Ten film jest hitem internetu! Słoń postanowił zajrzeć... do kuchni
NowThisNews/youtube.com
Newsy

Ten film jest hitem internetu! Słoń postanowił zajrzeć... do kuchni

Myśleliście, że myszy lub karaluchy to najgorsze, co mogło się wam przytrafić? Tak kobieta znalazła w kuchni… słonia!

Pewna mieszkanka Tajlandii przeżyła niemały szok, gdy w swojej kuchni znalazła… słonia! I to prawdziwego słonia z krwi i kości, który buszował w jej szafkach. Czego szukał i skąd w ogóle się tam wziął?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Niespodziewany gość

Ratchadawan Puengprasoppon wyznała, że wcześnie nad ranem obudził ją hałas dobiegający z kuchni. Kobieta pobiegła sprawdzić, co się dzieje i zobaczyła głowę słonia tkwiącą w dziurze powstałej w ścianie domu. Słoń nie przejął się szczególnie obecnością kobiety i spokojnie, za pomocą trąby, przeszukiwał szafki i szuflady, rozrzucając przy okazji garnki po podłodze. W końcu znalazł plastikową torebkę i postanowił ją zjeść. Kobieta, choć była w szoku, nagrała całe zdarzenie telefonem, a filmik z tego niecodziennego spotkania możecie obejrzeć poniżej:

Wyjątkowo towarzyski słoń

Niespodziewany gość w domu Tajki wcale nie jest anonimowy. Nazywa się Boonchuay i zamieszkuje park narodowy Kaeng Krachan znajdujący się w Tajlandii. Park jest położony blisko wsi Chalermkiatpattana, do której słonie zaglądają dosyć często - zwłaszcza wówczas, gdy we wsi odbywa się targ i zapach jedzenia wabi słonie do wioski.

Niektóre, tak jak Boonchuay, biorą się na odwagę i wchodzą wprost do ludzkich domów! Ten sam słoń już raz zdemolował kuchnię pani Ratchadawan, która na remont musiała wydać 50 tysięcy batów, czyli prawie 6 tysięcy złotych. Myślicie, że słonia zwabił zapach dochodzący z kuchni, czy może chciał się zaprzyjaźnić?

Wyjaśnienie eksperta

Dr Joshua Plotnik, adiunkt psychologii w Hunter College, City University of New York, który bada populację słoni w Salakpra Wildlife Sanctuary w Kanchanaburi w zachodniej Tajlandii powiedział, że bardzo często słonie mieszkające w rezerwatach odwiedzają miejsca zamieszkane przez ludzi, a zwłaszcza pola uprawne. Zwierzęta te najbardziej upodobały sobie trzcinę cukrową oraz kukurydzę.

W wioskach, w których pracuję w Tajlandii, słonie niemal co noc wkraczają na pola uprawne rolników. To naprawdę trudna sprawa zarówno dla rolników, jak i dla słoni – mówi Plotnik.

Naukowiec dodaje, że choć rolnicy są sfrustrowani tą sytuacją, to wykazują się zrozumieniem i wyrozumiałością dla zwierząt.

Były wiceminister PIS został prezesem mleczarni i ją zrujnował. „Wydoił nas” – skarżą się rolnicy
Adobe Stock
Newsy
Były polityk PiS został prezesem mleczarni i ją zrujnował. „Wydoił nas” – skarżą się rolnicy
Prezes podlaskiego Bielmleku w przeszłości sam był rolnikiem, a zebrane mleko oddawał do skupu właśnie w tej mleczarni. Dlaczego po latach doprowadził ją do bankructwa?

