zjadlam plesn co robic
AdobeStock
Zdrowie

Co się stanie, jeśli przypadkowo zjemy pleśń? Przeczytaj, zanim będzie za późno!

Zjadłaś kiedyś kawałek spleśniałego jedzenia? Sprawdź, jakie mogą być konsekwencje!

Zdarzyło ci się kiedyś przypadkiem zjeść kromkę spleśniałego chleba? A może martwisz się, że twoje dzieci zjedzą kawałek pleśniejącego ciasta z zeszłego tygodnia? Sprawdź, co się może stać, jeśli zjesz pleśń!

Pleśń na jedzeniu przybiera najczęściej formę puchatych i niezbyt przyjemnie pachnących placków. Grzyby są zwykle białe lub ciemnozielone i dość łatwo je zauważyć, choć w początkowych etapach pleśnienia żywności trudno je dostrzec. Wtedy właśnie istnieje ryzyko, że zjemy nadpsute jedzenie. Czy jest się czym martwić?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Co się stanie, gdy zjemy pleśń?

Po pierwsze – bez paniki! Najczęściej zdajemy sobie sprawę z tego, że coś nie gra już po nadgryzieniu pierwszego kęsa. Pleśń ma charakterystyczny zapach i smak nie do pomylenia z innym, więc najczęściej od razu wypluwamy zepsutą część. Jednak jeśli połkniemy kawałek zajęty pleśnią, to czy coś nam grozi? Najprawdopodobniej po prostu mocno się pochorujemy i zaczniemy wymiotować. Być może zdarzyło wam się kiedyś nagle zwymiotować chwilę po zjedzeniu czegoś, co jeszcze wyglądało i smakowało dobrze? To, że jeszcze nie widać pleśni nie znaczy, że żywność nie zaczęła się psuć. Wymioty to reakcja organizmu na zjedzenie trucizny.

Inne nieprzyjemne konsekwencje to reakcje alergiczne. Dotyczy to nie tylko spożycia pleśni, ale i powąchania, dlatego absolutnie nie wąchamy spleśniałego jedzenia! Może dojść do podrażnienia dróg oddechowych.

Co zrobić ze spleśniałą żywnością?

Odpowiedź jest tylko jedna – wyrzucić! I to jak najszybciej, najlepiej zawijając ją wcześniej w plastikowy worek. Absolutnie nie wolno odkrajać spleśniałej części np. chleba albo sera i zjadać reszty. Wystąpienie pleśni na powierzchni żywności oznacza, że całość już zaczęła się psuć i nie nadaje się do spożycia.

 

Źródło: mashed.com

Kupiliście koszyczek malin z odrobiną pleśni? Czy można je zjeść?
Adobe Stock
Newsy
Kupiliście koszyczek malin z odrobiną pleśni? Czy można je zjeść?
Czy nawet niewielka pleśń na malinach wyklucza możliwość ich spożycia? Sprawdźcie!

Sezon na maliny ruszył z kopyta. Niestety jak na razie ceny tych owoców na targach i na straganach mogą przysporzyć o ból głowy i solidnie nadwyrężyć domowy budżet. Ponad 30 zł za 1 kg tych słodkich owoców to norma. Powodów wysokich cen malin jest wiele. Wysokie koszty ich zakupu sprawiają, że klienci dwa razy oglądają koszyczek z towarem przed jego zakupieniem. A rozglądać się warto, by nie przynieść do domu małej łubianki pełnej spleśniałych malin. Kiedy można odciąć część spleśniałego produktu i zjeść resztę? Być może zdarzyło wam się, że kilka godzin po zakupie malin, zauważyliście już na nich ślady pierwszych oznak pleśni. Co wtedy robić? Czy takie maliny nadają się jeszcze do spożycia? Niestety nie mamy dobrych wiadomości. Jedyne wyjątki mówiące o możliwości odkrojenia części spleśniałego produktu i zjedzenia reszty dotyczącą twardych, zawierających mało wody produktów, takich jak np. marchew. Dzieje się tak, gdyż wówczas ma się pewność, że pleśń nie zdołała jeszcze przeniknąć przez całą powierzchnię produktu. Dlaczego nie powinno się jeść malin z odrobiną pleśni? Z malinami niestety lepiej nie pozwalać sobie na „przebieranie” owoców w poszukiwaniu tych nadających się jeszcze do spożycia. Co prawda jednorazowe zjedzenie spleśniałego owocu nie musi od razu poskutkować poważnym zatruciem, ale lepiej dmuchać na zimne. Kiedy jedzenie żywności z pleśnią może być szkodliwe? Wtedy, gdy do organizmu ludzkiego będą wprowadzane określone, szkodliwe i rakotwórcze rodzaje pleśni takie jak aflatoksyny Wtedy, gdy pleśń będzie dostarczana do organizmu regularnie (jednorazowe spożycie spleśniałego produktu nie musi przynieść od razu opłakanych skutków) Wtedy, gdy naturalne odruchy człowieka na przyjęcie...

