koronawirus rękawiczki
AdobeStock
Newsy

Większość Polaków nie robi jednej rzeczy w sklepach. Specjaliści ostrzegają! To może być niebezpieczne

Większość Polaków stosuje się do zasad panujących podczas pandemii. Jednak zdecydowana większość z nas zapomina o przestrzeganiu tego jednego, bardzo ważnego nakazu!
Katarzyna Wyborska
listopad 14, 2020

Szalejąca pandemia koronawirusa wymaga od nas, byśmy stosowali się do nowych zasad i zaleceń. Staramy się nie wychodzić z domu, jeśli nie jest to konieczne, utrzymujemy dystans między sobą, nosimy maski i myjemy regularnie ręce. Jednak część osób nie chce się dostosować do jednej, bardzo prostej zasady, której koniecznie trzeba przestrzegać w sklepach dla zachowania bezpieczeństwa – zarówno naszego, jak i innych osób.

Kasia gotuje z Polki.pl - Ciasto marchewkowe z orzechowym kremem

Tej zasady większość z nas nie przestrzega

Jak się okazuje, Polacy bardzo niechętnie stosują się do nakazu noszenia… rękawiczek. Zdecydowana większość z nas w ogóle ich nie zakłada podczas zakupów, a jedynie połowa rodaków używa płynu dezynfekującego przed wejściem do sklepów. Część osób uważa, że nie zarazi się w sklepie, a inni zwyczajnie o tym zapominają. Katarzyna Grochowska pracująca dla Hiper-Com Poland mówi:

Podejście to może wynikać z niewygody użytkowania, ogólnego braku zdyscyplinowania i złych nawyków jeszcze sprzed pandemii. Przecież niepisana zasada wybierania owoców, warzyw czy pieczywa przez folię obowiązuje już od dawna, a niektórym wciąż trzeba o tym przypominać. Ponadto ludzie są zwyczajnie zdezorientowani i zmęczeni z powodu ciągłych zmian w zakresie obostrzeń. I stają się mniej uważni.

Z badania przeprowadzonego przez firmę wynika, że większość osób noszących rękawiczki robi to z obawy o własne zdrowie – aż 70%. 10% badanych robi to w trosce o zdrowie innych osób, a ponad 7% jedynie po to, by uniknąć konsekwencji związanych z nieprzestrzeganiem nakazu. Prawdopodobnie ludzie nie noszą rękawiczek ze zwyczajnego roztargnienia, ponieważ nie mówi się dostatecznie dużo o konieczności ochrony rąk. A pamiętajmy, że chroniąc siebie chronimy innych!

 

Źródło: finanse.wp.pl

Komentarze
Szpitalne jedzenie
Pixabay/Gazeta Gomorska
Newsy To, co trafia na talerze chorych w niektórych polskich szpitalach, rozczarowuje. Ciężko uwierzyć
Mogłoby się wydawać, że szpital to miejsce, w którym najważniejszy jest pacjent. Co ze szpitalną stołówką? Czy dbałość o posiłki dla chorych to priorytet?
Aleksandra Jaworska
listopad 14, 2020

