Koronawirus w mrożonkach
Adobe Stock
Newsy

Wykryto Covid-19 w mrożonkach. Sprawą zajęła się Światowa Organizacja Zdrowia

Światowa Organizacja Zdrowia bada sprawę chińskich mrożonek skażonych wirusem SARS-CoV-2. To nie pierwszy tego typu przypadek.

Wirus, który ogarnął świat już ponad rok temu, wciąż stanowi ogromną zagadkę dla naukowców. Wiele pytań pozostaje więc bez odpowiedzi, zarówno dla samych badaczy, jak i dla pacjentów. 

Upływające miesiące nie przynoszą praktycznie żadnych, nowych wieści, a jedynie kolejne wątpliwości. Wśród nich pytanie, czy mrożonki przenoszą COVID-19? WHO stara się to ostatecznie wyjaśnić.

Magda Gessler odpowiada na pytania

COVID-19 w chińskich mrożonkach

Chiński sanepid poinformował Światową Organizację Zdrowia o nowym odkryciu. Mianowicie, w opakowaniach z mrożonkami zidentyfikowano wirusa SARS-CoV-2, który jak wiadomo z łatwością potrafi przetrwać w temperaturach sięgających nawet -20 st. C.

To ciekawe zagadnienie, czy zakażone i zamrożone zwierzęta mogły zarażać ludzi wirusem. To potencjalnie możliwe, więc musimy to zbadać - stwierdził Peter Ben Embarek z WHO. 

Sprawa zaniepokoiła nie tylko WHO, ale również agencje zajmujące się badaniami dotyczącymi bezpieczeństwa żywności. Bowiem zimne i wilgotne warunki sprzyjają rozwojowi wirusa. Jeśli rzeczywiście bytuje on w mrożonkach to z łatwością rozprzestrzenia się po świecie przy pomocy eksportowanego jedzenia.

Badania dowodzą, że wirus może przeżyć na plastikowych opakowaniach nawet trzy doby.

Zobacz także
Warzywny sok z selera

Ten sok na maksa podkręca metabolizm. Po 2 tygodniach spodnie będą na was wisiały

Jaka mąka do placków ziemniaczanych?

Jaka mąka do placków ziemniaczanych? Tylko z taką wyjdą chrupiące

Chiny już wcześniej odkryły wirusa w mrożonkach

Cztery miesiące temu, w chińskim mieście Tiencin również wykryto pojedyncze przypadki zakażenia SARS-CoV-2. Władze stwierdziły wówczas, że mają one bezpośredni związek z funkcjonującą w tym miejscu chłodnią, w której przechowywana jest mrożona żywność.

Podejrzenia okazały się prawdziwe. W próbce mrożonych ryb badacze wykryli ślady koronawirusa. W konsekwencji władze miasta postanowiły wstrzymać import żywności dostarczanej przez jedną z indonezyjskich firm.

Wcześniej podobna sytuacja miała miejsce w chińskim mieście Shenzhen. Tam również przebadano mrożoną żywność – skrzydełka z kurczaka oraz krewetki, w obu produktach znaleziono ślady koronawirusa.

Nowa Zelandia też miała problem z mrożonkami

W sierpniu 2020 roku podobna sytuacja miała miejsce w Nowej Zelandii. Po ponad 100 dniach bez żadnego, nowego przypadku zachorowania na COVID-19 wirus ponownie pojawił się w kraju. 

Z racji, że wówczas granice były zamknięte dla obcokrajowców, a powracający do kraju byli poddawani przymusowej izolacji w specjalnych ośrodkach, ryzyko pojawienia się nowych zakażeń było zmniejszone do minimum. Szukano więc przyczyny, która wywołała tę sytuację.

Okazało się, że jedna z zakażonych osób jest pracownikiem chłodni, która może być ogniskiem wirusa SARS-CoV-2 z uwagi na panujące w niej bardzo niskie temperatury. 

koronawirus w lodówce
Adobe Stock
Newsy
Znaleziono koronawirusa w lodówce i na desce do krojenia. Czy można zarazić się nim przez kontakt z jedzeniem?
W liczącym 10 milionów mieszkańców chińskim mieście Chengdu odnotowano pierwsze od 10 miesięcy lokalne zakażenia koronawirusem. Okazało się, że cząsteczki COVID-19 zagrzały miejsce nie tylko w ludzkich organizmach, ale również na sprzętach kuchennych znajdujących się w domach pacjentów. Z uwagi na rosnącą panikę głos w sprawie postanowili zabrać eksperci.

