Jak długo trwa utrata węchu i smaku przy koronawirusie? Wyniki najnowszych badań są niepokojące
Adobe Stock
Newsy

Jak długo trwa utrata węchu i smaku przy koronawirusie? Wyniki najnowszych badań są niepokojące

Utrata zmysłu węchu i smaku to jedne z objawów zakażenia się koronawirusem. Naukowcy postanowili przeprowadzić badania odnośnie tendencji trwania tego zaniku. Niestety, opublikowane wyniki mogą co niektórych dość mocno zaniepokoić.

Walka z koronawirusem trwa nieprzerwanie od ponad roku. Rozprzestrzenia się on dość dynamicznie, a pojawiające się objawy są podobne do grypy. Jednak wirus jest zdecydowanie groźniejszy i niesie ze sobą poważniejsze konsekwencje. Kanadyjscy naukowcy postanowili przeanalizować zanik węchu oraz smaku. 

Magda Gessler odpowiada na pytania

Początek pandemii koronawirusa

Po pojawieniu się pierwszych przypadków zakażenia nikt nie spodziewał się aż takiego przebiegu całej sytuacji. Na początku zakładano dwa tygodnie lockdownu, po których wszystko miało wrócić do normalności. Dziś, po ponad roku od wykrycia pacjenta zero na terenie Polski, pandemia trwa w najlepsze. Nadzieje z zakończeniem epidemii koronawirusa wraz z końcem ubiegłego roku, pękły jak bańka mydlana. Teraz dokładnie widać, że wirus pozostanie ze społeczeństwem na dłużej. Co jakiś czas pojawiają się nowe mutacje, a także kolejne fale, które uniemożliwiają powrót do rzeczywistości. 

Zobacz także
Biedronka test na covid

Biedronka znowu rozdaje vouchery na zakupy. Możecie dostać je codziennie

Zaskakujące pytanie o panierkę do mięsa w „Milionerach”. Odpowiedź zna tylko geniusz

Zaskakujące pytanie o panierkę do mięsa w „Milionerach”. Odpowiedź zna tylko geniusz

Trzecia fala zakażeń 

Zgodnie z prognozami ekspertów oraz rządu, w marcu przyszła trzecia fala koronawirusa, która miała swój szczyt pod koniec marca. Wówczas można było zaobserwować rekordowe liczby zakażeń od początku pandemii. Przekraczały one nawet trzydzieści tysięcy nowych zakażonych osób dziennie. Wzrosła również liczba zgonów. Obecnie cała sytuacja się normuje, ale zdecydowanie nie można mówić o powrocie do normalności. Rządzący będą zmniejszać wprowadzone obostrzenia zgodnie ze stałym spadkiem zakażeń. 

Świąteczne obostrzenia

Ze względu na stały wzrost zakażeń, a także zbliżające się święta wielkanocne, rząd po konsultacji z ekspertami wprowadził obostrzenia. Miały one na celu zastopowanie rozwoju pandemii. Okres świąteczny jest powodem do licznych spotkań, a te mogły skutkować poważnymi konsekwencjami. Pod koniec marca wprowadzono takie obostrzenia jak zamknięte galerie handlowe, zamknięte siłownie oraz obiekty sportowe, zamknięte żłobki i przedszkola, zmniejszony limit osób na powierzchni kościołów i sklepów spożywczych, a także zakaz zgromadzeń i spotkań. Dane zasady obowiązuje do 9 kwietnia, zaś o zmianach bądź przedłużeniu rządzący będą informować społeczeństwo na dniach. 

Objawy koronawirusa

Początkowo koronawirus był porównywany do typowej grypy. Jednak jest on zdecydowanie trudniejszy do wyleczenia, a także niesie ze sobą wiele niekorzystnych konsekwencji. Wśród objawów są takie jak gorączka, ból głowy, bóle mięśni, utrata węchu i smaku, nudności, kaszel, ból gardła czy zmęczenie.

Zanik zmysłu smaku i węchu

Jednym z typowych objawów koronawirusa jest utrata węchu oraz smaku. Jest jedynym z pierwszych znaków zakażenia. Jak inne symptomy mijają na przestrzeni dwóch tygodniu, zaś ten według najnowszych przeprowadzonych badań, utrzymuje się przez dłuższy okres czasu. Naukowcy podali, że zanik zmysłu węchu i smaku, może utrzymywać się nawet do pięciu miesięcy, podczas których wraca całkowicie bądź częściowo.

