Gotujecie na kuchenkach gazowych? Szykujcie się na większe rachunki za gaz
Adobe Stock
Newsy

Wyższe rachunki za gaz: ile zapłacimy za gotowanie na kuchenkach gazowych?

Niedługo podrożeje gaz. O podwyżkach cen błękitnego paliwa, poinformowało PGNiG. Gotowanie na tradycyjnych kuchenkach gazowych, stanie się bardziej uciążliwe dla domowego budżetu.

Po wzroście opłat za wywóz śmieci, a także po informacjach o podwyżkach prądu i wprowadzeniu tzw. opłaty mocowej, czas na kolejne niezbyt wesołe informacje – wzrosną ceny gazu.

Po decyzji Urzędu Regulacji Energetyki o zatwierdzeniu podwyżek, PGNiG podwyższy cenę gazu o 5,6%.

Specjalne zatwierdzenie URE jest konieczne w kontekście podwyżek cen gazu tylko w wypadku wzrostu opłat dla gospodarstw domowych.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Kto najmocniej ucierpi na podwyżkach cen gazu?

Dzięki temu, że stawki abonamentowe nie ulegną zmianie, klienci taryfowi spółki PGNiG, czyli polskie gospodarstwa domowe zapłacą średnio 5,1% więcej.

Tak niewielka różnica to żadne pocieszenie dla osób z trudem wiążącym koniec z końcem. Niejednokrotnie pisaliśmy już np. o emerytach.

Ich położenie w dobie rozpędzającej się inflacji i wszechobecnej drożyzny, jest nie do pozazdroszczenia.

Więcej przeczytacie o tym w jednym z naszych poprzednich artykułów: Przybywa emerytów pobierających „głodowe” świadczenia. Czy da się za to kupić jedzenie?

Zobacz także
 Rząd wprowadza tzw. opłatę produktową. Podrożeje piwo, herbata i kawa. O ile?

Rząd wprowadza tzw. opłatę produktową. Podrożeje piwo, herbata i kawa. O ile?

podatek cukrowy

Ile zarobił w styczniu na podatku cukrowym rząd? Kwota robi wrażenie

O ile dokładnie podrożeje gaz?

Eksperci postarali się o wyliczenie dokładnych kwot, o jakie wzrosną opłaty za gaz dla różnych rodzajów klientów.

  • Ok. 50 groszy miesięcznie więcej zapłacą osoby, które używają gazu wyłącznie do zasilania kuchenek gazowych.
  • Ok. 3 złote więcej powinien wynieść rachunek za gaz dla gospodarstw, w których poza gotowaniem, gazu używa się także do podgrzewania wody za pomocą piecyków gazowych.
  • Ok. 9 zł więcej zapłacą osoby, które dodatkowo wykorzystują gaz do ogrzewania swoich domów.

Podwyżka podwyżką, ale warto zaznaczyć, że cena gazu wzrośnie dopiero pierwszy raz od 2019 roku. Według informacji Urzędu Regulacji Energetyki, poprzednio zatwierdzano trzy kolejne obniżki ceny niebieskiego paliwa.

Czytaj także:

Podwyżki cen chleba
Flickr
Newsy
Dramatyczny wzrost cen żywności w Polsce. Ten popularny produkt drożeje w ekspresowym tempie
Nie mamy dobrych wiadomości. Wzrastają nie tylko podatki, ale także i inflacja, a wraz z nią ceny podstawowych produktów spożywczych.