Do pierwszego zakażenia wirusem SARS-CoV-2 doszło 17 listopada 2019 roku w chińskim mieście Wuhan. Wówczas nikt nie spodziewał się, że epidemia ogarnie wszystkie państwa świata i to w naprawdę zastraszającym tempie. Jednak stało się, COVID-19 dotarł do Polski 4 marca 2020 roku. Tydzień później Światowa Organizacja Zdrowia uznała go za pandemię. Pandemia w Chinach dobiegła końca? Działania chińskiego rządu i statystyki dotyczące zakażeń koronawirusem przez wiele miesięcy obserwował cały świat. Okazało się, że zlokalizowane w Azji państwo bardzo sprawnie poradziło sobie z pandemią, w przeciwieństwie do innych krajów, w których wciąż umierają tysiące osób.  W Chinach kontynentalnych od niemal 10 miesięcy łączna liczba zakażeń nie zmienia się i wynosi nieco ponad 88 tysięcy. Podobnie w przypadku zgonów, które zatrzymały się na poziomie 4635. Choć to wciąż ogromne liczby, wszyscy odetchnęli z ulgą, kiedy dowiedzieli się, że to koniec. Jak się jednak okazuje, to była tylko cisza przed kolejną burzą. Pierwsze od 10 miesięcy lokalne zakażenie Pierwsze od dawna lokalne zakażenie koronawirusem wykryto u 69-letniej mieszkanki Chengdu. W związku z tą sytuacją chiński rząd postanowił przebadać blisko 256 tysięcy osób, a także zamknąć wszystkie szkoły i przedszkola funkcjonujące na terenie miasta. Dodatkowym niepokojem napawał fakt, że ślady COVID-19 wykryto również na żywności znajdującej się w lodówce oraz na desce do krojenia znajdujących się w domu pacjentki. WHO komentuje sprawę Do sprawy postanowiło odnieść się samo WHO. Światowa Organizacja Zdrowia podkreśliła, że jak dotąd nie ma żadnych dowodów świadczących o tym, że do zakażenia SARS-CoV-2  może dochodzić w wyniku kontaktu z żywnością. Nawet jeśli na tej znajdują się cząsteczki...

Woda
Adobe Stock
Newsy
Czy woda pitna może być źródłem przenoszenia koronawirusa? Specjaliści odpowiadają!
Koronawirus obecny w wodzie to nie kolejny wymysł przestraszonych ludzi, a fakty podane przez Francję i Włochy. Po tych informacjach zaczęto się zastanawiać, czy woda, którą codziennie pijemy może nas zabić. Do sprawy odniosła się już WHO!

Woda jest niesamowicie ważna w życiu każdego człowieka. Kiedy jej zabraknie, nas również. Wszystko dlatego, że składamy się z niej w aż 75 proc . Bez jedzenia jesteśmy w stanie przeżyć nawet miesiąc, z kolei bez wody zaledwie kilka dni. To właśnie ona jest odpowiedzialna za prawidłowe trawienie, przełykanie, a także transport pożywienia do żołądka. Woda pomaga również oczyścić nasz organizm ze zbędnych substancji i toksyn, wspomaga metabolizm, poprawia wytrzymałość fizyczną, a nawet reguluje temperaturę naszego ciała! Niestety organizm ludzki nie potrafi magazynować tego życiodajnego płynu. Dlatego też tak ważne jest picie co najmniej 1 litra wody dziennie. W innym przypadku może dojść do odwodnienia, które przejawia się bólami głowy, uczuciem gorąca, suchością w ustach, a nawet zaburzeniem funkcjonowania układu moczowego. Długotrwałe odwodnienie najczęściej kończy się pobytem w szpitalu. Można więc powiedzieć, że panika wywołana wykryciem koronawirusa w wodzie jest jak najbardziej uzasadniona. Na początku Francja O wykryciu COVID-19 w wodzie jako pierwsza poinformowała Francja. Okazało się, że aż 4 z 27 jej ujęć zostało skażonych. Na szczęście nie była to woda służąca do picia, a jedynie wykorzystywana do mycia ulic, podlewania ogródków czy wypełniania fontann. Władze Francji natychmiast podjęły decyzję o zablokowaniu skażonych źródeł. Jednocześnie zapewniły mieszkańców, że woda znajdująca się w kranie wciąż jest zdatna do picia, ponieważ przepływa innymi rurami. Jednak, po wnikliwych analizach pobranych do badań próbek, okazało się, że wirus utrzymuje się w wodzie, która może stanowić źródło zakażeń COVID-19. Później Włochy Podobna sytuacja miała miejsce we Włoszech. Okazało się, że woda pochodząca ze ścieków...

W jakiej temperaturze koronawirus ginie w jedzeniu? Wielu Polaków od roku żyje w błędzie
Adobe Stock
Newsy
W jakiej temperaturze koronawirus ginie w jedzeniu? Wielu Polaków od roku żyło w błędzie
Od początku pandemii, większość Polaków zastanawia się nad żywotnością koronawirusa na powierzchni żywności. Jak się okazuje, wirus może wyginąć w odpowiedniej temperaturze.

