Warto z niego wziąć przykład. Właściciel budki z zapiekankami zrobił coś dobrego dla potrzebujących
Adobe Stock
Newsy

Voucher na darmową zapiekankę dla ubogich. Ten przedsiębiorca wpadł na świetny pomysł

Zima to trudna pora roku dla ubogich. Często nie mają możliwości żeby zjeść w ciągu dnia ciepły posiłek czy napić się gorącej herbaty. Pan Ksawery z Warszawy znalazł pomysł jak im pomóc.

Kilka lat temu popularny stał się pewien rodzaj niesienia pomocy potrzebującym. Polegał na wykupieniu kawy w kawiarni czy posiłku w restauracji, które nie były odbierane przez płacącego tylko „zawieszane” .

Chodziło o to, że osoba, która mogła sobie na to pozwolić, płaciła za posiłek dla kogoś, kogo nie było stać na restaurację czy kawiarnię. W ten sposób osoby w potrzebie mogły skorzystać ze szczodrości kogoś, kogo nawet nie znały. Pewien przedsiębiorca z Warszawy też postanowił pomóc, choć jego pomysł jest nieco inny.

Magda Gessler odpowiada na pytania

„Zapiekanki u Pandy” znane w całej Warszawie

Ksawery Staniecki to właściciel budki z zapiekankami stojącej na warszawskich Bielanach. Pana Ksawerego dobrze zna cała dzielnica, a mieszkańcy uważają, że robi najlepsze zapiekanki w mieście. Nawet w jednym z odcinków „Milionerów” padło pytanie: „Gdzie w Warszawie są najlepsze zapiekanki?”. Do wyboru jak zwykle były cztery odpowiedzi:

  • U Żubra
  • U Słonia
  • U Pandy
  • U Konia

Jak myślicie, która odpowiedź była właściwa?

Już kilka tygodni temu przedsiębiorca wpadł na pomysł, żeby zaproponować swoje gorące zapiekanki najbardziej potrzebującym. Przygotował więc vouchery na bezpłatne posiłki i zaniósł je do jadłodzielni. To społeczne miejsca składające się z lodówki i szafy, do których można zanosić nadmiarową żywność. Jedzenie odbierają potrzebujący.

Akcja spotkała się z tak dużym zainteresowaniem, że pan Ksawery postanowił ją powtórzyć, a do tego jeszcze zachęcić innych do podobnych działań.

Zobacz także
Zapiekanka ziemniaczana z mielonym mięsem. Sprawdzony przepis

Zapiekanka ziemniaczana z mielonym mięsem. Sprawdzony przepis

Mięsne kuleczki zapiekanka

Sycąca zapiekanka makaronowa z mięsnymi kuleczkami. Tak dobra, że zrobicie ją dwa dni z rzędu

Akcja nominacja: „Pan Da i Pani Da”

Właściciel budki z zapiekankami powtarzając rozdawanie voucherów na gorące zapiekanki, wrzucił zdjęcie pustej lodówki jadłodzielni z voucherami na swój profil w mediach społecznościowych i rozpoczął dobrze już znany z Facebooka łańcuszek nominowania kolejnych osób, w tym przypadku kolejnych bufetów i barów.

- Jest zima, jest mróz, są drastyczne podwyżki cen w sklepach. Są wśród nas osoby, które nie mają możliwości zjeść ciepłego posiłku w ciągu dnia czy napić się gorącej herbaty.

- Kiedy pierwszy raz włożyłem vouchery, spotkałem się z mega, ale to mega miłym odzewem z waszej strony (…). Dlatego ogłaszam akcję bielańską, w której każdy może wziąć udział, i to uwaga, niespodziewanie. Akcja nominacja. Pan Da i Pani Da. Dziś zostawiłem pięć voucherów w drugiej jadłodzielni i uwaga nominuję HotRollo Burger&Wrap.

Podobne akcje polegające na łańcuszku nominacji są skuteczne, zwiększają zasięg osób, do których docierają, stają się nagłośnione, a dzięki włączają do pomagania coraz więcej osób.

Źródło: O2

jachira twitter
AdobeStock / Flickr
Newsy
Posłanka zabrała produkty z lodówki dla ubogich. „Wyjadasz biednym żyjąc z diety poselskiej”
Posłanka Klaudia Jachira chciała pokazać, jak korzystać z lodówki społecznej, ale nie spodziewała się takiej reakcji obserwujących!

