Kulinarne przysłowia tylko z pozoru dotyczą jedzenia. Choć głodnemu naprawdę chleb na myśli.
Adobe Stock
Newsy

Kulinarne przysłowia tylko z pozoru dotyczą jedzenia. Choć głodnemu naprawdę chleb na myśli

Ludowe powiedzenia i przysłowia nadal nam towarzyszą, pomimo że nie odgrywają tak dużej roli w komunikacji między ludźmi jak kiedyś. Wiele z nich odnosi się do jedzenia, gotowania, dzielenia się posiłkiem. Oto co oznaczają naprawdę.

Mówi się, że przysłowia są mądrością narodu. Jak to możliwe, że zwykli, prości ludzie, który za nimi stoją, potrafili tak trafnie podsumowywać rzeczywistość? Być może dlatego, że przysłowia nie mają autorów, zawsze powstawały anonimowo i były dziełem pokoleń, a nie pojedynczych ludzi. 

Pochodzą z dawnych wierzeń, zabobonów, zwyczajów ludowych czy po prostu obserwacji przyrody lub własnych społeczności. A te obserwacje w wielu przypadkach okazywały się bardzo trafne i ujawniały, że tworzyli je zwykli, ale bardzo mądrzy ludzie.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Kulinarne powiedzenie nie dotyczą tylko jedzenia

Cała masa ludowych powiedzeń i przysłów dotyczy jedzenia, żywienia, przygotowywania pokarmów czy życia codziennego, w którym odżywianie odgrywa ważną rolę. Na przykład jak to o kucharkach, których jest aż sześć, czyli za dużo, żeby zgodnie przygotować posiłek, a tak naprawdę odnosi się tego, że nie można słuchać wielu porad, tylko należy zdecydować się na jedną. Z kolei powiedzenie: dwa grzyby w barszczu oznacza, że nie warto przesadzać, zamiast tego lepiej wybrać coś prostszego. Oto zbiór innych kulinarnych powiedzonek:

  • Kradzione nie tuczy — powiedzenie oznacza, że na kradzionych dobrach nie da się wzbogacić, nie można ich w pełni wykorzystać i w rezultacie nie przyniosą korzyści
  • Nie samym chlebem człowiek żyje — oznacza to ni mniej, ni więcej,  że ludzie potrzebuję nie tylko zaspokojenia podstawowych potrzeb (chleba), a rozglądają się także za innymi wartościami
  • Apetyt rośnie w miarę jedzenia – każdy, komu udało się osiągnąć w życiu jakiś cel, doskonale wie, że człowiek zaczyna rozglądać się wtedy za kolejnymi, coraz trudniejszymi wyzwaniami
  • Głodnemu chleb na myśli. To powiedzenie ma wręcz filozoficzny wydźwięk. Oznacza, że pewne treści można źle zrozumieć kierując się tylko tym, czego samemu się pragnie
  • Bez pracy nie ma kołaczy. Kołacz to nie codzienne pożywienie, ale odświętny, weselny chleb, przygotowywany przez wiele dni i wymagający wiele zachodu. Samo powiedzenie podkreśla, że ten, kto nie wkłada wysiłku, nie stara się, nie może liczyć na dobre efekty i godziwą gratyfikację
Zobacz także
Ten napar przynosi ulgę w bólach, zawrotach głowy i bezsenności. Wypróbujcie ludowy sposób na bóle migrenowe

Napar z tej rośliny przynosi ulgę w bólach, zawrotach głowy i bezsenności. Wypróbujcie ludowy sposób na bóle migrenowe

Babka ziemniaczana z boczkiem Karola Okrasy. Podajcie ją z tym dodatkiem a zyska na smaku

Babka ziemniaczana z boczkiem Karola Okrasy. Dodajcie do niej 1 składnik dla świetnej konsystencji

Przysłowia dotyczą każdej sfery życia

Na każdym kroku i w każdej sprawie można sięgnąć po przysłowie, które w dzisiejszych czasach co prawda nie stanowi źródła wiedzy o świecie, ale jest często trafnym podsumowaniem codziennych zdarzeń:

  • Wiele z nich dotyczy pogody. Opierają się na obserwacjach: kwiecień plecień, bo przeplata, trochę zimy, trochę lata. Czasem kryją w sobie lęk o zbiory czy potrzebę przepowiedzenia pogody: Gdy na święty Józef bociek przybędzie, to już śniegu nie będzie
  • Mogą też być przejawem „magicznego myślenia”. To elementy zabobonów, które jednak mają przynieść korzyść w postaci uspokojenie, że zbiory będą obfite: Kwiecień co deszczem rosi, wiele owoców przynosi, lub: gdy kukułka w maju, spodziewaj się urodzaju
  • Niektóre opierają się na obserwacji zawodów, ale stały się przestrogami i poradami sprawdzającymi się w wielu sferach życia: szewc bez butów chodzi, kuj żelazo, póki gorące
  • Inne są przestrogami dotyczącymi życiowych decyzji, jednak o błędach czy złych wyborach mówią przywołując codzienne zdarzenia: dopóty dzban wodę nosi, dopóki się ucho nie urwie

Źródło: nikidw.edu.pl, wikipedia.pl, rymy.eu

Suski nie wie, ile kosztuje kostka masła. Wygląda na to, że polityków PIS nie interesują rosnące ceny.
Instagram/TVN24/Pixabay
Newsy
Marek Suski nie wie, ile kosztuje kostka masła. „Nie znam cen, bo są paski”
To kolejny polityk partii rządzącej, który nie interesuje się tak zwykłymi sprawami, jak rosnące ceny żywności w sklepach. Jego tłumaczenie jest niedorzeczne.