Co się stanie, jeśli zjecie przypadkiem spleśniałe jedzenie?
AdobeStock
Newsy
Na jedzeniu pojawia się pleśń. Zeskrobać, odkroić czy wszystko wyrzucić?
Nie próbujcie ratować spleśniałej żywności, jeśli zaczęła się na niej rozwijać pleść do znaczy, że nadaje się tylko do jednego. Do wyrzucenia.

Dietetyk Monika Nowicka, podczas rozmowy z portalem Medonet, uczula, by nigdy nie próbować zeskrobywania pleśni. Chleb, z którego usuniecie pleśń, czy pomidor, z którego odkroicie zapleśniały fragment, wcale nie będzie mniej szkodliwy dla waszego zdrowia. Czym grozi zjedzenie pleśni? Pleśń w żywności to grzyby, które pojawiają się w psującym się jedzeniu. Żeby się rozwinąć, potrzebują odpowiednich warunków, czyli wilgoci. Grzyby wytwarzają trujące dla człowieka – mitotoksyny, które po spożyciu lub nawet wdychaniu ich oparów, dostają się do organizmu, powodując zatrucie – mitotoksykozę. Zjedzenie pokrytego pleśnią jedzenia może w najlepszym wypadku spowodować wymioty i zatrucie pokarmowe, a w najgorszym mogą być niebezpieczne dla zdrowia życia. Musimy bardzo uważać na zapleśniałe produkty i od razu je wyrzucać, ponieważ ich spożywanie może powodować mikotoksykozę, czyli zatrucie w wyniku spożycia toksycznych mikotoksyn. Mogą one mieć wpływ m.in. na uszkodzenia wątroby, skóry, błon śluzowych, zaburzać pracę układu krwionośnego i nerwowego, a także nerek i zwiększają ryzyko powstawania nowotworów – ostrzega dietetyczka. Jakie są objawy zatrucia pleśnią? Wymioty czy inne symptomy zatrucia to reakcja obronna  na toksyny, które dostały się do organizmu. Do objawów zatrucia pleśnią należą: Bóle brzucha Wymioty Biegunkę Zawroty głowy Apatię Bóle stawów Zaburzenia krzepliwości krwi Trudności z koncentracją Problemy z pamięcią Omdlenia Zmęczenie W jakich produktach najczęściej znajduje się pleśń? Pleśń może się pojawić na większości produktów spożywczych. Najczęściej znajdujemy ją na warzywach, owocach, produktach zbożowych, mięsie i nabiale....

jak przechowywać orzechy
AdobeStock
Newsy
Jedzenie takich orzechów może być niebezpieczne dla zdrowia. Wyrzuć je jak najszybciej
Choć bardzo smaczne i zdrowe, mogą być niebezpieczne dla naszego organizmu. I nie chodzi tu o konkretne gatunki orzechów – problem dotyczy ich wszystkich!

