Mieszko I też objadał się golonką i schabem! Sprawdźcie, co jadali polscy władcy 1000 lat temu
AdobeStock
Newsy

Mieszko I też objadał się golonką i schabem? Sprawdźcie, co jadali polscy władcy 1000 lat temu

Czy dieta Piastów różniła się bardzo od tego, co jadamy dziś? Sprawdziliśmy to!

Mody żywieniowe pojawiają się i znikają. Każdy z was pewnie może sobie przypomnieć przykłady z własnego życia. Kiedyś chętnie jadało się na przykład móżdżek, a dzisiejsza młodzież nawet na niego nie spojrzy. Egzotyczne owoce takie jak: awokado, banany czy ananasy są teraz dla was codziennością, ale w waszym dzieciństwie pewnie zajadaliście się głównie jabłkami, gruszkami i czereśniami. Jak bardzo zmieniła się dieta Polaków przez 1000 lat? Czy pierwsi królowie Polski jadali posiłki podobne do tych, które macie na swoich stołach?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Dieta pierwszych Piastów

Dziennikarz TVN24 przeprowadził niezwykłą rozmowę z profesorem Danielem Makowieckim, który jest ekspertem w tej dziedzinie. Naukowcy za pomocą specjalnych badań są w stanie dowiedzieć się więcej na temat tego, czym żywili się ludzie w dawnych czasach. Przydatne są w tym celu wykopaliska archeologiczne.

Mięsne rarytasy na królewskim dworze

Dzięki badaniu cięć rzeźników wiadomo, że królewscy przodkowie zajadali się tymi samymi częściami mięsa, które ludzie jedzą także obecnie. Cenione były:

  • Golonki
  • Polędwice
  • Schaby

Jadano także zimne nóżki i głowiznę, którą najczęściej przerabiano w salceson. Piastowie dokładnie wykorzystywali każda jadalną część zwierząt. Na pewno jadano mózg, szpik i całą zawartość czaszek i kości zwierząt.

Szpik był zapewne dużym rarytasem. Dzięki badaniu pęknięć na kościach wiadomo, że wydobywanie szpiku z kości było bardzo powszechna praktyką w całym ówczesnym społeczeństwie.

Na stołach władców i elit często lądowały ogromne porcje mięsne. Kucharze nie bawili się raczej w przygotowywanie jednoporcjowych talerzy. Przygotowywano udziec mięsny i w takiej postaci prezentowany był on na stole.

Zobacz także
Bracia Golec ugotowali góralską kwaśnicę i gulasz barani. Chcielibyście spróbować?

Bracia Golec ugotowali góralską kwaśnicę i gulasz barani. Jedlibyście?

To warzywo jest znacznie tańsze od pietruszki, łatwiejsze w uprawie i doskonale smakuje

Pasternak zamiast pietruszki. Dlaczego warto go jeść?

Przyprawy na królewskim stole

Nie stosowano wtedy potraw korzennych czy pieprzu, które nie są przecież rodzimymi gatunkami dla Polski. Posiłki przyprawiano solą pozyskiwaną z krajowych kopalni. Potrawy na pewno doprawiano też ziołami rosnącymi w Polsce:

  • Czosnkiem niedźwiedzim
  • Majerankiem
  • Koprem
  • Kminkiem
  • Jałowcem

Tylko mięso? Co jeszcze jadali przodkowie?

Niecodziennym widokiem był raczej nabiał i przetwory jajeczne i mleczne. Zwierzęta hodowlane były wtedy o wiele mniejsze i słabsze, a kury nie znosiły tylu jaj. Hodowano je głównie na mięso. Jadano za to produkty mączne z prosa, żyta i pszenicy. Robiono z nich najprawdopodobniej coś w rodzaju podpłomyków.

Oprócz tego w diecie pierwszych Piastów nie brakowało dzikich rodzimych roślin. Jadano groch, brzoskwinie, lokalne winogrona, maliny i jagody. Dietę uzupełniano o pokrzywy, szczaw i orzechy laskowe. Oprócz piwa, pito też prawdopodobnie wywar z kwiatów bzu.

