy

Mało kto ma ten przedmiot w kuchni, a teraz przydałby się jak nigdy!

Może warto zainwestować w ten przedmiot? Jeśli kochacie te sezonowe warzywa, na pewno się wam on przyda.
Anna Urbańska
maj 20, 2021

Wiosną pojawiają się wreszcie świeże warzywa i owoce. Jako jedne z pierwszych na straganach, targach i w warzywniakach ukazują się zawsze nowalijki. Typowe majowe warzywo to jednak szparagi. Właśnie teraz są one tanie jak nigdy i bardzo smaczne. Zielone i białe szparagi wymagają jednak specjalnego przygotowania, żeby były najsmaczniejsze. Jeden kuchenny przedmiot bardzo przydaje się w tym czasie.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Potrzebny kuchenny przedmiot, który niewielu z was posiada

Chodzi o garnek do gotowania szparagów. To specjalny garnek, w którym szparagi gotują się pionowo. Dzięki temu główki szparagów wystają ponad poziom wody i gotują się praktycznie tylko dzięki unoszącej się parze. Pozostają więc one bardzo jędrne i mięsiste, a łodygi szparagów mogą się ugotować.

Być może macie w domu garnek do szparagów, ale nawet o tym nie wiecie. Jest on dość wąski, ale wysoki. Na tyle wysoki, żeby ustawione w nim szparagi zmieściły się całe pionowo.

Jeśli bardzo kochacie te sezonowe warzywa, może warto zainwestować w taki garnek. Poza sezonem można w nim gotować też inne warzywa lub makaron. Szczególnie dobrze nadaje się jednak właśnie do szparagów.

Zobacz także

Jak gotować szparagi bez specjalnego garnka?

Jeśli macie małą kuchnię albo inwestycja w dodatkowy sprzęt nie wydaje się wam potrzebna, możecie ugotować szparagi w inny sposób. Podzielcie je na części. Pamiętajcie o odcięciu zdrewniałej końcówki. Odetnijcie też od szparagów główki. Gotujcie najpierw długie łodygi w garnku, a dopiero po jakimś czasie dodajcie górne części, główki szparagów. Zachowają one wtedy jędrność.

Sposoby krojenia szparagów

Szparagi możecie podać w róży sposób. Najbardziej efektowne są szparagi gotowane lub grillowane w całości. Możecie jednak równie dobrze podać je w ten sposób:

Czytaj także:

Komentarze
Szparagi
Radomil/Wikipedia Commons
Triki kulinarne Wyrzucasz KOŃCÓWKI szparagów? To BŁĄD! Niesamowite, co można z nich zrobić!
Szparagi to warzywny rarytas. Przygotowujemy go na specjalne okazje. Warto zużyć je w całości i nie zmarnować ani kawałeczka tego cennego warzywa.
Hubert Rój
listopad 11, 2020

Szparagi to produkt, który przez długie lata był poza zasięgiem dla polskich rodzin. Jedno z ponurych skojarzeń, jakie budziła ta roślina, to wyjazdy na saksy do naszych zachodnich sąsiadów właśnie w celu zbioru tych szlachetnych warzyw. Do dzisiaj zresztą Niemcy są największym producentem szparagów w Europie. Obecnie szparagi coraz częściej dostępne są nie tylko w drogich restauracjach, ale w naszych sklepach. Ich ceny także dawno przestały oscylować wokół astronomicznego poziomu. Jednak mimo wszystko warto szanować ich każdą część. Taką, czasem nie do końca szanowaną, częścią szparagów są końcówki. Okazuje się, że można je sprytnie spożytkować. W jaki sposób? Z końcówek szparagów warto przyrządzić smaczną zupę! A konkretnie chodzi nam o zupę krem ze szparagów. W ten sposób upieczecie dwie pieczenie na jednym ogniu. Jednego dnia podajcie gotowane szparagi, a drugiego zaskoczcie swoich bliskich smakowitym pierwszym daniem, również ze szparagami w roli głównej. Poniżej przedstawimy wam sprytny przepis na zupę z końcówek szparagów. Składniki: Końcówki z pęczka szparagów Pół batata (wersja ekonomiczna – 2 średniej wielkości ziemniaki) Pół szklanki zielonego groszku 3-4 ząbki pieczonego w łupinach czosnku Sól, pieprz Czarnuszka Nieco jarmużu Oliwa z oliwek Przygotowanie: Do garnka wlewamy około litr wody. Gotujemy w garnku części szparagów z pokrojonym batatem (lub z ziemniakami) i z groszkiem przez około pół godziny. Dodajemy czosnek. Przyprawiamy do smaku. Miksujemy blenderem na gładką masę. Jeżeli masa jest zbyt rzadka, można odparować nieco wody na wolnym ogniu. Zupę krem ze szparagów podajemy z chipsami z jarmużu z oliwą....

