Żukowska o drożyźnie: moi wyborcy nie jedzą chleba, kupują bułki. Internauci kpią.
Instagram/anna_maria-zukowska, Adobe Stock
Newsy

Posłanka Lewicy zdradziła gusta swojego elektoratu? „Moi wyborcy nie jedzą chleba, kupują bułki”

Wystarczy jedna niefortunna wypowiedź polityka, a poważny temat zostaje skierowany na całkiem niepoważne tory. A ceny rosną bez żartów...

Anna Maria Żukowska, posłanka Lewicy, była rzeczniczka prasowa Sojuszu Lewicy Demokratycznej, brała udział w programie „Śniadanie Rymanowskiego w Polsat News i Interii”, a jej wypowiedź na temat rosnących cen wywołała rozbawienie komentatorów wszystkich opcji politycznych. Co takiego powiedziała?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Czy wyborcy Lewicy naprawdę nie jedzą chleba?

W programie „Śniadanie Rymanowskiego” wzięli udział politycy z różnych partii. Wszystko zaczęło się od pytania prowadzącego o to, czy zdaniem polityków chleb w Polsce rzeczywiście drożeje.

Marcin Kierwiński z koalicji Obywatelskiej stwierdził, że za rządów PO-PSL Polacy mogli kupić więcej chleba niż obecnie, a posłanka lewicy odpowiedziała, że jej wyborcy nie kupują chleba, tylko bułki, czym wywołała salwy śmiechu.

Moi wyborcy i wyborczynie, mam młodych wyborców, raczej nie kupują chleba, kupują bardziej bułki, bo nie chcą marnować żywności. Żyją w gospodarstwach jedno- dwu-osobowych i większość ich przychodów pochłaniają wynajem mieszkania, koszty, które musza wydatkować na mieszkanie. Te ceny też rosną. Rosną ceny podstawowych produktów. Wiemy, że jest nie tylko jeden rodzaj chleba, ale przeciętnie to jest między 5 a 7 zł za bochenek, kajzerka 35-40 groszy.

Posłance chodziło co prawda o to, że kupując pojedyncze kajzerki zamiast bochenka chleba, można kupić dokładnie taką ilość pieczywa jaka jest w domu potrzebna i nic się nie zmarnuje. Dodała też, że ona właśnie tak robi, ale jej wypowiedź nie spotkała się ze zrozumieniem komentatorów i zarówno internauci, jak i politycy długo żartowali z niej po programie, w mediach społecznościowych.

Zobacz także
„Koszyk Kaczyńskiego” wciąż drożeje. Czy inflacja w końcu przystopuje?

„Koszyk Kaczyńskiego” wciąż drożeje. Czy inflacja w końcu przystopuje?

Jedzenie drożeje, a Mateusz Morawiecki odcina się od wpływu rządu na inflację: „Płace rosną szybciej”

Jedzenie drożeje, a Mateusz Morawiecki odcina się od wpływu rządu na inflację: „Płace rosną szybciej”

Kpiny internautów na temat wyznania Anny Marii Żukowskiej

Ubawiło ich to, że tak dobrze zna preferencje swoich wyborców, że orientuje się jakich wyborów żywieniowych dokonują, a złościło, że zamiast rozmawiać o poważnych rzeczach, politycy snują mało poważne rozważania.

- Ciekawe czy inni posłowie też prowadzą tak szczegółowe badania wśród swoich wyborców. Pani @AM_Zukowska pewnie skorzystała z Cambridge Analytica

- Starałem się zrozumieć konflikt między fanami majonezu kieleckiego, a fanami winiary, ale konflikt między fanami chleba, a bułek to wyższy poziom

-  Jadłem bułki zanim stało się to modne. A teraz się okazuje, że jakiś lewy jestem

- Chyba, że z Podlasia pochodzą, to kupują bułkę chleba

- A Anka z Włodkiem kupują ciastka… Co to jest???

