Zawyżone i niewłaściwe ceny w sklepach? To niemal norma w polskich sklepach. Mamy raport UOKIK-u
Adobe Stock
Newsy

Zawyżone i niewłaściwe ceny? To niemal norma w polskich sklepach. Mamy raport UOKIK-u

Typowy obrazek w naszych sklepach: pod produktem na półce w ogóle nie ma ceny lub jest etykieta cenowa innego produktu. Sprzedawcy zwykle nawet nie reagują. A jak reaguje na to Inspekcja Handlowa?

Zdarzyło wam się zaczepić w markecie sprzedawcę przemykającego pomiędzy regałami i zwrócić uwagę, że na półkach znajdują się niewłaściwe ceny? Najczęstsza reakcja jaką wtedy obserwujemy, to wzruszenie ramionami lub rada, żeby sprawdzić sobie cenę w czytniku cen, na drugim końcu sklepu.

Po ostatniej kontroli Inspekcji Handlowej, sklepy zapłacą za to 350 tysięcy zł kary. Wystawiono 449 mandatów dla sklepów i punktów usługowych . Czego konkretne dotyczyły przewinienia?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Wyniki kontroli sklepów prowadzonej przez Inspekcję Handlową

Urząd Ochrony Konkurencji i konsumentów co roku zleca Inspekcji Handlowej prowadzenie kontroli w sklepach. Badanie ma na celu sprawdzenie czy właściciele sklepów i punktów usługowych przedstawiają ceny towarów oraz usług w sposób jednoznaczny i niebudzący wątpliwości klientów.

Z raportu za I półrocze 2021 roku wynika, że stan etykiet cenowych w sklepach jest bardzo zły. W co drugim punkcie odkryto nieprawidłowości w informowaniu o cenach, które wprowadzały klientów w błąd. Na 1530 skontrolowanych sklepów i lokali usługowych, w 816 czyli w 53% miejsc, odkryto błędy w komunikacji tej najważniejszej cechy produktu leżącego na półce.

Przedmiotem badania była nie tylko liczba marketów, w których odkryto uchybienia, ale też część towaru którego dotyczyły błędy. Inspekcja Handlowa skontrolowała 280 tysięcy partii towaru i tu zakwestionowano sposób oznakowania w co 7 partii.

Z kolei w 1022 sklepach stwierdzono, że 5% towarów miało zawyżona cenę podczas kasowania zawartości koszyka przy kasie, w stosunku do ceny znajdującej się na półce. Nieprawidłowości obejmowały przede wszystkim:

Przedsiębiorcy pomimo takiego obowiązku, najczęściej nie umieszczali cen jednostkowych przy artykułach lub nie eksponowali cen wcale. Zdarzało się, że źle wyliczali ceny jednostkowe, stosowali niewłaściwe zapisy w cennikach na przykład nieprecyzyjne przedziały „od do” i nie informowali o nominalnej ilości podawanych potraw i napojów ─ wyjaśnia Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Zobacz także
najlepsze tabletki do zmywarki

Czym najlepiej myć naczynia? Wielki test UOKiK! Wygrywa...

GIS wycofuje olej, który zawiera niedozwolony ekstrakt. Nie spożywajcie go

GIS wycofuje popularne mleko. Odkryto w nim rakotwórczy składnik

Po co sklepy podają cenę za kilogram, jeśli produkt jest paczkowany?

Urząd Antymonopolowy wprowadził przepisy, zgodnie z którymi cena pokazywana klientowi, niezależnie od wielkości opakowania, powinna zawierać tzw. cenę jednostkową. To cena za kilogram, metr, litr czy sztukę produktu.

Jej podanie umożliwia klientowi porównanie cen podobnych artykułów. Gdy zastanawiamy się nad kupnem tańszego towaru i sprawdzimy cenę za 1 litr czy 1 kilogram zauważamy, że cena jednostkowa jest niższa, gdy kupujemy większe opakowanie produktu, które tylko pozornie kosztuje więcej.

Dobrym przykładem jest zakup ziemniaków w siatkach. Porównując cenę jednostkową możemy zobaczyć, że 2 kg ziemniaków za 2,5 zł to produkt jednostkowo droższy, od siatki 3 kg ziemniaków, za 3,3 zł. Innym przykładem jest ocena jednostkowego kosztu produktów drogich, których nie kupujemy tak dużo jak ziemniaków.

Zakup orzechów nie wydaje się wielkim wydatkiem, gdy widzimy cenę 7,5 zł. Inaczej ją jednak rozumiemy, gdy cenę za 100 g przysmaku przeliczymy na kilogramy. Wówczas widząc, że sięgamy po produkt, którego kilogram kosztuje 75 zł, być może zdecydujemy się na tańszy odpowiednik, choćby za 45 zł za kilogram.

