Hamburger, fast food, Burger King, McDonalds
Amirali Haszemian/unsplash.com
Newsy

Burger King opublikował na Facebooku niezwykły apel. Prosi klientów o korzystanie z usług McDonald's? Wiemy o co chodzi

Tego jeszcze nie grali... Zamiast odwiecznej wojny o klienta, światowi giganci fast-foodu stanęli w jednym szeregu. Terenem sojuszu fastfoodowych sieci stała się Polska. O co tutaj chodzi? Już spieszymy z odpowiedzią.

Dzisiaj na facebookowym profilu Burger Kinga mogliśmy zobaczyć dość niecodzienną wiadomość. Fani sieci z pewnością przecierali oczy ze zdumienia, kiedy zobaczyli, że ich ulubiony bar szybkiej obsługi zachęca do zamawiania u konkurencji! 

W oświadczeniu na Facebooku Burger King Polska czytamy:

Nie przypuszczaliśmy, że kiedykolwiek was o to poprosimy, tak samo nie przypuszczaliśmy, że będziemy was zachęcać do zamawiania z KFC, PizzaHut, Starbucks, DaGrasso, Dominos, Dominium, Max Burgers, Pasibusa oraz wielu innych restauracji.

Tytuł oświadczenia nie pozostawia wiele do dodania: "Zamówcie z McDonalds". Burger King Polska nawet nie próbuje owijać w bawełnę i wprost opisuje zagrożenia, jakie czekają tę firmę i całą branżę w związku z obecną sytuacją na rynku gastronomicznym:

Nie myśleliśmy, że będziemy was o to prosić, ale te restauracje zatrudniają tysiące pracowników, którzy w tym momencie potrzebują waszego wsparcia (...). Wiemy, że Whooper to najlepsza opcja, ale zamówienie BigMaca wydaje się teraz też spoko opcją.

Burger King zaprasza do McDonald's nie bez przyczyny. Los pracowników, jak i stan finansowy całych fast-foodowych firm zależy w tym momencie od konsumentów. Jeżeli dotychczasowi klienci restauracji nie przerzucą się szybko na jedzenie na wynos, przyszłość całej branży będzie malowała się w czarnych barwach. Wszystko oczywiście spowodowane jest przez rządowe obostrzenia, w wyniku których zamknięto bary i restauracje na 2 tygodnie. Obecny rozwój pandemii w naszym kraju zwiastuje możliwość przedłużenia zamknięcia knajp. 

Magda Gessler odpowiada na pytania

byczy burger toruń
AdobeStock
Newsy
Burgerownia w Toruniu zszokowała przechodniów wywieszką. Ludzie są zniesmaczeni. Słusznie?
Właściciel tej restauracji powiedział „dość” i wywiesił na drzwiach lokalu kontrowersyjny plakat. Ma rację?

Wielu ludziom przez pandemię koronawirusa, puszczają już nerwy. Najbardziej zdenerwowani są właściciele restauracji i trudno im się dziwić – rząd wciąż nie dał jasnej informacji co do tego, kiedy lokale będą mogły wznowić działalność. Teraz restauracje mogą realizować tylko zamówienia na wynos, co niestety nie sprawdza się w przypadku tych, które nigdy nie sprzedawały jedzenia z dostawą. Mowa głównie o eleganckich lokalach zlokalizowanych na starówkach większych miast. Z tego powodu, część przedsiębiorców ignoruje obostrzenia i otwiera swoje restauracje. Natychmiast są wówczas odwiedzani przez Sanepid i policję, którzy nakazują zamknąć lokal i nakładają mandaty (które później anulowane są w sądzie, ponieważ nie można w Polsce zakazać prowadzenia działalności gospodarczej, jeśli nie ma stanu wyjątkowego). Właściciele lokalu "Byczy Burger" w Toruniu, powiedzieli „dość!” i wywiesili dość kontrowersyjny plakat na drzwiach. Tych panów nie obsługujemy Jakiś czas temu na profilu restauracji "Byczy Burger" na Facebooku, pojawiło się zdjęcie plakatu, który wisi na drzwiach restauracji. Napis na nim brzmi: W tym lokalu nie obsługujemy funkcjonariuszy policji i ich rodzin! A poniżej dopisano: W podziękowaniu za: Bicie i gazowanie ludzi Nękanie przedsiębiorców Kultywowanie tradycji ZOMO Plakat wywołał skrajne reakcje. Część ludzi popiera taką formę protestu, a inni są nią zniesmaczeni i krytykują restaurację. Stanowisko właścicieli restauracji Załoga "Byczego Burgera" oświadczyła, że nie ma zamiaru ściągać plakatu, ponieważ w ten sposób wyrażają swój sprzeciw wobec działań policji. Pod zdjęciem plakatu na swoim profilu na Facebooku napisali: Dla jasności:...