- Mleko, nie zapomnij o mleku

Marek Belka proponuje jeść zdrowe pieczywo

Głos w dyskusji zabrali też inni politycy:

„Nie mają wystarczająco dużo chleba? – dziwi się Maria Antonina. – Ależ w takim razie niech jedzą ciastka!” - dworowała sobie z Żukowskiej Katarzyna Lubnauer)

Były minister finansów w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza, Marek Belka, poradził natomiast, żeby zamiast bułkami, zainteresować się zdrową żywnością:

- Bułki, zwłaszcza pszenne, są niezbyt zdrowe. Poleca się jednak pieczywo razowe czy żytnie. Posiada ono więcej wartości odżywczych i dłużej zachowuje świeżość, dzięki czemu nie marnujemy żywności.

I tak oto, poważna dyskusja na temat rosnących cen chleba, zamieniła się w całkiem niepoważne żarty z wypowiedzi posłanki Lewicy.

Podczas programu Rymanowskiego, przedstawiciel partii rządzącej, Bartosz Kownacki próbował przekonywać, że wysoka inflacja jest wtedy, gdy jest bardzo wysoki wzrost gospodarczy. Czy to oznacza, że powinniśmy się cieszyć, że drożeje nam chleb?

Źródło: Instagram, Twitter, Polsatnews.pl

Suski nie wie, ile kosztuje kostka masła. Wygląda na to, że polityków PIS nie interesują rosnące ceny.
Instagram/TVN24/Pixabay
Newsy
Marek Suski nie wie, ile kosztuje kostka masła. „Nie znam cen, bo są paski”
To kolejny polityk partii rządzącej, który nie interesuje się tak zwykłymi sprawami, jak rosnące ceny żywności w sklepach. Jego tłumaczenie jest niedorzeczne.

Nie uważamy, że politycy muszą znać cenę każdego produktu, pewnie zakupy żywnościowe i tak robią ich żony. Jednak jeśli nie wiedzą ile trzeba zapłacić za chleb czy masło , jak bardzo rosną ceny i z jakimi problemami borykają się zwykli ludzie, to czy potrafią skutecznie rządzić i wyprowadzić kraj z rosnącej inflacji? Znajomość każdej ceny nie jest konieczna, ale brak orientacji o pogarszającej się sytuacji, w jakiej znalazły się polskie gospodarstwa domowe, to już poważny problem . Suski jak Morawiecki, kompletnie nie zna cen  Inflacja galopuje . Według Głównego Urzędu Statystycznego ceny w sierpniu wzrosły o 5,4% i inflacja jest w tej chwili najwyższa od 20 lat. Ceny żywności szybują także i na przykład zwykły, powszedni chleb w lipcu był najdroższy tego lata i kosztował aż 4,99zł, to najwyższa cena chleba od 10 lat. Do tego, choć przedstawiciele rządu uspokajają, że wzrost cen zahamuje na przełomie roku, to ekonomiści nie są już takimi optymistami i zapowiadają że spodziewane podwyżki kosztów paliw i energii, dalej pociągną ceny w górę. Premier Mateusz Morawiecki zapytany o ceny chleba, kluczył z odpowiedzią i widać było, że kompletnie nie wie ile trzeba zapłacić za bochenek. Wywołał przy tym wściekłość opinii publicznej, bagatelizując rosnące ceny i mówiąc, że nie ma się czym martwić, bo pensje rosną szybciej i Polacy mają na chleb. Tym razem poseł PiS Marek Suski został zapytany, w programie Gość Radia Zet, o cenę masła. Poseł nie tylko nie znał odpowiedzi, ale też w absurdalny sposób wyjaśniał, dlaczego. Suski: „Nie znam cen, bo są paski” Poseł PiS tłumaczył swoją nieznajomość cen tym, że nie kupuje pojedynczych produktów, tylko realizuje zakupy z całej listy przygotowanej przez żonę. Dodał też dość zaskakujący argument, że...