Przeczytaj
mięso mrożone
AdobeStock
Newsy Czy można gotować zupę na nierozmrożonym mięsie? Odpowiedź was zaskoczy
Gotujesz zupy na mięsie wyjętym prosto z zamrażarki? Mocno się zastanów następnym razem! Skutki mogą być bardzo groźne dla zdrowia.
Katarzyna Wyborska
grudzień 02, 2020

Dawniej mięso jadano od święta. Nie chodzi tylko o to, że było drogie – po prostu trudno było je zdobyć! Dlatego jadano je kilka razy w roku, gdy przychodził czas na zarżnięcie świni czy krowy. Nieco częściej jedzono np. rosół z kury, ale też nikt nie gotował go codziennie. Na szczęście dziś, dzięki zdobyczom technologii mięso jest znacznie tańsze i łatwo dostępne. A do tego jeśli kupimy jego większe ilości np. na promocji, to można je po prostu zamrozić i wykorzystać później. Mrożone mięso – tak czy nie? Jednak mrożone mięso ma swoich przeciwników. Część osób uważa, że jest ono znacznie mniej aromatyczne, ma nieprzyjemną konsystencję i smakuje dużo gorzej, niż świeże mięso. To prawda, ale niestety na razie nie ma innego sposobu na przedłużenie jego trwałości i przydatności do spożycia. Szczególnie, jeśli udało nam się okazyjnie kupić mięso na obniżce – każdy rozsądny człowiek skorzysta z takiej promocji, a nadmiar zamrozi na później! Zupa na mrożonym mięsie Najlepsza zupa to taka, która jest ugotowana na porządnej wkładce, czyli mięsie i kościach. Jeżeli zastanawiacie się, czy lepsze będzie świeże mięso czy mrożone, to możemy wam powiedzieć od razu, ponieważ odpowiedź jest oczywista – tylko świeże mięso! Jednak jeśli macie zamrożone porcje rosołowe, to jak najbardziej warto ugotować z nich bulion i wykorzystać np. jako bazę do zupy pomidorowej, pieczarkowej albo ugotować na nim gulasz. Czy można gotować zupę na mrożonym mięsie? Masz już zamrożone mięso, przygotowany garnek i obrane warzywa. Co dalej? Czy można po prostu wrzucić wszystko do garnka, zalać wodą i gotować? Nie! Mięso koniecznie musi zostać wcześniej rozmrożone – możesz je wstawić na noc do lodówki w głębokim naczyniu. Można spróbować rozmrozić je w...

Przeczytaj
flaki wołowo-drobiowe
Gotujmy.pl
Newsy Nie macie pomysłu na świąteczną zupę? Te flaczki zrobią furorę w pierwszy dzień świąt
Przyprawione na ostro flaczki wołowo-drobiowe z dodatkiem marchewki i majeranku, to zupa, która wprost idealnie się sprawdzi na pierwszy lub drugi dzień świąt. Jej przygotowanie jest banalnie proste a efekt smakowy murowany!
Anna Borkowska
grudzień 17, 2020