Spółdzielnia mleczarska Bielmlek z Bielska Podlaskiego zajmowała się skupem mleka od rolników indywidualnych. Producenci mleka, prowadzący czasem małe gospodarstwa, z kilkoma tylko krowami, byli jednocześnie członkami spółdzielni i sprzedawali w niej swoje mleko. Dziś po bankructwie instytucji są zarówno jej udziałowcami, jak i wierzycielami. I wszystko wskazuje na to, że długi spółdzielni, w tym długi wobec siebie, będą musieli spłacać sami. Jak doszło do bankructwa mleczarni? Prezesem Spółdzielni Bielmlek w ostatnich latach był były sekretarz stanu w  Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, Tadeusz Romańczuk. Pochodził z Podlasia, ale przez wiele lat mieszkał w Warszawie i pracował jako kierowca autobusu. Gdy wrócił na Podlasie, zainteresował się lokalną polityką, stał się działaczem lokalnym, radnym, a w końcu senatorem i sekretarzem stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Jako prezes Bielmleku początkowo był chwalony przez rolników z regionu. Między innymi za pomysł proszkowania mleka . Rolnicy, udziałowcy spółdzielni cieszyli się, że ich mleko będzie można magazynować i sprzedawać nie wtedy gdy jest zebrane i świeże, tylko wtedy gdy na rynku jest najlepsza cena. Budowa proszkarni była jednak ogromną inwestycją. Miała kosztować 115 milionów złotych. Część kwoty pochodziła z kredytów i pożyczek. To były pierwsze kredyty spółdzielni. Z czasem, pomocy zewnętrznej, także rządowej, zaczęło być znaczne więcej. Żeby jednak proszkarnia mogła dobrze prosperować, powinna pracować pełną parą i przetwarzać ponad milion litrów mleka. Tymczasem spółdzielnia Bielmlek skupowała jedynie 150 tysięcy litrów, a z powodu spadających cen skupu, zaczęli od niej odchodzić kolejni dostawcy....

Ania Bardowska pokazała samodzielnie upieczone jagodzianki. „Chociaż idealne (z wyglądu) nie wyszły”
Instagram/AniaBardowska
Newsy
Ania Bardowska pokazała samodzielnie upieczone jagodzianki: „Chociaż idealne (z wyglądu) nie wyszły”
Ania Bardowska podzieliła się kolejnym ciekawym przepisem. Co powiecie na pyszne, domowe jagodzianki?

Ania Bardowska podzieliła się ostatnio przepisem na zalewę do cukinii . Teraz pochwaliła się samodzielnie upieczonymi jagodziankami . Coś jednak poszło nie tak, bo gwiazda programu „Rolnik szuka żony” twierdzi, że jej bułeczki tylko z zewnątrz wyglądają dobrze, ale w smaku już takie nie są. Czy aby nieco nie przesadza? Kim jest Ania Bardowska? Ania Bardowska zyskała ogromną popularność dzięki programowi „Rolnik szuka żony". W show udało jej się znaleźć swoją wielką miłość. Jej wybranek - Grzegorz Bardowski - od samego początku wiedział, że Ania jest „tą jedyną". Para jest dziś małżeństwem, zbudowała dom i doczekała się dwójki dzieci. Ania i Grzegorz byli bohaterami 2. edycji show „Rolnik szuka żony". Mimo iż od tego czasu minęło już kilka lat, popularność Bardowskich nie słabnie. Dowodem na to jest chociażby fakt, że tylko na Instagramie obserwuje ich ponad 220 tysięcy osób a liczba ta stale rośnie. Znana z programu „Rolnik szuka żony” Ania Bardowska, bardzo chętnie dzieli się na swoich profilach w mediach społecznościowych, różnymi potrawami. Ostatnio Ania pokazała samodzielnie upieczone jagodzianki. Bułeczki wyglądają z zewnątrz znakomicie. Niestety, celebrytka twierdzi, że kompletnie jej nie wyszły. Co poszło nie tak?         Wyświetl ten post na Instagramie.                       Post udostępniony przez Ania Bardowska (@ania.bardowska) Lubicie jagodzianki? Kilka dni temu zrobiłam je dopiero pierwszy raz w życiu. Domownikom posmakowały, więc się nie zniechęciło, chociaż dobre (ze względu) nie wyszły - napisała...

Koszmar na dziale mięsnym. W ladzie chłodniczej siedział… wielki szkodnik!
Adobe Stock
Newsy
Koszmar na dziale mięsnym. W ladzie chłodniczej siedział… wielki szkodnik i jadł mięso!
Robactwo czy gryzonie skutecznie zniechęcą każdego klienta do zakupów w danym sklepie. Tym razem szkodnik został ujęty na nagraniu tiktokerki i zebrał prawie… 4 miliony wyświetleń!

