koronawirus rękawiczki
AdobeStock
Newsy

Większość Polaków nie robi jednej rzeczy w sklepach. Specjaliści ostrzegają! To może być niebezpieczne

Większość Polaków stosuje się do zasad panujących podczas pandemii. Jednak zdecydowana większość z nas zapomina o przestrzeganiu tego jednego, bardzo ważnego nakazu!

Szalejąca pandemia koronawirusa wymaga od nas, byśmy stosowali się do nowych zasad i zaleceń. Staramy się nie wychodzić z domu, jeśli nie jest to konieczne, utrzymujemy dystans między sobą, nosimy maski i myjemy regularnie ręce. Jednak część osób nie chce się dostosować do jednej, bardzo prostej zasady, której koniecznie trzeba przestrzegać w sklepach dla zachowania bezpieczeństwa – zarówno naszego, jak i innych osób.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Tej zasady większość z nas nie przestrzega

Jak się okazuje, Polacy bardzo niechętnie stosują się do nakazu noszenia… rękawiczek. Zdecydowana większość z nas w ogóle ich nie zakłada podczas zakupów, a jedynie połowa rodaków używa płynu dezynfekującego przed wejściem do sklepów. Część osób uważa, że nie zarazi się w sklepie, a inni zwyczajnie o tym zapominają. Katarzyna Grochowska pracująca dla Hiper-Com Poland mówi:

Podejście to może wynikać z niewygody użytkowania, ogólnego braku zdyscyplinowania i złych nawyków jeszcze sprzed pandemii. Przecież niepisana zasada wybierania owoców, warzyw czy pieczywa przez folię obowiązuje już od dawna, a niektórym wciąż trzeba o tym przypominać. Ponadto ludzie są zwyczajnie zdezorientowani i zmęczeni z powodu ciągłych zmian w zakresie obostrzeń. I stają się mniej uważni.

Z badania przeprowadzonego przez firmę wynika, że większość osób noszących rękawiczki robi to z obawy o własne zdrowie – aż 70%. 10% badanych robi to w trosce o zdrowie innych osób, a ponad 7% jedynie po to, by uniknąć konsekwencji związanych z nieprzestrzeganiem nakazu. Prawdopodobnie ludzie nie noszą rękawiczek ze zwyczajnego roztargnienia, ponieważ nie mówi się dostatecznie dużo o konieczności ochrony rąk. A pamiętajmy, że chroniąc siebie chronimy innych!

 

Źródło: finanse.wp.pl

Koronawirus w sklepach
Adobe Stock
Newsy
COVID-19 bytuje w polskich sklepach. Ten błąd popełnia większość z nas. Ryzyko zakażenia jest ogromne
Nie ma co się łudzić. Sklepy spożywcze dalej są potencjalnym miejscem zakażania koronawirusem. Pozostało nam stosowanie środków ostrożności.

Na wiosnę tego roku Polacy musieli przełknąć gorzką pigułkę. Wśród wielu obostrzeń, na pierwszy plan wysuwały się ograniczenia w handlu. Mniejsza liczba klientów w sklepie, obowiązek zachowania norm sanitarnych, wreszcie kolejki przed wejściem do marketów – to na jakiś czas stało się polską, pandemiczną rzeczywistością. Brzmi to dość dziwnie, ale wydaje się, że dzisiaj ludzie przywykli już do COVID-19. Przynajmniej w sklepach spożywczych. Pandemia a rzeczywistość Wiosenna trwoga już minęła, a klienci nie martwią się bliskim kontaktem z innymi kupującymi, tylko ewentualnie tym czy lepiej zrobić zakupy przed czy po godzinach dla seniorów. Na pewno na taki obraz sytuacji ma przebieg pandemii, która co prawda pochłonęła już w Polsce ponad 20 tys. ofiar, ale ostatecznie nie wstrząsnęła całym krajem tak, jak przewidywano w najczarniejszych snach. Dotyczy to zwłaszcza oczekiwań osób młodych i odpornych. Młodsi Polacy przestali bać się choroby i niestety często zapominają o zasadach społecznej solidarności w kontekście masek i dystansu społecznego.. Zagrożenie istnieje cały czas, szczególnie narażone są dalej osoby starsze i cierpiące na inne choroby. Miejmy tego świadomość zwłaszcza w czasie, w którym kończy się druga fala pandemii. Zarażonych wśród nas jest coraz więcej, a zdaje się, że o tym bardzo łatwo zapominamy. Szczególnie w sklepach. Gdzie te normy? To tam dochodzi do wielu zakażeń. Dlaczego? Jak wynika z badań przeprowadzonych przez UCE Research dla Hiper-Com Poland i Grupy AdRetail, Polacy przestali stosować się do rządowych rozporządzeń odnośnie zachowania w sklepach. Badanie wskazuje, że jedynie 10% z nas w czasie ostatnich 2 miesięcy zarazy założyło jednorazowe rękawiczki w sklepie. Większość ankietowanych wskazało, że po prostu nie boi...

