Pracują po 8 dni bez przerwy po 10 godzin. Pracownicy sklepów w kurortach mają dość
AdobeStock
Newsy

Pracują po 8 dni bez przerwy po 10 godzin. Pracownicy sklepów spożywczych w kurortach mają dość

Praca w handlu nie należy do łatwych. Jednak nawet doświadczeni pracownicy sklepów znajdujących się w miejscowościach turystycznych buntują się przeciwko ilości pracy do wykonania.

Sezon letni powinien kojarzyć się z odpoczynkiem i spokojem. Gdy większość pracowników udaje się na urlop, w firmach tempo pracy nieco zwalnia, a wszelkie sprawy stają się mniej pilne. Niestety, dla niektórych wakacje oznaczają bardzo ciężką pracę, trudniejszą niż w pozostałe miesiące.

Tak dzieje się między innymi w branży turystycznej, gdzie pracuje się bez wytchnienia, by zarobić jak najwięcej w krótkim sezonie wakacyjnym. Gorączka urlopowa dotyka także pracowników handlu, którzy pracują w sklepach znajdujących się w miejscowościach obleganych przez turystów. Gdzieniegdzie sytuacja wydaje się wymykać spod kontroli - pracownicy mówią wprost, że mają już dosyć.

Praca ponad siły w miejscowościach turystycznych

Ruch w sklepach spożywczych nad morzem jest ogromny - szczególnie w weekendy, gdy kolejni turyści przyjeżdżają na wakacje i przychodzą do sklepu zrobić zakupy.

Jak mówi Małgorzata Marczulewska, prezes stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom, wiele skarg składanych do stowarzyszenia przez pracowników sklepów dotyczy pracy ponad siły, gdzie osoby zatrudnione muszą pracować nawet po 8 dni bez przerwy. Zaznaczają, że najgorsze są właśnie soboty, gdy klientów jest bardzo dużo, a pracowników za mało, by ich wszystkich obsłużyć. 

– Co ważne, żadna ze skarg, którą otrzymaliśmy nie dotyczyła braku wypłaty wynagrodzeń. Wszystkie wiadomości dotyczą nadmiaru obowiązków i pracy ponad siły. Niektóre pracownice dyskontów przed pracą w soboty biorą leki uspokajające – mówi prezes stowarzyszenia. 

Dodaje jednak, że praca bez przerw po kilkanaście godzin dziennie jest niedopuszczalna i niezgodna z prawem pracy, wobec czego takie sytuacje zostały zgłoszone do odpowiednich instytucji. 

Zobacz także
Pracownicy sklepów spożywczych stracą pracę. Efekty zakazu handlu zbierają żniwa?

Pracownicy sklepów spożywczych stracą pracę. Efekty zakazu handlu zbiorą żniwa?

Czy wrócą wolne niedziele w sklepach? Solidarność żąda uszczelnienia przepisów

Pracownicy sklepów wciąż pracują w niedziele pomimo zakazu. „Solidarność” żąda uszczelnienia przepisów

Brakuje chętnych do pracy w sklepach spożywczych

Jaki jest powód takich problemów w sklepach spożywczych w turystycznych miejscowościach? Bardzo prosty - brakuje rąk do pracy.

Co roku sieci handlowe zachęcają ludzi do pracy sezonowej w supermarketach, jednak chętnych jest za mało. I to pomimo zachęcania możliwością pokrycia kosztów dojazdu, premii, a nawet opłacenia noclegów. Miejscowości turystyczne w większości są oddalone od większych miast, a to oznacza konieczność wyprowadzenia się z miejsca zamieszkania na kilka miesięcy, na co niewiele osób się zgadza. 

Źródło: money.pl 

Magda Gessler odpowiada na pytania

Pracownicy Biedronki z małych miast chcą zarabiać tyle, co w Warszawie. Słusznie?
Newsy
Pracownicy Biedronki z małych miast chcą zarabiać tyle, co w Warszawie. Słusznie?
Związkowcy domagają się wyrównania zarobków dla wszystkich pracowników Biedronki. Popieracie ten pomysł?

