COVID-19, koronawirus, maseczki
Vergani Fotografia/Adobe Stock
Zdrowie

Ta cecha aż 4-KROTNIE zwiększa ryzyko zarażenia koronawirusem! Chodzi o...

Która grupa ludzi jest najbardziej zagrożona ciężkim przebiegiem i zgonem w wyniku zakażenia koronawirusem? Nieco na ten temat dowiadujemy się z Wielkiej Brytanii.
Hubert Rój
listopad 08, 2020

Dyskusja nad tym, kto i gdzie mocniej odczuje skutki pandemii, ruszyła niemal natychmiast po wybuchu zarazy. Od feralnego marca przez całą Europę przetaczają się domysły i przewidywania o grupach ryzyka i innych tego typu zagadnieniach.

Wciąż najbardziej zagrożoną częścią społeczeństwa są seniorzy. I to właśnie osobom starszym powinniśmy poświęcić w tej chwili najwięcej uwagi. Chroniąc siebie, jednocześnie chronimy także właśnie naszych rodziców i dziadków.

Interesujące dane spłynęły ostatnio z Wielkiej Brytanii. Wyspiarscy statystycy i demografowie z Narodowego Urzędu Statystycznego dostrzegli, że ciemnoskórzy obywatele Zjednoczonego Królestwa umierają z powodu zakażenia COVID-19 o 4,2 razy częściej od białych Brytyjczyków.

O co tutaj chodzi?

Przyczyn nie należy raczej szukać w różnicach organizmów rdzennych Brytyjczyków i czarnoskórych mieszkańców Wysp. Brytyjscy statystycy zauważyli, że odpowiednio dużo więcej ofiar koronawirusa jest po prostu w biedniejszych częściach imperium brytyjskiego. Są to miejsca, w których mieszkają właśnie nie-biali przedstawiciele mniejszości etnicznych.

Do tej pory w Wielkiej Brytanii wirusem COVID-19 zaraziło się już ok. 1,17 mln ludzi. W wyniku zakażenia zmarło  48 888 osób.

Komentarze
pilne
Newsy Wigilijna uczta tuż tuż, tymczasem w Europie szaleje nowa, groźna mutacja koronawirusa. Co o niej wiemy?
Mimo iż wszyscy chcieliby już zapomnieć o pandemii i odetchnąć z ulgą na wieść o jej końcu, informacje napływające ze świata wciąż niepokoją. Zamiast cieszyć się nadchodzącymi świętami Bożego Narodzenia, cała Europa drży ze strachu przed nową mutacją koronawirusa. Co o niej wiadomo?
Weronika Kępa
grudzień 21, 2020

Świat obiegła kolejna, niepokojąca informacja. Bowiem władze Wielkiej Brytanii poinformowały, że w kraju pojawiła się nowa mutacja wirusa SARS-CoV-2. Okazuje się, że zakażone nim osoby stanowią już niemałą grupę. Brytyjski minister Matt Hancock, poinformował o ponad 6000 chorych. Czy nowa mutacja jest groźna? Eksperci twierdzą, że nowy szczep rozprzestrzenia się o wiele szybciej niż ten, który obserwujemy od marca. Badania wykazały, że wirus przenosi się o nawet 70 proc. sprawniej. Może się więc okazać, że zanim się obejrzymy, opanuje Europę i świat.  W gwoli przypomnienia – COVID pojawił się w Polsce po zaledwie 4 miesiącach od momentu, w którym informacje o zagrożeniu przekazały Chiny. Teraz wszystko może potoczyć się jeszcze sprawniej. Rząd zlecił darmowe badania W związku z istniejącym ryzykiem, kraje członkowskie Unii Europejskiej zorganizowały spotkanie, na którym debatowano nad rozwiązaniami obecnej sytuacji. Polski rząd postanowił podjąć zdecydowane kroki. Zgłoszona przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, dyspozycja o darmowych testach dla osób wracających z Wielkiej Brytanii wejdzie w życie już 22 grudnia. Ponadto, niektóre kraje, takie jak Belgia, Holandia, Włochy, Niemcy oraz Austria, już zawiesiły połączenia lotnicze do Wielkiej Brytanii. Nad takim rozwiązaniem zastanawia się również polski rząd. Niewykluczone jest również, że dla bezpieczeństwa, sama Anglia zawiesi loty z terenu kraju na pewien czas. Nowa mutacja nie wpływa na szczepionkę Okazuje się, że nowa mutacja dotyka głównie osoby po 60. roku życia . Na szczęście, jak wynika z opinii ekspertów, niedawno odkryty szczep nie ma wpływu na wynalezioną już szczepionkę na COVID. Medykamenty pozostają tak samo skuteczne. Wstępne badania wykazały również,...

