Zerowy VAT na żywność może działać odwrotnie. Możliwe, że obniżka przyniesie podwyżkę?
Adobe Stock
Newsy

Zerowy VAT na żywność może mieć odwrotny skutek. Czy możliwe, że ta obniżka przyniesie podwyżkę?

Jeszcze nie cieszcie się z zerowych stawek VAT na żywność. Eksperci ostrzegają.

Analitycy banku Credit Agricole" przewidują, że czasowe obniżenie do zera stawek VAT na żywność, w efekcie może wywindować ceny bardziej, niż wzrosłyby z powodu inflacji. Jak to możliwe?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Czy obniżka VAT ograniczy wzrost cen produktów żywnościowych?

Te cztery powody wymieniane w raporcie ekonomistów banku Credit Agricle" uzasadniają, dlaczego proponowana przez rząd PiS obniżka stawek VAT na artykuły żywnościowe, nie wpłynie na poprawę sytuacji konsumentów w sklepach:

  • Obniżka VAT wpływa na ceny, gdy ma pobudzić popyt, a nie obniżyć inflację. Zostało to potwierdzone na dwóch rynkach: w Wielkiej Brytanii w latach 2008-2009 i w Niemczech w roku 2020. Udowodniono wówczas, że w sytuacji braku wystarczającego popytu, przedsiębiorcy, pod wpływem impulsu ze strony stawek VAT, są skłonni obniżyć ceny i nie podwyższać ich, gdy VAT wróci do poprzednich wysokości. Podobnym działaniem nie da się, zdaniem ekspertów, obniżyć inflacji. To kompletnie inny przypadek.
  • Artykuły żywnościowe mają bardzo niskie marże. Inne badania pokazują, że firmy z niskimi marżami, nie mają tendencji do przeniesienia obniżki VAT na ceny. Mają natomiast skłonność do podnoszenia cen, gdy VAT wraca do normalnego poziomu.
  • Rynek żywnościowy w Polsce charakteryzuje się dużą koncentracją. Prawie 60 proc. sklepów to markety wielkopowierzchniowe. Sieci wykorzystują w sytuacjach zmian swoją pozycję handlową.
  • Porównywanie cen pomiędzy sklepami na rynku tradycyjnym jest utrudnione. Nie zadziała więc tu mechanizm obniżania cen, żeby zrównać je z cenami konkurencji. Szczególnie przy drobnych, codziennych produktach żywnościowych nie ma jak porównać cen wielu produktów w konkurencyjnych sklepach.  A nawet, jeśli klienci zauważą wyższą ceny we własnym sklepie na części asortymentu, to rzadko są skłonni zmienić sklep, żeby gdzie indziej kupić taniej część produktów.
Zobacz także
Za chwilę emerytów nie będzie stać na chleb. Piekarnie albo podniosą ceny o 70%, albo splajtują

Za chwilę emerytów nie będzie stać na chleb. Piekarnie albo podniosą ceny o 70%, albo splajtują

Jarosław Kaczyński: „Sam złorzeczę w sklepach na wysokie ceny”. Wiecie, ile zarabia?

Jarosław Kaczyński o drożyźnie: „Sam złorzeczę w sklepach na wysokie ceny”. Wiecie, ile zarabia?

Obniżka, która przyniesie podwyżkę

Zerowy VAT na podstawowe artykuły żywnościowe to pomysł koalicji rządzącej PiS, Solidarna Polska, Porozumienie. Projekt został złożony w Komisji Europejskiej, która zaakceptowała tę inicjatywę polskiego rządu. Obniżka VAT wejdzie w życie w lutym 2022 r. i będzie obowiązywała przez pół roku.

Eksperci jednak ostrzegają, że ceny detaliczne produktów żywnościowych, które będą objęte przejściową obniżką stawek VAT, finalnie ukształtują się na wyższym poziomie niż w sytuacji, gdy takiej obniżki w ogóle by nie było. I uzasadniają:

- Na podstawie przeglądu literatury założyliśmy, że na ceny zostanie przeniesione 90 proc. podwyżki VAT .

- W przypadku produktu kosztującego 10,50 zł brutto (przy 5 proc. stawce VAT) w warunkach pełnego przeniesienia obniżki stawki VAT do zera jego cena spadłaby do 10,00 zł (-4,8 proc.). Zakładamy jednak, że zrealizuje się jedynie 50 proc. z tego spadku, czyli cena obniży się do 10,25 zł (-2,4 proc.). Oznacza to, że cena netto wzrośnie z 10,00 zł do 10,25 zł.

- Następnie, po wzroście stawki VAT do pierwotnego poziomu na ceny zostanie przeniesione 90 proc. tej podwyżki. Czyli ceny zamiast o 5 proc. wzrosną o 4,5 proc. Czyli ostatecznie cena brutto analizowanego produktu wyniesie 10,71 zł (wzrost o 2,0 proc. w porównaniu do początkowej ceny).