Nawet najbardziej szlachetne akcje mogą zostać źle odebrane! Klaudia Jachira, posłanka Koalicji Obywatelskiej w dobrej wierze nagrała filmik, na którym promuje pomoc potrzebującym. Jednak niektórym w ogóle się on nie spodobał! Sprawdźcie, o co poszło. Społeczne lodówki Blisko pięć lat temu powstała w Polsce pierwsza tzw. społeczna lodówka w ramach akcji „Jadłodzielnia”. Na czym to polega? W polskich miastach w różnych miejscach rozstawione są lodówki, do których każdy ma swobodny dostęp. Założenie jest takie, że można zostawić jedzenie oraz skorzystać z tego, które już znajduje się w środku. Taka akcja ma przeciwdziałać marnowaniu żywności oraz sprawić, że przynajmniej część nadmiarowego jedzenia trafi do osób potrzebujących. Korzystanie z lodówek jest zupełnie bezpłatne! By zachęcić Polaków do dzielenia się jedzeniem, jedna z posłanek postanowiła nagrać filmik, na którym sama korzysta z takiej lodówki. Jednak nie spodziewała się, jaką burzę tym wywoła! Kontrowersyjna pomoc Posłanka Koalicji Obywatelskiej Klaudia Jachira na swoim profilu na Twitterze udostępniła filmik, na którym pokazuje jak korzystać z lodówek Jadłodzielni. Opisała, jak to działa i włożyła do lodówki jedzenie, które ze sobą przyniosła – głównie pozostałości po świętach, czyli kutię, kapustę z grzybami, śledzie oraz kilka ogórków. Następnie sama wyjęła z lodówki parę marchewek, pomidorów oraz jabłko i odjechała na rowerze do domu. Na filmiku można zauważyć jeszcze, jak tuż po chwili pewien mężczyzna podszedł do lodówki i wziął dla siebie jeden ze słoików przyniesionych przez posłankę. Pomimo, że akcja jest bardzo szlachetna, to część ludzi zareagowała na filmik oburzeniem. Nie...

Pamiętacie ten fastfood z czasów PRL-u? Sprzedawano go na dworcach, odtwarzano w domowych piekarnikach
Adobe Stock
Newsy
Pamiętacie ten fast food z czasów PRL-u? Sprzedawano go na dworcach, odtwarzano w domowych piekarnikach
To niewiarygodne, że kryzysowa bułka z przyczep kempingowych, cieszyła się takim uznaniem. Ci, którzy ją jadali mówią, że miała niezapomniany smak. Szaleli za nią wszyscy.

Pierwszego McDonald'sa otwarto w Warszawie 29 lat temu. Dzień 17 czerwca 1992 roku był niemal świętem. Na otwarcie zostali zaproszeni celebryci tamtych czasów: poetka i autorka tekstów piosenek Agnieszka Osiecka czy wieloletni trener polskiej reprezentacji piłki nożnej, Kazimierz Górski. Wstęgę przed wejściem do pierwszej restauracji fast food w Polsce, przecinał ówczesny minister pracy i polityki społecznej, Jacek Kuroń. Przed McDonald'sem ustawiła się kolejka na kilka godzin stania. Tak Polacy świętowali oznakę zbliżania się do Zachodu. Nieliczny fast foody z PRL-u W dzisiejszych czasach trudno uwierzyć, że kiedyś nie było fast foodów. Po prostu nie było. Na ulicy można było najwyżej kupić zapiekanki i lody świderki. Ale to dopiero pod koniec lat 80-tych. Wcześniej, gdy ktoś musiał coś przekąsić w drodze do domu, kupował w sklepie spożywczym bułkę, a w mięsnym pętko kiełbasy. Nic innego nie sprzedawano. W latach 70 i 80-tych XX w nie mogliście skoczyć na pizzę, bo nie było pizzerii. Żadne bary czy piekarnie nie sprzedawały ich też na porcje na wynos, jak robią to dziś. Nikt nie chodził po ulicy z kartonikiem frytek. Nie sprzedawano ani belgijskich, ani żadnych innych. Nie było też burgerów, hot-dogów ani kebabów.  Kultowa zapiekanka z przyczepy kempingowej Jednak pod koniec lat 80-tych, jak grzyby po deszczu, na rogach ulic i przed dworcami w miastach i miasteczkach, zaczęły wyrastać przyczepy kempingowe. Pierwsi uliczni restauratorzy sprzedawali w nich zapiekanki. Zapiekanka była robiona na zwykłej podłużnej bułce, bo w tych czasach nie było w sklepach francuskich bagietek. W kryzysowej rzeczywistości PRL-u zawierała nieliczne składniki: pieczarki i marnej jakości żółty ser. Właściciel profilu facebookowego Pewex, podaje przepis na...

Warzywniak
Flickr/Piotrek Krzaczek
Newsy
Godziny dla seniorów wzbudzają mieszane uczucia. Ten warzywniak obchodzi obostrzenia w genialny sposób
Przedsiębiorcy ratują się jak mogą - właściciel tego sklepiku wpadł na ciekawy pomysł na to, jak obejść przepisy.

