W Puławach mężczyzna oszukuje na rolnika
Adobe Stock
Newsy

Uwaga na tego oszusta. Podszywa się pod rolnika, oferuje w sprzedaży wiejskie jajka i ziemniaki, a potem okrada ludzi

Na wiejskie ziemniaczki i jajka nabrała się jedna z mieszkanek województwa lubelskiego. Mężczyzna, który ją okradł jest poszukiwany przez policję. Jeśli go widzieliście, zadzwońcie na komendę.

Seniorzy to grupa docelowa większości oszustów. Z pewnością nie raz słyszeliście o wyłudzaniu pieniędzy metodą na wnuczka, policjanta, inkasenta czy administrację, ale również na ofertę pracy, chwilówkę, wynajem nieruchomości, a nawet loterię lub zaliczkę.

Na tym jednak nie koniec. Okazuje się, że ludzi można oszukać na wiele innych sposób. Jeśli nie chcecie zostać ograbieni z pieniędzy nigdy nie traćcie czujności.

Magda Gessler odpowiada na pytania

W Puławach grasuje złodziej

W ostatnich dniach po Puławach znajdujących się w województwie lubelskim krążył mężczyzna oferujący ekologiczne ziemniaczki i wiejskie jajeczka prosto od kury. Pukając od drzwi do drzwi domów stojących przy ulicy Leśnej w końcu trafił na 84-letnią kobietę, która niemal bez namysłu wpuściła go do środka. 

Złodziej w mig odwrócił uwagę starszej pani i pod pretekstem konieczności rozmienienia pieniędzy, okradł ją na prawie dwa tysiące złotych. Warto dodać, że oszust nie miał ze sobą żadnych produktów, a jedzenie, o którym opowiadał, istniało tylko i wyłącznie w jego wyobraźni.

Oszusta poszukuje policja

Seniorka, gdy tylko zrozumiała co się stało natychmiast zgłosiła sprawę na policję. Na komendzie sporządzono rysopis mężczyzny, a całość została nagłośniona w mediach.

W Puławach grasuje oszust
KMP w Puławach

Trwają poszukiwania oszusta. Osoby, które zostały przez niego okradzione lub miały z nim jakikolwiek kontakt są proszone o telefon do puławskich funkcjonariuszy.

Jeśli ktoś rozpoznaje mężczyznę z portretu pamięciowego prosimy o kontakt z naszą komendą, tel. (47) 812 33 35. Jednocześnie przypominam o zachowaniu ostrożności, przy dokonywaniu podobnych zakupów. Obcych, nieznanych ludzi raczej nie powinniśmy wpuszczać do mieszkań. A kiedy już w nich się znajdą nie zostawiajmy ich samych - ostrzega Ewa Rejn-Kozak, oficer prasowa, KMP w Puławach.

Ta historia to przestroga dla wszystkich, którzy darzą nieznajomych zbyt dużym zaufaniem. Pamiętajcie, by nigdy nie tracić czujności, inaczej możecie stracić o wiele więcej niż 2 tysiące złotych.

Metoda na masarza. 55-latek brał pieniądze za wędliny, boczki i szynki i znikał jak kamfora
Adobe Stock
Newsy
Metoda na masarza. 55-latek brał pieniądze za wędliny, boczki i szynki i znikał jak kamfora
Lubicie domowe wyroby wędliniarskie? Lepiej dwa razy sprawdzajcie to, u kogo je zamawiacie lub kupujecie…