Część emerytów ledwo ma na chleb, a Joanna Senyszyn pobiera aż 2 emerytury. Kwota rzuca na kolana
ONS.pl
Newsy
Część emerytów ledwo ma na chleb, a Joanna Senyszyn pobiera aż 2 emerytury. Kwota rzuca na kolana
Emerytura emeryturze nie równa. Nie ma co do tego wątpliwości, kiedy porówna się najniższe świadczenie tego rodzaju z tym, co otrzymuje co miesiąc na konto posłanka SLD Joanna Senyszyn.

Dola emeryta w Polsce jest często nie do pozazdroszczenia. Lekarstwa, czynsz, żywność, opłaty – jeśli odejmiemy wszystkie te koszty od minimalnej emerytury wynoszącej ledwo ponad 1000 zł netto, będziemy mieli jasny obraz finansowej nędzy wielkiej części starszych Polaków. Dlaczego większość emerytów narzeka na wysokość emerytury? Trzeba powiedzieć oczywiście, że emeryci mogą w ostatnim czasie liczyć na dodatkowe świadczenia, takie jak choćby 13. i 14. emerytura, która w istocie jest po prostu podwyżką emerytury. Innym finansowym zastrzykiem są dodatkowe socjalne programy wsparcia, takie jak tzw. 400 plus. Z drugiej jednak strony lwią część świadczeń „zżerają” podwyżki między innymi żywności, która drożeje w wyniku inflacji . Złość seniorów staje się jeszcze bardziej zrozumiała, kiedy do wiadomości publicznej trafiają informacje o tym, ile zarabiają politycy. Także i ci emerytowani. W ostatnim czasie do wiadomości publicznej przedostała się informacja o uposażeniu Joanny Senyszyn, obecnej posłanki Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Kwota, którą co miesiąc dostaje na konto 72-letnia polityk, robi wrażenie. Jak wysoką emeryturę dostaje Joanna Senyszyn? Przede wszystkim ma to związek z tym, że była europosłanka dostaje świadczenie z dwóch źródeł. Po pierwsze, od dwóch lat jest to niemała emerytura wypłacana przez ZUS – Senyszyn to profesor nauk ekonomicznych i wieloletnia wykładowczyni na wyższych uczelniach. Po drugie olbrzymi zastrzyk gotówki spływa do Senyszyn z Parlamentu Europejskiego. Dlaczego? Takie świadczenie przysługuje wszystkim byłym europarlamentarzystom. Senyszyn była deputowaną do unijnego organu w latach 2009-2014. Podsumujmy więc kwoty, na które może liczyć charyzmatyczna posłanka lewicy: Emerytura z...

Szokująco niskie ceny w sejmowej stołówce – kompot za 1zł, zupa za 3 złote. Polityków inflacja nie dotyczy?
Twitter/KlaudiaJachira
Newsy
Szokująco niskie ceny w sejmowej stołówce. Kompot za 1 zł, zupa za 3 zł. Polityków inflacja nie dotyczy?
Tak tanio nie zjecie nigdzie. Problem w tym, że te ceny zarezerwowane są tylko dla polityków.