Nie uważamy, że politycy muszą znać cenę każdego produktu, pewnie zakupy żywnościowe i tak robią ich żony. Jednak jeśli nie wiedzą ile trzeba zapłacić za chleb czy masło , jak bardzo rosną ceny i z jakimi problemami borykają się zwykli ludzie, to czy potrafią skutecznie rządzić i wyprowadzić kraj z rosnącej inflacji? Znajomość każdej ceny nie jest konieczna, ale brak orientacji o pogarszającej się sytuacji, w jakiej znalazły się polskie gospodarstwa domowe, to już poważny problem . Suski jak Morawiecki, kompletnie nie zna cen  Inflacja galopuje . Według Głównego Urzędu Statystycznego ceny w sierpniu wzrosły o 5,4% i inflacja jest w tej chwili najwyższa od 20 lat. Ceny żywności szybują także i na przykład zwykły, powszedni chleb w lipcu był najdroższy tego lata i kosztował aż 4,99zł, to najwyższa cena chleba od 10 lat. Do tego, choć przedstawiciele rządu uspokajają, że wzrost cen zahamuje na przełomie roku, to ekonomiści nie są już takimi optymistami i zapowiadają że spodziewane podwyżki kosztów paliw i energii, dalej pociągną ceny w górę. Premier Mateusz Morawiecki zapytany o ceny chleba, kluczył z odpowiedzią i widać było, że kompletnie nie wie ile trzeba zapłacić za bochenek. Wywołał przy tym wściekłość opinii publicznej, bagatelizując rosnące ceny i mówiąc, że nie ma się czym martwić, bo pensje rosną szybciej i Polacy mają na chleb. Tym razem poseł PiS Marek Suski został zapytany, w programie Gość Radia Zet, o cenę masła. Poseł nie tylko nie znał odpowiedzi, ale też w absurdalny sposób wyjaśniał, dlaczego. Suski: „Nie znam cen, bo są paski” Poseł PiS tłumaczył swoją nieznajomość cen tym, że nie kupuje pojedynczych produktów, tylko realizuje zakupy z całej listy przygotowanej przez żonę. Dodał też dość zaskakujący argument, że...

Rząd ogłosił kolejne restrykcje. Czy sklepy spożywcze będą otwarte normalnie?
Grafika newsy.gotujmy.pl
Newsy
Rząd ogłosił kolejne restrykcje. Czy sklepy spożywcze będą otwarte normalnie?
27 marca rozpoczyna się dwutygodniowy lockdown. Zamyka się coraz więcej branż – co ze sklepami spożywczymi?

Padł kolejny rekord zakażeń koronawirusem , więc rząd postanowił jeszcze bardziej zwiększyć restrykcje i zamknąć w kraju wszystko, co się da. Dziś na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki oraz minister zdrowia Adam Niedzielski przedstawili plan działań na najbliższe dni. Już kilka dni temu nieoficjalnie mówiło się o tym, że rząd planuje ostry lockdown i zamknięcie wszystkich miejsc, w których mogą gromadzić się ludzie. Rozważany był też zakaz przemieszczania się. Zaledwie dwa dni temu premier Mateusz Morawiecki zapowiadał, że biorąc przykład z Czech i Niemiec, również w Polsce wprowadzone zostaną surowe obostrzenia. Jednak nie odniósł się do tego na dzisiejszej konferencji prasowej, prawdopodobnie z prostego powodu – wczoraj niemiecki rząd wycofał się ze swoich zapowiedzi i nie ogłosi totalnego lockdownu. A jak będzie w Polsce? Konferencja premiera i ministra zdrowia Na dzisiejszej konferencji premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedzieli, że dopóki sytuacja się nie uspokoi i liczba zakażeń nie będzie się zmniejszać, to dalej będzie ograniczana działalność gospodarcza wielu firm: Ograniczenie mobilności, ograniczenie swobód gospodarczych jest konieczne. I myślę, że ludzie to rozumieją, że czasami musimy zaostrzać rygory. Nowe obostrzenia Restrykcje mają zacząć obowiązywać od soboty 27 marca i potrwają do 9 kwietnia. Należy przestrzegać wszystkich dotychczas wprowadzonych regulacji. Co się zmieni 27 marca? Zamknięcie wielkopowierzchniowych sklepów meblowych i budowlanych (nie dotyczy hurtowni i składów budowlanych). Zwiększenie limitu osób w sklepach – 1 osoba na 20 metrów kwadratowych w sklepach o powierzchni powyżej 100 m2. Limit osób przebywających w kościele –...

wzrost cen 2021
AdobeStock
Newsy
Eksperci nie mają wątpliwości. Niedługo czekają nas podwyżki cen 2 najpopularniejszych produktów spożywczych
Czekają nas kolejne podwyżki. Uwzględnijcie je w domowym budżecie, ponieważ te produkty kupujecie codziennie.