Metoda na wnuczka, metoda na policjanta – wiadomości o tego typu oszustwach dosięgły już uszu chyba wszystkich Polaków. I jest to bardzo dobra wiadomość, gdyż zwiększona świadomość pozwala na unikanie potencjalnych kradzieży i dużych strat materialnych. Zwykle poszkodowanymi w tego typu przestępstwach bywają osoby starsze. Nowy typ oszustwa, czyli tak zwana metoda na masarza, dotyczy już nie tylko seniorów. Jeden z tego typu przypadków odnotowano ostatnio na Śląsku Cieszyńskim. Jak działa metoda oszustwa na masarza? Co stało się w Czechowicach-Dziedzicach? Pewien mężczyzna podający się za masarza-wędliniarza wykorzystał ludzką naiwność w dość prosty sposób. 55-latek pobierał zaliczki na rzekome dostarczenie boczku  i kiełbasy , po czym znikał jak kamień w wodę… Cały proceder działał ze względu na spryt mężczyzny. 55-letni oszust krążył po Czechowicach-Dziedzicach od domu do domu i przekonywał gospodarzy, że wyroby zamówił jeden z domowników. Wtedy odbierał od otwierającego mu drzwi niewielkie sumy (ok. 100 zł) stanowiące rzekomy zadatek. W końcu sprawa zamawianych wędlin, które ostatecznie nie docierały do adresatów, zaczęła… śmierdzieć. Jeden z pokrzywdzonych zgłosił sprawę na posterunek policji. Śledczy długo nie trudzili się ze znalezieniem podejrzanego. Co grozi 55-letniemu masarzowi-oszustowi? W toku śledztwa na jaw wyszło, że przy okazji wymuszaniu zaliczek na wędliny, mężczyzna dodatkowo dopuścił się przynajmniej jeden raz kradzieży 800 zł. 55-latek wykorzystał nieuwagę domowników, którzy ustalali między sobą, kto zamawiał wędlinę… Wyczyny masarza-oszusta mogą go drogo kosztować. Po zatrzymaniu przez policję 55-latek usłyszy zarzuty. Według przepisów prawa grozić może mu nawet 8 lat...

emerytury 2021
AdobeStock
Newsy
Wielu emerytów może wydać na jedzenie tylko 2 złote dziennie. Czy da się tak w ogóle żyć?
Przy stale rosnących cenach, polscy emeryci są w coraz trudniejszej sytuacji. Niektórzy mają dosłownie kilka złotych na codziennie wydatki.

Pandemia koronawirusa nikogo nie rozpieszcza. Pozamykane sklepy, siłownie, kina i restauracje, oznaczają utratę zatrudnienia dla setek tysięcy osób. Rząd niestety na razie nie zapowiada kiedy miałaby się otworzyć branża gastronomiczna i fitness, a to właśnie tam pracuje najwięcej ludzi, którzy teraz mają bardzo niepewną sytuację zawodową i finansową. Nie lepiej jest na rynku pracy. Ofert jest o wiele mniej niż rok temu, a kandydatów na jedno miejsce pracy zgłasza się tak dużo, że rekruterzy nie są w stanie nawet zapoznać się ze wszystkimi zgłoszeniami. Trudna sytuacja emerytów Bardzo dużo mówi się o trudnościach, z jakimi zmagają się ludzie pracujący oraz ci szukający zatrudnienia. Rzadko jednak wspomina się o sytuacji osób starszych – zwłaszcza tych żyjących samotnie i utrzymujących się tylko z (często niewysokiej) emerytury. Obecnie w Polsce ceny idą w górę jak szalone ze względu na inflację, która jest w naszym kraju najwyższa w całej Europie. Do tego dochodzą kolejne nakładane przez rząd podatki, które mają podreperować budżet obciążony wydatkami. Przez lockdown i zamknięcie galerii handlowych, restauracji i innych działalności gospodarczych, do państwowej kasy wpływa o wiele mniej pieniędzy. Wszystko drożeje, a emerytury pozostają na tym samym poziomie i seniorom jest coraz ciężej. Jak przeżyć za 2 złote dziennie? Na ten problem zwróciła uwagę Fundacja Senior w Koronie z Warszawy, która z pomocą wolontariuszy wspiera starszych ludzi w trakcie pandemii. Jeden z działaczy powiedział, że obecna sytuacja niektórych podopiecznych jest naprawdę dramatyczna. W rozmowie z jednym z popularnych serwisów internetowych powiedział: Jedna seniorka nie pobiera żadnych świadczeń, innej po opłaceniu rachunków zostaje na życie 170 zł miesięcznie,...

napiwek w USA
Adobe Stock
Newsy
Kupił w restauracji tylko jedno piwo. Kelner oniemiał, gdy zobaczył paragon
Mimo że restauracja liczy sobie już 55 lat, taka sytuacja wydarzyła się w niej po raz pierwszy. Jeden z przybyłych gości postanowił napić się piwa. Wychodząc zostawił ogromny napiwek!