Minął już rok od wykrycia pierwszego przypadku zakażenia koronawirusem w Polsce. Mimo upływu sporej ilości czasu, pandemia towarzyszy nam po dziś dzień, a wraz z nią, szereg obostrzeń mających na celu zmniejszenie jej rozwoju. Program szczepień jest światełkiem w tunelu, aby móc z czasem wrócić do normalności.  Dynamiczny rozwój koronawirusa Jeszcze w ubiegłym roku w marcu, wszyscy mieli nadzieję, że sytuacja będzie opanowana w ciągu dwóch tygodni. Dziś już wiadomo, że stało się inaczej. SARS-CoV-2 na stałe zagościł w naszym życiu i dość prężnie się rozwija. W Polsce aktualnie można odczuć skutki trzeciej już fali wirusa, która miała szczyt na początku kwietnia. Rekordowe liczby zakażeń oraz zgonów to efekt nietrzymania się wprowadzonych przez rząd obostrzeń.  Aktualne obostrzenia Wraz z rozpowszechnianiem trzeciej fali koronawirusa, rząd podjął decyzję o wprowadzeniu ponownych obostrzeń. Miały one uchronić społeczeństwo przed masowymi zakażeniami. Nowe zasady obowiązują od 27 marca i zostały aktualnie przedłużone do 18 kwietnia. O dalszym postępowaniu, działaniach oraz ewentualnych zmianach w obostrzeniach, Polacy będą informowani na bieżąco. Sytuacja zależy tylko i wyłącznie od rozwoju koronawirusa. Obecnie obowiązują takie ograniczenia jak: zamknięte placówki kulturalne, zamknięte siłownie i obiekty sportowe, zamknięte salony kosmetyczne i fryzjerskie,  zakaz zgromadzeń czy imprez, zamknięte galerie handlowe,  zamknięte żłobki i przedszkola (z pewnymi wyjątkami), czy limit osób w sklepach oraz kościołach. Ludzki strach przed zakażeniem Wiele osób z obawy przed zakażeniem, wręcz zaszyło się w domowym zaciszu. Obecnie coraz rzadziej wychodzi się z domu, unika się również spotkań towarzyskich czy...

pilne
Newsy
Wigilijna uczta tuż tuż, tymczasem w Europie szaleje nowa, groźna mutacja koronawirusa. Co o niej wiemy?
Mimo iż wszyscy chcieliby już zapomnieć o pandemii i odetchnąć z ulgą na wieść o jej końcu, informacje napływające ze świata wciąż niepokoją. Zamiast cieszyć się nadchodzącymi świętami Bożego Narodzenia, cała Europa drży ze strachu przed nową mutacją koronawirusa. Co o niej wiadomo?

Świat obiegła kolejna, niepokojąca informacja. Bowiem władze Wielkiej Brytanii poinformowały, że w kraju pojawiła się nowa mutacja wirusa SARS-CoV-2. Okazuje się, że zakażone nim osoby stanowią już niemałą grupę. Brytyjski minister Matt Hancock, poinformował o ponad 6000 chorych. Czy nowa mutacja jest groźna? Eksperci twierdzą, że nowy szczep rozprzestrzenia się o wiele szybciej niż ten, który obserwujemy od marca. Badania wykazały, że wirus przenosi się o nawet 70 proc. sprawniej. Może się więc okazać, że zanim się obejrzymy, opanuje Europę i świat.  W gwoli przypomnienia – COVID pojawił się w Polsce po zaledwie 4 miesiącach od momentu, w którym informacje o zagrożeniu przekazały Chiny. Teraz wszystko może potoczyć się jeszcze sprawniej. Rząd zlecił darmowe badania W związku z istniejącym ryzykiem, kraje członkowskie Unii Europejskiej zorganizowały spotkanie, na którym debatowano nad rozwiązaniami obecnej sytuacji. Polski rząd postanowił podjąć zdecydowane kroki. Zgłoszona przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, dyspozycja o darmowych testach dla osób wracających z Wielkiej Brytanii wejdzie w życie już 22 grudnia. Ponadto, niektóre kraje, takie jak Belgia, Holandia, Włochy, Niemcy oraz Austria, już zawiesiły połączenia lotnicze do Wielkiej Brytanii. Nad takim rozwiązaniem zastanawia się również polski rząd. Niewykluczone jest również, że dla bezpieczeństwa, sama Anglia zawiesi loty z terenu kraju na pewien czas. Nowa mutacja nie wpływa na szczepionkę Okazuje się, że nowa mutacja dotyka głównie osoby po 60. roku życia . Na szczęście, jak wynika z opinii ekspertów, niedawno odkryty szczep nie ma wpływu na wynalezioną już szczepionkę na COVID. Medykamenty pozostają tak samo skuteczne. Wstępne badania wykazały również,...