Ostatnie miesiące nie są dla Polaków łaskawe. Przedsiębiorcy tracą dorobek całego życia przez pandemię i panujące obostrzenia, które zakazują im prowadzenia działalności. Negatywny wpływ koronawirusa na gospodarkę odczują też zwykli obywatele, którzy nie prowadzą działalności gospodarczej. Bardzo podrożeją produkty, bez których na pewno nie wyobrażacie sobie życia. Szczegóły w poniższym artykule. Trzeba płacić jak za zboże – dosłownie Tym, co mocno podrożeje jest pieczywo i inne towary produkowane ze zboża. Jaki jest tego powód? Zeszły rok dał na świecie bardzo marne plony zboża, dlatego mocno ono podrożało na wszystkich rynkach. Zresztą tendencja wzrostowa widoczna jest już od dobrych kilku lat. Pszenica zdrożała o 30%, soja o 50%, a kukurydza o ponad 60%. Przyczyną jest nie tylko nieurodzaj, ale także panika, jaka powstała zaraz po wybuchu pandemii. Spowodowała ona duży wzrost popytu na pieczywo i produkty zbożowe, więc naturalnie cena tego surowca również wzrosła. Podwyżka cen była zauważalna już latem 2020 roku. Jeszcze w styczniu 2020 tona pszenicy kosztowała 750 zł, a w kwietniu już 940 zł! Taki wzrost musiał się przełożyć na ceny pieczywa. Co ciekawe, natura była dla polskich rolników łaskawa i w naszym kraju zbiory zbóż były całkiem obfite. Dlaczego więc chleb podrożeje? Odpowiedź jest bardzo prosta. Ponieważ ceny zbóż na świecie wzrosły, polskim rolnikom zdecydowanie bardziej opłaca się sprzedawać swoje plony za granicę. Dzięki słabnącej złotówce zarobią oni jeszcze więcej. W efekcie młyny muszą kupować zboże z zagranicy, po wyższych cenach. Już w kwietniu Związek Pracodawców Przemysłu Zbożowo-Młynarskiego zwrócił się do ministra rolnictwa z prośbą o to, by uruchomił rezerwy zbóż, które zgromadzone są przez Agencję Rezerw...

Człowiek jest mięsożerny? Eksperci są zgodni: to nieprawda
AdobeStock
Newsy
Człowiek jest mięsożerny? Eksperci są zgodni: to nieprawda
Wiecie, do jakiego pożywienia przystosowany jest człowiek? My tak!

Dyskusja na temat słuszności wegetarianizm i weganizmu rozpoczyna się często od argumentów o tym, jakie jest biologiczne przystosowanie człowieka do spożywanego pokarmu. Czy ludzie lepiej trawią pokarm roślinny czy zwierzęcy? Wiele osób ma swoje zdanie na ten temat, ale odpowiedź tak naprawdę jest jedna. Poznajcie ją. Do jakiego pokarmu przystosowany jest człowiek? Może nie będzie dla nikogo z was zdziwieniem, że człowiek jest wszystkożerny. Oznacza to, że możecie czerpać zarówno zwierzęcy, jak i roślinny pokarm, by dobrze funkcjonować. Jest kilka przystosowań organizmu, które dają za tym argumenty: Ludzie mają kły – ostre zęby są przystosowaniem do jedzenia pokarmu mięsnego. Lepiej pozwalają na odcinanie kęsów takiego pożywienia. Ludzie mają siekacze – tylne zęby służą bardziej do rozcierania pokarmu, niż odrywania kęsów. To przystosowane do jedzenia pokarmu roślinnego. Podobne zęby mają wszystkie przeżuwacze: krowy, kozy, barany. Ludzie mają stosunkowo krótkie jelito – to argument za przystosowaniem do mięsnego pokarmu. Pokarm odzwierzęcy jest ogólnie bardziej naładowany energią i wszystko jest w nim mocniej zagęszczone. Dla naszych przodków było to więc bardziej wydajne źródło energii. Ludzie nie wytworzyli np. wielokomorowego żołądka, jaki ma krowa, która odżywia się tylko roślinami. W ludzkim jelicie znajdują się bakterie jelitowe – to przystosowanie, które pozwala ludziom lepiej wykorzystywać pokarm roślinny w diecie. Bakterie pomagają trawić rośliny (szczególnie błonnik pokarmowy, który normalnie nie jest dla ludzi strawny ). Czy trzeba jeść zarówno rośliny, jak i mięso? Mimo tego, że ludzie są wszystkożerni, niektóre pokarmy są konieczne do spożywania, a inne nie. Człowiek zdecydowanie...