Ceny w sklepach rosną w zastraszającym tempie. Podrożało nie tylko jedzenie, ale również paliwo i niemal wszystkie usługi. Tymczasem ci, którzy na zarobki nie mają co narzekać, mają specjalne przywileje i są traktowani ulgowo. Tylko spójrzcie na ceny w sejmowej stołówce. Czy polityków inflacja nie dotyczy? Klaudia Jachiranpokazała ceny w sejmowej stołówce Klaudia Jachira, posłanka Platformy Obywatelskiej, wybrała się ostatnio do sejmowej stołówki. Ceny, jakie tam zobaczyła, wprowadziły ją w osłupienie. Tak tanio nie zjecie w żadnej polskiej restauracji ani nawet w najtańszym barze mlecznym. Ceny w stołówce przy ul. Wiejskiej są totalnie oderwane od rzeczywistości. Tylko spójrzcie, ile trzeba zapłacić za obiad czy zupę: Dosyć już narzekania na drożyznę! Oto menu w lokalu, gdzie nie ma inflacji, a wszyscy dostają podwyżki - napisała na Twitterze Jachira. Dosyć już narzekania na drożyznę! Oto menu w lokalu, gdzie nie ma inflacji, a wszyscy dostają podwyżki: kompot 1 kawa 3 zupa 3 drugie danie 12 ciastko 5 surówka 4 lunch 14 zł Kto zgadnie, gdzie to jest? Na autorkę/autora najciekawszego komentarza czeka zupa lub kawa! pic.twitter.com/LLLmY97uuq — Klaudia Jachira (@JachiraKlaudia) November 18, 2021 Kompot za 1 zł, zupa za 3 złote... Czy znacie jakiekolwiek miejsce w Polsce w którym można wypić kompot za 1 zł lub zjeść zupę za 3 złote? W rzeczywistości są to ceny, które można zastać w sejmowej stołówce, w której jadają czołowi politycy w Polsce. Oto przykładowe menu: kawa – 3 złote kompot – 1 zł ciastko – 5 zł drugie danie – 12 zł lunch – 14 zł surówka – 4 zł - Kto zgadnie, gdzie to jest? Na autorkę/autora najciekawszego komentarza czeka...

Podwyżki cen jedzenia zszokowały Polaków - a „to dopiero początek”! Co jeszcze podrożeje?
Adobe Stock
Newsy
Podwyżki cen jedzenia zszokowały Polaków - a „to dopiero początek”! Co jeszcze podrożeje?
Ceny żywności stale rosną. Eksperci twierdzą jednak, że to jeszcze nie koniec podwyżek. Czy niedługo przestanie nam wystarczać na jedzenie?

Indeks cen żywności w poprzednim miesiącu wzrósł o prawie 6 proc. Tendencja wzrostowa utrzymuje już od kilku miesięcy, jednak obecne wartości są najwyższe od sezonu 2010/2011.  Ceny jedzenia będą tylko rosnąć Zdolność kształtowania cen jest dla przedsiębiorstw kluczowym czynnikiem umożliwiającym wyjście z kryzysu wywołanego pandemią Covid-19, zwłaszcza w obecnej sytuacji rosnących kosztów środków produkcji i ożywienia gospodarczego. Możliwość podnoszenia cen przez przedsiębiorstwa jest w gruncie rzeczy niezbędna, aby zwiększyć obroty i marże – twierdzą eksperci odpowiedzialni za raport na temat kształtowania cen w strefie euro.  Chociaż Polska nie należy jeszcze do strefy euro, eksperci przeanalizowali także specyfikę naszego rodzimego rynku. Odrębnym przypadkiem jest sektor spożywczy, przynajmniej nie tak jednoznacznym jak na rynkach strefy euro, mającym w Polsce pewną zdolność do kształtowania cen, ale niewystarczającą. Pomimo dużej skali produkcji jak i popytu (także eksportowego) oraz – co ważne stosunkowo wysokiego wzrostu cen w skali roku, nie oznacza to iż ceny są adekwatne do wzrostu kosztów i pozwalają je zrekompensować – informują eksperci. Co będzie drożało? Powyższe analizy wskazują na to, że podwyżki cen żywności są nadal niewystarczające, aby polski sektor spożywczy mógł odbić straty związane z pandemią. Chociaż zrozumiałe jest to, że pandemia wpłynęła na utrudnienie importu i eksportu, a co za tym idzie – m.in. na podwyżki cen operacyjnych dla producentów, zarobki Polaków nie rosną proporcjonalnie do wzrostu cen. Regularnie piszemy o grupach produktów, które notują stałe wzrosty cen: drożeje między innymi mleko , ziemniaki czy napoje gazowane. Niektórzy twierdzą także, że to nowy...