targowisko wuhan koronawirus
Adobe Stock
Newsy

Naukowcy z WHO mają nową teorię na pochodzenie koronawirusa. Chodzi o importowaną żywność

Laboratorium wojskowe w chińskim Wuhan, tamtejsze targowisko z egzotyczną żywnością, a może jeszcze coś innego. Skąd pochodzi koronawirus?

To pytanie rozpala cały świat od początku zeszłego roku. COVID-19 ledwie „wyściubił nos” poza mur chiński, a na całym świecie powstały setki różnych teorii.

Zamieszanie spotęgował brak jasnych i sprawdzonych informacji, niekwestionowanych przez żadne państwo, naukowe gremia i światowych decydentów.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Chińskie początki

Domysłów nie brakowało. Luki i braki w wiedzy ludzie zaczęli zapełniać teoriami spiskowymi. Sęk w tym, że co do pochodzenia COVID-19, nadal trwają naukowe dyskusje i spory.

Oficjalna wykładnia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) jest następująca – koronawirus nie pochodzi od człowieka.

Jak powszechnie wiadomo, pierwsze zakażenia na świecie wykryto wśród klientów targowiska z owocami morza Huanan w słynnym już mieście Wuhan.

Czy światowe domino ruszyło po kontakcie z felernym nietoperzem? Tego już nie możemy być do końca pewni.

Nie da się cofnąć czasu

Ostatnie badania WHO dowodzą czego innego. Ponoć najbardziej prawdopodobną hipotezą o pochodzeniu COVID-19 jest „zwierzęcy nosiciel pośredni”.

Jednak nie chodzi tu o nietoperza jak początkowo sądzono, a owoce morza i… świńskie łby importowane z różnych miejsc na lokalne chińskie targowisko.

Krótko mówiąc, koronawirus nie przeszedł na człowieka najpewniej bezpośrednio z dzikiego zwierzęcia, czyli nietoperza, a pośrednio przez inny, żywnościowy produkt.

Tak czy siak, badania nad genezą tego paskudnego zjawiska nie sprawią, że uda się cofnąć czas. Światowa pandemia trwa w najlepsze.

Zobacz także
placki

Co zrobić, żeby placki ziemniaczane nie ściemniały? 1 prosty trik, o którym nie mieliście pojęcia

Genialny trik na kapustę do gołąbków. Już nie musicie gotować jej w garnku i czekać aż zmięknie

Genialny trik na kapustę do gołąbków. Już nie musicie gotować jej w garnku i czekać aż zmięknie

Teorie spiskowe

W ciągu jej trwania, wiele osób poniosło śmierć nie tylko z powodu choroby, ale także w dużej mierze z powodu niewydolności służb zdrowia w wielu krajach.

Oprócz tego w związku z pandemicznym kryzysem, światem wstrząsnęła seria społecznych niepokojów.

Kilka rządów zachwiało się w posadach, a pośrednio koronawirus wpłynął także na zmianę na stołku prezydenta w największym światowym mocarstwie, czyli w Stanach Zjednoczonych.

Nic więc w tym dziwnego, że to właśnie za Oceanem zaczęto upatrywać w całej sprawie jakiegoś spisku i drugiego dna.

Były już prezydent USA w trakcie przegranej kampanii prezydenckiej ochoczo kolportował przekaz o „chińskim wirusie”, który celowo miał zostać wypuszczony z laboratorium przez złośliwych Chińczyków.

Chodzi o przyszłość

Jak cała sprawa skończyła się dla Trumpa, dobrze wszyscy wiedzą. Tymczasem w Chinach zadziwiająco sprawnie poradzono sobie z problemem pandemii.

Tyle przynajmniej mówi teoria i strzępy informacji, które docierają do nas zza Wielkiego Muru. Czy kiedykolwiek będziemy mieli pełną wiedzę na temat wydarzeń z 2020 roku? Tego nie wiadomo.

Ważne, by praca naukowców nie poszła na marne. Chodzi oczywiście o to, by odpowiednio badając żywność, udało się zapobiec podobnym nieszczęściom w przyszłości.

Winogrona i herbata na koronawirusa
Adobe Stock
Newsy
Naukowcy nie wierzą własnym oczom. Te 3 popularne produkty mogą hamować koronawirusa
Od początku zeszłego roku ludzkość zastanawia się, jak poradzić sobie z koronawirusem. Ostatnie badania wskazują, jak hamować namnażanie wirusa.

