ptasie mleczko
AdobeStock
Triki kulinarne

To prawdziwy HIT czasów PRL! Kiedy jesz ptasie mleczko nie zapominaj o jednej rzeczy!

Ptasie mleczko - klasyka polskiego cukiernictwa! Czy wy też jedliście te słodycze w pewien charakterystyczny sposób?

Galaretki, wuzetka i ptasie mleczko to niekwestionowane hity PRLu. W tamtym czasie trudno było dostać jakiekolwiek słodycze, dlatego kupno jednego z tych klasyków było niesamowitym szczęściem! Zwłaszcza ptasie mleczko jest uwielbiane przez wszystkie pokolenia Polaków. Delikatna, piankowa masa oblana pyszną, mleczną czekoladą. Palce lizać! Każdy miał swój sposób jedzenia tych łakoci – jaki był wasz?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Ptasie mleczko – król polskich słodyczy

Historia tych wyjątkowych łakoci sięga lat 30. ubiegłego wieku. W 1936 roku Jan Wedel opatentował nowy rodzaj czekoladek pod nazwą „Ptasie Mleko”, który powszechnie przyjął się jako ptasie mleczko. Po dwudziestu latach patent wygasł i wielu cukierników produkowało własne rodzaje ptasiego mleczka, a nazwa ta na stałe weszła do branżowej nomenklatury. W końcu kilka lat temu nazwę ponownie zastrzeżono i jedynie firma Wedel może nazywać swoje produkty „Ptasie mleczko”. Jednak nie zmienia to faktu, że te słodycze są tak popularne, że właśnie w ten sposób określamy wszystkie czekoladki w postaci miękkiej pianki oblanej czekoladą.

A jak ty jesz ptasie mleczko?

Chyba większość z nas jako dzieci miała własne sposoby jedzenia różnych słodyczy. Rodzice pozwalali nam jeść je od czasu do czasu, więc każdy starał się delektować nimi jak najdłużej. Dlatego niektórym do dziś został zwyczaj jedzenia ptasiego mleczka, który może i nie jest zbyt elegancki, ale pozwala cieszyć się jedzeniem czekoladek jak najdłużej! Mianowicie sporo dzieci (i dorosłych) je ptasie mleczko obgryzając najpierw cienką warstwę czekolady, a dopiero na końcu zjadają waniliową piankę. Czy tak wypada? Nie! A czy dzięki temu ptasie mleczko smakuje lepiej? Jeszcze jak!

delicje przepis
Gotujmy.pl
Newsy
Masz ochotę na coś słodkiego, ale nie masz nic pod ręką? Te delicje robią się same, a smakują lepiej niż te ze sklepu
Zjadłabyś coś słodkiego, a w domu skończyły się wszystkie łakocie? Przedstawiamy przepis na delicje domowej roboty - jest banalnie prosty i pozwala wykazać się kreatywnością!

Wzięła cię ogromna chęć na słodycze, a w domu nic nie ma? A może masz ochotę na słodycze domowej roboty, które są o wiele zdrowsze od tych ze sklepu? Spróbuj naszego przepisu na delicje, które możesz zrobić sama w domu – ich wykonanie jest bardzo proste! Słodkie wspomnienia Historia znanych wszystkim delicji sięga lat 70. XX wieku. Wtedy produkowała je firma Wedel i przez blisko dwadzieścia lat były sprzedawane pod nazwą „Delicje Szampańskie”. Co ciekawe, od 1991 właściciele marki kilkukrotnie się zmieniali, jednak obowiązywało cały czas prawo, które zmuszało ich do umieszczania logo Wedla na opakowaniach. Logo zniknęło w końcu w 2011 roku. Mimo wielu zmian, biszkopty z galaretką polane czekoladą do dziś są nazywane przez wszystkich Polaków delicjami. Nazwa ta weszła do języka potocznego tak samo jak „ptasie mleczko”. Przepis na delicje Przygotowanie domowych delicji jest bardzo proste i wymaga minimalnej ilości składników. Warto spróbować zrobić je samodzielnie – smak takich własnoręcznie robionych delicji będzie naprawdę wyjątkowy! Możemy wybrać galaretki o dowolnym smaku, biszkopty tradycyjne lub kakaowe oraz zdecydować jakim rodzajem czekolady polejemy ciastka. Gorzka, mleczna? A może biała? Możliwości są nieograniczone! Do przygotowania domowych ciasteczek delicje potrzeba: 1 opakowanie okrągłych biszkoptów Galaretkę o dowolnym smaku (polecamy wiśniowy!) 1 opakowanie polewy czekoladowej Przygotowanie Przyrządź galaretkę zgodnie z instrukcjami podanymi na opakowaniu. Następnie wylej ją do dużej, płytkiej formy – np. na talerze obiadowe. Wstaw do lodówki. W tym czasie ułóż biszkopty spodem do góry. Gdy galaretka stężeje, wyjmij ją z lodówki i najlepiej za pomocą kieliszków wycinaj okrągłe...

