Były wiceminister PIS został prezesem mleczarni i ją zrujnował. „Wydoił nas” – skarżą się rolnicy
Adobe Stock
Newsy

Były polityk PiS został prezesem mleczarni i ją zrujnował. „Wydoił nas” – skarżą się rolnicy

Prezes podlaskiego Bielmleku w przeszłości sam był rolnikiem, a zebrane mleko oddawał do skupu właśnie w tej mleczarni. Dlaczego po latach doprowadził ją do bankructwa?

Spółdzielnia mleczarska Bielmlek z Bielska Podlaskiego zajmowała się skupem mleka od rolników indywidualnych. Producenci mleka, prowadzący czasem małe gospodarstwa, z kilkoma tylko krowami, byli jednocześnie członkami spółdzielni i sprzedawali w niej swoje mleko.

Dziś po bankructwie instytucji są zarówno jej udziałowcami, jak i wierzycielami. I wszystko wskazuje na to, że długi spółdzielni, w tym długi wobec siebie, będą musieli spłacać sami.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Jak doszło do bankructwa mleczarni?

Prezesem Spółdzielni Bielmlek w ostatnich latach był były sekretarz stanu w  Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, Tadeusz Romańczuk. Pochodził z Podlasia, ale przez wiele lat mieszkał w Warszawie i pracował jako kierowca autobusu. Gdy wrócił na Podlasie, zainteresował się lokalną polityką, stał się działaczem lokalnym, radnym, a w końcu senatorem i sekretarzem stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Jako prezes Bielmleku początkowo był chwalony przez rolników z regionu. Między innymi za pomysł proszkowania mleka. Rolnicy, udziałowcy spółdzielni cieszyli się, że ich mleko będzie można magazynować i sprzedawać nie wtedy gdy jest zebrane i świeże, tylko wtedy gdy na rynku jest najlepsza cena.

Budowa proszkarni była jednak ogromną inwestycją. Miała kosztować 115 milionów złotych. Część kwoty pochodziła z kredytów i pożyczek. To były pierwsze kredyty spółdzielni. Z czasem, pomocy zewnętrznej, także rządowej, zaczęło być znaczne więcej.

Żeby jednak proszkarnia mogła dobrze prosperować, powinna pracować pełną parą i przetwarzać ponad milion litrów mleka. Tymczasem spółdzielnia Bielmlek skupowała jedynie 150 tysięcy litrów, a z powodu spadających cen skupu, zaczęli od niej odchodzić kolejni dostawcy. Prezes nie zatrzymywał ich, twierdząc, że nie są potrzebni i grożąc, że mleko sprowadzi z Białorusi i Litwy. Tak zaczął narastać konflikt prezesa z rolnikami.

Chcąc finansować kolejne inwestycje, niektóre, jak zarzucają spółdzielcy, zupełnie niezwiązane z branżą mleczną, prezes zdecydował się powiększyć majątek przedsiębiorstwa. Zrobił to zwiększając udziały rolników w spółdzielni i biorąc pod ich zastaw kolejne kredyty. Zrobił to jednak bez zgody członków spółdzielni. O zwiększeniu swoich udziałów rolnicy dowiadywali się z zewnętrznych źródeł.

Dziś firma pozostaje w stanie upadłości. Jest zadłużona na 250 mln złotych, a jej wartość eksperci wycenili na jedynie 140 milionów.

Zobacz także
Gienek z „Rolników. Podlasie” narzeka na niską emeryturę. Ratują go mleko i jajka od własnych zwierząt

Gienek z „Rolników. Podlasie” narzeka na niską emeryturę. Ratują go mleko i jajka od własnych zwierząt

Mleko wciąż drożeje. Takich wzrostów cen nie było od lat. Też to zauważyliście?

Mleko będzie coraz droższe. Już teraz ma rekordowo wysokie ceny. Ostatnio tak drogo było 7 lat temu

Czy rolnicy będą spłacać dług mleczarni?

