Żywy karp na Wigilię? Ta tradycja skończyła się dla nich 10-letnim procesem i wyrokiem sądowym
Pixabay
Newsy

Ta polska tradycja kulinarna skończyła się dla nich 10-letnim procesem i wyrokiem sądowym

Zakończyła się sprawa o znęcanie się nad karpiami w sklepie E. Leclerc w Warszawie. Po ponad 10 latach od zajścia, dwóch sprzedawców i kierownik działu rybnego w końcu usłyszeli prawomocny wyrok. Poznajcie kulisy tej głośnej historii.

Pracownicy sklepu E. Leclerc w Warszawie dopuścili się okrucieństwa w stosunku do zwierząt, a konkretnie karpi Nie tylko przetrzymywali żywe karpie bez dostępu do wody, ale też pakowali je do suchych worków foliowych, w których czekała je powolna i bolesna śmierć. Sprawa została na szczęście nagłośniona, a dwóch sprzedawców i kierownik działu rybnego w końcu usłyszeli prawomocny wyrok.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Sprawa ciągnęła się przez ponad 10 lat

O pomyślnym zakończeniu sprawy, która ciągnęła się przez ponad 10 lat, poinformowała adwokat Karolina Kuszlewicz. Wyrok w tej sprawie zapadł już w grudniu ubiegłego roku, ale dopiero teraz oficjalnie nabrał on prawomocności. Trwają też prace nad zakazem sprzedaży żywych karpi. 

Jaką karę dostaną oskarżeni?

Haniebne zachowanie dwóch sprzedawców i kierownika działu rybnego, zostało nagrane na wideo. Mężczyźni w końcu odpowiedzą za swoje czyny. Sprzedawcy zostali skazani na 3 miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata, a kierownik działu na 5 miesięcy w zawieszeniu na 2 lata. Jest też zobowiązany do zapłaty nawiązki na rzecz Towarzystwa opieki nad zwierzętami.

Zobacz także
Jak sprawdzić świeżość ryby nad morzem? Nie dajcie się oszukać w smażalniach

Jak sprawdzić świeżość ryby nad morzem? Nie dajcie się oszukać w smażalniach

Promocja na ryby w Biedronce. Mintaj, morszczuk, dorsz… Kupcie więcej, zamroźcie i zróbcie zapas

Promocja na ryby w Biedronce. Mintaj, morszczuk, dorsz… Kupcie więcej, zamroźcie i zróbcie zapas

Pomyślny finał sprawy

Prowadząca sprawę adwokat Karolina Kuszlewicz, nie ukrywa dumy z powodu pomyślnego zakończenia sądowej batalii.

A jednak walka do końca ma sens! Po 10,5 roku postępowania karnego dziś o g. 14 prawomocnie wygrałyśmy z Fundacja Noga w Łapę. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał oskarżonych za winnych znęcania się nad karpiami, polegającego na trzymaniu tych ryb bez wody. Wśród nich są dwaj sprzedawcy i jeden kierownik działu rybnego. Sąd podkreślił, że fakt, iż nie pakował on osobiście ryb do worków foliowych, nie zwalnia go z odpowiedzialności, bo oczywiste jest, że jako organizator sprzedaży odpowiada za postępowanie z rybami. 

Kuszlewicz dodaje, że cały swój wysiłek poświęciła dobru zwierząt. 

Nie umiem wyrazić swojej radości z powodu tego, że los karpi - tych biednych, dręczonych przez lata zwierząt, duszonych i brutalnie traktowanych, spotkał się wreszcie z należytym szacunkiem w prawomocnym wyroku sądu. Ta sprawa była dla nich, cały mój wysiłek był dla nich. Dzisiejsza długa mowa była o nich, w ich imieniu. Dla tych zwierząt.

 

Źródło: Facebook.pl, noizz.pl

Żywy karp
Pavel Wrangel/Adobe Stock
Newsy
Kupowanie żywych karpi w torebkach foliowych będzie niezgodne z prawem
Karp to z jednej strony nasza świąteczna tradycja. Z drugiej strony jego jedzenie to dużo ości, tłuszczu i nierzadko wyczuwalny smak mułu.

