Znana sieć restauracji oskarżona o mobbing. „Jedna z właścicielek uderzyła pracownicę w głowę”
AdobeStock
Newsy

Znana sieć restauracji oskarżona o mobbing. „Jedna z właścicielek uderzyła pracownicę w głowę”

W jednej z łódzkich restauracji doszło ostatnio do wstrząsającego i niebywałego zdarzenia. Chodzi o relacje między pracownikami a właścicielami.

W jednym z lokali znanej sieci restauracji Tel Aviv Urban Food miała ostatnio miejsce skandaliczna sytuacja. Jedna z właścicielek restauracji uderzyła swoją pracownicę w głowę. W lokalu miało również dojść do innych przejawów łamania prawa pracy. O sprawie pisze łódzki oddział Gazety Wyborczej.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Mobbing w znanej sieci restauracji

Do zdarzenia miało dojść w łódzkiej restauracji Tel Aviv, która działa  w Łodzi na zasadzie franczyzy. Okazuje się, że w lokalu tym dochodziło do rękoczynów:

- W restauracji przy ulicy Piotrkowskiej w Łodzi jedna z właścicielek uderzyła pracownicę w głowę - czytamy w artykule na lodz.wyborcza.pl.

Co ciekawe, właścicielka lokalu tylko częściowo przyznaje się do winy. Owszem, potwierdza, że między nią a jedną z pracownic miało dojść do kłótni, ale jednocześnie twierdzi, że na pewno jej nie uderzyła. Gdzie leży prawda? 

- Faktycznie, uniosłam się, podniosłam na pracownicę głos, zapytałam, czy jest głupia i rzuciłam, żeby stuknęła się w głowę. Po wszystkim rozmawiałyśmy już na spokojnie i przeprosiłam ją za swoje zachowanie - dziennik zacytował właścicielkę lokalu.

Restauracja Tel Aviv komentuje sytuację

Na Facebooku restauracji pojawiło się oficjalne oświadczenie podpisane przez właścicielki sieci Tel Aviv:

- W odpowiedzi do publikacji, które zostały zamieszczone w ostatnich dniach na Facebooku dotyczących pracowniczek, pracowników oraz właścicielek sieci restauracji Tel Aviv Urban Food zaczniemy od tego, że przepraszamy wszystkich, którzy poczuli się pokrzywdzeni. Przepraszamy - piszą Malka i Laura.

- Nadzorujemy też zachowanie managerów i managerek wobec pracowników i zdarzało się, że musieliśmy zareagować na alarmujące sytuacje. Jeszcze raz zaznaczamy - przemoc nigdy nie jest rozwiązaniem i nikt z zatrudnionych nie powinien jej doświadczać - dodają.

W dalszej części oświadczenia, właścicielki przyznają, że sytuacje wybuchowe czasami się jednak zdarzają:

- Jasne, zdarzają się słowne wybuchy emocji np. wtedy, gdy zespół zostawił otwarte na oścież drzwi lokalu na całą noc i właścicielka budzi się ze zdemolowaną i okradzioną restauracją. Wyrażamy skruchę po zbyt emocjonalnych tekstach i przepraszamy cały team. Człowiek uczy się całe życie, dlatego wyciągamy wnioski i cały czas wdrażamy udoskonalenia, żeby pracowało się lepiej.

Źródło: horecatrends.pl

W tych restauracjach nawet „Kuchenne Rewolucje” nie pomogły. Co poszło nie tak?
ONS.pl
Newsy
Komornicy, pozwy, bankructwa. W tych restauracjach „Kuchenne Rewolucje” nie pomogły
Magda Gessler uratowała wiele biznesów gastronomicznych. W niektórych jednak jej zmiany nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, a nawet... zaszkodziły restauratorom!