Przeczytaj
zaburzenia węchu koronawirus
Adobe Stock
Newsy Nietypowy skutek koronawirusa. Kiedy wąchają jedzenie czują zapach…
Mimo iż pandemia trwa już niemal rok, wszystkie objawy i skutki koronawirusa wciąż nie są znane. Praktycznie każdy miesiąc przynosi nowe informacje na jego temat. I tak okazuje się, że wiele osób zmagających się z tzw. długotrwałym COVID-em skarży się na parosmię, czyli nietypowe problemy z węchem.
Weronika Kępa
grudzień 29, 2020

Długotrwały COVID Choć u części chorych na koronawirusa objawy po prostu znikają, większość zmaga się z tzw. długotrwałym COVID-em. Eksperci twierdzą, że zarówno na świecie, jak i w Polsce, nie brakuje pacjentów, którzy pierwsze objawy wirusa zaobserwowali u siebie w marcu i walczą z nimi do dziś. To właśnie te osoby są najbardziej podatne na różne dolegliwości. Okazuje się bowiem, że mutacja koronawirusa, którą obecnie obserwujemy w Wielkiej Brytanii, jest skutkiem właśnie długotrwałego zakażenia SARS-CoV-2. Nie inaczej jest w przypadku wyniszczającego zmęczenia i parosmii , na którą skarżą się przede wszystkim medycy i młodzi ludzie. Nietypowe zaburzenia węchu Parosmia to zaburzenie węchu polegające na odczuwaniu nieprawdziwych zapachów. Osoby cierpiące z powodu długotrwałych skutków COVID, coraz częściej skarżą się na prześladujący ich zapach… ryb, spalenizny lub siarki.  Czuję palący zapach siarki między innymi z koszy na śmieci. Inne rzeczy często pachną jak tosty – zdradza 24-letni Daniel Saveski z Londynu. W marcu pewnego dnia obudziłam się kompletnie bez smaku i węchu. Ten stan utrzymał się do końca maja. W czerwcu węch mi wrócił, ale większość rzeczy pachnie obrzydliwie. To taki mdląco słodki zapach, który trudno opisać, bo nie spotkałam się z nim wcześniej – tłumaczy Lynn Corbett z Sussex. W grupie ryzyka medycy i młodzi ludzie Ekspertów niepokoi fakt, że dolegliwości coraz częściej dotykają konkretnych grup społecznych - medyków i młodych ludzi. Póki co, nie potrafią oni wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje. Przypuszczają jedynie, że objawy te mają podłoże neurologiczne i nie są bezpośrednio zależne od zmian zapalnych zachodzących w nosie.  Niestety,  nie...

Przeczytaj
koronawirus szczepionka
AdobeStock
Newsy Bez szczepienia na Covid-19 nie wejdziesz do restauracji? Wypowiedź ministra wzbudziła spore kontrowersje
Wszyscy czekamy na szczepionkę na koronawirusa. Jednak co z osobami, które z różnych powodów się nie zaszczepią? Politycy sugerują, że konieczne będą specjalne obostrzenia dla tych osób - czy słusznie?
Katarzyna Wyborska
grudzień 03, 2020