Zarobki w Biedronce różnią się w zależności od miast, przy czym im większe miasto, tym większe wynagrodzenie otrzymuje pracownik tej sieci sklepów. Temat ten postanowił poruszyć jeden ze związków zawodowych, który domaga się wyrównania poziomu wynagrodzenia dla wszystkich pracowników Biedronki. Związkowcy chcą, aby pracownicy Biedronki z mniejszych miejscowości i miast, zarabiali tyle samo, co osoby zatrudnione na tym stanowisku w Warszawie. Jak znaczące są to różnice? Związkowcy Biedronki chcą wyrównania poziomu zarobków Od czego zależy wynagrodzenie w Biedronce i dlaczego pracownicy z mniejszych miejscowości zarabiają mniej niż pracownicy, którzy są zatrudnieni przykładowo w Warszawie? Wynagrodzenie w Biedronce zależy od stażu pracy i od tego, gdzie pracownik wykonuje swoje obowiązki. W Warszawie kasjerzy-sprzedawcy zarabiają najwięcej, nieco niższe pensje (oraz premie za 100 proc. obecności) mają pracownicy w dużych miastach, a w małych miejscowościach pracownicy dostają najniższe wynagrodzenia. Firma tłumaczy się, że wynagrodzenia są zróżnicowane, bo różne są koszty życia i koszty prowadzenia działalności w zależności od regionu, a pensje podstawowe wynoszą, w zależności od lokalizacji od 3250 do 3600 brutto na pełen etat - donosi RP.pl. Podwyżki dla części pracowników Biedronki Warto przypomnieć sytuację z minionego lata, która rozzłościła sporą część pracowników Biedronek. Sieć zaproponowała swoim pracownikom w miejscowościach turystycznych podniesienie zarobków o 300-400 zł. Niestety, nie zaproponowano tego osobom pracującym w sklepach położonych w sąsiednich miejscowościach. Pracownicy nie ukrywali swojego rozczarowania. Teraz żądają, aby ich miesięczna pensja była taka sama, jak w przypadku...

W gastronomii brakuje rąk do pracy, na zmywaku można już zarobić ok. 40 zł/h. I tak nie ma chętnych
AdobeStock
Newsy
W gastronomii brakuje rąk do pracy, na zmywaku można już zarobić ok. 40 zł/h. I tak nie ma chętnych
Choć restauracje już niedługo się otwierają, ich właściciele wcale nie mają powodów do radości – w lokalach nie ma komu pracować.

Gdzie się podziali kucharze, kelnerzy i barmani z restauracji, które były zamknięte w trakcie bardzo długiego lockdownu? Odpowiedź jest prosta – część z nich po prostu zmieniła pracę i raczej nie zamierzają wracać do gastronomii. Pracownicy sobie radzą, jednak właściciele restauracji mają teraz bardzo duży problem. Nie dość, że przez pandemię ceny towarów i opłat wzrosły (do tego doszedł podatek cukrowy ), to jeszcze brakuje rąk do pracy . A dawnych kelnerów i kucharzy nie przekonują nawet wysokie stawki. Jak donosi łódzka „Gazeta Wyborcza", rekordowa stawka za godzinę mycia naczyń w tym mieście wynosi 37 zł! Ale jak otworzyć restaurację, gdy nie ma jej kto obsługiwać? Kucharze na kasie Okazuje się, że wielu pracowników gastronomii w trakcie pandemii pracę znalazło… w handlu. Grupa Progres opublikowała raport, z którego wynika, że osoby pracujące w restauracjach oraz hotelach zaczęły szukać pracy w miejscach kompletnie niezwiązanych z ich branżą. Wiele z nich zatrudnienia szukało w sklepach, które w końcu nawet w trakcie lockdownu były czynne. A chętnych do pracy nie brakuje – sklepy cały czas dostają podania o pracę. I rzeczywiście, większość z nich przesyłają pracownicy gastronomii. Przeważają kandydaci z branży gastronomicznej: kucharze i kelnerzy – mówi pracownik HR PSH Nasz Sklep, sieci franczyzowej. Sporym zainteresowaniem wśród osób poszukujących pracy cieszy się m.in. sieć sklepów Kaufland, o czym poinformowała w rozmowie z handelextra.pl Małgorzata Ławnik, dyrektor pionu personalnego Kaufland Polska: My również obserwujemy ten trend w naszej sieci, przy czym najbardziej widoczny był on w trakcie pierwszej fali epidemii koronawirusa(…)Utrzymaliśmy zatrudnienie na stałym poziomie, ale odnotowaliśmy także...

"Nie spodziewajmy się cudów". Robert Makłowicz o wysokich cenach nad morzem i mrożonych rybach w smażalniach
ONS.pl, AdobeStock
Newsy
"Nie spodziewajmy się cudów". Robert Makłowicz o cenach nad morzem i mrożonych rybach w smażalniach
Czy wysokie ceny ryb nad morzem to przesada? Makłowicz wcale się im nie dziwi.