Nosicie rękawiczki ochronne w sklepach? Co drugi Polak ich nie używa
AdobeStock
Newsy
Nosicie rękawiczki ochronne w sklepach? Co drugi Polak wcale ich nie używa
Z przeprowadzonego niedawno badania wynika, że wielu Polaków w ogóle nie stosuje się do przepisów dotyczących ochrony dłoni w sklepach. Dlaczego?

Od początku trwania pandemii koronawirusa w sklepach spożywczych i innych, określonych przez przepisy miejscach, obowiązuje nie tylko nakaz zasłaniania ust i nosa , ale także ochrona dłoni. Należy albo zakładać rękawiczki ochronne, albo dezynfekować ręce przed wejściem do sklepu. Okazuje się jednak, że większość Polaków w ogóle tego nie robi! Wyniki przeprowadzonych niedawno badań są dość zaskakujące. Dlaczego Polacy nie chcą stosować się do tych przepisów? 62% Polaków nie dezynfekuje rąk W lipcu ubiegłego roku agencje UCE RESEARCH i SYNO Poland przeprowadziły badanie, w którym zapytano Polaków o to, czy noszą rękawiczki ochronne w sklepach lub dezynfekują dłonie przed wejściem. Aż 62% osób, które rękawiczek nie noszą, przyznało, że nie stosują także środków do dezynfekcji rąk! Karol Kamiński z Grupy Adretail przypomina, kiedy noszenie rękawiczek ochronnych jest obowiązkowe: Warto przypomnieć, że do 5 czerwca br. w obiektach handlowych lub usługowych, na stacjach paliw i w miejscu prowadzenia sprzedaży na targowisku trzeba nosić rękawiczki jednorazowe lub zamiennie stosować środki do dezynfekcji rąk. Powyższy obowiązek nie dotyczy osób, które nie mogą ich zakładać lub zdejmować, m.in. z powodu stanu zdrowia „Obecne przepisy są nierespektowane” Kolejne badanie przeprowadzone przez UCE RESEARCH i SYNO Poland wykazało, że rękawiczek ochronnych w sklepach wielkopowierzchniowych, na stacjach benzynowych i targowiskach nie nosi w ogóle 52,4% Polaków. Zdaniem Karola Kamińskiego ta sytuacja to efekt braku respektowania obowiązujących przepisów: W mojej opinii, obecne przepisy są nierespektowane. Nikt tego tak naprawdę nie weryfikuje. Jedyną metodą byłoby wprowadzenie sztywnej zasady, która bezwzględnie nakazywałaby zakładać...

Jest data zniesienia maseczek. Jeszcze sobie poczekamy z jedzeniem na świeżym powietrzu
AdobeStock
Newsy
Jest data zniesienia maseczek. Jeszcze sobie poczekamy z jedzeniem na świeżym powietrzu
Na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki oraz minister zdrowia Adam Niedzielski poinformowali o dacie zniesienia obowiązku noszenia masek na świeżym powietrzu. Sprawdźcie szczegóły.

