Soki na przeziębienie
Pixabay/Luisella Planeta Leoni
Zdrowie

Pomoże zwalczyć najgorsze przeziębienie. Skuteczne lekarstwo, którego smak kocha każdy
 

Soki zawierają cenne i lecznicze właściwości. Na jesień warto przygotować się jeszcze latem. Które owoce pomogą nam najskuteczniej w pierwszych objawach przeziębienia?

 

 

Do jedzenia owoców nie trzeba namawiać nikogo. Co prawda, sezon na świeże owoce pomału dobiega końca, jednak w sezonie zimowym zostają wcale nie gorsze mrożonki i kilka sprawdzonych pomysłów na domowej roboty soki. 

Jednym z lepszych przygotowań na sezon przeziębień i kataru jest profilaktyka. W praktyce oznacza ona nic innego jak przygotowanie się na falę chorób, która uderza, licząc od pierwszych dni października. 

Malinowa pychota

Maliny należą w Polsce do gatunku roślin rodzimych. U różnych odmian uprawnych owoce mogą być koloru od czarnego i purpurowego, przez czerwony, żółty, do białawego. Do soku na przeziębienie najlepiej przyda się popularna odmiana czerwona.

Sok z malin można pić łyżkami, ze względu na jego słodkawy smak, jak również jako dodatek do herbaty, która przyda się w sytuacji, kiedy czujemy, że nas rozkłada. Soki malinowe znajdziecie również w supermarkecie, jednak owoc, z którego są zrobione mają najczęściej tylko w nazwie.

Lekarstwo czerpiące z natury

Maliny utarte z cukrem - to podstawowa baza naszego soku. Dla smaku można dorzucić liście mięty lub kilka łyżeczek miodu. Właściwości tak przyrządzonego soku są niezliczone. Od przeciwgorączkowych, po wzmacniające i przeciwmiażdżycowe.

Ważną zaletą soku z malin jest jego działania odpornościowe. Witaminy zawarte w malinach wspierają działanie układu odpornościowego, który w sezonie przeziębień jest szczególnie narażony na osłabienie. Picie herbaty z dodatkiem soku z malin pomoże przeciwdziałać chorobie. I to dopiero argument! 

 

Źródło: PoradnikZdrowie.pl

 

Magda Gessler odpowiada na pytania

Pomagają przy wysokiej temperaturze, biegunce i bólu miesiączkowym. Rosną wszędzie
AdobeStock
Newsy
Pomagają przy wysokiej temperaturze, biegunce i bólu miesiączkowym. Rosną wszędzie
Rosną dziko w lasach i na przydomowych krzakach. Maliny zawierają prawdziwe bogactwo witamin, minerałów i przeciwutleniaczy. Dlaczego warto je jeść? Korzyści są wprost nieocenione!

Sezon na maliny trwa od maja aż do września, ale właśnie teraz możemy natrafić na najbardziej wartościowe owoce. Niektórzy uprawiają krzaki malin tuż przy domu, inni zrywają je w lesie. Możemy też oczywiście kupić gotowe maliny w warzywniaku . Dlaczego warto jeść te owoce? Na co pomagają maliny? Maliny zawierają prawdziwy ogrom witamin i minerałów, przez co mają potężne działanie prozdrowotne. Kiedy zerwiecie je z krzaka, koniecznie pamiętajcie, by je umyć a następnie możecie się nimi zajadać do woli. Dlaczego warto jeść maliny? Pomagają przy biegunce Liście malin znane są ze swojego działania ściągającego, przeciwbakteryjnego i przeciwzapalnego. Dzięki obecności garbników hamują rozwój bakterii jelitowych oraz łagodzą dolegliwości biegunkowe. Zmniejszają ryzyko chorób serca Z uwagi na wysoką zawartość potasu, maliny pomagają regulować ciśnienie krwi i bicie serca, dzięki czemu zmniejszają ryzyko chorób serca . Owoce te są również bogate w minerały, w tym żelazo, miedź i mangan, które sprzyjają produkcji czerwonych krwinek. Mają działanie napotne i przeciwgorączkowe Zarówno owoce, łodygi, jak i liście malin, mają działanie napotne i przeciwgorączkowe. Napar z suszu owocowego i liści wykorzystuje się w stanach gorączkowych oraz w przebiegu chorób wirusowych i bakteryjnych. Pomocne przy odchudzaniu Maliny są bogate w błonnik pokarmowy i mangan. Owoce te spowalniają proces trawienia, sprawiając, że po ich zjedzeniu dłużej czujemy sytość. Przeciwdziałają też odwodnieniu z uwagi na wysoką zawartość wody i potasu. Profilaktyka antynowotworowa Czy wiecie, że maliny mają jedno z najwyższych stężeń przeciwutleniaczy spośród wszystkich owoców na świecie? A te, jak wiadomo, znane są z tego, że...