Można odnieść wrażenie, że im dłużej obowiązują godziny dla seniorów, tym więcej ludzi ma wątpliwości, czy takie rozwiązanie ma w ogóle sens. Dotyczy to nawet samych zainteresowanych! Coraz więcej seniorów skarży się, że nie prosili o specjalne godziny na zakupy i woleliby, żeby sklepy były otwarte dla wszystkich przez cały dzień. Problem mają także właściciele sklepów, a zwłaszcza małych, osiedlowych sklepików. Te miejsca nie zarabiają kokosów, a przez to, że zabiera im się dwie godziny z całego dnia, tracą bardzo dużo. Pustki w trakcie godzin dla seniorów Czasami dochodzi do kuriozalnych sytuacji, gdy podczas godzin dla seniora do sklepu nie przychodzi ani jeden klient. To częste zjawisko na nowych osiedlach, gdzie mieszkają głównie młodzi ludzie. Tak właśnie było w sklepie „Świat Warzyw” w Warszawie, małym warzywniaku na osiedlu „Żoliborz Artystyczny”. Właściciel sklepiku przyznał, że przez godziny dla seniorów obroty bardzo spadły, ponieważ w tym czasie dosłownie nikt nie przychodzi na zakupy. Zdarzy się jeden klient raz na dwa dni. W związku z tym, by ratować swój biznes przedsiębiorca wpadł na ciekawy pomysł! Pomysł na obejście przepisów Pan Piotr Kuźmiński, który jest właścicielem sklepu „Świat Warzyw” kilka dni temu zaprosił klientów na zakupy… online. W trakcie godzin dla seniorów zrobił transmisję na żywo na Facebooku. Wszystkie osoby obserwujące profil warzywniaka dostały powiadomienie o transmisji i na pewno bardzo się zdziwili widząc swój osiedlowy warzywniak, gdzie prowadzona była sprzedaż na żywo, przez internet. Ktoś stwierdził, że to zupełnie jak telezakupy Mango – trzeba przyznać, że coś w tym jest! Pan Piotr powiedział, że już od dłuższego czasu planował wprowadzić taki innowacyjny...

Julia Wieniawa zakpiła z Anny Muchy. „Najlepsze ostrygi w Warszawie”
Ons.pl/Adobe Stock
Newsy
Julia Wieniawa zakpiła z Anny Muchy. „Najlepsze ostrygi w Warszawie”
„Afera ostrygowa" zatacza coraz szersze kręgi. Jak odniosła się do niej aktorka Julia Wieniawa?

Anna Mucha przeżyła ostatnio prawdziwy „dramat”. Aktorka wybrała się ze swoim partnerem do jednej z najlepszych restauracji z owocami morza w Warszawie i bardzo głośno skrytykowała to, co jej w niej zaserwowano. Gwiazda „M jak miłość” zamówiła m.in. ostrygi a za cały posiłek zapłaciła horrendalne 700 zł. Jakby tego było mało, postanowiła wziąć go „na fakturę”. Tuż po wyjściu z lokalu, Anna weszła na Instagrama i zaczęła głośno krytykować dania z warszawskiej restauracji. Zapłaciliśmy absurdalnie dużo w stosunku do jakości (...) Dostaliśmy przystawki i dania główne, z których to przystawek jednej nie zjedliśmy, ponieważ była pozbawiona smaku i żadna (...) Do tego zamówiliśmy ostrygi, które były średnie - skomentowała. Jeżeli ja mam do wydania 700 złotych na obiad, to ja za te 700 złotych mogę zjeść jak król w wielu miejscach w Warszawie, więc po cholerę ja mam iść do „X” na Krakowskim Przedmieściu, zwłaszcza że siedziałam tyłem, więc nic nie miałam z tego Krakowskiego Przedmieścia! - powiedziała niezadowolona aktorka. Komentarz właścicielki restauracji Nie musieliśmy długo czekać na reakcję właścicielki restauracji . Kobieta powiedziała, że zachowanie Muchy to „zwykły hejt” a podczas wizyty w lokalu aktorka w ogóle nie narzekała na jakość serwowanych dań. Tak, jesteśmy najdroższą restauracją w Polsce…(…) Co do jakości ostryg ciekawi nas jakie ostrygi i gdzie jada Pani Anna, u nas zamówiła Gillardeau, Tsarskaya, Pearl Noir oraz specjalnie hodowane ostrygi letnie, wszystkie ostrygi przyjechały tej nocy, więc z całym szacunkiem, nie zjadłaby świeższych ani w Paryżu, Berlinie czy Mediolanie…(…) Co do zarzutów odnośnie przesuszenia ryby to ciężko nam się w tej chwili do...