Jak wiadomo, szalejąca na całym świecie pandemia w sposób szczególny dotknęła osoby pracujące w gastronomii. Koronawirus dał się we znaki między innymi właścicielowi jednej z amerykańskich restauracji. Brendan Ring, z uwagi na brak gości, postanowił na pewien czas zawiesić swoją działalność.  Kupił tylko jedno piwo Ostatniego wieczoru przed planowanym zamknięciem w lokalu pojawił się mężczyzna, który zamówił tylko jedno piwo . Po opróżnieniu szklanki poprosił o rachunek. Na paragonie widniała kwota 7 dolarów , co w przeliczeniu wynosi ok. 26 złotych. Mężczyzna postanowił jednak zapłacić za tę usługę o wiele więcej. Napiwki w Polsce i w USA W Polsce dawanie napiwków nie jest obowiązkowe, jednak coraz częściej spotykane. Zwykle nie są to duże pieniądze. Polacy przyjęli bowiem wygodną formę zaokrąglania danej kwoty do pełnych dziesiątek . Oczywiście niekiedy, zdarzy się, że klient zostawi więcej pieniędzy, ale to należy do rzadkości. Z kolei w Stanach Zjednoczonych dawanie napiwków to tak zwany „dobrowolny obowiązek” . Zarówno dla gości, jak i pracowników restauracji jest to sprawa na tyle oczywista, że na rachunkach jest nawet specjalne miejsce na wpisanie jego ilości. Przyjmuje się, że napiwek nie powinien być niższy niż 15 proc. kwoty, za którą zjedliśmy, bądź wypiliśmy. Kelner oniemiał, gdy zobaczył paragon Biorąc pod uwagę tę zasadę ów mężczyzna powinien dać zaledwie 1 dolar napiwku. Jednak kwota, którą wpisał na paragonie była czterocyfrowa! Z początku kelner myślał, że jest to 300 dodatkowych dolarów, więc bardzo się ucieszył. Kiedy jednak założył okulary okazało się, że nie zauważył jednego zera. Gość zostawił bowiem aż 3 tysiące dolarów napiwku, czyli ok. 11 tysięcy złotych!...

AdobeStock
Newsy
Za 1 kg czereśni zapłacicie tyle, co za bak paliwa. Nie uwierzycie w tę cenę! A inne owoce?
Wygląda na to, że w tym roku do grona tak luksusowych dań jak kawior i trufle dołączy placek z czereśniami, ponieważ ceny tych owoców są po prostu niewyobrażalne. Sprawdźcie sami!

W tym roku ceny owoców sezonowych są tak wysokie, że niektórzy przecierają oczy ze zdumienia i wciąż nie mogą uwierzyć w to, ile trzeba zapłacić za kilogram truskawek. Jednak ceny czereśni sprzedawanych w jednej z podwrocławskich miejscowości rozłożą was na łopatki. Drożej chyba nigdy nie było! Rekordowe ceny czereśni Internet zaczynają obiegać zdjęcia ze straganów z owocami, gdzie truskawki, czereśnie czy szparagi są sprzedawane po skandalicznie wysokich cenach. Nikogo już nie dziwi 30 złotych za kilogram truskawek, jednak cena czereśni w podwrocławskim Wilkszynie to gruba przesada. Na straganie w tej miejscowości można kupić kilogram czereśni za jedyne… 163,99 zł za kilogram! Raczej mało kto może sobie pozwolić na zakup tych smacznych owoców po tak wysokich cenach. Czyżby czereśnie dołączyły właśnie do grupy towarów luksusowych? Nie lepiej jest z truskawkami. Poniższe zdjęcie przedstawia warzywniak w Warszawie, gdzie za kilogram truskawek trzeba zapłacić aż 39 złotych. Marne zbiory i wysokie ceny owoców Dlaczego owoce w tym roku są tak drogie? Wynika to z kilku czynników. Plantator z Mazowsza, pan Jacek Wysocki tłumaczy, że pogoda w tym roku była wyjątkowo niesprzyjająca, przez co zbiory są marne, a owoce drogie: Musieliśmy przykrywać truskawki dwiema warstwami osłon, aby przetrwały ostatnie przymrozki. Chłodna pogoda uszkodzi owoce na wielu plantacjach, w efekcie część zbiorów może być słabej jakości. Z niepokojem patrzę w prognozy, nie widać ocieplenia Innym problemem jest brak rąk do pracy. W tym roku do pracy przy zbiorach zgłosiło się o wiele mniej osób niż zwykle, prawdopodobnie przez pandemię koronawirusa: Truskawek może nawet brakować na rynku. Sporo plantacji jest zapuszczonych po epidemii COVID, gdy w ubiegłym roku brakowało...