Do kompletu dyskusji o karpiu jest jeszcze kwestia losu żywych karpi, które według obrońców praw zwierząt przechodzą trudne chwile zwłaszcza podczas transportu w siatce do naszego domu. Tradycja i rzeczywistość Ten widok kojarzymy chyba wszyscy. Wanna napełniona wodą i karp, który czeka na wyrok pływając sobie ku uciesze najmłodszych mieszkańców domu. Znany jest powiedzenie o nieświadomych karpiach głosujących za przyspieszeniem świąt Bożego Narodzenia. Tym razem los karpi ma być chociaż odrobinę lepszy. Nad trudnym bytem tych ryb pochylili się obrońcy praw zwierząt i grupa parlamentarzystów. Działania parlamentarnego zespołu przyjaciół zwierząt przyniosły skutek. Od tej pory żywych karpi nie będzie można transportować w siatkach. Od instancji do instancji Los karpi nie został uregulowany w drodze specjalnej ustawy, jak było choćby w słynnej sprawie norek i tzw. piątki dla zwierząt. Projekt ustawy, który wstrząsnął naszą sceną polityczną i tak zresztą wylądował w końcu w sejmowej "zamrażarce" i na razie nie wejdzie w życie. A co z karpiami? Tutaj droga do poprawy ich bytu przebiega w nieco inny sposób. I to wcale nie szybciej. Kwestia karpi w siatkach ciągnie się już od 10 lat. To właśnie wtedy do sądu trafiła sprawa pracowników jednego z supermarketów sieci E.Leclerc. Na terenie sklepu przed świętami Bożego Narodzenia odbywał się tradycyjny handel żywymi karpiami. Ryby były przechowywane niemalże bez wody, a pracownicy wydawali je klientom w plastikowych torebkach. Sprawa zbulwersowała opinię publiczną i zwróciła oczy Polaków na cierpiące zwierzęta. Widoki na poprawę Od tamtej pory minęła już dekada. Sprawa karpi z E.Leclerca trafiała z jednego sądu do drugiego, instancja po instancji. Sądowa...

Nie kupicie już żywego karpia? Politycy pracują nad zakazem sprzedaży żywych ryb
AdobeStock
Newsy
Nie kupicie już żywego karpia? Politycy pracują nad zakazem sprzedaży żywych ryb
Być może już niedługo tradycja kupowania żywego karpia na Wigilię zostanie przerwana. Mają na to konkretny pomysł posłowie Koalicji Obywatelskiej.

Koalicja Obywatelska przygotowała projekt ustawy o ochronie zwierząt, który ma poprawić sytuację zwierząt w naszym kraju. Jednym z jej elementów będzie zmiana w zakresie sprzedaży żywych ryb. Posłowie chcą skończyć z tą tradycją. Czy to dobry pomysł? Zakaz sprzedaży żywych ryb Na ten moment nie został jeszcze opublikowany dokładny projekt ustawy, jednak wiadomo już, co się w nim znajdzie. Propozycje zmian przewidują poszerzenie katalogu przestępstw w ramach ustawy o ochronie zwierząt. Mają znaleźć się tam: sprzedaż detaliczna ryb żywych, za wyjątkiem ryb akwariowych i narybku. To dość oczywisty pomysł wyeliminowania między innymi sprzedaży żywych karpi, która jest szczególnie intensywna przed Wigilią . Dlaczego chcą zakazać sprzedaży żywego karpia? Obrońcy praw zwierząt od dawna mówią o tym, że sprzedawanie żywych karpi to dla tych zwierząt tortura. Męczą się one zarówno w supermarketach i na targach, cisnąć się z wieloma innymi rybami na małej powierzchni, jak i w późniejszym transporcie. Słynne napuszczanie wody do wanny dla karpia nie jest także aktem szacunku wobec zwierzęcia. W trakcie transportu do domu (często w foliowych reklamówkach ), ryba bardzo się męczy. Obrońcy praw zwierząt z tych powodów od dawna starają się o wprowadzenie zakazu. Czy tym razem im się uda? Niektóre sieci handlowe nie chcą z własnej woli zrezygnować ze sprzedaży żywych karpi, zasłaniając się „szacunkiem do przekonań konsumentów”. Wygląda na to, że jedynie odpowiednia ustawa mogłaby wpłynąć na tę sytuację. Planowana ustawa Autorką projektu ustawy jest Katarzyna Piekarska z Koalicji Obywatelskiej. Obejmuje ona funkcję przewodniczącej parlamentarnego zespołu przyjaciół zwierząt. Ponieważ ustawa została przygotowana przez klub opozycyjny, jest niewielka szansa...

Kupujecie ryby świeże czy mrożone? Hodowcy: Polacy dopiero uczą się kultury jedzenia ryb
Adobe Stock
Newsy
Kupujecie ryby świeże czy mrożone? Hodowcy: Polacy dopiero uczą się kultury jedzenia ryb
Zmieniają się nasze kulinarne upodobania i smaki. Polacy wciąż jedzą zbyt mało ryb, ale kultura ich jedzenia się zmienia.