Znane z dobroczynnego wpływu na nasze zdrowie orzechy mogą być dla nas szkodliwe! Poleca się je kobietom w ciąży i wszystkim osobom dbającym o zdrowy tryb życia i odpowiednie odżywianie. Orzechy bowiem są bardzo bogatym źródłem tłuszczów. Jednak trzeba bardzo uważać, ponieważ niektóre mogą być toksyczne! Sprawdźcie koniecznie, czego trzeba się wystrzegać. Toksyczne orzechy Niewątpliwą zaletą orzechów jest to, że można je bardzo długo przechowywać. Nie wymagają specjalnych warunków i trzymane w suchym, ciepłym miejscu (np. w kuchennej szafce lub spiżarni) będą zdatne do spożycia przez kilka miesięcy. Wiele osób przechowuje tak zebrane jesienią orzechy włoskie czy laskowe. Jeżeli trzymacie w swojej spiżarni zapas orzechów, to musicie bardzo uważać! Gdy leżakują zbyt długo, a co gorsza w pomieszczeniu panuje wilgoć, to może rozwinąć się na nich szczególny rodzaj pleśni – Aspergillus. Grzyby te wywołują bardzo ciężkie zatrucie pokarmowe, które u osób osłabionych i cierpiących na różne choroby mogą być śmiertelnie niebezpieczne! Pamiętajcie także o tym, że jeśli znaleźliście pleśń na jednym orzechu, to prawdopodobnie już wszystkie trzeba będzie wyrzucić. Zarodniki grzybów bardzo łatwo i szybko przenoszą się na kolejne produkty, dlatego jeden pokryty pleśnią orzech zwykle oznacza, że zakażona jest już cała reszta. Jak prawidłowo przechowywać orzechy? Aby zminimalizować ryzyko pojawienia się pleśni, należy trzymać się kilku podstawowych zasad przechowywania orzechów: By zapewnić swobodny przepływ powietrza, orzechy powinniśmy wsypać do woreczków wykonanych z bawełny lub lnu. Absolutnie nie wolno korzystać z foliowych torebek! W środku zacznie gromadzić się wilgoć, która jest najlepszym środowiskiem dla grzybów....

zakwas do barszczu jak zrobić
Gotujmy.pl
Newsy
Jak poznać, że zakwas na barszcz wigilijny jest już dobry? Jest na to 1 genialny sposób 
Szykujecie na wigilię barszcz z własnego zakwasu? Dowiedzcie się, jak sprawdzić czy już jest gotowy!

Podczas zbliżającej się wigilijnej kolacji absolutnie nie może zabraknąć barszczu z uszkami! Czysty, jarski barszcz to pozycja obowiązkowa na świątecznym stole. By osiągnąć idealny smak zupy stosuje się zakwas do barszczu. Ponieważ jego przygotowanie jest bardzo czasochłonne, część osób decyduje się na kupienie gotowego zakwasu w formie koncentratu. Jednak wciąż jest sporo ludzi, którzy nie wyobrażają sobie jeść w wigilię barszczu „z gotowca” i przygotowują zakwas sami. Jest to spore wyzwanie i szczególnie początkujący zwykle nie wiedzą po czym poznać, że zakwas jest już gotowy do przyrządzenia barszczu. Problemy z zakwasem Wykonanie zakwasu do barszczu to nie jest wcale taka prosta sztuka i wie to każdy, kto choć raz w życiu go przygotowywał! Sama procedura zajmuje bardzo dużo czasu – zakwas przyrządza się co najmniej tydzień przed tym, jak zużyjemy go do barszczu. Sztuka polega na tym, że trzeba po prostu ukisić buraki, ale tak, by nie wyszła na nich pleśń i były idealne w smaku – nie za kwaśne i nie za łagodne. Częstym problemem jest właśnie pojawienie się pierzynki z pleśni w słoiku z zakwasem. Jeżeli kusi was, by wybrać ją ze środka i kisić buraki dalej, to natychmiast o tym zapomnijcie! Pojawienie się pleśni na wierzchu jest oznaką tego, że procesy gnilne postępują w środku i wszystko w słoiku jest już skażone. W takiej sytuacji pozostaje wyrzucić zakwas i kupić gotowy – albo zrobić nowy, jeżeli macie jeszcze trochę czasu. A skąd pleśń? Najczęściej winne jest niedokładne zakręcenie słoika oraz złe warunki przechowywania. Zakwas powinien być odstawiony w suche, zimne i ciemne miejsce. Jeśli będzie stał w cieple i do tego w miejscu, na które padają promienie słoneczne, to najpewniej się zepsuje. Jak rozpoznać gotowy zakwas? Najprościej jest po prostu sprawdzić kolor zakwasu. Gdy będzie...