Tomasz Sekielski
Paweł Kibitlewski/ons.pl
Newsy
Niesamowita metamorfoza Tomasza Sekielskiego. Schudł już 70 kg, bo zaczął jeść takie produkty
O Tomaszu Sekielskim głośno w ostatnim czasie z racji wydawania filmów dokumentalnych o problemach w polskim Kościele Katolickim. Teraz mówi się o nim także z innego powodu.

Reporter tropił w swoich produkcjach filmowych proceder seksualnego wykorzystywania małoletnich, a także ukrywanie tych przestępstw przez hierarchów kościelnych. Po głośnym „Tylko nie mów nikomu”, a także „Zabawie w chowanego”, w 2020 roku Sekielski wypuścił kolejny film: „Rok we mgle”. Patrząc na pana Tomka, możemy śmiało przyznać, że ostatni okres był udany nie tylko pod względem wymiernych sukcesów w pracy dokumentalisty. Sekielski postarał się także o zrzucenie zbędnych kilogramów. Dieta cud Tomasza Sekielskiego Przemiana reportera jest oszałamiająca. Ponad rok temu były dziennikarz TVN-u ważył aż 185 kg. Tomasz Sekielski wziął się w końcu za siebie i postanowił ostro powalczyć o poprawę swojego zdrowia. Jakie są efekty jego diety? Nie uwierzycie. Reportażysta schudł aż 70 kg! Jak sam przyznaje – wreszcie może wbić się w swoje ubrania sprzed 12 lat. Zero alkoholu, słodyczy, a także takich produktów jak drób i wieprzowina – to były twarde postanowienia Sekielskiego. Oprócz tego nieodzowne było silne wsparcie żony, pani Anny. Wyrzeczenia to nie wszystko. Reporter zdecydował wraz z lekarzami o operacji zmniejszenia żołądka. Oprócz tego zmienił nie do poznania swój jadłospis. Jak wygląda dieta Tomasza Sekielskiego? Tradycyjne słodycze Sekielski zamienił na nieprzetworzone produkty zawierające naturalne cukry w swoim składzie. Na śniadania jada choćby ryż z miodem czy po prostu słodkie daktyle. Jak zdradził dziennikarz na swoim Instagramie, obiad to z kolei często łosoś i wybrane warzywo – np. szpinak lub sałatka z oliwą. Na podwieczorek redaktor wybiera orzechy włoskie lub migdały, a na kolację chleb razowy z ziarnami, ser żółty i jajka gotowane na twardo. Oprócz tego Sekielski radzi pić dużo wody. Nawet...

melania trump dieta
AdobeStock
Gwiazdy
Jak wygląda codzienny jadłospis Melanii Trump? Była Pierwsza Dama wykłada karty na stół!
Ma 50 lat i wygląda świetnie! Jak ona to robi? Sprawdźcie sekrety Melanii Trump na doskonałą figurę i promienną cerę!