 

Czytaj także:

koronawirus węch
AdobeStock
Zdrowie
Jednym charakterystycznym znakiem możesz odróżnić COVID-19 od grypy. Naukowcy przeprowadzili badania
Jeden z możliwych skutków zakażenia koronawirusem SARS-Cov2 to m. in. utrata węchu. Zaburzenia w tym obszarze w przypadku zachorowania na COVID-19 są jednak inne. Jak rozpoznać tę różnicę?

COVID-19 i grypa - mylące objawy Nadal można spotkać osoby, które twierdzą, że COVID-19 to "trochę groźniejsza grypa". Nie brakuje również tych, które twierdzą, że COVID-19 to wymyślony twór polityczny, na którym zyskają wszyscy oprócz nas. W gąszczu domysłów, ale już i mnogości faktów, zgodzić można się co do jednego. Obie choroby są zakaźne i atakują układ oddechowy. Zakażenie jest przenoszone drogą kropelkową, ale możliwe jest także zakażenie poprzez kontakt osobisty jak i również ze skażonymi przedmiotami. Wszędzie apeluje się o mycie rąk i unikanie dotykania twarzy. Czy słusznie? Mając na uwagę dbałość o siebie i innych, a także znane "lepiej zapobiegać niż leczyć", zasadne wydaje się każdy z proponowanych środków ostrożności. Szczególnie, że podobne mogą być pierwsze objawy zakażenia: kaszel, gorączka, bóle gardła, biegunka. Do tego z czasem dochodzą duszności płytki oddech, przy COVID-19. Przy przeziębieniu zauważamy coś innego - katar i zatkany nos. Obydwa zakażenia mogą jednak przebiegać także  bezobjawowo. Nie znaczy to jednak, że nie mając objawów, nie zarazimy innych. Utrata węchu przy COVID-19 różni się od tej charakterystycznej dla grypy  Światowa Organizacja Zdrowia wymienia utratę węchu (anosmię) jako mniej powszechny objaw zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Zaburzenia powonienia wystąpić mogą również w przypadku grypy i przeziębienia. Jak zaznacza BBC, utrata węchu towarzysząca koronawirusowi różni się od tej, która występuje przy znanej bardziej powszechnie grypie. Rodzaj utraty węchu niejako decyduje o rodzaju zakażenia, którą może być COVID-19 (nagła utrata węchu, swobodne oddychanie) lub sezonowe przeziębienie (stopniowa utrata węchu,...

Mutacja wirusa od norek
Pixabay
Newsy
WHO bije na alarm! W Europie szaleje teraz...
Światowa Organizacja Zdrowia bada nowe niepokojące zjawisko. Problem pojawił się już w Danii, USA, Włoszech, Holandii, Hiszpanii i Szwecji. O co chodzi?

Pierwszy przypadek obecnie panującego koronawirusa odnotowano w Chinach w listopadzie ubiegłego roku. Choroba rozprzestrzeniła się niemal błyskawicznie. Pierwsze przypadki zakażenia pojawiły się w Polsce już w pierwszych dniach marca. Na początku naukowcy podejrzewali, że wirus pochodzi od zwierząt. Potem jednak udowodnili, że nie są one w stanie zarazić ludzi, a sama choroba ma pochodzenie naturalne. Mutacja wirusa W ostatnim czasie na świecie zaczęto jednak obserwować nowe niepokojące zjawisko - po kontakcie z norkami ludzie zaczęli skarżyć się na objawy COVID-19. Jako pierwsza problem zgłosiła Dania będąca największym na świecie producentem futer z norek. Niedługo potem historia powtórzyła się w Stanach Zjednoczonych, Włoszech, Holandii, Hiszpanii i Szwecji. Reakcja na ten stan rzeczy była niemal natychmiastowa. Władze Danii podjęły decyzję o odstrzelaniu 17 mln norek żyjących na terenie kraju, tak, aby zmniejszyć ryzyko zakażenia do minimum. Mimo że w państwie póki co odnotowano tylko 12 przypadków tego typu zakażenia, Wielka Brytania zamknęła granice dla osób przyjeżdżających z Danii. WHO bije na alarm Jak twierdzą naukowcy, nowa mutacja wirusa jest o wiele bardziej niebezpieczna od tej, która panuje obecnie. Oprócz tego, że odznacza się ona mniejszą wrażliwością na atak przeciwciał, to jest kolejną nieznaną chorobą, która może prowadzić do wybuchu zupełnie nowej pandemii. Źródło: o2.pl

pilne
Newsy
Jest decyzja rządu w sprawie handlowych niedziel. Wielu Polaków będzie zaskoczonych
Przez wprowadzenie godzin dla seniorów i zamknięcie galerii handlowych podniosły się głosy mówiące o tym, że zakaz handlu w niedzielę powinien zostać zniesiony. Jaka jest reakcja rządzących?