Chociaż najsłynniejsza polska restauratorka wspomogła wiele biznesów gastronomicznych, niektóre z nich nie przetrwały, nawet pomimo interwencji gwiazdy. „Kuchenne rewolucje” na antenie TVN doczekały się już ponad 20 sezonów – w każdym z nich Magda Gessler proponuje restauracjom nowe rozwiązania biznesowe, a także zmienia menu, wystrój, nazwy i nierzadko sugeruje zmiany w personelu. Niektóre rewolucje okazały się być absolutnym sukcesem, a restauratorzy, których odwiedziła gwiazda, nadal świetnie prosperują. Zdarzyły się też jednak sytuacje, gdzie właściciele wracali do „starych nawyków” bądź zmuszeni byli zamknąć swoje lokale. W których miejscach kuchenna rewolucja się nie udała? Wiele rewolucji nie przyniosło oczekiwanych skutków dla restauratorów – zwłaszcza w pandemii koronawirusa, która uderzyła w całą branżę gastronomiczną. Zdarzyły się jednak też bardziej dramatyczne porażki programu… „Matalmara”/„Willa pod Złotym Ziemniakiem” - Goczałkowice-Zdrój Próba pomocy ze strony Magdy Gessler zakończyła się w tym lokalu… sprawą sądową! Właścicielka zarzuciła gwieździe TVN, że rewolucja naraziła ją bardziej na straty niż na zyski, a sam program przedstawił ją w wyjątkowo niekorzystnym świetle.  „El Mundo”/„Pod cielakiem” - Gdańsk Magda Gessler zdecydowała się wprowadzić w lokalu wiele dań z cielęciny stąd nowa nazwa – „Pod cielakiem”. Niestety koncepcja restauratorki nie została entuzjastycznie przyjęta przez odwiedzających, a obroty lokalu spadły. Z racji cen cielęciny właściciele zmuszeni byli zmniejszyć porcje i podnieść ceny potraw, co również przyczyniło się do mniejszej liczby gości. Restauratorzy zamknęli lokal...

Julia Wieniawa zakpiła z Anny Muchy. „Najlepsze ostrygi w Warszawie”
Ons.pl/Adobe Stock
Newsy
Julia Wieniawa zakpiła z Anny Muchy. „Najlepsze ostrygi w Warszawie”
„Afera ostrygowa" zatacza coraz szersze kręgi. Jak odniosła się do niej aktorka Julia Wieniawa?

Anna Mucha przeżyła ostatnio prawdziwy „dramat”. Aktorka wybrała się ze swoim partnerem do jednej z najlepszych restauracji z owocami morza w Warszawie i bardzo głośno skrytykowała to, co jej w niej zaserwowano. Gwiazda „M jak miłość” zamówiła m.in. ostrygi a za cały posiłek zapłaciła horrendalne 700 zł. Jakby tego było mało, postanowiła wziąć go „na fakturę”. Tuż po wyjściu z lokalu, Anna weszła na Instagrama i zaczęła głośno krytykować dania z warszawskiej restauracji. Zapłaciliśmy absurdalnie dużo w stosunku do jakości (...) Dostaliśmy przystawki i dania główne, z których to przystawek jednej nie zjedliśmy, ponieważ była pozbawiona smaku i żadna (...) Do tego zamówiliśmy ostrygi, które były średnie - skomentowała. Jeżeli ja mam do wydania 700 złotych na obiad, to ja za te 700 złotych mogę zjeść jak król w wielu miejscach w Warszawie, więc po cholerę ja mam iść do „X” na Krakowskim Przedmieściu, zwłaszcza że siedziałam tyłem, więc nic nie miałam z tego Krakowskiego Przedmieścia! - powiedziała niezadowolona aktorka. Komentarz właścicielki restauracji Nie musieliśmy długo czekać na reakcję właścicielki restauracji . Kobieta powiedziała, że zachowanie Muchy to „zwykły hejt” a podczas wizyty w lokalu aktorka w ogóle nie narzekała na jakość serwowanych dań. Tak, jesteśmy najdroższą restauracją w Polsce…(…) Co do jakości ostryg ciekawi nas jakie ostrygi i gdzie jada Pani Anna, u nas zamówiła Gillardeau, Tsarskaya, Pearl Noir oraz specjalnie hodowane ostrygi letnie, wszystkie ostrygi przyjechały tej nocy, więc z całym szacunkiem, nie zjadłaby świeższych ani w Paryżu, Berlinie czy Mediolanie…(…) Co do zarzutów odnośnie przesuszenia ryby to ciężko nam się w tej chwili do...

Magda Gessler 25 lat temu
ons
Newsy
Magda Gessler zszokowana postawą restauratorki w „Kuchennych rewolucjach”. „Dla mnie to jest oszustwo”
Sprawdźcie, co tym razem zszokowało Magdę Gessler w restauracji, którą odwiedziła.