Pobyt w szpitalu to nic przyjemnego. Długie godziny w zazwyczaj niewygodnym łóżku, szereg badań i widmo choroby, przez którą do szpitala trafiliśmy. Przyjemnym czasoumilaczem są na pewno odwiedziny bliskich i pożywne jedzenie, które wzmacnia organizm w walce z dolegliwościami.  Przede wszystkim śniadanie Lekarze i dietetycy od lat biją na alarm, by dzień zaczynać od obfitego śniadania, które dostarczy nam energii na rozruch dnia. Na śniadanie smakują płatki owsiane, solidna porcja owoców, czy w końcu jajecznica na cebuli i bekonie.  Szpitalna perspektywa śniadaniowa wygląda nieco inaczej. Gazeta Pomorska podzieliła się zdjęciami nadesłanymi do redakcji przez pacjentów, jakie udowadniają coś zupełnie odwrotnego. Śniadania ze zdjęć zamiast pożywne, są po prostu symboliczne. Przejdźmy do obiadu Obiad, w hierarchii ważności po śniadaniu, trzeba zjeść. Organizm, który zmaga się z dolegliwościami, zazwyczaj jest osłabiony. Dodatkowa porcja energii, w postaci talerza pełnego warzyw, czy wysokowartościowej kaszy, przyda się każdemu pacjentowi. Polskie szpitale zdają się nie zauważać tej potrzeby. Na szpitalne talerze trafiają często niczego nieprzypominające miksy. Nie są apetyczne, więc i wątpliwość budzi ich “bogaty” skład. Często to całkowicie przypadkowy zestaw spożywczy. Zapraszam na kolację Kolacja, jako ostatni posiłek dnia, jest równie istotna. Najlepiej jeść ją kilka godzin przed snem, by nie obciążać układu trawiennego i nie kłaść się do łóżka z pełnym brzuchem. Tutaj sprawdzą się lekkie konsystencje, szczególnie warzywne, z obniżoną zawartością cukru. Kolacja w postaci dwóch, białych kromek chleba i łyżki niewiadomego pochodzenia dżemu to zdecydowane pójście na łatwiznę. Takie kolacje zdarzają się jednak...

Przeczytaj
Witamina C i koronawirus
Liliya Trott, iunewind/Adobe Stock
Zdrowie Czy witamina występująca w brukselce, pietruszce czy papryce może chronić przed zakażeniem COVID-19? Specjalista nie ma wątpliwości
Nasza wiedza na temat koronawirusa jest coraz większa. Jednak wciąż słyszymy kolejne plotki, które prowadzą jedynie do nieporozumień. Jedna z nich dotyczy witaminy C.
Hubert Rój
listopad 13, 2020

Polacy starają się walczyć z zagrożeniem epidemiologicznych jak tylko mogą. Oprócz tradycyjnego zabezpieczenia się przed zakażeniem, wszyscy chcemy wzmacniać swoją odporność. Najchętniej wybieramy tradycyjne, domowe metody. Witaminy a koronawirus W obiegu panuje jednak plotka, jakoby wirus COVID-19 źle znosił zderzenie z dużą dawką witaminy C w naszym organizmie. Czy w ten sposób możemy zwiększyć swoje szansę na ochronę przed zakażeniem i ciężki przebieg ewentualnej choroby? Nie od dziś wiemy, że odpowiedni poziom witaminy C w organizmie, to podstawa w walce z bakteriami, infekcjami i wszelkiego rodzaju wirusami. Jest tak zwłaszcza w okresie chorobowym, czyli na przełomie jesieni i zimy, a także wczesną wiosną. Spożywanie produktów zawierających wspomnianą witaminę jest więc niezbędne w staraniu o mocny system odpornościowy. Pomarańcze, cytryny, ale także papryka, pietruszka i brukselka to doskonałe źródła kwasu askorbinowego, jak czasami nazywamy także witaminę C. Ich spożywanie jest nieodzowne bez względu na to, czy znajdujemy się w okresie pandemii, czy poza nim. Co jeść? Lekarze i dietetycy zgodnie twierdzą, że witamina C i jej poziom w naszym organizmie odpowiadają za to, jak znosimy kontakt z niebezpiecznymi wirusami. Nie inaczej jest w starciu z owianym złą sławą koronawirusem. Jednak czy zjedzenie jeszcze większych ilości produktów bogatych w witaminę C pozwoli nam na szczególnie mocną ochronę? Jak powiedziała na łamach portalu abczdrowie.pl dr Lidia Stopyra: - Witamina C pomaga organizmowi w walce z infekcjami, ale nie chroni przed zakażeniem. Odpowiedź na nasze rozterki być więc tylko jedna. Ponadto, jak wynika z obecnej wiedzy w zakresie obrony przed wirusami i bakteriami, zwiększanie poziomo witaminy C w naszym organizmie ponad zalecaną normę jest pozbawione sensu. Co to oznacza? Jeżeli...

Przeczytaj