Źródło: Bankier.pl, rp.pl

Widzicie w sklepach takie ceny? Podpowiadamy co robić żeby nie przepłacać
własne
Newsy
Widzicie w sklepach takie ceny? Podpowiadamy co robić, żeby nie przepłacać
Wszystko drożeje. I zamiast zobaczyć to przed zakupem, widzimy na etykietach niskie, akceptowalne kwoty. Tyle że po chwili okazuje się, że to cena za 100 g, a nie 1 kg produktu. Czy można tak oszukiwać klientów?

Jeszcze niedawno normą było umieszczenie przez sprzedawców cen za 1 kg czy 1 l produktów żywnościowych, sprzedawanych na wagę. Wyjątek stanowiły produkty bardzo drogie, które nawet jeśli były na miejscu odważane, miały na etykietach podawaną cenę za 100 g. Należały do nich orzechy czy selekcjonowane regionalne produkty takie jak oliwki czy hummus. Czymś absolutnie nowym jest podawanie ceny za 100 g szynki, ryby czy pasztetu. Skąd taka zmiana? Po co podawać ceny za 100 g zamiast 1 kg Portal O2 przytoczył historię swojej czytelniczki, która wybrała się na bazarek z lokalną żywnością, żeby kupić dla gości kawałek wiejskiego pasztetu. Amatorka pasztetu z zająca nawet zainteresowała się podaną na straganie ceną 19,90 zł. Jednak gdy zauważyła, że to cena za 100 g była zdumiona, że 1 kg kosztuje aż 199 zł. Sprzedawcy w czasie galopującej inflacji wolą pokazywać klientom akceptowalne ceny za małą porcję produktu. Jednak dla konsumentów przyzwyczajonych do operowania cenami jednostkowymi, to praktyka wprowadzająca w błąd. Ktoś, widząc cenę 5,90 zł czy 9,90 zł za pasztet czy szynkę może zdecydować się, kupić taki produkt. Jednak dopiero po odważeniu wybranego kawałka, który waży 30 dag i kosztuje ponad 30 zł zorientuje się, że właśnie zdecydował się na bardzo drogi produkt, którego kilogram kosztuje prawie 100 zł. Niektórzy klienci zrezygnują z zakupu gdy zorientują się, że kupują produkt, na który ich nie stać. Inni, widząc odkrojony i zważony kawałek szynki, będą czuli się niezręcznie rezygnując z zakupu i kupią go, choć nie powinni. Przepisy regulujące uwidacznianie cen przy produktach żywnościowych To jak sprzedawcy powinni informować klientów o cenie produktów reguluje Ustawa o Informowaniu o Cenach Towarów i Usług. Minister Rozwoju wydał do...

Nie tylko Biedronka! W tych sklepach też źle oznaczają towar. Uważajcie!
AdobeStock
Newsy
Nie tylko Biedronka! W tym sklepie też źle oznaczają towar. Uważajcie!
Błędna cena lub brak informacji o kraju pochodzenia produktów – kolejne sklepy znajdują się na celowniku UOKiK z powodu tych nieprawidłowości.

Przynajmniej raz w życiu każdemu zdarzyła się sytuacja, w której przy kasie towar okazywał się być droższy, niż wskazywała cena podana na półce. Taka sytuacja zwykle wynika ze złej organizacji w sklepie – jeden z pracowników nie zdążył zmienić etykiet z cenami i klienci zostali wprowadzeni w błąd. Pamiętajcie, że wówczas macie prawo do kupienia towaru za cenę, która znajdowała się na półce! Jednak niektóre sklepy wydają się celowo stosować takie zabiegi, żeby klienci płacili więcej za zakupy. Sprawdźcie. Kara dla Biedronki od UOKiK Niedawno pisaliśmy o tym, że sieć sklepów Biedronka dostała karę od UOKiK za utrudnianie klientom składania reklamacji oraz nieprawidłowe oznaczanie towarów. W oficjalnym oświadczeniu sieć tłumaczy się tak: Biorąc pod uwagę skalę działalności naszej sieci – ponad 3 tys. sklepów, blisko 70 tys. pracowników, ponad 4 mld odwiedzin klientów w okresie od 2017 r. do lipca 2020 r. – nie możemy wykluczyć indywidualnych przypadków, w których niezamierzony błąd ludzki doprowadził do braku ceny lub braku jej natychmiastowej aktualizacji. W trosce o naszych klientów podjęliśmy zdecydowane, znacznie wykraczające poza rynkowe standardy, działania mające na celu ograniczenie liczby tego typu przypadkowych błędów. Już teraz widzimy pozytywne efekty wdrażanych rozwiązań Tłumaczeniem był zbulwersowany Tomasz Chróstny, który jest prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów: Sieć Biedronka co najmniej od 2016 r. na dużą skalę naruszała podstawowe prawa konsumentów. Chodzi o ich zbiorowe interesy, dlatego UOKiK musiał wkroczyć bezpośrednio. W porównaniu do uchybień innych sieci, mamy do czynienia z przepaścią. Tłumaczenie się skalą działalności jest absolutnie...

cena przy kasie wyzsza niz na polce
AdobeStock
Newsy
Produkt przy kasie ma wyższą cenę niż na półce? Mało kto wie, co w tej sytuacji zrobić. Wiedzieliście o tym?
Gdy w sklepie dochodzi do nieporozumień, z pomocą przychodzą prawa konsumenta. Sprawdźcie, jak je wykorzystać w różnych sytuacjach.

