Chory na covid zmarł na zakupach
Adobe Stock
Newsy

Wstrząsające doniesienia z Gdyni! Chory na koronawirusa mężczyzna wszedł do sklepu i...

63-letni mężczyzna mimo nakazu odbycia kwarantanny postanowił wybrać się na szybkie zakupy. Niestety, już z nich nie wrócił.

Senior mieszkający w Gdyni potrzebował tylko kilku najważniejszych rzeczy. Mimo że od 22 listopada miał odbywać kwarantannę domową, postanowił wybrać się na szybkie zakupy do pobliskiego osiedlowego sklepu. Niestety, ta wycieczka skończyła się dla niego tragicznie.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Wstrząsające doniesienia z Gdyni

Mężczyzna zawitał do sklepu około godziny 7 rano. Nakładając do koszyka poszczególne produkty nagle osunął się na podłogę. Nikt nie wiedział, jaki jest powód omdlenia. Zarówno pracownicy oraz pozostali klienci sklepu ruszyli na pomoc 63-latkowi. Na miejsce wezwano pogotowie.

Po przyjeździe medyków okazało się, że mężczyzna nie żyje… Na miejsce zostali skierowani funkcjonariusze jednego z gdyńskich komisariatów. Policjantom bardzo szybko i sprawnie udało się ustalić, że senior był zakażony koronawirusem. Chory na COVID-19 powinien przebywać w izolacji aż do 2 grudnia.

Sklep został zamknięty

Dane osób mających bezpośredni kontakt ze zmarłym zostały natychmiast przekazane do stacji sanitarno-epidemiologicznej. Na tym jednak nie koniec. Zakażony mężczyzna dotykał przecież wielu produktów w sklepie. Ten musiał więc zostać zamknięty na czas generalnej dezynfekcji. 

Przez najbliższe kilka dni mieszkańcy gdyńskiego osiedla nie kupią w nim bułek, jajek, ani mleka. Klienci odwiedzą miejsce dopiero, kiedy będzie całkowicie bezpieczne.

Lepiej nosić rękawiczki

Takie sytuacje nie należą do rzadkości. Dlatego też sanepid po raz kolejny zwraca uwagę na przestrzeganie wszelki obostrzeń podczas robienia zakupów. 

Mimo że noszenie rękawiczek nie jest obowiązkowe, warto je założyć sięgając chociażby po bułki. Tego typu produktów nie da się przecież umyć, ani w żaden sposób oczyścić. Jeśli więc ktoś przed tobą miał COVID-19 i dotknął ich gołymi rękoma, w które wcześniej kichnął, ich spożywanie nie jest zbyt bezpieczne.

Źródło: o2

godziny dla seniorów
AdobeStock
Newsy
Czy osoby poniżej 60 roku życia mogą w czasie godzin dla seniorów przebywać w sklepie spożywczym i oglądać towar?
Czy mając nieskończone jeszcze 60 lat można przebywać w sklepie w trakcie godzin dla seniorów? Jest odpowiedź Rzecznika Praw Obywatelskich.

Wprowadzone już na początku pandemii koronawirusa przepisy wciąż budzą sprzeczne odczucia. Tak zwane „godziny dla seniorów” miały zapewnić bezpieczeństwo starszym osobom, które muszą samodzielnie robić zakupy. Zakazanie chodzenia do sklepów wszystkim ludziom, którzy nie skończyli 60 roku życia stało się raczej niedźwiedzią przysługą. Młodsi zaczęli żywić niechęć do seniorów, przez których nie mogą pójść na zakupy między godziną 10 a 12, a z kolei sami zainteresowani irytują się na rząd, który te przepisy wprowadził. Wiele starszych osób mówi, że nie prosili o specjalne godziny na zakupy. Niejasne przepisy Choć godziny dla seniorów znacznej części społeczeństwa nie pasują, to sklepy ściśle ich przestrzegają. Wszystko przez dotkliwe mandaty za brak stosowania się do przepisów. Pracownicy są tak przezorni, że dla pewności wypraszają ze sklepu każdego, kto nie wygląda na przynajmniej 60 lat. Takie działanie wzbudza jednak sporo wątpliwości. Pewien klient zwrócił uwagę na fakt, że w rozporządzeniu nie ma mowy o zakazie przebywania w sklepie – jest jedynie zakaz obsługi klientów poniżej 60 roku życia w godzinach 10-12. Niektóre sklepy wykorzystały ten zapis i umożliwiają robienie zakupów wszystkim klientom, jednak tylko seniorzy mogą korzystać ze zwykłych kas. Wszyscy inni muszą kasować zakupy w kasach samoobsługowych. W końcu zgodnie z nazwą klienci obsługują się przy nich sami, a więc nikt nie łamie przepisów. Interpretacja Rzecznika Praw Obywatelskich Z biurem RPO skontaktował się pewien mężczyzna skarżąc się, że został bezprawnie wyproszony ze sklepu. Doniósł, że o godzinie 11:45 obsługa poprosiła go o opuszczenie lokalu. Mężczyzna odpowiedział, że nie robi zakupów, tylko przegląda towary i jest to...

