Ta szynka dla ubogich była hitem PRL-u. Panierowano ją i smażono. Pamiętacie jak smakowała?
Adobe Stock
Newsy

Ta „szynka dla ubogich” była hitem PRL-u. Panierowano ją i smażono. Pamiętacie, jak smakowała?

Była sprzedawana jako wędlina drugiego gatunku. Można ją było kupić na kartki, dorosłej osobie należało się 85 dag miesięcznie. Jadano ją na zimno i na ciepło. Jaką woleliście?

Mortadela to wędlina, którą wytwarza się z wieprzowiny, słoniny, oraz dodatku innych skrawków mięs. W czasach PRL nie była szczególnie ceniona.  Uważano, że jest w niej wprost wszystko, nazywano „wędliną-śmietnikiem” i porównywano do bajaderki w cukiernictwie.

Dzisiejsze mortadele mają znacznie lepszy skład, natomiast te produkowane w ojczyźnie tego rodzaju wędliny – we Włoszech, są uznawane za przysmak i osiągają ceny porównywalne z cenami szynki.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Mortadela w PRL-u była wędliną drugiej jakości 

Szeroka kiełbasa mortadela, przez niektórych była w PRL-u nazywana także „szynką dla ubogich”. Te niepochlebne nazwy brały się stąd, że istniało przekonanie, że w składzie wędliny znajduje się wszystko, z wyjątkiem mięsa.

Mortadela była przede wszystkim używana na kanapki, jednak zaradne gospodynie przyrządzały z niej obiad i smażyły w panierce z jajka i bułki tartej, jak kotlet schabowy. Schabowy z mortadeli był słony, bo i sama wędlina zawierała bardzo dużo soli.

Był jednak obiadową alternatywą w czasach, gdy w kolejce przed sklepem mięsnym można było stać godzinami, nie będąc pewnym, czy jakikolwiek towar zostanie dowieziony. Do tego kartki na pierwszy gatunek mięs i wędlin przewidywały bardzo ograniczony przydział, który szybko się wyczerpywał, a obiady trzeba było jeść przez cały miesiąc.

To dlatego gospodynie kupowały wędlinę drugiej jakości, czyli rzeczoną mortadelę i robiły z niej kotlety na obiad. Do kotletów podawano gotowane ziemniaki i dowolną surówkę.

Zobacz także
Ten niepozorny, szary kartonik, w PRL-u był cenniejszy od pieniędzy. Kto go miał?

Ten niepozorny, szary kartonik w PRL-u był cenniejszy od pieniędzy. Kto go miał?

Galaretka wieprzowa czy drobiowa, która lepsza?

Galaretka wieprzowa czy drobiowa? Jedną z nich szczególnie często podawano w PRL-u

Skąd wywodzi się mortadela?

Pochodzenie wędliny jest przypisywane Włochom. Nazwa mortadela wywodzi się z łaciny i oznacza kiełbasę o drobno mielonym mięsie, z dodatkiem mirty, dawnego zioła hodowanego w basenie Morza Śródziemnego, dziś praktycznie nie używanego, poza tradycyjnymi mortadelami.

Jej stolicą jest Bolonia, choć produkcja tej tradycyjnej wersji dozwolona jest też w Toskanii, Lombardii i w Wenecji. Oryginalna włoska mortadela wytwarzana jest jedynie z mięsa wieprzowego, bez dodatku innych gatunków mięs. Używa się natomiast różnych dodatków do mięsa, jak pokruszone orzechy pistacjowe czy całe ziarna pieprzu.

W czasach PRL-u wytwarzanie tego rodzaju wędliny w Polsce, w czasach niedoborów żywności, było wygodnym sposobem na utylizację skrawków i odpadków pozostających po produkcji wysokogatunkowych mięs i wędlin. Resztki w zakładach produkcyjnych nie marnowały się, tylko trafiały do kadzi z mielonymi skrawkami, słoniną i przyprawami, w których mieszano składniki mortadeli.

Źródło: kuchnia.wp.pl, wikipedia.org.pl,

kotlety z mortadeli przepis
s-belata/gotujmy.pl
Newsy
Hit kuchni PRL-u. Kultowe kotlety z mortadeli z unikatowego przepisu. Tak kiedyś się jadało
Tęsknicie za kotletami z mortadeli? Wykorzystajcie ten przepis i przypomnijcie sobie smak dawnych lat.