Sekretny trik od byłego pracownika McDonald’s. Dzięki niemu dostaniecie najlepsze frytki
Adobe Stock
Newsy
Sekretny trik od byłego pracownika McDonald’s. Dzięki niemu dostaniecie najlepsze frytki
Abyście nie musieli długo czekać na swoje zamówienia, pracownicy fast foodów często przygotowują je już wcześniej, aby szybko spakować je do torby i wydać klientowi.  Warto jednak zastosować triki, dzięki którym otrzymacie najświeższe produkty!

Chociaż McDonald’s nie serwuje najzdrowszych czy najbardziej wartościowych posiłków  – nie da się ukryć, że często ciężko im się oprzeć… Dodatkową zaletą barów fast food jest krótki czas oczekiwania oraz stosunkowo niskie ceny (w porównaniu z wieloma innymi restauracjami). McDonald’s to pierwsza masowa restauracja typu fast food, która spopularyzowała szybkie dania, na które nie trzeba czekać dłużej niż kilka minut. Chociaż sieć powstała już w latach 50-tych, nadal zarabia miliardy dolarów rocznie i stale dynamicznie się rozwija. W samej Polsce jest już kilkaset (!) restauracji McDonald’s. Sekretem szybkiego wydawania dań jest to, że część z nich została usmażona z wyprzedzeniem i są stale podgrzewane na specjalnych stojakach, aby nie traciły temperatury. Istnieje jednak sztuczka, dzięki której zawsze dostaniecie świeżo przygotowane dania…  Jak dostać najlepszej jakości i najświeższe frytki w McDonaldzie? Zasada ta dotyczy nie tylko frytek, ale także burgerów. Chociaż McDonald’s to lokal, w którym stale jest ruch, a przygotowane burgery czy frytki nie mają okazji długo leżeć gotowe, możecie upewnić się, że dostajecie najświeższy produkt. Wystarczy zamówić go w wersji zmodyfikowanej, czyli: bez sosu (np. burgery czy wrapy), bez jakiegoś warzywa albo z dodatkowym warzywem (np. burgery czy wrapy), bez soli (np. frytki).  Restauracje amerykańskiej sieci umożliwiają tworzenie spersonalizowanych zamówień, które wykonują od ręki na świeżo. Jeśli więc nie chcecie ryzykować otrzymaniem nieco „zleżałych” frytek, poproście o te bez soli, a następnie posólcie je samodzielnie! Jeden z pracowników McDonalda podzielił się także innym ciekawym trikiem, który zapewni wam...

otwarcie restauracji 2021
Pixabay
Newsy
Kiedy nastąpi otwarcie restauracji? Szok, poczekacie na to aż do końca...
Czy restauratorzy będą mogli niebawem wznowić działalność? Niestety, niewiele na to wskazuje.