Od momentu wybuchu światowej pandemii COVID-19, ludzka wiedza w zakresie jego poznania coraz bardziej się poszerza. Powszechnie wiadomo już, że przed transmisją koronawirusa najlepiej zabezpieczać się poprzez dystans społeczny, maseczki i dezynfekowanie rąk. Wysiłki uczonych Wiele mówiło się także jeszcze w zeszłym roku na temat tego, że wirus SARS-COV2 może być obecny na różnych powierzchniach. Szybki rozwój badań w wielu laboratoriach rozsianych po całym świecie, pozwolił naukowcom na błyskawiczne opracowanie szczepionki przeciwko koronawirusowi. Poszczególne państwa, w tym Polska, ruszyły z akcją szczepień przeciwko wirusowi, który swój początek miał w chińskim mieście Wuhan. Uczeni nie skupili się tylko i wyłącznie na poszukiwaniu odpowiedniego składu chemicznego długo oczekiwanej szczepionki. Hamowanie proteazy Oprócz tego, badacze przyjrzeli się dokładnie setkom produktów spożywczych, których działanie może przyczynić się do hamowania koronawirusa. Amerykańscy naukowcy z North Carolina State University, dokonali podczas swojej pracy niezwykle ciekawego i wartościowego odkrycia. Badacze dowiedli, że niektóre produkty spożywcze, mogą być pomocne w unikaniu zachorowania na COVID-19. Dogłębne badania komputerowe, a także próby przeprowadzane metodą in vitro dowiodły, że związki zawarte w niektórych produktach mogą hamować proteazę. Czym jest proteaza? To nic innego jak substancja niezbędna, by nieszczęsny koronawirus mógł się namnażać. Zdrowotne trio Pora, byśmy przedstawili wam, które produkty wskazali badacze z Północnej Karoliny. Będziecie zaskoczeni. W pierwszej kolejności mowa tu o zielonej herbacie, która zawiera kilka związków, które przyczyniają się do zwalczania...

Lody
Adobe Stock
Newsy
Wykryto koronawirusa w lodach. Skażonych może być ponad 4 tys. opakowań deseru
Koronawirus w sklepie, koronawirus w autobusie. Nie macie wrażenia, że jeszcze trochę i wyskoczy także i z lodówki? Tylko tego brakowało…

Dość już tych ponurych żartów. Okazuje się, i to całkiem serio, że COVID-19 można znaleźć w zamrażarce! A konkretnie w lodach. Na razie strach padł na amatorów zimnych deserów w Chinach. Skażona partia trafiła do klientów w miejscowości Tiencin. Wirus w jedzeniu Za wpadkę odpowiada firma Tianjin Daqiaodao Food Company. Ze szczątkowych informacji wynika, że źródłem zakażenia partii słodkości mógł być jeden z pracowników. Jeżeli jednak normy sanitarne były w fabryce przestrzegane, źródło wirusa mogło leżeć gdzie indziej. Chińczycy z fabryki lodów eksportowali mleko w proszku z Nowej Zelandii i serwatkę z Ukrainy. Zakażonych mogło być niemal 5 tys. opakować produktu, który trafił do klientów. Chińskie służby od razu wzięły się za ich poszukiwanie. Kwarantanną objęto za to już niemal 2 tys. pracowników wielkiej fabryki lodów w Tiencin. Informacja o zakażeniu partii żywności obiegła cały świat lotem błyskawicy. I od razu wzbudziła kolejne dyskusje wśród wszystkich. Chodzi oczywiście o to, czy wirus może przetrwać w jedzeniu i czy taki pokarm grozi ludziom. Co na to rządowi eksperci? Sprawdźmy więc to na rządowych stronach. Jak podaje Główny Inspektorat Sanitarny, nie ma dowodów na to, że żywność może być źródłem lub ogniwem transmisji koronawirusa. Państwowi eksperci zaznaczają, że COVID-19 może utrzymać się na powierzchniach przez kilka godzin, ale potrzebuje do namnażania swoistego gospodarza, czyli człowieka. Tak czy inaczej, nawet pomimo tego, że sprawa z koronawirusowymi lodami zdarzyła się w Chinach, powinno się zachować szczególną ostrożność. Chodzi tu właśnie o produkty mrożone. Należy także zadbać o odpowiednie mycie zakupionych w sklepie produktów spożywczych....

Koronawirus w mrożonkach
Adobe Stock
Newsy
Wykryto Covid-19 w mrożonkach. Sprawą zajęła się Światowa Organizacja Zdrowia
Światowa Organizacja Zdrowia bada sprawę chińskich mrożonek skażonych wirusem SARS-CoV-2. To nie pierwszy tego typu przypadek.