Kto żył i wychowywał się w PRL-u, ten doskonale zna kotlety z mortadeli! „Oszukane schabowe” były kiedyś bardzo często przygotowywanym posiłkiem na obiad. Czy u was też się je jadło? Klasyk w PRL W trudnych czasach, gdy na półkach sklepowych brakowało dosłownie wszystkiego, ludzie radzili sobie jak mogli. Najtrudniej było z wymyśleniem czegoś sycącego i smacznego na obiad. Znalezienie dobrego kawałka mięsa graniczyło z cudem! Do tego schab nie dość, że pojawiał się w sklepach rzadko, to na dodatek był drogi. Ludzie mieszkający na wsiach radzili sobie z tym problemem ubijając po prostu hodowane świnie i sprzedając je chętnym z miast. Taka działalność była nielegalna (przede wszystkim ze względu na ryzyko związane z chorobami przenoszonymi przez zwierzęta, choć pewnie w czasach niedoboru nikt się tym szczególnie nie martwił). Za to w sklepie mięsnym bez trudu można było dostać mortadelę – parzoną kiełbasę wieprzowo-drobiową. Szybko hitem stały się kotlety z mortadeli, czyli po prostu krojone grubo plastry tej kiełbasy moczone w jajku, obtaczane w bułce i smażone na patelni. Niezdrowa mortadela? Wciąż wiele osób lubi sobie od czasu do czasu przyrządzić takie „oszukane schabowe”, choć dietetycy ich nie polecają. Ostrzegają, że w mortadeli znaleźć można między innymi skóry drobiowe i wieprzowe, a do tego bardzo dużo tłuszczów trans oraz konserwantów i ulepszaczy. Jednak te ostrzeżenia dotyczą najtańszej mortadeli złej jakości. Na szczęście w sklepach można kupić lepszą mortadelę o dobrym składzie (i odpowiednio droższą). Przepis na kotlety z mortadeli Jeśli chcecie sobie przypomnieć smak dawnych lat, wykorzystajcie poniższy przepis! Do zrobienia klasycznych kotletów z mortadeli potrzebne wam będą poniższe składniki: 4 grube plastry mortadeli 2 jaja...

mortadela z jajkiem żabie oczko przepis prl
Adobe Stock
Newsy
Jedliście kiedyś "żabie oczko"? Tą potrawą zajadali się wszyscy w PRL-u
Lubicie kulinarne podróże w przeszłość? Pamiętacie mortadelowe kotlety z dodatkiem sadzonego jajka? Czas ponownie ponownie przetestować "żabie oczka".

Wszystkiego było za mało, wszystko było na kartki i wszyscy psioczyli na swój los. Tak wyglądał schyłkowy PRL w pigułce.  Jak to więc w ogóle możliwe, że starsze pokolenia nieraz wracają do przeszłości z tak dużym sentymentem? Można to wytłumaczyć na dwa sposoby. Po pierwsze takie podróże do przeszłości są czymś jednak naturalnym dla osób wspominającym swoją młodość. Wydaje się, że musi być jakiś inny powód. A tym powodem były PRL-owskie kulinaria. Było przaśnie, było skromnie, ale było za to także bardzo swojsko. W momentach kiedy każdy rodzaj mięsa na czele z wieprzowiną był na wagę złota, doceniano także pośledniejsze wędliny, dzisiaj często pogardzane. Przykładem może być mortadela. Receptura tej kiełbasy swoje korzenie ma we Włoszech. To stamtąd przyszedł patent na mielone drobno mięso z dodatkiem słoniny. Jak zrobić żabie oczka rodem z PRL-u? Sam Bóg raczy jednak wiedzieć, co znajduje się w środku dzisiejszych tanich mortadeli i podobnych wyrobów. Jeśli jednak macie dostęp do wysokiej jakości wędliny tego rodzaju, zróbcie na obiad „żabie oczka”. Co to takiego? Pod tą zmyślną nazwą kryje się proste, awaryjne danie, które uratuje was w podbramkowej sytuacji. Wystarczy, że podsmażycie plastry mortadeli, rozbijecie na nich po jednym jajku i voila – ciekawe, smaczne i szybkie danie w sam raz do podania na obiad z ziemniakami i surówką! Przepis na żabie oczko z mortadeli i jajka Składniki: 3-4 plastry mortadeli 3-4 jajka Sól Pieprz Olej lub inny tłuszcz do smażenia Opcjonalnie: jajko, bułka tarta i mąka do panierowania Przygotowanie: Mortadelę pokrójcie w dość grube plastry (ok. 1-2 cm grubości). Mortadelę można także zapanierować w mące, dodatkowym jajku i bułce...

jedzenie w prl
bogusia82/gotujmy.pl
Przepisy
Tak gotowano w czasach PRL! Aż łza się w oku kręci!
Jeśli tęsknicie do smaków ze swojego dzieciństwa lub młodości, to mamy dla was nie lada gratkę! Dziś wspominamy przepisy z PRL – sprawdźcie jakie!