Źródło: TVN24

Słyszeliście o diecie zgodnej z grupą krwi? To już przeszłość. Czas na ustalanie diety wg swojego DNA
AdobeStock
Newsy
Słyszeliście o diecie zgodnej z grupą krwi? To już przeszłość. Czas na ustalanie diety wg swojego DNA
Czy dieta każdego z was powinna się różnić? Naukowcy nie mają wątpliwości

Wiele ekspertów zgodzi się, że medycyna i nauki o zdrowiu idą w stronę personalizacji. Coraz więcej naukowców zdaje sobie sprawę z tego, że każdy reaguje na dane leczenie inaczej. Różnice w waszych genach są odpowiedzialne za to, jaki macie kolor włosów, kolor oczu, jak wysocy jesteście, ale też za to, jak reagujecie na poszczególnie produkty żywnościowe lub leki. Dieta zgodna z DNA Prężnie rozwija się nowa dziedzina nauki – nutrigenomika. Naukowcy się nią zajmujący próbują poznać wpływ pożywienia na geny. Prościej mówiąc, sprawdzają oni to, czy da się dobrać dietę badając DNA dla konkretnej osoby. To stosunkowo młoda dziedzina nauki. Jest już wiele odkryć na tym polu, jednak trzeba jeszcze poczekać na możliwość personalizacji diety zgodnej dokładnie z waszym DNA. Naukowcy mają jednak kilka ciekawych wniosków, które mogą was zainteresować. Geny otyłości Odkryto na przykład tak zwane „geny otyłości”, czyli fragmenty DNA wskazujące na podatność do odkładania tłuszczu. Jak można wykorzystać te informacje? Można oczywiście dostosować dietę do danej osoby w ten sposób, by jedzenie nie powodowało otyłości . Trzeba wtedy szczególnie zadbać o dostosowanie kalorii w jadłospisie danej osoby. Wrażliwość na kofeinę macie w DNA Jednym z pierwszych poważnych odkryć w nutrigenomice było zidentyfikowanie genów odpowiedzialnych za metabolizm i reagowanie na kofeinę. Pewnie znacie osoby, które mogą napić się mocnej kawy wieczorem, a potem bez problemu zasnąć? Inni napiją się kawy po obiedzie i przez to będą mieli problemy z zaśnięciem. Naukowcy są to w stanie odczytać te informacje z badania DNA! Czy sól jest szkodliwa dla wszystkich? Intensywnie badany jest też wpływ soli kuchennej na zdrowe. Okazuje się, że dieta bogata w...

Tak obchodzono wigilie pracownicze w PRL-u. Przypominamy co jadano w czasie firmowego "śledzika"
Wikipedia Commons
Newsy
Tak obchodzono wigilie pracownicze w PRL-u. Przypominamy co jadano w czasie zakładowego „śledzika"
Wigilie firmowe to wcale nie wymysł dzisiejszych czasów. Organizowano je od lat, zawsze były okazją do integracji pracowników i przyjęcia oficjalnych życzeń od szefa.

Na początku XX wieku firmowe „śledziki” odbywały się głównie w gronie męskim. Nie dlatego, że kobiety w tym czasie gotowały w domach. Powodem było to, że w tych czasach pracownikami byli przede wszystkim panowie. A jak obchodzono „śledzika” za czasów PRL-u? Zakładowy „śledzik” w PRL-u to była oficjalna uroczystość Kolacja wigilijna w pracy wymagała specjalnych przygotowań. Panie wyciągały z szaf najlepsze sukienki lub eleganckie garsonki, panowie, nawet jeśli na co dzień szli do pracy w swetrach, na „śledzika” zakładali garnitury. Wigilia zakładowa była uroczystym wydarzeniem, nawet gdy odbywała się w stołówce pracowniczej, a wigilijne dania przygotowywały te same kucharki, które codziennie serwowały ogórkową i leniwe. Spotkania organizowane były na miejscu, w stołówkach, w salach BHP czy też konferencyjnych, na terenie zakładu pracy, choć zdarzały się instytucje, które zapraszały pracowników do restauracji. Skąd dziś wiemy co jadano podczas wigilijnych spotkań pracowniczych w dawnych czasach? Stałym punktem każdej takiej imprezy były zdjęcia. Chętnie fotografowano zastawione stoły i uczestników uroczystości. Zdjęcia zdradzają m.in., że choć biesiadnicy pojawiali się na „śledziku” w eleganckich strojach, z czasem panowie zrzucali marynarki i rozluźniali krawaty. Co podawano na pracownicze wigilie w PRL-u? Wigilie dla swoich pracowników organizowała większość zakładów pracy. Odbywały się w szkołach, urzędach, domach dziecka czy jednostkach milicji i straży pożarnej. „Śledzik” zawsze był imprezą, na której podawano alkohol. W czasach PRL na stołach królowała czysta wódka, a dla kobiet szykowano słabszą, kolorową wódkę, jak jarzębiak. Stoły uginały się od...

Sylwester w PRL-u to bale jak i prywatki,  a na nich śledziki, jajeczka i "żabie oczka" Pamiętacie co jadano  w ostatni dzień roku?
wikipedia commons, Adobe Stock
Newsy
Sylwester w PRL-u to bale i prywatki. Na nich jadano śledzika, jajeczka i „żabie oczka”. Pamiętacie?
Władze komunistyczne pozwalały na huczne z zabawy w PRL-u. Przypominamy jak się wówczas bawiono i co podczas Sylwestra stawiano na stołach.