Wirus, który ogarnął świat już ponad rok temu, wciąż stanowi ogromną zagadkę dla naukowców. Wiele pytań pozostaje więc bez odpowiedzi, zarówno dla samych badaczy, jak i dla pacjentów.  Upływające miesiące nie przynoszą praktycznie żadnych, nowych wieści, a jedynie kolejne wątpliwości. Wśród nich pytanie, czy mrożonki przenoszą COVID-19? WHO stara się to ostatecznie wyjaśnić. COVID-19 w chińskich mrożonkach Chiński sanepid poinformował Światową Organizację Zdrowia o nowym odkryciu. Mianowicie, w opakowaniach z mrożonkami zidentyfikowano wirusa SARS-CoV-2, który jak wiadomo z łatwością potrafi przetrwać w temperaturach sięgających nawet -20 st. C. To ciekawe zagadnienie, czy zakażone i zamrożone zwierzęta mogły zarażać ludzi wirusem. To potencjalnie możliwe, więc musimy to zbadać - stwierdził Peter Ben Embarek z WHO.  Sprawa zaniepokoiła nie tylko WHO, ale również agencje zajmujące się badaniami dotyczącymi bezpieczeństwa żywności. Bowiem zimne i wilgotne warunki sprzyjają rozwojowi wirusa. Jeśli rzeczywiście bytuje on w mrożonkach to z łatwością rozprzestrzenia się po świecie przy pomocy eksportowanego jedzenia. Badania dowodzą, że wirus może przeżyć na plastikowych opakowaniach nawet trzy doby. Chiny już wcześniej odkryły wirusa w mrożonkach Cztery miesiące temu, w chińskim mieście Tiencin również wykryto pojedyncze przypadki zakażenia SARS-CoV-2. Władze stwierdziły wówczas, że mają one bezpośredni związek z funkcjonującą w tym miejscu chłodnią, w której przechowywana jest mrożona żywność. Podejrzenia okazały się prawdziwe. W próbce mrożonych ryb badacze wykryli ślady koronawirusa. W konsekwencji władze miasta postanowiły wstrzymać import żywności dostarczanej przez jedną z indonezyjskich firm. Wcześniej podobna...

ser
AdobeStock
Newsy
Szwajcarski ser może pomóc w walce z pandemią koronawirusa? Zaskakujące informacje
Ser jako remedium na koronawirusa? Brzmi niewiarygodnie! Dowiedzcie się, o co dokładnie chodzi!

Naukowcy naprawdę dwoją się i troją, aby pokonać koronawirusa. Skuteczne powstrzymanie pandemii to jedyny sposób na to, żebyśmy mogli wrócić do normalnego życia. Najnowsze badania wykazały, że bardzo obiecującą pomocą może być ser szwajcarski – i bynajmniej nie chodzi tu o dziurawy przysmak! Koncepcja sera szwajcarskiego Chodzi tutaj o model stosowany w analizie różnych zdarzeń. Został opracowany już w latach 90. i jest stosowany w branżach obarczonych dużym ryzykiem, np. w lotnictwie i energetyce. Obecnie jeden z wirusologów pracujących nad powstrzymaniem koronawirusa, Dr Ian Mackay, postanowił skorzystać z tej metody. Na czym ona polega? Otóż zakłada ona, że każdy sposób walki z wirusem wygląda jak plaster sera szwajcarskiego – jest w jakiś sposób skuteczny, jednak są w nim dziury, przez co ta skuteczność nie jest całkowita. Jeżeli dodamy do siebie różne zastosowane metody powstrzymywania wirusa i tych dziur będzie naprawdę dużo lub będą się pokrywać, to wówczas efektywność podjętych działań maleje. Natomiast w sytuacji, gdy dziury się nie pokrywają, to skuteczność rośnie.   Dr Ian Mackay w wypowiedzi dla jednego z amerykańskich pism powiedział, że zwłaszcza w przypadku tak poważnego wyzwania jak koronawirus bardzo ważne jest, by na walkę z tym kryzysem składało się jak najwięcej „plasterków”. Co to oznacza w praktyce? Każdy taki „plasterek” w naukowym modelu sera szwajcarskiego to jakieś działanie podjęte w kierunku walki z pandemią. Jest to np. noszenie maseczek, zachowywanie dystansu społecznego, częste mycie rąk czy dodatkowe wydatki na służbę zdrowia. Jedynym, co może zmniejszyć skuteczność modelu jest „mysz”, czyli wszelkie inicjatywy osłabiające pozytywne działania. Może to być na przykład szerzenie nieprawdziwych informacji,...