Niejednokrotnie zdarzyły się wam pewnie podczas zakupów nieprzyjemne sytuacje, gdy doszło do różnych nieporozumień. Niektóre sklepy nie chcą przyjmować reklamacji lub zwrotów albo każą płacić za produkty więcej, niż wskazuje cena na półce. Nie dajcie się oszukać! Pamiętajcie o tym, że przysługują wam prawa konsumenta. Dowiedzcie się, jak postępować w takich sytuacjach. Sklep nie przyjmuje reklamacji Czasami sklepy nie chcą w ogóle przyjąć produktu na reklamację, argumentując to na różne sposoby. Za powód odmowy podaje się często fakt, że produkt był na wyprzedaży i nie można go już zwrócić. W takiej sytuacji skontaktujcie się z rzecznikiem konsumentów, który bezpłatnie udzieli wam pomocy. Przeszukanie torebki lub plecaka Zdarzyło się wam, że wchodząc do sklepu lub wychodząc z niego, niechcący włączyliście alarm w bramkach przy wejściu? Jeśli ktoś z obsługi żąda od was okazania zawartości torebki lub plecaka, pamiętajcie o tym, że nie musicie tego robić. Poproście o sprawdzenie, czy zakupione przez was produkty zostały rozkodowane – zdarza się, że pracownik pominie zabezpieczenie przez pomyłkę. Natomiast jeśli uruchomiliście alarm wchodząc do sklepu, to sprawa jest oczywista i zwykle obsługa sklepu w takiej sytuacji rezygnuje z przeszukania. Wyższa cena produktu przy kasie Nie ma chyba sytuacji bardziej podnoszącej ciśnienie niż ta, gdy podchodzicie do kasy z zakupami i okazuje się, że produkt który wybraliście ze względu na jego niską cenę, po skasowaniu kosztuje o wiele więcej! Co wtedy należy zrobić? Pamiętajcie, że jako klienci macie prawo kupić produkt za korzystniejszą cenę. Jeżeli na półce cena była nieaktualna, to jest to wina obsługi sklepu, a nie wasza. Nie macie obowiązku sprawdzać, czy cena na półce zgadza się z tą w...

Jak sprzedawcy oszukują na rybach
Adobe Stock
Newsy
Zamawiacie rybę nad morzem? Zważcie ją przed zjedzeniem! Sprzedawcy lubią oszukiwać
Ryby na wadze to tylko jeden z produktów, które mogą zwieść swoją ceną. Wyjaśniamy, jak chronić się przed przepłaceniem za niewielki kawałek ryby.

Chociaż gastronomia przechodziła przez ostatni rok ciężki okres, a wielu przedsiębiorcom nie udało się utrzymać swoich lokali, niektórzy restauratorzy starają się „odbić” straty na oszustwach. Jednym z produktów, który bardzo często jest przedmiotem sporów o cenę, jest ryba na wagę – podawana zwłaszcza nad morzem. Jak sprzedawcy oszukują na rybach na wagę? Różnego rodzaju nieprawidłowości wykryto w ponad połowie lokali, które odwiedzili inspektorzy. Niektórzy z właścicieli restauracji posuwają się nawet do podawania tańszej, podobnej w smaku ryby. Często tyczy się to zamiany droższego dorsza na tańszego plamiaka. Największe spory klienci toczą jednak o różnicę pomiędzy ceną na wagę, a faktycznym rozmiarem potrawy. Niektóre restauracje liczą gości za całkowitą wagę ryby, która została użyta do przygotowania potrawy. Finalny rozmiar fileta jest jednak znacznie mniejszy, a cena – często zaporowa. Należy więc konkretnie dopytać o sposób rozliczania wagi ryby. Inspektorzy jakości nadal jednak stwierdzają, że klienci często otrzymują napoje i potrawy o zaniżonej objętości i wadze, a także rachunki o bezpodstawnie zwiększonych kwotach. Co zrobić, jeśli zapłaciliście np. za 200 g ryby, a otrzymaliście znacznie mniejszy kawałek? – W takiej sytuacji trudno jest reklamować zawyżoną cenę, ponieważ „zjedliśmy” nasz dowód. Aby ustrzec się podobnych doświadczeń, przed zjedzeniem posiłku zażądajmy podania jego wagi i ceny. Jeśli mamy wątpliwości, poprośmy o zważenie posiłku w naszej obecności. Próby oszustwa „na wadze” to wykroczenie i można zgłaszać ten fakt na policję. Dodatkowo o sprawie warto powiadomić Inspekcję Handlową – przestrzega Małgorzata Miś, prezes Stowarzyszenia AQUILA,...