Zbliżające się święta wymagają od nas rozpoczęcia przygotowań! Trzeba już przemyśleć listę zakupów spożywczych, sprawdzić ile bombek przetrwało zeszłe święta i czy nie trzeba będzie ich dokupić oraz przede wszystkim – kupić prezenty dla naszych bliskich! Wyjątkowy rok 2020 rok niewątpliwie przejdzie do historii. Z powodu koronawirusa tegoroczne święta będą wyjątkowe (obowiązuje zakaz zgromadzeń powyżej 5 osób na Wigilii), jednak mimo to Polacy starają się zachować trochę normalności i tak jak co roku, ruszają do sklepów po świąteczne zakupy. W tym roku jest to utrudnione z kilku powodów: Od 2020 roku już wszystkie niedziele są niehandlowe, W związku z pandemią koronawirusa, w dni powszednie w godzinach 10-12 tylko osoby po 60 roku życia mogą wchodzić do sklepów spożywczych, Do końca listopada galerie handlowe, w których Polacy zaopatrują się w świąteczne prezenty, są zamknięte. Decyzja rządzących Polski rząd chyba zdał sobie sprawę z tego, jak dotkliwe są panujące obostrzenia nie tylko dla samych obywateli, ale przede wszystkim dla gospodarki! Coroczna gorączka zakupów przed świętami to ogromny zastrzyk gotówki do budżetu, który z powodu pandemii bardzo mocno ucierpiał. Prawdopodobnie z tego powodu rządzący zdecydowali się nie tylko otworzyć galerie handlowe od grudnia – w ostatnim miesiącu 2020 roku sklepy będą otwarte aż w trzy niedziele! Będziemy mogli zrobić zakupy 6, 13 i 20 grudnia.   Myślicie, że politycy rozważają zniesienie zakazu handlu w niedzielę?   Źródło: biznes.pap.pl

koronawirus
AdobeStock
Newsy
Koronawirus w mrożonkach? Jedno państwo zaostrzyło ich kontrole w obawie przed wirusem
Cały świat robi co może, by walczyć z pandemią i wygrać z koronawirusem. Jedno z nich podjęło zdecydowane środki bezpieczeństwa, by chronić swoich obywateli.

Choć niektóre państwa całkiem dobrze radzą sobie z pandemią koronawirusa, to wciąż stosują wzmożone środki ostrożności, by nie doprowadzić do ponownego rozprzestrzeniania się wirusa. Okazało się bowiem, że Covid-19 może się kryć nawet… w mrożonkach! Reżim koronawirusowy Chiny, od których wszystko się zaczęło, podeszły do walki z pandemią bardzo poważnie. Szybko zaczęto zamykać lotniska, a nawet całe miasta czy osiedla. Podjęte środki bezpieczeństwa mogą się wydawać rygorystyczne, ale okazały się skuteczne! Dziś Chiny zgłaszają bardzo mało przypadków zakażeń koronawirusem. Jednak nie udałoby się to bez stosowania surowych przepisów i nakładanych kar za ich złamanie. Dzięki temu mieszkańcy Chin stosują się do nakazów i zakazów powstałych podczas pandemii. Wirus w mrożonkach? Mimo stosowanych środków ostrożności zdarzają się wciąż przypadki transmisji koronawirusa. W listopadzie tego roku wykryto nowe przypadki w mieście Tiencin w Chinach. Winnym okazało się być mięso sprowadzane z Ameryki Północnej, a dokładniej świńskie głowy. Zakażeni zostali pracownicy portu, którzy mieli mieć kontakt z ładunkiem. Zarażenia nie są nieuniknione, dlatego w Chinach stosowane są rygorystyczne kontrole importowanych towarów – między innymi mrożonej żywności. Do sprzedaży mogą być dopuszczone tylko te mrożonki, które posiadają zaświadczenie o ujemnym wyniku testu na koronawirusa.   Chińczycy twierdzą, że wielokrotnie dochodziło u nich do zakażeń koronawirusem przez kontakt ludzi z mrożonkami pochodzącymi z Indonezji czy Niemiec. W związku z tym wprowadzane były zakazy importu żywności z tych krajów. Nawet pomimo tego, że Światowa Organizacja Zdrowia zapewnia, iż ryzyko zakażenia koronawirusem poprzez kontakt z żywnością, w szczególności...