Szokujące wyznanie kasjerki ze sklepu: „Klienci nam ubliżają, zostawiają zakupy”. Jak zmieniła nas pandemia?
AdobeStock
Newsy
Szokujące wyznanie kasjerki: „Klienci nam ubliżają, zostawiają zakupy”. Jak zmieniła nas pandemia?
Według pracowników sklepów podczas pandemii koronawirusa klienci w sklepach są jeszcze bardziej nerwowi niż przedtem. Też to zauważyliście?

Pandemia koronawirusa daje się wszystkim we znaki. Do tego stopnia, że ludziom zaczynają już puszczać nerwy i dopuszczają się czynów, które wcześniej były nie do pomyślenia. Portal kobieta.wp.pl porozmawiał z kilkoma kasjerkami, które opowiedziały o tym jak z ich perspektywy zmieniły się zachowania Polaków przez pandemię koronawirusa. Niebezpieczne sytuacje w sklepach Jeszcze przed pandemią nie brakowało ludzi awanturujących się w sklepach. Zawsze znalazł się ktoś, kto przy kasie kłócił się o miejsce w kolejce czy nienaliczony rabat. Jednak według kobiet pracujących w sklepach w trakcie pandemii koronawirusa takie zachowania są znacznie częstsze. Ich zdaniem ludzie przez noszenie masek czują się o wiele bardziej anonimowi i częściej się awanturują: Są bardziej roszczeniowi i traktują nas na zasadzie „ja klient, twój pan”. Myślą, że osoba pracująca w sklepie jest w czymś gorsza od nich. Mają do nas pretensje o wysokie ceny, promocje, brak towaru. Nie zachowują żadnego dystansu, tłoczą się. Gdyby mogli, staliby sobie na plecach Niedawno pisaliśmy o bulwersującym wydarzeniu , jakie miało miejsce w jednym ze sklepów w Lesznie. Jeden z klientów stojących w kolejce do kasy nie miał maseczki na twarzy, więc stojąca za nim starsza kobieta zwróciła mu uwagę. Na udostępnionym w sieci nagraniu ze zdarzenia widać, że mężczyzna w odpowiedzi uderzył kobietę w twarz tak mocno, że ta przewróciła się na podłogę. Jeszcze bardziej szokujący jest fakt, że dookoła było pełno ludzi i nikt jej nie pomógł! Dochodzi już do tego, że niektóre pracownice sklepów przyznają się do stosowania ziołowych środków na uspokojenie, żeby móc jakoś funkcjonować w pracy. Nerwowi klienci Kasjerki twierdzą, że z daleka są w stanie rozpoznać klienta,...

Koszyk, zakupy
Unsplash/Eduardo Soares
Newsy
W tym sklepie nie tylko seniorzy kupują od 10-12 jedzenie. Na zakupy przychodzą nawet... rodziny z małymi dziećmi 
Godziny dla seniora zostały wymyślone przez rządzących dla osób powyżej 60. roku życia, które z racji na m.in. swój wiek, są bardziej narażone na zarażenie się koronawirusem.