W głębokim PRL-u ludziom nie było specjalnie do śmiechu. W sklepach pustki, w telewizji tylko dwa rządowe kanały i takie samo reżimowe radio. Gdy obywatele chcieli posłuchać dobrej muzyki, musieli polować na płyty czy pocztówki dźwiękowe, które czasem można było dostać w klubach Międzynarodowej Prasy i Książki (dzisiejszy Empik). Chcąc usłyszeć co się dzieje w kraju, próbowali nasłuchiwać radia Wolna Europa. A chcąc kupić kawałek mięsa, musieli stać w długich kolejkach. W takich realiach, gdy już rodziny przebrnęły przez trudne przygotowania do Bożego Narodzenia, ignorowanego przez komunistyczną, a przy tym świecką władzę, wszyscy z ulgą szykowali się do przywitania nowego roku. Jak witano nowy rok w PRL-u? Władza ludowa tworzyła własną sylwestrową tradycję Sylwester był neutralnym, nowym świętem, które rządzący mogli bezpiecznie celebrować. Pozwalali więc hucznie bawić się Polakom. Magazyn Polityka tak wspominał tamte Sylwestry: - Władza komunistyczna przywiązywała wielką wagę do symboli. Minimalizowała Boże Narodzenie, akcentowała Sylwestra. Tworzyła własne tradycje. Miejscem zabaw stała się aula Politechniki Warszawskiej. Polacy bawili się na balach, spotykali się w kawiarniach i w domach na prywatkach. Każdy ostatni dzień starego roku żegnano uroczyście, a nadchodzący nowy rok zawsze był nadzieją na nadchodzący, lepszy czas. Sale balowe były przystrajane papierowymi ozdobami i balonami, a w czasie toastu zamiast fajerwerków rozrzucano papierowe serpentyny i zapalano zimne ognie. Pamiętacie je? Co jadano podczas zabaw sylwestrowych w czasach PRL-u? Oczywiście sylwestrowy jadłospis różnił się na przestrzeni lat. Polityka pisała o balu w Filharmonii w 1958 roku: - Co było na stole? Kanapki, napoje w butelkach i tajemniczych karafkach oraz papierosy....

skąd się wzięła nazwa gołąbki
Adobe Stock
Newsy
Skąd się wzięła nazwa „gołąbki" i jaka jest historia tej potrawy?
Gołąbki to takie małe ptaki, prawda? Dlaczego więc farsz z mięsa i ryżu owinięty w liście kapusty nazywamy gołąbkami? Przecież ta potrawa nawet nie przypomina z wyglądu ptaków!

Nie tylko w Polsce nazywamy gołąbkami liście kapusty faszerowane mięsem, ryżem czy kaszą . Ta nazwa funkcjonuje też w innych krajach słowiańskich, np. w Czechach i na Słowacji są holubce , na Ukrainie, w Rosji i na Białorusi holubtsi (są różnice w pisowni, ale wymowa jest mniej więcej taka sama w każdym z tych krajów). Skąd ta nazwa? Są dwie teorie. Dlaczego gołąbki mają taką nazwę? Ale dlaczego akurat gołąbki? A nie zrazy z kapusty, zawijańce, ruloniki? Nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Część etymologów jest zdania, że nazwa przyszła do nas ze wschodu wraz z samą potrawą. Jak podaje Narodowe Centrum Kultury, gołębiom przypisywano cechy takie jak siła i czystość (całkiem inaczej niż współcześnie!), a jedzenie kaszy z mięsem i kapustą także miało dodawać krzepy. Druga teoria mówi o tym, że nazwę zapożyczyliśmy z… Francji, gdzie jadano niezwykle wykwintną potrawę z faszerowanych gołębi. Mięso zawijano w liście kapusty, by nie wyschło podczas pieczenia. W myśl tej teorii nasze tradycyjne gołąbki to ersatz tejże eleganckiej potrawy z francuskich dworów. Historia gołąbków Tyle nazwa, a co z samą potrawą? Przenieśmy się do XIX wieku. Kapusta, w każdej możliwej postaci, to główne pożywienie wśród chłopów i mniej zamożnych mieszkańców miast. Je się ją samą albo z dodatkami: ziemniakami, grochem, czasami z mięsem. Oczywiście nie brakuje też kapusty kiszonej , z której gotuje się zupę - kwaśnicę . Ale to właśnie wtedy chłopi zaczynają zawijać kaszę w liście kapusty i przyrządzają w ten sposób gołąbki. Z ciekawostek: w liście kapusty zawijało się też pierogi.  W Polsce gołąbki najprawdopodobniej robiono najpierw na kresach, a w książkach kucharskich z XIX w. nazywano je kapustą faszerowaną (tak jak w tym...