Ceny malin szybują w górę. Niektórzy rolnicy muszą patrolować plantacje przed złodziejami
Adobe Stock
Newsy
Ceny malin szybują w górę. Niektórzy rolnicy muszą patrolować plantacje przed złodziejami
Po truskawkach i czereśniach przyszedł czas na zamieszanie na rynku malin. Jest tak drogo, że producenci muszą chronić swoje cenne owoce już na plantacjach!

Ten rok obfituje w zawirowania na rynku owoców. Zaczęło się od truskawek. Głośno było o truskawkach droższych od egzotycznego mango , czy o kiepskiej jakości towarze importowanym z południa Europy. Kłopoty z owocami sezonowymi na polskim rynku Ostatnio z kolei jesteśmy wszyscy świadkami sagi z czereśniami w roli głównej. Podczas gdy na bazarach i targach warzywnych gniją polskie owoce , nasz rynek jest zalewany przez czereśnie z upraw z dalekiej Turcji. Z tego właśnie powodu doszło do publicznej wymiany zdań i stanowisk rolniczego związku AgroUnia z wielką siecią spożywczą, czyli Biedronką. Związkowcy zarzucają Biedronce brak patriotyzmu gospodarczego , sklep tłumaczy się, że swoimi działaniami odpowiada na potrzeby klientów. Po tych owocowych incydentach przyszedł czas na maliny. Zadecydowała o tym oczywiście pora roku. Sezon na te miękkie i słodkie owoce właśnie wchodzi w decydującą fazę. Tymczasem maliny, zamiast tanieć, drożeją… Klienci i konsumenci przychodzą na owocowo-warzywne rynki  i z niedowierzania łapią się za głowę. Cena 1 kilograma tych owoców według doniesień z różnych części kraju dochodzi nawet do wysokości 35 zł. Dlaczego maliny są tak drogie w tym roku? Co sprawiło, że maliny w tym roku są tak drogie? Zeszłoroczny sezon obfitował w stosunkowo tanie owoce, nawet pomimo trudności na rynku pracy. Te były spowodowane oczywiście przez pandemię koronawirusa. W tym roku rąk do pracy nie brakuje już tak bardzo jak wówczas, ale problemów i tak nie brakuje. Pierwszym jest oczywiście pogoda – polskie zagłębia malinowe zostały przetrzebione przez burze, gradobicia, a także inne kaprysy przyrody. Na wysoką cenę malin wpływa także postępująca wciąż inflacja . Rolnicy i plantatorzy więcej muszą płacić pracownikom zbierającym ich płody...

Czy maliny trzeba myć przed zjedzeniem? I jak to zrobić?
AdobeStock
Newsy
Czy maliny trzeba myć przed zjedzeniem? I jak to zrobić?
Maliny należą do najdelikatniejszych owoców pod słońcem. Myjecie je przed spożyciem, czy nie? To może mieć znaczenie, ale pod pewnym warunkiem.

