Pito z niej herbatę, nastawiano mleko na zsiadłe. Pamiętacie musztardówki z PRL-u?
Wikipedia Commons
Newsy

Pito z niej herbatę, „nastawiano” w niej mleko na zsiadłe. Pamiętacie musztardówki z PRL-u?

Musztardówka zwana była „polską szklanką narodową” lub „pucharem przechodnim”. To fenomenalne opakowanie po musztardzie miało wiele żyć. Przypominamy je wszystkie.

„Całą epokę PRL-u charakteryzował brak wszystkiego, również szklanek” – możecie usłyszeć na filmie „Musztardówka – puchar przechodni” z cyklu Leksykon PRL, zrealizowanym przez TVP.

W tych czasach faktycznie brakowało niemal wszystkiego. Zmuszało to gospodynie do stosowania zamienników, a ich pomysłowość w tym zagadnieniu nie miała granic. Kandyzowaną skórkę pomarańczową zastępowały w wypiekach scukrzoną marchewką, orzechy w bloku czekoladowym, pokruszonymi herbatnikami, a potrzebne w domu szklanki – opakowaniami po musztardzie.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Skąd się wzięła musztardówka i jak wyglądała?

Musztardówka to szklanka, a właściwie szklane naczynie, w którym sprzedawano popularną musztardę. Dzięki temu, że metalowa pokrywa nie była nakręcana jak nakrętka słoika, tylko zaciskana dookoła szyjki i naczynie nie miało gwintu w szkle, po umyciu, stawało się doskonałą szklanką wielokrotnego użytku. Rodziny kupując kolejne słoiczki musztardy, kompletowały sobie całą szklaną zastawę.

Szklanka miała wygodną wielkość 0,2 l, odlewano ją ze szkła niskiej jakości, ale za to grubego – była więc trwała. Miała nierównomierny, morski kolor i pierścienie w dolnej lub górnej części, za które łatwo było naczynie trzymać.

Żywot peerelowskich musztardówek zakończył się, gdy po 1990 r. zastąpiono szkło, w którym sprzedawano musztardę, plastikiem.

Zobacz także
Pamiętacie "gruźliczankę"? Przypominamy napój sprzedawany w PRL-u z wózków, na ulicach miast

Pamiętacie saturatory z PRL-u? Przypominamy, dlaczego napój z wózków nazywano „gruźliczanką”

Pamiętacie "oranżadówki"? W PRL-u nic się nie marnowało, takie było drugie życie butelek po oranżadzie

Pamiętacie „oranżadówki”? W PRL-u nic się nie marnowało. Tak wyglądało 2 życie butelek po oranżadzie

Do czego używano musztardówek?

Zastosowań szklanki z grubego szkła, odzyskanej po zjedzeniu musztardy, było dużo:

  • Szklanka była wyposażeniem saturatorów. To w nich podawano spragnionym klientom tzw. „gruźliczankę”. Czystą lub z sokiem, a następnie symbolicznie myto przed podaniem kolejnemu klientowi,  spryskując słabym  strumieniem wody.
  • Była świetnym naczyniem do nastawiana mleka na mleko zsiadłe, które w niedzielę w gotowych, odmierzonych porcjach lądowało na stole obok ziemniaków ze skwarkami. 
  • Pito w niej kawę herbatę i inne napoje. Choć niskiej jakości szklanka nie nadawała się do podawania kawy lub herbaty, bo pod wpływem gorącego płynu, pękała, to pomysłowe gospodynie z PRL-u dobrze sobie z tym radziły. Ponieważ szklanka miała grube ścianki, wygodnie pojono z niej dzieci. A że dzieciom i tak nie podawano gorącej herbaty, to ostudzona lądowała w musztardówce bez obawy o pęknięcie.
  • Doskonale za to nadawała się do picia wódki. Pierścienie znajdujące się w górnej części szklanki były świetną miarką pozwalającą odmierzyć taką sama ilość alkoholu u wszystkich biesiadników.

O szklance wykorzystywanej do picia mocnych trunków, tak w piosence „Kawalerskie noce”, śpiewał Kazimierz Grześkowiak:

W przepysznie rżniętej wina szklanicy

Zasnął gdzieś na dnie musztardy smak

Była najpopularniejszym naczyniem PRL-u. Spełniała wszystkie wymagania tamtych czasów, a więc:

  • Była naczyniem  z odzysku 
  • Zastępowała niedostępne w sklepach szklanki
  • Była trwała

– Używano jej wszędzie: na placach budów, w biurach, w bramach i ogródkach jordanowskich – dowiadujemy się z filmu „Musztardówka – puchar przechodni.”

Źródło: Wikipedia, VOD.TVP.pl

Mówiąc o plujcie wcale nie mamy na myśli muchy. Tak w PRL-u podawano pewien napój
własne
Newsy
Pamiętacie „plujki”? Wcale nie chodzi o muchy. Tak w PRL-u podawano pewien napój
Herbata plujka i kawa zalewajka to jedyne w swoim rodzaju napoje podawane w dawnej Polsce. Na czym polegało ich parzenie?

Dzisiejsze sposoby podania różnią się, bo herbaty są pakowane w torebki i herbaciane fusy nie dostają się do ust podczas picia. Parząc herbatę liściastą, używamy z kolei pojemników do parzenia i sitek, które pozwalają okiełznać pływające fusy. Kawę parzymy w ekspresach i ich fusy również nie przeszkadzają nam delektować się smacznym naparem. Kiedyś tak nie było. Tak w PRL-u pito herbatę plujkę Ktoś pamięta jakie marki herbaty można było kupić w sklepach w PRL-u? Wszystkie herbaty wprowadzała do sklepów Spółdzielnia Spożywców „Społem”. Nawet w tych czasach w sklepach można było dostać kilka rodzajów herbaty. Pierwotnie dzielono je na tzw. „plujki” czyli niskojakościową herbatę, której liście nie opadały na dno szklanki, nawet po długim parzeniu. Do plujek należała herbata „Popularna”. A także herbaty uznawane za lepsze, jak herbaty Madras, które parzyły się dokładniej, a obciążone listki spadały na dno szklanki i nie przeszkadzały w piciu. Z czasem jednak herbatą plujką zaczęto nazywać wszystkie napary zaparzone bezpośrednio w szklance, bez użycia sitka. Czyli nazwę „plujka” przypisywano sposobowi parzenia, a nie gatunkowi herbaty. Do szklanki wsypywało się trochę listków, zalewało się, a potem po piciu….pluło różnymi rodzajami listków. Dlatego nazywała się pewnie „plujką” - dociekano w filmie  „Herbata Popularna czy Kawa plujka? Czyli PRL w filiżance” Jak pito w PRL-u kawę? Ilość kaw dostępnych w tamtych czasach mocno odbiegała od tego, do czego dziś jesteśmy przyzwyczajeni. Wg „Muzeum życia w PRL-u” na rynku były tylko dwa rodzaje kawy: kawa zbożowa kawa naturalna Każda z nich miała oczywiście różne marki,...