Hasło „ paragony grozy ” będzie się większości kojarzyło z tegorocznymi wakacjami. Po pandemii ceny w restauracjach w miejscowościach turystycznych w całym kraju (a zwłaszcza nad morzem) przyprawiają o zawrót głowy. Rachunki w wysokości 70-80 zł za posiłek dla jednej osoby w smażalni ryb przestaje dziwić – to już normalność. Trudno, żeby było inaczej, skoro ceny za kilogram pieczonej ryby dochodzą do 140 złotych ! Na temat „paragonów grozy” swoje trzy grosze wtrącił Robert Makłowicz, który twierdzi, że jego sytuacja w smażalniach wcale nie szokuje. „Ryby są po prostu drogie” Słynny podróżnik kulinarny w rozmowie z money.pl wyznał, co sądzi o „paragonach grozy”, o których głośno od wielu tygodni. Stwierdził, że ceny ryb są na tyle wysokie, że ludzie nie powinni oczekiwać niskich cen w smażalniach: Bo ryby są po prostu drogie! Jeśli ktoś myśli, że zje rybę z frytkami za 10 zł, to się po prostu myli Makłowicz zwrócił również uwagę na fakt, że ceny w restauracjach wynikają z wielu czynników, a nie – jak się niektórym wydaje – z pazerności właścicieli. Podrożały towary, paliwo, a przez brak chętnych do pracy w gastronomii , wzrosły również pensje: Nie chodzi tu zresztą tylko o dostępność i ceny samego towaru. Nie ma przecież ludzi do pracy w gastronomii, więc niezwykle podskoczyły pensje – trzeba w końcu jakoś przyciągnąć wszystkich tych, którzy odeszli z branży przez pandemię. Proszę spojrzeć na inflację – jak wszystko drożeje. Jedzenie, prąd, paliwo… Nie wspominając już o tym, że właściciele tych wszystkich restauracji mieli ostatni rok z głowy, jeśli chodzi o dochody. To musi mieć przełożenie na ceny w restauracjach i smażalniach. A jeśli ktoś jedzie do modnego kurortu,...

Ile można zarobić w Polsce, zbierając truskawki? Będziecie w szoku, to dużo więcej niż po studiach!
AdobeStock
Newsy
Ile można zarobić w Polsce, zbierając truskawki? Będziecie w szoku, to więcej niż po wielu studiach!
Choć praca przy zbiorze truskawek jest ciężka, to chętnych nie brakuje. Nic dziwnego – zarobki są często bardzo kuszące!

Gdy zaczyna się sezon, nie brakuje chętnych do prac sezonowych. Niektórzy traktują to jako sposób dorobienia sobie do pensji, a część młodych ludzi zarabia w ten sposób na cały rok nauki. Inni co roku planują pracę przy zbiorach warzyw i owoców, a przez resztę miesięcy zajmują się np. własną działalnością gospodarczą. Czy praca w polu przy zbiorach w ogóle się opłaca? Ile można zarobić, zbierając truskawki? Stawki mogą być dla niektórych szokiem! Ile można zarobić przy zbiorze truskawek? Mało kto podejmuje się trudnej pracy w polu z powodu miłości do przyrody – oczywiste jest, że do podjęcia się takiego zajęcia motywują jedynie zarobki. Czy praca przy zbiorze truskawek jest opłacalna? Sposób wynagrodzenia różni się w zależności od właściciela plantacji. Część preferuje pracę na akord, czyli wypłacanie pracownikom pieniędzy za każdy zebrany kilogram truskawek. Inni proponują stawkę godzinową. Właściciele plantacji kuszą potencjalnych pracowników wysokimi zarobkami. W niektórych miejscach podobno można zarobić nawet 5,5 tysiąca złotych miesięcznie! Gdzie jest haczyk? Zwykle okazuje się, że takie zarobki są możliwe tylko przy pracowaniu przez kilkanaście godzin dziennie. Gdyby przyjąć standardowy, ośmiogodzinny dzień pracy, wówczas pensja pracownika plantacji wynosi od 3 do 3,5 tysiąca złotych. Wysokość wynagrodzenia zależna jest także od zbiorów i aktualnych cen truskawek. Zbieranie truskawek – zarobki w Polsce i za granicą Nie ma co ukrywać, że zarobki na plantacjach truskawek za granicą są wyższe, niż w Polsce. Pracy przy zbiorze owoców należy szukać z wyprzedzeniem, ponieważ plantacje ogłaszają nabór na pracowników dużo wcześniej – a chętnych nie brakuje! Polacy najczęściej wyjeżdżają do pracy na plantacjach...