Już małym dzieciom tłumaczy się, że owoce i warzywa trzeba myć przed jedzeniem. Dzięki temu zdecydowanie obniża się ryzyko zakażenia różnymi bakteriami powodującymi zakażenia pokarmowe. Ale czy jest jakiś wyjątek od reguły? Co robić na przykład z malinami? Sprawdźcie. Czy maliny trzeba myć? Zastanawialiście się kiedyś nad tym, czy należy w ogóle myć maliny ? Ci, którzy jedzą je prosto z krzaka , raczej się nie kłopoczą i zjadają te owoce od razu po zerwaniu. A co z malinami kupowanymi w sklepie? Myć, czy nie? Jeśli maliny pochodzą z waszego ogródka i niczym ich nie pryskano, wówczas spokojnie możecie zrezygnować z mycia tych owoców. Inaczej jest w przypadku malin kupionych w sklepie , które na plantacjach są pryskane różnymi preparatami grzybobójczymi i zwalczającymi pasożyty. Wówczas owoce te należy koniecznie umyć przed spożyciem. Jak myć maliny? Maliny są bardzo delikatne, dlatego trzeba zachować dużą ostrożność przy myciu ich. Do tego woda sprawia, że są znacznie mniej aromatyczne, dlatego mycie malin naprawdę jest ostatecznością. Należy to zrobić przy użyciu słabego strumienia wody, bardzo delikatnie i od razu przed spożyciem. Dzięki temu owoce dłużej zachowają swój smak i aromat. Pamiętajcie o tym, by absolutnie nie namaczać ich w wodzie! Jak przechowywać maliny? Ze względu na ich delikatną strukturę, maliny należy zużyć jak najszybciej, ponieważ bardzo szybko zaczynają tracić swój kształt, pleśnieją  i po prostu się psują. Jeśli zebraliście maliny na zapas lub kupiliście je w sklepie, to przechowujcie je w lodówce i absolutnie nie myjcie ich wcześniej! Należy umyć maliny dopiero tuż przed spożyciem. Owoce powinny być przechowywane w pojemniku wyłożonym ręcznikami kuchennymi i przykryte nimi także z wierzchu. By...

Kupiliście koszyczek malin z odrobiną pleśni? Czy można je zjeść?
Adobe Stock
Newsy
Kupiliście koszyczek malin z odrobiną pleśni? Czy można je zjeść?
Czy nawet niewielka pleśń na malinach wyklucza możliwość ich spożycia? Sprawdźcie!

Sezon na maliny ruszył z kopyta. Niestety jak na razie ceny tych owoców na targach i na straganach mogą przysporzyć o ból głowy i solidnie nadwyrężyć domowy budżet. Ponad 30 zł za 1 kg tych słodkich owoców to norma. Powodów wysokich cen malin jest wiele. Wysokie koszty ich zakupu sprawiają, że klienci dwa razy oglądają koszyczek z towarem przed jego zakupieniem. A rozglądać się warto, by nie przynieść do domu małej łubianki pełnej spleśniałych malin. Kiedy można odciąć część spleśniałego produktu i zjeść resztę? Być może zdarzyło wam się, że kilka godzin po zakupie malin, zauważyliście już na nich ślady pierwszych oznak pleśni. Co wtedy robić? Czy takie maliny nadają się jeszcze do spożycia? Niestety nie mamy dobrych wiadomości. Jedyne wyjątki mówiące o możliwości odkrojenia części spleśniałego produktu i zjedzenia reszty dotyczącą twardych, zawierających mało wody produktów, takich jak np. marchew. Dzieje się tak, gdyż wówczas ma się pewność, że pleśń nie zdołała jeszcze przeniknąć przez całą powierzchnię produktu. Dlaczego nie powinno się jeść malin z odrobiną pleśni? Z malinami niestety lepiej nie pozwalać sobie na „przebieranie” owoców w poszukiwaniu tych nadających się jeszcze do spożycia. Co prawda jednorazowe zjedzenie spleśniałego owocu nie musi od razu poskutkować poważnym zatruciem, ale lepiej dmuchać na zimne. Kiedy jedzenie żywności z pleśnią może być szkodliwe? Wtedy, gdy do organizmu ludzkiego będą wprowadzane określone, szkodliwe i rakotwórcze rodzaje pleśni takie jak aflatoksyny Wtedy, gdy pleśń będzie dostarczana do organizmu regularnie (jednorazowe spożycie spleśniałego produktu nie musi przynieść od razu opłakanych skutków) Wtedy, gdy naturalne odruchy człowieka na przyjęcie...