Tradycyjne flaczki to ulubiona zupa wielu Polaków. Zwykle jadamy je na weselach lub na innych dużych uroczystościach. W naszych domach goszczą one dosyć rzadko, lecz święta to idealny pretekst, by podać te smakowite flaczki swoim gościom. Macie ochotę na tradycyjne flaczki wołowo-drobiowe, ale nie wiecie, jak je ugotować lub boicie się, że to danie jest dla was zbyt trudne? Nic bardziej mylnego. Trzymajcie się naszego przepisu a na pewno wyjdą idealne w smaku. Składniki: 1 opakowanie pokrojonych w paseczki flaków wołowych 2 podudzia z kurczaka 2 marchewki 1 pietruszka Kawałek selera 1 cebula 2 listki laurowe 5 kulek ziela angielskiego 1 łyżeczka ziarenek czarnego pieprzu 0,5 łyżeczki słodkiej papryki 0,5 łyżeczki ostrej papryki Sól Majeranek Odrobina gałki muszkatołowej 0,5 łyżeczki przyprawy do flaków Sposób przygotowania: Na początku rozmrażamy flaki, a następnie płuczemy je i zalewamy zimną wodą. Flaki należy zagotować, odcedzić i zalać nową wodą. Całą czynność należy powtórzyć. Obierz warzywa i umieść je w drugim garnku z udkami, zielem angielskim, pieprzem w ziarnach, solą i listkami laurowymi. Całość ugotuj do miękkości. Po ugotowaniu wyjmujemy mięso i warzywa a do wywaru wrzucamy obgotowane flaki. Danie należy gotować, aż flaki zrobią się miękkie. Pod koniec gotowania dodajemy przyprawy: majeranek, obie papryki i przyprawę do flaków. Flaczki należy gotować jeszcze przez 15 minut. Na samym końcu mięso drobiowe oddzielamy od kostek i kroimy na kawałki, po czym wrzucamy do flaków. Dodajemy też pokrojone w kostkę warzywa i gotujemy kilka minut. Źródło: Gotujmy.pl

Przeczytaj
Sposób na pleśń na brokułach
Pixabay
Triki kulinarne Co zrobić, gdy znajdziemy PLEŚŃ na brokułach? Wykorzystaj ten prosty trik!
Pleśń pojawiająca się na produktach spożywczych zdecydowanie nie zachęca do jedzenia. W wielu przypadkach nie musisz ich jednak wyrzucać!
Weronika Kępa
listopad 08, 2020

Jednym z najzdrowszych warzyw na rynku są oczywiście brokuły. Niektórzy je kochają, inni nienawidzą. Jednak trzeba przyznać, że pod względem zdrowotnym nie mają sobie równych! Tym trudniej wyrzucić je do śmieci, kiedy zobaczymy na nich pleśń. Pleśń na brokułach Pleśń najczęściej występuje w produktach mających w sobie dużo wody . Problem ten dotyczy więc między innymi warzyw i owoców. Im są miększe, tym trudniej je uratować. Inaczej jest w przypadku twardszych źródeł witamin, takich jak marchew, pietruszka, dynia oraz wspomniany już brokuł. Nie trzeba ich wyrzucać! Prosty trik Przechowywane w lodówce brokuły mogą się zepsuć w ciągu 7 do 14 dni. Najlepiej więc zjadać je od razu po zrobieniu zakupów. Jeśli jednak tego nie zrobisz i po pewnym czasie zaobserwujesz białe, brązowe, a nawet czarne plamy oznacza to, że warzywo zaczęło się psuć. W takiej sytuacji najlepiej jest odciąć zgrzybiały fragment . Spleśniałą część możesz też zetrzeć na tarce (to zależy od rodzaju pleśni, która się pojawiła). Pamiętaj jednak, że dotyczy to sytuacji, w której większość warzywa jest zdatna do jedzenia! Kupuj z głową Brokuły mogą być skazane na zepsucie już w momencie ich kupowania. W sklepie zwróć uwagę na ich kolor. Powinny być intensywnie zielone. Nie wybieraj tych z żółtymi lub brązowymi główkami. Oznaczają one, że produkt już wcześniej był niewłaściwie przechowywany! Brokuł jest nieświeży również wtedy, gdy jego łodyga jest bardzo wysuszona i ma nietypowy kolor. Źródło: mashed.com

Przeczytaj