„Ryba wpływa na wszystko” – głosił przed laty popularny slogan reklamowy nawołujący Polaków do jedzenia ryb. Rzeczywiście – zawarte w rybach kwasy omega-3 są potrzebne ludzkiemu organizmowi do prawidłowego funkcjonowania. Zbyt często to zapotrzebowanie trafia w próżnię. Polacy zapominają o morskim i słodkowodnym dobrodziejstwie, jakim są ryby. W większości jednak powody niejedzenia ryb albo wybierania ich mniej wartościowych gatunków są bardziej przyziemne. Dlaczego Polacy jedzą tak mało ryb? Zacznijmy od wygórowanych cen. Tradycja nakazuje choćby zjedzenie ryby nad polskim morzem. Tymczasem zwłaszcza ostatnio ceny rybnych obiadów nad Bałtykiem zupełnie oszalały. Pisaliśmy ostatnio o kobiecie, która zapłaciła za rybę z ziemniakami aż 140 zł… Otwarte pozostaje zresztą pytanie, czy tego typu frykasy należy w ogóle jeść częściej niż raz od wielkiego dzwonu. Niektórzy mówią o jedzeniu ryb raz w tygodniu. Szwedzcy eksperci zalecają jedzenie bałtyckich ryb… kilka razy w roku. Na to wszystko nakładają się bardziej prozaiczne powody. Chodzi tutaj mianowicie o dostępność ryb, a zwłaszcza tych świeżych. Nierzadko konsumenci są wręcz zmuszeni do niezbyt smacznych ryb mrożonych. Pół biedy, kiedy w sklepowych zamrażarkach dostępny jest morszczuk czy też dorsz. Gorzej, kiedy klienci mogą wybierać co najwyżej w kilku gatunkach pangi pośledniego sortu ze zdecydowanie zbyt dużą ilością lodowej glazury. Polacy uczą się jedzenia ryb na nowo Eksperci rynku rybnego są zdania, że popyt na ryby i kultura ich jedzenia dopiero się w Polsce rodzą. Kluczem do tego jest nastawienie młodszego pokolenia, które coraz bardziej zainteresowane jest dbaniem o właściwe, zbilansowane odżywianie, nawet kosztem sporych finansowych nakładów. Swoje...

jakie śledzie do oleju
AdobeStock
Newsy
Jaki rodzaj śledzi będzie najlepszy z olejem i cebulą? Wybierzcie te, a zachwycą smakiem wszystkich
Będziecie przygotowywali śledzie w oleju z cebulką? Sprawdźcie, który rodzaj śledzi dostępnych w sklepach nadaje się do tego najlepiej.

Marynowane śledzie to klasyka polskiej kuchni. Dawniej w naszym kraju często jadano różne ryby, jednak śledź do dziś pozostaje jedną z najpopularniejszych. Co ciekawe, raczej rzadko przyrządza się go na ciepło – najczęściej można spotkać śledzie w marynacie, choć i te smażone są bardzo smaczne. Czy wiecie, jaki rodzaj śledzi nadaje się najlepiej do marynowania w oleju z dodatkiem cebulki? Jakie rodzaje śledzi można kupić w sklepie? Ponieważ wybór ryb w supermarketach jest ograniczony, po śledzie najlepiej wybrać się do profesjonalnego sklepu rybnego. Tam dużo łatwiej o mniej popularne gatunki ryb, a nawet, jeśli dana ryba nie jest aktualnie w sprzedaży, zawsze możecie ją zamówić u sprzedawcy. Poniżej zebraliśmy dla was informacje o tym, jakie rodzaje śledzi są dostępne w sklepach w Polsce: Śledź solony To ryby już wypatroszone i pozbawione głowy, które konserwuje się w soli. Zawierają mniej konserwantów i są podobno lepsze w smaku niż popularne matjasy, jednak przyrządzenie ich wymaga sporo roboty! Solone śledzie trzeba wcześniej moczyć, usunąć skórę i kręgosłup. Śledź surowy Jego niska popularność wynika z dwóch rzeczy. Po pierwsze, dobre i świeże śledzie tak naprawdę zdobędziecie tylko nad morzem. Im więcej czasu mija od połowu, tym ryba jest gorszej jakości. A po drugie, śledzie są bardzo ościste i nawet smażenie niewiele na to pomaga. Matiasy (matjasy) Filety śledziowe pozbawione skóry, konserwowane w solance o mniejszej ilości soli niż w przypadku śledzi solonych. To najczęściej spotykane śledzie w sklepach. Można je kupić na wagę albo paczkowane na tackach. W przypadku ryb pakowanych warto zwrócić uwagę na etykietę podaną na opakowaniu, ponieważ część producentów poza solą dodaje do matiasów ocet! Śledź wędzony Ryby podzielone...