Większość Polaków 2020 rok żegnała z westchnieniem ulgi, z nadzieją wkraczając w nowy, 2021 rok. W końcu pandemia koronawirusa nie może trwać wiecznie i każdy tylko czeka, aż będzie można wrócić do dawnego życia. Najbardziej niecierpliwi są przedsiębiorcy i trudno im się dziwić – przez nałożone przez rząd obostrzenia zakazujące działalności większości branż, nastroje są naprawdę kiepskie. Zamknięte restauracje w 2021 Mogłoby się wydawać, że restauracje jakoś sobie radzą. Dowożą przecież zamówienia na wynos, więc interes się kręci. Ale czy na pewno? Najgorzej jest w lokalach, które przed pandemią rzadko dowoziły zamówienia albo w ogóle nie oferowały nawet takiej usługi, ponieważ żyły z klientów stołujących się na miejscu. Mowa tutaj zwłaszcza o restauracjach w centrach miast oraz lokalach w miejscowościach turystycznych. Mimo możliwości dostarczania jedzenia na wynos, restauracje są zmuszane redukować zatrudnienie albo w ogóle są zamykane z powodu braku wystarczających dochodów. Nie dziwi więc, że ta branża z utęsknieniem czekała na koniec lockdownu, który miał mieć miejsce 17 stycznia. Niestety, rząd nie ma dla nich dobrej wiadomości. Przedłużona kwarantanna Minister zdrowia Adam Niedzielski kilka dni temu poinformował, że obowiązujący od 28 grudnia do 17 styczna lockdown zostaje przedłużony o dwa tygodnie i potrwa do 31 stycznia. Właściciele i pracownicy lokali gastronomicznych są załamani. Liczyli na to, że już niebawem będą mogli otworzyć restauracje i obsługiwać klientów. Co więcej, nieoficjalnie się mówi, że restauracje będą musiały być zamknięte aż do końca marca! Bunt przedsiębiorców Ponieważ sytuacja dotycząca obostrzeń i zakazów działalności jest wciąż niejasna, a do tego przedsiębiorcy o decyzjach rządu...

Klapa w kuchennych rewolucjach. Właściciel nie chciał współpracować z Magdą Gessler
ONS.pl
Newsy
Klapa w kuchennych rewolucjach. Właściciel nie chciał współpracować z Magdą Gessler
Mimo, że to właściciele restauracji zapraszają do nich Magdę Gessler, nie wszyscy chcą się stosować do jej rad. Co wyszło z rewolucji w lokalu w Brzegu Dolnym?

Ostatni odcinek „Kuchennych rewolucji” zdecydowanie był bardzo emocjonujący! Magda Gessler odwiedziła restaurację o nazwie „Wilcza 8”, znajdującą się w Brzegu Dolnym. Właścicielem lokalu jest 28-letni Patryk, który zatrudnia u siebie dwie kelnerki – Edytę i Kingę, kucharzy Kacpra i Daniela oraz pomocą kuchenną, panią Ilonę. Od razu po otwarciu karty dań Magda Gessler była bardzo zdziwiona tym, jak działa cała restauracja. Okazało się bowiem, że właściciel nie mogąc się najwidoczniej zdecydować na to, jakich gości preferuje w swoim lokalu, serwował dania zarówno z myślą o klientach biznesowych, jak i rodzinach z dziećmi. W „Wilczej 8” można było zatem zamówić zarówno gęsinę, jak i burgery. Totalna klapa w kuchni w "Kuchennych rewolucjach" Magda Gessler zamówiła kilka dań, które bardzo szybko oceniła – i to wcale nie pozytywnie. Burger okazał się być suchy, flaczki niedoprawione, a sałatka była zaledwie poprawna. Gessler wydała bardzo ciekawą opinię na temat kaczki, którą jej podano: Wydaje mi się, że dla ludzi ze sztuczną szczęką jest to bardzo dobre danie Gdy przyszedł czas na inspekcję kuchni, Gessler była zszokowana. W lodówkach i zamrażarkach znalazła ogromne ilości mrożonych gołąbków, pierogów i innych dań, które w dodatku były fatalnie przechowywane. Magda po prostu wyrzucała pojemniki z jedzeniem na podłogę, a całość skwitowała słowami: Ta restauracja to bałagan na bogato Restauracja "Wilcza 8" bez szefa Gwiazda „Kuchennych rewolucji” postanowiła poprosić każdego z pracowników o to, by powiedział co jego zdaniem jest największym problemem w lokalu „Wilcza 8”. Jednogłośnie stwierdzili, że to szef Patryk odpowiada za niepowodzenie restauracji. Jest...