W zamierzchłych czasach PRL-u, odgórna podwyżka cen mięsa czy innych podstawowych wyrobów spożywczych, zwykle kończyła się radykalnym społecznym sprzeciwem. Dzisiaj bezpośredni wpływ rządu na ceny jest już mniejszy. Większe znaczenie mają procesy i mechanizmy wolnorynkowe. Tak czy inaczej, nie da się ukryć, że rząd Mateusza Morawieckiego, dołożył swoje trzy grosze do zbliżających się podwyżek cen żywności. Piekarze nie mają wyjścia W tym roku mocno podrożeje pieczywo. Źródłem podwyżki nie będzie jednak tylko i wyłącznie inflacja, wywołana także rynkowymi zawirowaniami. Nie chodzi też o cenę surowca potrzebnego do wypieku chleba czy bułek, a więc zbóż. Ich zbiory w Polsce były w zeszłym roku całkiem dobre – o niemal milion ton więcej niż rok wcześniej. Eksperci podkreślają, że ceny zboża i mąki, zasadniczo nie zmieniają ceny pieczywa. Większy wpływ mają na nią koszty energii. Prąd podrożeje w 2021 roku ze względu na nową wysokość taryf, ustaloną przez Urząd Regulacji Energetyki. Ponadto, nie obędzie się bez nowych danin. Taką jest m.in. tzw. opłata mocowa. Co to oznacza w kontekście ceny chleba? Pieczywo podrożeje więc ze względu na rosnące koszty wypieku chleba w piekarniach. Piekarze nie mają wyjścia i musza podwyższyć ceny za swoje bochenki. Eksperci z branży piekarskiej alarmują, że wzrost cen może wahać się na poziomie 5-15%. To jednak nie wszystko. Odchudzanie bochenków Piekarnie mają sposoby na „mało widoczne” dla klienta szukanie oszczędności. Bądźcie więc uważni podczas zakupów! Cena danego chleba może nie ulec zmianie. Zmieniona za to być może ulegnie gramatura danego produktu. I tak – niewykluczone, że to właśnie wasz ulubiony chleb baltonowski z 500-gramowego bochenka, stanie się 450-gramowym chlebkiem....

Drożyzna na każdym kroku. Ten codziennie używany produkt, podrożał nie o 10 czy 20, ale o 84%.
Adobe Stock
Newsy
Drożyzna na każdym kroku. Ten codziennie używany produkt, podrożał nie o 10 czy 20, ale o 84%
Jeszcze we wrześniu dziwiliśmy się, że inflacja przekroczyła 5% i jest najwyższa od 20 lat. Od tamtej pory wzrost cen jeszcze bardziej przyspieszył. A eksperci twierdzą, że to dopiero początek zmian.

O inflacji rozmawiamy już niemal codziennie. I jesteśmy coraz bardziej zmrożeni, odchodząc od kasy. Ceny zmieniają się tak szybko, że już nawet nie jesteśmy pewni, ile kosztuje masło czy chleb. W ostatnim miesiącu największe przyrosty cen objęły tłuszcze spożywcze. I jest wśród nich rekordzista, którego w kuchni używamy codziennie. Co będzie dalej? Tłuszcze i artykuły sypkie to najszybciej drożejące grupy produktów Produkty tłuszczowe w ostatnim miesiącu zdrożały aż o 60%, a liderem w tej grupie jest olej. Jego ceny wzrosły o 84% i to do tej pory absolutny rekord. Pewnie dziś premier, Mateusz Morawiecki już nie powtórzyłby swoich słów sprzed dwóch miesięcy, ze inflacją nie należy się martwić, bo pensje rosną szybciej niż ona. Chyba nie ma w Polsce osób, których pensje dogoniłyby tak dynamiczne wzrosty cen. Drugie w kolejności pod względem rosnących cen, są artykuły sypkie. Mąki i kasze podrożały o 17%, a więc też znacznie ponad to, co pokazują wskaźniki inflacyjne. Wśród artykułów sypkich rekordowe wzrosty zanotowały: Sól – 39,3% Cukier – 28% Te dwie grupy produktów martwią tym bardziej, że to podstawowe artykuły spożywcze, nie tylko używane codziennie w każdej kuchni, ale też wykorzystywane do przygotowywania prostych i tanich posiłków przez osoby najuboższe. To oznacza, że obecna inflacja jest najbardziej dotkliwa dla osób najbiedniejszych. Tak wyglądają wzrosty cen produktów spożywczych Także pozostałe, podstawowe produkty, które codziennie trafiają do zakupowego koszyka Polaków, wyraźnie podrożały: Mięso o 8%. W tym wołowina o 9,5%, a drób o 16,5% Dodatki spożywcze o 6% Nabiał o 4,5% Poza wzrastającymi cenami produktów żywnościowych, portfele drenują...

biedronka pensje
AdobeStock
Newsy
Podatek cukrowy to nic. Kolejny jeszcze bardziej odbije się na waszych portfelach. Koniec z tanimi zakupami
Mogłoby się wydawać, że podatek cukrowy załatwi sprawę podwyżek na ten rok. Nic bardziej mylnego! Prawdziwe podwyżki dopiero przed wami.