Przepustka przed wejściem do kina, sklepu czy restauracji? Brzmi jak scenariusz filmu science-fiction, ale niedługo to może być nasza codzienność! Pandemia koronawirusa wywróciła nam świat do góry nogami i prawdopodobnie jeszcze minie sporo czasu, zanim wrócimy do tego, co było kiedyś. Sposobem na to, by jak najszybciej wrócić do normalności jest szczepionka na Covid-19. Jeszcze żaden kraj nie wprowadził powszechnych szczepień na koronawirusa, za to politycy niektórych państw już  teraz mają pomysł na to, jak miałaby wyglądać nowa rzeczywistość! Szczepionka na koronawirusa Wiele wskazuje na to, że już niedługo wszyscy odetchniemy z ulgą – szczepionki na koronawirusa niebawem zostaną wprowadzone do sprzedaży i każdy będzie mógł się zaszczepić. Polacy będą jeszcze musieli zaczekać kilka miesięcy, natomiast w Wielkiej Brytanii szczepienia ruszą już za parę tygodni. W związku z tym brytyjski minister wystąpił z autorskim pomysłem, który przez wiele osób został uznany za kontrowersyjny. Obowiązkowe szczepienia? Nadhim Zahawi, brytyjski polityk i członek parlamentu niedawno oświadczył, że gdy szczepionka na Covid-19 trafi już do obrotu, to należy pomyśleć nad kolejnymi sposobami ochrony naszego zdrowia. Jego zdaniem samo szczepienie nie wystarczy – jest ono bowiem w Wielkiej Brytanii dobrowolne, a żeby było skuteczne i społeczeństwo było uodpornione, to większość ludzi powinna się zaszczepić. Nie można ich do tego w żaden sposób zmusić, więc Zahawi wymyślił, że można ich do tego zachęcić mocno utrudniając im życie. Osoby niezaszczepione na koronawirusa powinny mieć zakaz wstępu do restauracji, barów i kin - powiedział minister według relacji Daily Mail. Inne brytyjskie dzienniki piszą o tym, że minister chciałby, aby niezaszczepienie się na koronawirusa wiązało...

Przeczytaj
Sprzątacz szpitala, odkażanie
kamonrat/Adobe Stock
Zdrowie Sprzątacz oddziału zakaźnego w Londynie ujawnia całą prawdę! To OHYDNE, co robią z rzeczami ofiar COVID-19!
Pandemia koronawirusa nie daje za wygraną. Z czasem dowiadujemy się o niej coraz więcej. Na bieżąco poznajemy liczbę zakażonych, ofiar, a także coraz pełniejszą listę symptomów zakażenia. Więcej wiemy też już o kulisach walki z zarazą. Nawet o tych najbardziej smutnych…
Hubert Rój
listopad 07, 2020

Oddziały zakaźne szpitali na całym świecie to miejsce, w którym ciągle panuje koszmarna gehenna. W nieopisany sposób cierpią tysiące pacjentów, cierpią lekarze i cała służba zdrowia, która uwija się jak w ukropie, by każdemu potrzebującemu przynieść pomoc. Swoje odcierpieć musi także pozamedyczna obsługa szpitali – woźni, zaopatrzeniowcy, kierowcy, sprzątaczki i sprzątacze – opowieść jednego z nich z pewnością poruszy wasze serca. Jeden z cichych bohaterów walki z pandemią COVID-19 to Joseph McKay pracownik szpitala w Londynie. McKay regularnie sprząta w tej placówce oddział zakaźny. Jak sam przyznaje do najmniej przyjemnych rzeczy należy porządkowanie prywatnych rzeczy zakażonych zmarłych: - Kiedy sprzątałem szafkę jednego z chorych, znalazłem w niej książki. W jednej z nich wciśnięty był list do rodziny. Wiadomość była zwięzła i krótka: "Myślę, że to już koniec. Kocham Was". Najbardziej przykre jest to, że rzeczy osobiste osób, które zmarły na koronawirusa, są palone. Nie ma wyjątków. Rodzina nigdy nie zobaczy tego listu  –  mówi Joseph McKay, sprzątacz londyńskiego szpitala. Jak się okazuje, w walce z COVID-19 nie ma miejsca na sentymenty i chwile wzruszeń. Wszystkie rzeczy osobiste chorych muszą być niezwłocznie niszczone w odpowiedni sposób, tak by pozostała na nich wydzielina nie przedostała się do zdrowej osoby. Wirus ma bowiem zdolność do krótkotrwałego utrzymywania się na powierzchni przedmiotów. Do tej pory w Wielkiej Brytanii odnotowano 1,15 mln zakażeń  wirusem COVID-19. Zmarło 48 475 osób. Źródło: onet.pl

Przeczytaj