Melania Trump znana jest z nienagannej sylwetki, pięknej cery i świetnego gustu oraz oczywiście tego, że jest żoną ustępującego prezydenta USA. Przeczytajcie, jak ona to robi, że zawsze tak dobrze wygląda! Dużo owoców! Melania przyznaje się, że ma słabość do owoców. Je nawet kilka sztuk dziennie! Jej ulubione śniadanie to talerz pełen malin, borówek i innych jagód w towarzystwie pokrojonego w plastry ananasa i banana. Bardzo lubi także owocowe koktajle pełne witamin. Dieta pełna warzyw Była Pierwsza Dama USA je naprawdę dużo warzyw. W mediach społecznościowych często dzieli się zdjęciami swoich posiłków – można tam zobaczyć warzywne sałatki składające się ze szpinaku, rzodkiewek, awokado i innych roślin. Poza sałatkami, Melania pije też dużo soków warzywnych! Jej ulubiony składa się z selera, jarmużu i marchwi. Coca-Cola? Tak, ale… tylko ze szklanych butelek Podobnie jak jej mąż, Melania przepada za Colą zero. Jednak zastrzega, że pije ją jedynie ze szklanych butelek. Zdaniem pani Trump, plastikowe opakowania zmieniają smak napoju, dlatego ona sama od lat pije Coca-Colę, wodę i soki tylko ze szklanych butelek! Żadnych słodyczy Raczej nikogo nie zdziwi fakt, że Melania nie je słodyczy. W końcu przez wiele lat była modelką! Mimo to potrafi zachować umiar w diecie. Wyznaje, że nie jest bardzo ortodoksyjna jeśli chodzi o słodycze i przekąski i czasami zdarzy się jej zjeść kawałek czekolady jeśli ma na to ochotę, chociaż chętniej sięga po owoce. Fast food? Donald Trump jest prawdziwym Amerykaninem – uwielbia burgery, steki i pizzę. Na wszystkie wyjazdy służbowe zamawia jedzenie z McDonald’s i Coca-Colę. Jak więc dogaduje się z Melanią, która jest wielką przeciwniczką fast foodów? To pozostanie chyba dla nas zagadką...   Źródło:...

jedzenie papieża Franciszka
ons
Gwiazdy
Oto ulubione danie papieża Franciszka - wydaje się wyjątkowo wykwintne, ale tak naprawdę...
Papież Franciszek urodził się w Buenos Aires, czyli stolicy Argentyny. Nic więc dziwnego, że to właśnie dania tej kuchni stały się jego ulubionymi przysmakami.

Jorge Mario Bergoglio, został wybrany na papieża już ponad 7 lat temu. Argentyński duchowny nigdy nie zdradzał, na czym opiera się jego dieta. W końcu jednak postanowił podzielić się z ludźmi swoimi kulinarnymi preferencjami. Mimo że większość czasu spędza w Watykanie, jego serce pozostało przy smakach dzieciństwa. Papież gotował od dziecka Pochodzący z Buenos Aires papież Franciszek należy do wielodzietnej rodziny . Jest jednym z pięciorga dzieci włoskich imigrantów. Taki stan rzeczy sprawił, że już jako mały chłopiec musiał szybko się usamodzielnić . W kilku wywiadach przyznaje, że kiedy mama nie miała siły gotować, razem z rodzeństwem stawał przy kuchni i wykonywał jej polecenia. W ten sposób bardzo szybko nauczył się przyrządzać ulubione potrawy. Franciszek kocha argentyńską kuchnię Jak wiadomo Argentyna słynie przede wszystkim z dań mięsnych. Należą do nich między innymi empanadas, czyli ciasto nadziewane mięsem, kurczakiem, szynką, serem, mozzarellą i pomidorami. Wśród uwielbianych w Argentynie dań można znaleźć również milanesa, czyli cienki plaster panierowanego i smażonego mięsa. Typowa dla tego regionu jest także bardzo pikantna kiełbasa chorizo oraz przepyszna wołowina przyrządzana na setki sposobów. Jak się okazuje, jednym z ulubionych dań papieża Franciszka jest pieczony na grillu argentyński stek, oryginalnie nazywany „colita de cuadril”. Tak przyrządzone mięso wprost rozpływa się w ustach. Jego smak jest naprawdę oryginalny. Jednak, choć danie wydaje się bardzo wykwintne, w rzeczywistości jest dostępne w każdej argentyńskiej budce z jedzeniem . Ponadto, na co dzień żywi się nim większość mieszkańców tego regionu. W Watykanie jada nieco inaczej Jednak w Watykanie papież rzadko ma dostęp do swoich przysmaków. Oddalony od rodzinnego miasta jada więc...