Magda Gessler to znana restauratorka i celebrytka. Znana jest z niewyparzonego języka i tego, jak bezpośrednio wypowiada się o potrawach, których próbuje w odwiedzanych restauracjach. Magda Gessler od wielu lat prowadzi kultowy program „Kuchenne rewolucje” w ramach którego pomaga restauratorom z całej Polski w prowadzeniu biznesów gastronomicznych. Wiele razy Magda pokazała, że kilka trafnych rad, potrafi naprawdę zmienić oblicze danego lokalu. Nie zawsze się to jednak udaje. Chociaż Gessler ma na koncie wiele wspaniałych i udanych rewolucji, wiele z nich okazuje się klapą. Tak było też tym razem, gdy Magda odwiedziła Łódź. Magda Gessler w Łodzi Lokale gastronomiczne w obecnej sytuacji lockdownu i restrykcji sanitarnych, nie mają łatwego życia. Właściciele niejednokrotnie wydają oszczędności swojego życia, by uratować swoje lokale przed klęską. Tak też było w przypadku Pani Beaty, która jest właścicielką lokalu „Palce lizać” w Łodzi. Ostatni rok nie był łatwy dla jej biznesu. Remont pobliskiej drogi i pandemia koronawirusa sprawiły, że Magda Gessler była ostatnią szansą ratunku dla jej lokalu. Podczas pierwszej wizyty, Magda Gessler zazwyczaj próbuje wielu dań. Gwiazda od razu wyczuła, że coś jest nie tak z podawanymi w restauracji pierogami. Okazuje się, że właścicielka zamawia je z zewnętrznej firmy. Gessler jasno powiedziała, co o tym myśli: Dla mnie to oszustwo – dobitnie skomentowała takie zachowanie. Pozostałe dania też nie zrobiły specjalnego wrażenia na Magdzie. Barszcz wyglądał obiecująco, ale według restauratorki, był zbyt mało intensywny w smaku. Bardzo smakowały jej natomiast ziemniaki. Gessler nie pochwaliła też gołąbków i bitków wieprzowych. Te były według niej niesmaczne, a gołąbki niedoprawione. Dobrze wypadł za to sernik....

Szokujące wyznania kelnerek i kelnerów. Niesmaczne żarty i poniżające traktowanie to codzienność
Pixabay
Newsy
Szokujące wyznania kelnerek i kelnerów. Niesmaczne żarty i poniżające traktowanie to codzienność
Flirtują z obsługą, dotykają pośladków i robią im zdjęcia. Część kelnerek i kelnerów przez takie sytuacje rezygnuje z pracy w restauracji.

Praca w gastronomii do łatwych nie należy . Duży stres, wiele obowiązków, zmiany nawet po kilkanaście godzin, a do tego przez większość czasu nie ma kiedy usiąść. Do tego dochodzi bardzo złe traktowanie obsługi przez niektórych klientów. Portal Onet.pl opublikował fragmenty rozmów z osobami, które pracują lub pracowały jako kelnerki i kelnerzy. Ich doświadczenia są szokujące. „Pokaż więcej, to zrobię ładniejsze” Najczęściej ofiarami seksistowskich i niesmacznych żartów oraz odzywek, padają kelnerki. Dziewczyna pracująca w restauracji w Ustce opowiedziała o tym, jak podczas sprzątania stolików przyłapała jednego z klientów na robieniu jej zdjęć telefonem. Poprosiła, by tego nie robił, a mężczyzna odpowiedział: No chyba ci to schlebia. Pokaż więcej, to zrobię ładniejsze. Takich historii jest o wiele więcej. Starsi i bardziej doświadczeni pracownicy są dość odporni na tego typu sytuacje, jednak najbardziej zagrożeni są młodzi kelnerzy i kelnerki – zwłaszcza, że nierzadko klientów obsługują osoby bardzo młode, które niedawno skończyły 18 lat. Byłam kelnerką w dużej restauracji, która organizowała też wesela. Jak można się domyślić, nie brakowało na nich alkoholu, więc i durnych odzywek. Wystarczyło zwykłe "przepraszam", kiedy chciałam, żeby gość zrobił mi miejsce, a słyszałam "taka ślicznotka nie ma mnie za co przepraszać". Nie mówiąc już o tym, jak coś mi upadło, a za plecami słyszałam "ooo jakie widoki!" – powiedziała Monika, która przez takie sytuacje zrezygnowała z pracy w gastronomii. Menedżerowie próbują zapobiegać takim sytuacjom Krzysztof, który od ponad 10 lat pracuje w gastronomii mówi, że zawsze starał się przygotować młody zespół i...