Jeśli mieliście zwyczaj robić zakupy przed południem, w dobie COVID-19 ten nawyk został zmieniony bez chwilowej możliwości powrotu do stanu poprzedniego. Godziny dla seniora - "wynalazek" pandemii Pandemia wywróciła znaną dotychczas rzeczywistość na wielu płaszczyznach. Wiele branż musiało zmienić zasady funkcjonowania, a niektóre sektory stoją wręcz w miejscu od miesięcy. Kultura wciąż nie może ruszyć, a kolejne spektakle i koncerty nieustannie zmieniają daty. Godziny dla seniora miały być ułatwieniem dla osób starszych. Podczas ich trwania, od poniedziałku do piątku, zakupy w godzinach 10:00-12:00 mogą robić wyłącznie osoby, które ukończyły 60. rok życia. Każdy kto wejdzie w tych godzinach do sklepu i nie spełnia powyższych kryteriów, nie zostanie obsłużony. Za złamanie zakazu grozi kara 500 zł, w przypadku kontroli Sanepidu, może to być aż 30 tysięcy złotych. Pierwsze mandaty już się posypały. Służby porządkowe starają nie kontrolować sytuację na bieżąco. Odbiór społeczny "godzin dla seniorów" Pomysł rządzących na specjalne godziny na zakupy dla osób starszych, nie spotkał się z wielkim entuzjazmem społecznym, z samymi seniorami na czele. Robienie zakupów w razie potrzeby od 10 do 12, stało się bowiem newralgiczne. Niektórzy są na tę nową sytuację bardziej niż źli. Nie we wszystkich sklepach przestrzega się "godzin dla seniorów" Ogólny sprzeciw wobec godzin dla seniorów jest odczuwalny w wielu sklepach. Niektóre miejsca, jak relacjonują klienci w sieci, nie robią sobie nic z tego rozporządzenia. Jeden z mieszkańców Góry Kalwarii podał przykład Lidla. Z jego relacji, podanej w jednym z serwisów internetowych wynika, że w godz. 10:00-12:00, które są...

Szokujące sceny pod Lidlem w Białymstoku. Ludzie przecierali oczy na widok tego, co zrobił pewien mężczyzna
AdobeStock
Newsy
Szokujące sceny pod Lidlem w Białymstoku. Ludzie przecierali oczy na widok tego, co zrobił pewien mężczyzna
Takie rzeczy nie zdarzają się zbyt często na parkingach sklepów spożywczych. Klienci białostockiego Lidla mogli ostatnio zaobserwować niecodzienne widowisko.

Parkingi sklepów spożywczych nie kojarzą się raczej z tak nietypowymi wydarzeniami, jak te do których doszło przed paroma dniami w Białymstoku. W zeszłą sobotę na parking Lidla przy ul. Sowlańskiej w Białymstoku, zajechało zielone audi. Kierowca zaparkował samochód na miejscu parkingowym, po czym zaczął przygotowania do swojego happeningu. Co wydarzyło się w sobotę na parkingu Lidla w Białymstoku? Na specjalnie przygotowanym drewnianym stelażu, mężczyzna w średnim wieku, zamontował religijny obraz. Obok niego znalazło się miejsce dla drewnianego krzyża. Mężczyzna  wydobył z samochodu także pokaźnych rozmiarów wzmacniacz i ustawił go na masce swojego pojazdu. Jakby tego było mało, obok audi stanęło także jeszcze dodatkowo krzesełko. Po poczynieniu takich przygotowań i sporządzeniu swojego rodzaju ołtarza, mężczyzna zaczął swój niezwykły pokaz. Z wielowatowego głośnika poleciały takty religijnej pieśni. Mężczyzna zaś ukląkł przed krzyżem (i swoim samochodem), po czym zaczął się po prostu modlić. Co kierowało białostoczaninem, tego nikt nie zdołał ustalić. Jednemu z klientów sklepu udało się uchwycić happening mężczyzny na nagraniu wideo. Ludzie oglądający całe widowisko byli w sporym szoku, ale z tego co udało nam się ustalić, nie doszło do żadnych gwałtownych reakcji. Co o zachowaniu przed Lidlem sądzą białostoczanie? Białostoczanie chętnie komentowali za to całe zajście na lokalnym forum. Niecodzienne  zachowanie mężczyzny przed sklepem, nie przeszło bez echa. Nie brakowało różnych głosów: – Krzywdy nikomu nie robi. Co za problem? – napisał jeden z użytkowników. Inny dodał zaraz: – No i niech się modli, w czym problem? – (…) Chyba od tego są kościoły jakby ktoś chciał się...