Szejk, COVID-19, szczepionka, koronawirus, emir, ZEA
HH Sheikh Mohammed/Twitter.com
Zdrowie

Przełom w walce z COVID-19. Wysokiej rangi urzędnik przyjął eksperymentalną szczepionkę

COVID-19 nie wybiera. Chorują i biedni i bogaci, i starzy i młodzi. Doświadczają go też koronowane głowy, prezydenci czy państwowi urzędnicy z wielu krajów. Znane są eksperymentalne metody walki z COVID-19 Donalda Trumpa. Teraz po nowatorską szczepionkę sięga głowa innego państwa - premier Zjednoczonych Emiratów Arabskich, emir Dubaju.
Hubert Rój
listopad 04, 2020

Muhammad bin Raszid Al Maktum, bo to o nim mowa, szukał ratunku od choroby u naukowców pracujących nad szczepionką  przeciwko COVID-19. To właśnie w Emiratach trwają testy nad dwiema szczepionkami pochodzenia chińskiego i rosyjskiego. Nie wiadomo, którą z nich ostatecznie przyjął 71-letni premier Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Emir ograniczył się jedynie do oznajmienia tego faktu na swoim koncie twitterowym: 

W czasie dzisiejszego przyjmowania szczepionki przeciwko COVID-19. Życzymy wszystkim bezpieczeństwa i sporo zdrowia. Jesteśmy także dumni z naszych zespołów, niestrudzenie pracujących o dostęp do szczepionki w ZEA. Przyszłość będzie dla ZEA coraz lepsza.

Tymi słowami Muhammad bin Raszid Al Maktum opisał zdjęcie, na którym widzimy moment przyjmowania przez niego eksperymentalnej szczepionki.

Emir nie jest pierwszym urzędnikiem państwowym ZEA, który został próbnie zaszczepiony na koronawirusa. Wcześniej swoje zdrowie próbowali poprawić w ten sposób minister spraw zagranicznych tego państwa, a także jego wicepremier.

Do tej pory w Zjednoczonych Emiratach Arabskich wykryto ponad 136 tysięcy zakażeń COVID-19 i 503 zgodny z tego powodu. 

Źródło: rp.pl

Komentarze
W polskich szpitalach zaczyna brakować tlenu
Adobe Stock
Newsy W polskich szpitalach zaczyna brakować tlenu. To efekt gwałtownie rosnącej liczby pacjentów chorych na koronawirusa
Jak donosi Dziennik Gazeta Prawna, w szpitalach w całym kraju zaczyna brakować tlenu, lecz nie tylko. Zapotrzebowanie gwałtownie rosnącej liczby pacjentów na respiratory jest równie duże.
Aleksandra Jaworska
listopad 04, 2020

Pandemia koronawirusa spowodowała nieodwracalne zmiany na różnych szczeblach. Zaczynając od ekonomicznej, po społeczną i medyczną. Ta ostatnia przeżywa ostatnio prawdziwe oblężenie. Według oceny placówek,  tlenu przydałoby się nawet o 30 proc. więcej niż jest. Jak można wywnioskować z informacji "DGP", rząd zastanawia się nad liberalizacja uregulowań dotyczących certyfikacji tego gazu, a nawet, w wariancie awaryjnym, nad zastosowaniem butli przemysłowych. Kolejnym koniecznym krokiem wydaje się być złagodzenie przepisów budowlanych i tych dotyczących bezpieczeństwa obiektów. W ostatniej ustawie covidowej znalazły się regulacje zawieszające stosowanie tych norm. Wszystko to po, by w znaczący sposób ułatwić budowę szpitali tymczasowych i rozbudowę instalacji - również tlenowych - w obecnych.  Tymczasowy szpital na Stadionie Narodowym Ministerstwo Zdrowia mimo działań na szeroką skalę zdaję sobie sprawę ze skali kłopotów. Wedle szacunków ekspertów, tlenu i respiratorów nie wystarczy na długo, szczególnie jeśli utrzyma się krzywa wzrostowa zachorowań na koronawirusa. Ułatwieniem dla pacjentów, którzy będą potrzebowali szybkiej pomocy, a dla jakich zabranie miejsca w szpitalach będą łóżka na Stadionie Narodowym. Niektóre placówki rozbudowały ostatnio swoje zabezpieczenie tlenowe, bo nie były przygotowane do tak wielkiej liczby łóżek respiratorowych. Wiele tych instalacji trzeba było poprawić, ale nie zawsze się dało. Możliwe są więc lokalne problemy - tłumaczy wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski. Na szczęście zrobiliśmy spory zapas butli tlenowych - dodaje.   Źródło: Dziennik Gazeta Prawna Zdjęcie: Adobe Stock  

Przeczytaj
koronawirus węch
AdobeStock
Zdrowie Jednym charakterystycznym znakiem możesz odróżnić COVID-19 od grypy. Naukowcy przeprowadzili badania
Jeden z możliwych skutków zakażenia koronawirusem SARS-Cov2 to m. in. utrata węchu. Zaburzenia w tym obszarze w przypadku zachorowania na COVID-19 są jednak inne. Jak rozpoznać tę różnicę?
Aleksandra Jaworska
listopad 03, 2020

COVID-19 i grypa - mylące objawy Nadal można spotkać osoby, które twierdzą, że COVID-19 to "trochę groźniejsza grypa". Nie brakuje również tych, które twierdzą, że COVID-19 to wymyślony twór polityczny, na którym zyskają wszyscy oprócz nas. W gąszczu domysłów, ale już i mnogości faktów, zgodzić można się co do jednego. Obie choroby są zakaźne i atakują układ oddechowy. Zakażenie jest przenoszone drogą kropelkową, ale możliwe jest także zakażenie poprzez kontakt osobisty jak i również ze skażonymi przedmiotami. Wszędzie apeluje się o mycie rąk i unikanie dotykania twarzy. Czy słusznie? Mając na uwagę dbałość o siebie i innych, a także znane "lepiej zapobiegać niż leczyć", zasadne wydaje się każdy z proponowanych środków ostrożności. Szczególnie, że podobne mogą być pierwsze objawy zakażenia: kaszel, gorączka, bóle gardła, biegunka. Do tego z czasem dochodzą duszności płytki oddech, przy COVID-19. Przy przeziębieniu zauważamy coś innego - katar i zatkany nos. Obydwa zakażenia mogą jednak przebiegać także  bezobjawowo. Nie znaczy to jednak, że nie mając objawów, nie zarazimy innych. Utrata węchu przy COVID-19 różni się od tej charakterystycznej dla grypy  Światowa Organizacja Zdrowia wymienia utratę węchu (anosmię) jako mniej powszechny objaw zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Zaburzenia powonienia wystąpić mogą również w przypadku grypy i przeziębienia. Jak zaznacza BBC, utrata węchu towarzysząca koronawirusowi różni się od tej, która występuje przy znanej bardziej powszechnie grypie. Rodzaj utraty węchu niejako decyduje o rodzaju zakażenia, którą może być COVID-19 (nagła utrata węchu, swobodne oddychanie) lub sezonowe przeziębienie (stopniowa utrata węchu,...

Przeczytaj