Źródło: Innpoland.pl

Suski nie wie, ile kosztuje kostka masła. Wygląda na to, że polityków PIS nie interesują rosnące ceny.
Instagram/TVN24/Pixabay
Newsy
Marek Suski nie wie, ile kosztuje kostka masła. „Nie znam cen, bo są paski”
To kolejny polityk partii rządzącej, który nie interesuje się tak zwykłymi sprawami, jak rosnące ceny żywności w sklepach. Jego tłumaczenie jest niedorzeczne.

Nie uważamy, że politycy muszą znać cenę każdego produktu, pewnie zakupy żywnościowe i tak robią ich żony. Jednak jeśli nie wiedzą ile trzeba zapłacić za chleb czy masło , jak bardzo rosną ceny i z jakimi problemami borykają się zwykli ludzie, to czy potrafią skutecznie rządzić i wyprowadzić kraj z rosnącej inflacji? Znajomość każdej ceny nie jest konieczna, ale brak orientacji o pogarszającej się sytuacji, w jakiej znalazły się polskie gospodarstwa domowe, to już poważny problem . Suski jak Morawiecki, kompletnie nie zna cen  Inflacja galopuje . Według Głównego Urzędu Statystycznego ceny w sierpniu wzrosły o 5,4% i inflacja jest w tej chwili najwyższa od 20 lat. Ceny żywności szybują także i na przykład zwykły, powszedni chleb w lipcu był najdroższy tego lata i kosztował aż 4,99zł, to najwyższa cena chleba od 10 lat. Do tego, choć przedstawiciele rządu uspokajają, że wzrost cen zahamuje na przełomie roku, to ekonomiści nie są już takimi optymistami i zapowiadają że spodziewane podwyżki kosztów paliw i energii, dalej pociągną ceny w górę. Premier Mateusz Morawiecki zapytany o ceny chleba, kluczył z odpowiedzią i widać było, że kompletnie nie wie ile trzeba zapłacić za bochenek. Wywołał przy tym wściekłość opinii publicznej, bagatelizując rosnące ceny i mówiąc, że nie ma się czym martwić, bo pensje rosną szybciej i Polacy mają na chleb. Tym razem poseł PiS Marek Suski został zapytany, w programie Gość Radia Zet, o cenę masła. Poseł nie tylko nie znał odpowiedzi, ale też w absurdalny sposób wyjaśniał, dlaczego. Suski: „Nie znam cen, bo są paski” Poseł PiS tłumaczył swoją nieznajomość cen tym, że nie kupuje pojedynczych produktów, tylko realizuje zakupy z całej listy przygotowanej przez żonę. Dodał też dość zaskakujący argument, że...

Ceny żywności rosną, ale jest dobra wiadomość dla emerytów. W przyszłym roku ich świadczenie wzrośnie
AdobeStock
Newsy
Ceny żywności rosną, ale jest dobra wiadomość dla emerytów. W przyszłym roku ich świadczenie wzrośnie
Rząd planuje w 2022 roku waloryzację rent i emerytur. Oznacza to, że seniorzy będą otrzymywali większe świadczenie. O ile ono wzrośnie?

Ceny żywności rosną a życie w Polsce staje się coraz droższe . W szczególnie trudnej sytuacji są najubożsi oraz emeryci i renciści. Na szczęście, ich świadczenie w przyszłym roku wzrośnie, ponieważ rząd planuje waloryzację rent i emerytur. O ile wzrośnie renta i emerytura w Polsce? Renty i emerytury wzrosną Jak pisze „Fakt”, przyszłoroczny wskaźnik waloryzacji emerytur może wynieść nawet 5,4%. Seniorzy otrzymają więc spore podwyżki świadczeń. Przykładowo, jeśli emeryt pobiera kwotę wynoszącą 1000 zł brutto, otrzyma dodatkowe 54 zł miesięcznie. Na podwyżki może liczyć ok. 6 milionów polskich emerytów. Niestety, trzeba pamiętać o szalejącej inflacji. Jeśli ta utrzyma się na podobnym poziomie, jak i w maju i czerwcu, to ten dodatkowy dochód może praktycznie być nieodczuwalny przez seniorów. W maju ceny rosły o 4,7%. Oznacza to, że waloryzacja o wskaźniku 5,4% w niewielkim stopniu zrekompensuje to, ile seniorzy wydają na swoje najpilniejsze potrzeby. Przez inflację seniorów stać na coraz mniej Inflacja spowodowała znaczący skok cen żywności. Podrożało mleko , mięso , owoce , warzywa i produkty zbożowe. To, że życie w Polsce jest droższe to już niezaprzeczalny fakt. Jak przeżyć miesiąc, gdy wysokość emerytury woła o pomstę do nieba? To właśnie inflacja wymusiła decyzję o wyrównaniu świadczeń. Początkowo, przy planowaniu budżetu na 2022 rok zakładano, że wskaźnik waloryzacji powinien wynieść 4%, ale z czasem stwierdzono, że to za mało i wskaźnik ten podniesiono do 5,4%. Jeśli tak się stanie, będzie to najwyższa waloryzacja od 12 lat. Wskaźnik inflacji w najbliższych miesiącach osiągnie poziom 5 proc. Takie głosy płyną także od członków Rady Polityki Pieniężnej – powiedział dr Antoni Kolek, szef Instytutu Emerytalnego. Dlaczego...