Już teraz, bardzo często, daje się zauważyć, że 100 zł na zakupy starcza na symboliczną ilość produktów. Drożeją napoje energetyczne, słodzone oraz tzw. małpki, czyli mini butelki z alkoholem. Co jeszcze? Podatek cukrowy jako początek zmian Na początku roku mogliście się przekonać o pierwszych podwyżkach, które działają na skalę kraju i bez wyjątku. Podatek cukrowy zmusił przedsiębiorców do podwyższenia cen napojów, w których składzie znajduje się cukier. Ceny coli, energetyków i słodzonych soków poszybowały w górę. Podatek cukrowy odczuli również konsumenci, którzy na zakupy wydają obecnie znacznie więcej. Jak się okazuję, podatek od cukru to nie jedyny pomysł rządzących na podwyżki cen w sklepach. Do produktów, które będą kosztowały znacznie więcej, dojdą niebawem i inne pozycje. Największe sieci handlowe zaczną płacić podatek handlowy Podatek handlowy to podatek od sprzedaży detalicznej. Zapłacą go największe sieci handlowe. Biedronka około 700 mln zł, Lidl kolejne 200 mln zł. Podatkiem objęte zostaną także sieci ze sklepem elektronicznym, czyli wszystkie, w których kupujecie sprzęty RTV i AGD. Efektem takiego stanu rzeczy mogą być albo wyższe ceny na półkach, albo gorsze promocje, albo twarde negocjacje z dostawcami. Z treści na portalach internetowych można również wywnioskować, że już niedługo, bo 25 lutego przedsiębiorstwa będą musiały przelać pieniądze na konto fiskusa. Już w grudniu ministerstwo Tadeusza Kościńskiego poinformowało, że rusza masowy pobór podatku. Ministerstwo tłumaczy fakt podatku handlowego jako szansę dla polskich małych i średnich sieci handlowych. Właśnie one zapłacą go znacznie mniej. Sieci będą szukać rozwiązań Mimo że Ministerstwo Finansów nie zakłada...

10 groszy za pokrojenie chleba. To ukryta podwyżka czy uzasadnioniony zwrot kosztów za usługę?
Adobe Stock
Newsy
10 groszy za pokrojenie chleba. To ukryta podwyżka czy uzasadniony zwrot kosztów za usługę?
Słyszeliście już o tym, że kolejne sklepy zaczynają doliczać opłatę za krojenie chleba? Zapłacicie za pokrojenie w sklepie czy wolicie sami go sobie pokroić w domu?

Ceny rosną, chleb w ciągu ostatniego roku podrożał prawie 7%, a piekarze nie pozostawiają złudzeń: będzie jeszcze drożej. W kilku piekarniach w Gorzowie Wielkopolskim wprowadzono nową opłatę – 10 groszy za pokrojenie chleba na miejscu. Już widać, że płatna usługa wrzucenia chleba do krajalnicy, zaczyna szybko przenosić się na kolejne sklepy i kolejne miasta. Czy gdy dotrze to waszej piekarni, zapłacicie za krojenie chleba? I jak sprzedawcy uzasadniają te nową opłatę? Czy pobieranie opłat można uzasadnić koronawirusem? 10 groszy, to może nie jest wielka kwota dla klienta, jednak dodana do ceny zwykłego chleba podnosi ją o dalsze 3-4%. Z kolei z perspektywy sprzedawców, 10 groszy więcej na każdym bochenku podnosi utarg dzienny o pokaźne kwoty. Zwolennicy pobierania opłat za krojenie chleba w sklepach i piekarniach, uzasadniają je zwiększonymi kosztami związanymi z potrzebą utrzymania większej higieny. Bo żeby pokroić chleb, trzeba założyć rękawiczki, zdezynfekować urządzenia do krojenia. Z kolei przeciwnicy uważają, że to tylko pretekst i tak naprawdę producenci i sprzedawcy pieczywa chcą wyłącznie ukryć w usłudze krojenia kolejne podwyżki chleba. I odpowiadając na argumenty, o większą higienę w czasie pandemii pytają, czy samo wzięcie chleba do ręki przez sprzedawczynię nie powinno wymagać włożenia rękawiczek. Klienci zastanawiają się więc czy nowa opłata nie jest jeszcze jedna ukryta podwyżka cen pieczywa, którą piekarze zaczynają wprowadzać. Co na temat nowej opłaty sądzą piekarze? Stefan Putka, szef warszawskiego cechu piekarzy i współwłaściel Piekarni Putka z nie pochwala tego ruchu. W rozmowie z Polsat News krytykuje pobieranie opłat. - To co najmniej dziwny pomysł. - Pobieranie za to opłaty jest kontrskuteczne i wydaje mi się co najmniej niemądre. To zraża...