Na razie za jedzenie na ulicy grozi wam mandat. Stały nakaz noszenia maseczki przez cały czas od momentu wyjścia z domu obowiązuje od kilku miesięcy. Maseczkę należy mieć na twarzy niezależnie od tego, czy spaceruje się chodnikiem pełnym ludzi, czy pustą drogą pod miastem.  Nakaz zasłaniania ust i nosa obowiązuje wszystkich, którzy znajdują się na ulicach, w urzędach, sklepach czy miejscach świadczenia usług. Nie zawiera on odstępstw na spożywanie posiłków, lodów, gofrów, hot dogów etc. w miejscach objętych nakazem noszenia maseczek. Aktualnie przepisy nie zabraniają prowadzenia działalności gastronomicznej na wynos, ale mając na uwadze, że SARS-CoV-2 przenosi się drogą kropelkową, jedzenie posiłków kupionych na wynos nie może odbywać się na ulicy. Za złamanie przepisów grozi mandat do 500 zł. Jeśli sprawa trafi do wyższej instancji, grzywny zaczynają się od 5 tys. zł - wyjaśniał w „Rzeczpospolitej" główny inspektor sanitarny. Polacy nie mogą się doczekać zniesienia nakazu noszenia maseczek zwłaszcza teraz, gdy na dworze robi się coraz cieplej. Rząd w końcu zdradził, kiedy maski na zewnątrz przestaną być obowiązkowe. Spór wokół nakazu noszenia masek Wokół nakazu noszenia maseczek rośnie coraz więcej kontrowersji. Eksperci wypowiadają się na ten temat, krytykując rząd za tak późną decyzję w sprawie zniesienia nakazu, a niektórzy twierdzą, że przymus noszenia maseczek na zewnątrz od początku pozbawiony był sensu. Profesor Robert Flisiak przyznał niedawno, że osobiście od początku był przeciwny nakazowi noszenia maseczek na świeżym powietrzu: W sytuacjach, w których w przestrzeni, w otoczeniu nie ma większej ilości osób cały czas uważałem, że maseczki nie są potrzebne. Ten obowiązek został nałożony – i...

wigilia
AdobeStock
Newsy
Obostrzenia na Boże Narodzenie. Tegoroczne święta spędzimy inaczej niż zwykle
Święta już niedługo - zapoznajcie się koniecznie z najnowszymi obostrzeniami, które prawdopodobnie będą obowiązywały.

Wszystko wskazuje na to, że do wigilijnego wieczoru nic się nie zmieni w kwestii sytuacji związanej z koronawirusem i zapowiadane obostrzenia wejdą w życie. Co nas czeka i jak spędzimy tegoroczne święta? Zdecydowanie będą one zupełnie inne niż zwykle. Decyzja rządu Według rządowych statystyk ilość zachorowań na koronawirusa zmniejsza się, jednak nie na tyle, by wycofano się z zapowiedzianych już kilka tygodni temu nowych zasad dotyczących gromadzenia się w święta Bożego Narodzenia. Wiele rodzin co roku spotyka się w naprawdę dużym gronie. Część czeka na przyjazd najbliższych z zagranicy i dalekich części kraju. Wiele wskazuje na to, że tegoroczne święta spędzimy w towarzystwie najbliższej rodziny, ponieważ szykowane obostrzenia zakładają jedynie 5 dodatkowych osób. Dokładne zasady podawane przez polityków są dość niejasne, jednak można domyślać się, że chodzi o dodatkowe 5 osób spoza tych przebywających na stałe w naszym gospodarstwie domowym. Czyli trzyosobowa rodzina może zaprosić na wigilię 5 osób, niezależnie od tego czy są rodziną, czy nie.   Obostrzenia nie będą jednak dotyczyły tylko spędzania wigilii! Czekają nas także nowe zasady dotyczące gromadzenia się w kościołach. Najprawdopodobniej decyzja ta podyktowana jest faktem, że pomimo pandemii część osób jednak ruszy do kościołów na wigilijną pasterkę. W związku z tym w święta dozwolona liczba osób przebywająca w kościele to 1 osoba na 15 metrów kwadratowych. Trzeba też pamiętać o tym, że należy zachowywać dystans nie mniejszy niż 1,5 metra od innych ludzi, zasłaniać usta i nos oraz założyć rękawiczki. Dzięki temu zminimalizujemy ryzyko zarażenia koronawirusem zarówno siebie, jak i innych – lekarze alarmują bowiem, że u części zakażonych choroba nie daje żadnych objawów, jednak te osoby mogą zarażać...