Stare przepisy z PRLu wracają do łask i nic dziwnego! Są tanie i proste w przygotowaniu. W tamtych trudnych czasach zdobycie różnych składników graniczyło z cudem, a o stosowanych przez nas na co dzień przyprawach nikt nawet nie słyszał. Dlatego kuchnia PRL-u bogata jest w proste przepisy, z łatwo dostępnych składników. Kogel mogel Dziś pewnie mało kto by się odważył na ten deser w obawie przed chorobami, które mogą znajdować się w surowych jajkach. W końcu kogel mogel to po prostu surowe żółtka ucierane z cukrem! Mimo to, jako dzieci zajadaliśmy się tym przysmakiem. Fasolka po bretońsku Fasola z koncentratem pomidorowym to kolejne danie kuchni PRL. W wersji „na bogato” zawierało jeszcze kiełbasę lub inne mięsa. Z tego powodu część osób nie przepadała za tym daniem, ponieważ zamawiając fasolkę po bretońsku w lokalu czasami nie wiadomo było jakiego wkładu mięsnego można się spodziewać… Sałatka jarzynowa Sałatka z powodzeniem przetrwała do naszych czasów. Najczęściej przygotowywana jest na święta, choć wiele gospodyń przygotowuje sałatkę po rosole. W końcu najlepsza sałatka jarzynowa to ta z jarzyn z rosołu! Paprykarz szczeciński Paprykarz to kolejny przysmak, który dotrwał do naszych czasów i nadal można kupić go w sklepie. Ryba z ryżem, pomidorami i papryką nadal ma wielu zwolenników, choć nie wszyscy przepadają za tym daniem. Kotlety z mortadeli Gdy na sklepowych półkach brakowało dosłownie wszystkiego, ludzie łapali się czegokolwiek, by móc wyczarować obiad. Tak powstały kotlety z mortadeli, czyli plastry kiełbasy składającej się z mielonego mięsa, przypraw i tłuszczu  obtoczone w bułce tartej i smażonej na patelni, jak kotlety. Mortadela była dużo łatwiej dostępna i zdecydowanie tańsza od mięsa, dlatego takie kotleciki...

Szynka w plastiku
Adobe Stock
Newsy
Większość wędlin w plastikowych opakowaniach to sama chemia.  Co tak naprawdę zawierają?
Szynki, kiełbasy, salami, parówki – kupujemy je w sklepach kilogramami. Warto poświęcić trochę czasu na właściwy wybór.

Wędliny to podstawa naszej diety. Uwielbiamy jeść  kanapki z szynką, dodawać kiełbasę do bigosu, czy przygotowywać na śniadanie frankfuterki. Tymczasem większość z nas nie za bardzo zastanawia się nad tym, co kupuje . W sklepowych lodówkach aż roi się od produktów słabej jakości, które najlepiej omijać szerokim łukiem. Wybór wędliny w plastikowym opakowaniu to często konieczność. Nie zawsze mamy przecież czas, by samemu przygotować szynkę z mięsa zakupionego u rzeźnika. Kolejnym argumentem za wędlinami ze sklepu jest wysoka cena dobrej jakości mięsa. Czasem do zakupu tańszych wędlin zachęcają nas promocje i rabaty. Na co zwrócić uwagę kupując wędlinę? W tym momencie powinniśmy powiedzieć sobie: „hola, hola!”. Przed zakupieniem wędliny warto rzucić okiem na podstawowe informacje, które znajdziemy na opakowaniu. Pierwszą rzeczą, na którą należy popatrzeć jest oczywiście skład mięsnego produktu . I to właśnie jest słowo klucz: „mięso”. To właśnie ono powinno znajdować się na pierwszym miejscu wśród składników. Zwróćmy uwagę także na jego ilość użytą do wytworzenia wędliny. Niektóre parówki zawierają choćby fatalnej jakości mięso oddzielone mechanicznie (skóry, pazury, resztki itd.). Okropieństwo!   Kolejną sprawą jest długość listy składników . Jeżeli dana wędlina została przygotowana przez producenta z kilkunastu obco brzmiących składników, lepiej odłożyć ją na półkę. Konserwanty, barwniki, sztuczne dodatki na literkę „E” – tego właśnie się wystrzegajmy. Zasada jest krótka. Im prostszy skład, tym lepszy.   Zwracajmy uwagę na termin przydatności do spożycia danej wędliny. Z jednej strony należy unikać każdego mięsa, które...