Polacy bardziej boją się wzrostu cen żywności niż... wojny! Inflacja dobije konsumentów?
AdobeStock
Newsy
Polacy bardziej boją się wzrostu cen żywności niż... wojny! Inflacja dobije konsumentów?
Inflacja nie odpuszcza. Wszyscy zauważyli już zapewne ogromny wzrost cen żywności, ale to nie koniec… Niestety, wygląda na to, że będzie tylko gorzej...

Chyba każdy Polak dostrzegł już galopujące w górę ceny. Drożeją artykuły pierwszej potrzeby i żywność , ale także materiały budowlane i usługi. Inflacja do pewnego stopnia jest naturalnym zjawiskiem w gospodarce i ekonomii, ale stopień inflacji w Polsce jest alarmująco wysoki. Zauważa to dosłownie każdy. Wzrost cen żywności – największy strach Polaków Drożyzna bardzo mocno wpływa na jakość życia Polaków. U niektórych osób podwyżki cen idą w parze z podwyżkami pensji lub emerytur . To jednak zdecydowana mniejszość. Niedawno informowaliśmy o tym, że wielu emerytów nie ma nawet na podstawowe artykuły żywnościowe . Okazuje się, że inflacja to też jedna z największych obaw Polaków. Wyniki ostatnich badań wprawiają w osłupienie. United Surveys przeprowadziło niedawno badanie na zlecenie Dziennika Gazety Prawnej i RMF FM. Przepytali oni Polaków o ich obawy. 36,6 procent respondentów obawia się wzrostu cen. To naprawdę imponujący wynik! Mniej osób obawia się wojny, lub ponownego lockownu. 16,6 % ankietowanych obawia się ponownego zamrożenia gospodarki, czyli popularnego lockownu Wojny boi się 14,6 % przebadanych Ponowne uderzenie pandemii to obawa dla 14,2 % respondentów 6,2 % respondentów nie ma żadnych obaw Wzrost cen boją się młodzi mężczyźni Wzrostu cen boją się w większym stopniu mężczyźni, niż kobiety. Aż 39% przedstawicieli płci męskiej wskazało to jako swoją obawę, w porównaniu do 33% wśród kobiet. Ponowne zamknięcie gospodarki to też większy strach dla mężczyzn niż kobiet. Kobiety za to bardziej obawiają się politycznej wojny. 22% respondentek udzieliło takiej odpowiedzi. Kolejna fala pandemii to strach dla ok. 16% kobiet. Co interesujące, wzrostu cen bardziej boją się młodzi (18-29 lat) ludzie. 58%...

Terlecki o inflacji: rząd nad nią panuje. Czy na pewno?
ONS/AdobeStock
Newsy
Ryszard Terlecki o wzroście cen żywności: „Rząd nad tym panuje". Czy na pewno?
Jak długo będzie trwała inflacja i jak bardzo wzrosną jeszcze ceny? Dziennikarze zapytali o to polityka PiS, Ryszarda Terleckiego. Co im odpowiedział?

Kilka dni temu premier Mateusz Morawiecki powiedział, co myśli o wysokiej inflacji w Polsce: To jest rzecz naprawdę niefortunna w naszym rozwoju gospodarczym. Liczę na to, że zgodnie z analizami Banku Centralnego, zacznie ona niedługo opadać. Pytania na temat rosnących cen, kierowane są do polityków partii rządzącej coraz częściej. Teraz dziennikarze zapytali o to Przewodniczącego Klubu Parlamentarnego PiS - Ryszarda Terleckiego. Inflacja w Polsce. Czy Terlecki jest optymistą czy realistą? Umykający zwykle przed dziennikarzami wicemarszałek Sejmu, Ryszard Terlecki, tym razem podzielił się krótką opinią na temat galopującej inflacji, która nas wszystkich niepokoi. Polityk, znany z tego, że na najbardziej skomplikowane pytania dziennikarzy potrafi odpowiedzieć jednym słowem, tym razem także nie był skory do szczegółowych wyjaśnień. Udało się jednak zadać mu kilka pytań, na najbardziej nurtujące tematy. Czy nie niepokoi pana poziom inflacji, czuje pan wzrost cen? - spytał jeden z dziennikarzy. Wzrost cen jest niepokojący. Dziś. Ale prognozy są takie, że ta inflacja zacznie słabnąć na przełomie roku - stwierdził polityk PiS. Dziennikarze nie usatysfakcjonowani odpowiedziami, dociekali: Czy ktoś to kontroluje? No z pewnością rząd kontroluje – stwierdził polityk. Redaktorzy chcieli także wiedzieć, jak będą zmieniały się ceny prądu. Przypomnijmy, to rodzaj energii, która drożeje od kilku lat.  Tylko w ciągu ostatniego roku, prąd podrożał o prawie 10%, a ekonomiści szacują, że w 2022 roku ceny energii wzrosną dla gospodarstw domowych o kolejne 19 %, a dla przedsiębiorstw nawet o 15-30%. Przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS zapytany o kwestię wzrostu cen prądu, uchylił się od odpowiedzi. O to proszę pytać rząd - stwierdził krótko....