Niespodziewany gość pojawił się w popularnym sieciowym sklepie Whole Foods w Nowym Jorku. Zarząd wielkiej sieci musiał zmierzyć się z PR-owym kryzysem, za to internauci bawili się w najlepsze, a tiktokerka zyskała gigantyczną sławę. Szkodnik na dziale mięsnym Film z gryzoniem na dziale mięsnym zebrał 3,7 miliona wyświetleń, 220 tysięcy polubieni i prawie 4,8 tysiąca komentarzy. Opublikowała go użytkowniczka @definebritt. Na filmie wyraźnie widać, że w ladzie chłodniczej siedzi mysz, która… zjada mięso z wielkiego kawałka mięsa wystawionego na sprzedaż.  @definebritt @wholefoodsofficials you doing bad guys not what I wanted to see today!!!! ♬ original sound - DefineBritt Chociaż dla zarządu Whole Foods sytuacja ta jest wizerunkowym koszmarem, internauci byli wyjątkowo rozbawieni szkodnikiem na dziale mięsnym. „Jest ok. Ona jest organiczna”,  „Ratatuj! Po prostu wybierała składniki na jutrzejsze danie szefa kuchni”, „Ona tam pracuje i właśnie ma przerwę. Bądź miła!”, „Właściwie to ona jest managerką sklepu” – brzmiały komentarze. Whole Foods wydaje oświadczenie W bardzo krótkim czasie wideo tiktokerki obiegło prawie cały świat. Z sytuacji musiał się więc szybko wytłumaczyć rzecznik sieci Whole Foods, który zapewnił, że wszystkie produkty znajdujące się w ladzie chłodniczej tego dnia zostały usunięte, a całe urządzenie zostało oczyszczone i zdezynfekowane, a także skontrolowane przez zewnętrzną firmę. Chociaż na filmie sytuacja mogła wyglądać zabawnie, gryzonie mogą być nosicielami wielu chorób takich jak kampylobakterioza, bruceloza, kolibakterioza, babeszjoza i sallmonelloza. Niedawno pisaliśmy o sytuacji, w której GIS wycofał mięso zakażone salmonellą . Większość tego typu chorób może...

do czego służył ten przedmiot?
Adobe Stock
Newsy
Kanka na mleko była kiedyś w każdym wiejskim domu. Dzisiaj bańka służy już wielu do czegoś innego
Kanka na mleko czy bańka na mleko to naczynie, w którym dawniej przynoszono do domu mleko. Pamiętacie ją?

Wszystko jedno czy wychowywaliście się na wsi, czy w mieście, a na wsi spędzaliście jedynie wakacje, pewnie znacie kankę na mleko. Mogła być metalowa, z czasem bywała poobijana, lub pokryta kolorową emalią. Nie była szczelna, więc pomimo zamknięcia, należało uważać, żeby znajdujące się w środku mleko nie rozlewało się w czasie niesienia. Po mleko do sąsiada chodziły często dzieci Kanka była doskonałym, prostym naczyniem na mleko. Napój dobrze znosił przechowywanie w metalowej bańce, wystarczyło postawić ją w chłodnej sieni i mleko można było przegotować nawet następnego dnia. Szyjka naczynia kanki była na tyle szeroka, że łatwo można było wsunąć do niej rękę i wygodnie umyć z resztek mleka. Po mleko do sąsiadów, hodujących w okolicy krowy, często wysyłane były dzieci. Szły przez pola, machając bańką lub podjeżdżały na rowerze, zawieszając naczynie na kierownicy. Czy szły na piechotę, czy jechały na rowerze, zawsze było je słychać z daleka.  Naczynie trzymane w ręku, czy zawieszona za metalowy uchwyt na kierownicy roweru wydawało w ruchu charakterystyczny brzęk. Czy ktoś z Was jeszcze pamięta ten dźwięk? Gdzie dziś można kupić starodawne bańki na mleko? Metalowe naczynia do przenoszenia mleka, są także wykorzystywane dziś. I nie mamy na myśli tych leżących gdzieś na strychu, starych i zapomnianych. Dziś bańki na mleko w formie klasycznej, emaliowanej lub nawet ozdobnie malowanej, można kupić na aukcjach internetowych i w sklepach sprzedających meble i akcesoria typu vintage.         Wyświetl ten post na Instagramie                       Post udostępniony przez Domek z drewna (@domek.z.drewna)...