Wielu rolników nadal oddawało mleko do skupu w spółdzielni, choć już mówiło się o złej kondycji mleczarni. Dziś tłumaczą, że robili to, bo nie wierzyli w bankructwo, a chcieli ratować swoją mleczarnię. Tak zostali jej wierzycielami. Rekordzistom spółdzielnia zalega po kilkaset tysięcy złotych za skupione mleko.

Rolnik oddający mleko do spółdzielni mleczarskiej ma  jak wspomnieliśmy udziały w niej. W Bielmleku zostały one określone na 50 tysięcy złotych, a w czasie rządów prezesa Romańczuka, zwiększone bez porozumienia z rolnikami do 100 tysięcy złotych.

Rolnicy nie wnoszą udziałów jednorazowymi wpłatami, są one stopniowo odpisywane od przychodów za oddane mleko. Znajdują się na papierze i tworzą nieznajdujący pokrycia w gotówce majątek przedsiębiorstwa.

Jako udziałowcy spółdzielni, rolnicy odpowiadają swoim majątkiem za długi przedsiębiorstwa. Zaczęli właśnie dostawać od syndyka wezwania do zapłaty i to na kwoty określone na poziomie nie 50 tysięcy, na które się godzili, a wartość podniesiona bez ich zgody prezesa spółdzielni.

Dziś rolnicy zarzucają prezesowi nieuczciwość. Jednak dotychczasowe protokoły w kontroli przedsiębiorstwa nie wykazały jak dotąd nieuczciwości prezesa Romańczuka. Jedyna nadzieja w umorzeniu długu rolników wobec własnej spółdzielni. Mogą je ogłosić stosowne organy rządowe. 

Źródło: wyborcza.pl, money,pl, farmer.pl

Takie emerytury dostają gwiazdy. Niektórym nie wystarcza na jedzenie
ONS.pl
Newsy
Takie emerytury dostają gwiazdy. Niektórym nie wystarcza na jedzenie
Niektórzy z polskich artystów mogą liczyć jedynie na kilkaset złotych emerytury. Z czego to wynika?

Wydawać by się mogło, że aktorzy i piosenkarze mogą liczyć na ogromne emerytury. Można odnieść takie wrażenie zwłaszcza, gdy spogląda się na warte wiele milionów wille gwiazd Hollywood. Jednak rzeczywistość dla celebrytów w Polsce jest o wiele bardziej brutalna. Wielu z nich dostaje bardzo niskie emerytury, choć przepracowali całe swoje życie! Z czego to wynika? Choć część artystów w Polsce zarabia niemało, to wiążą ich umowy, za które nie odprowadzali w ogóle składek lub były one bardzo niskie. Z tego powodu niektóre osoby, które przez lata dostarczały rozrywki Polakom siedzącym przed telewizorami, dziś dostają emerytury, za które trudno jest godnie żyć. Gwiazdy TVP szczerze o swoich emeryturach W grupie gwiazd, które nie mogą liczyć na wysokie emerytury, jest Krystyna Loska, która przez wiele lat była prezenterką w Telewizji Polskiej. Wyznała w „Super Expressie”, że po 33 latach pracy dostaje „tysiąc coś-tam” zł. Nieco lepiej jest w przypadku Teresy Lipowskiej , aktorki znanej wielu Polakom głównie z serialu „M jak miłość”. Dostaje ona emeryturę w wysokości około 2 tysięcy złotych, podobnie jak prezenterka Edyta Wojtczak. Głodowe emerytury polskich gwiazd A co w przypadku reszty aktorów i piosenkarzy? Karol Strasburger, który dziś znany jest głównie z programu „Familiada”, jest przecież doskonałym aktorem i dawniej występował w filmach i serialach. Niestety, po wielu latach pracy, Strasburger dostaje niemal 2 tysiące złotych emerytury. Nie jest to wcale zawrotna kwota – a na pewno nikt się nie spodziewał, że tyle może wynosić emerytura znanego aktora. Z kolei Maryla Rodowicz wyznała, że po ponad 50 latach występowania na scenie co miesiąc na jej konto z tytułu emerytury wpływa jedynie 1600 złotych. W...