W warzywniakach w PRL sprzedawano gumę do żucia. Zostawała po niej historyjka. Pamiętacie co to za guma?
Adobe Stock
Newsy

W warzywniakach w PRL sprzedawano gumę do żucia. Zostawała po niej historyjka. Pamiętacie co to za guma?

Białe kostki z rowkami, miały obłędny zapach i smak. Zawinięte były w kolorowy papierek z historyjką z jednej strony i kaczorem Donaldem z drugiej. To „donaldówy”.

W warzywniakach i kioskach Ruch można było dostać dwa rodzaje łakoci. Jedyne, których nie brakowało w PRL-u, w czasach, gdy ciężko było kupić inne, atrakcyjne słodycze. To były gumy do żucia. Jedne, to kolorowe kulki sprzedawane w podłużnych rynienkach, drugie, to kultowe dziś „donaldówy”. Mowa o owocowych, balonowych gumach do życia z historyjkami, za którymi przepadały dzieci.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Skąd pochodzą radosne, kolorowe, pachnące gumy Donald?

Początki gumy Donald sięgają 1948 roku, czasów powojennych. Holenderscy bracia Jules i Robert Markusowie, oglądając filmy wojenne, których w tych czasach powstawało mnóstwo, zauważyli, że alianccy żołnierze częściej żuli gumę niż rosyjscy żołnierze palili papierosy. Zaczęli więc produkować smakołyki do żucia w swojej wytwórni Maple Leaf, w Amsterdamie.

W latach 70. firmę kupił amerykański koncern General Foods, a produkowane przez braci gumy do żucia zaczęły przeżywać rozkwit. W tym samym czasie nowy właściciel kupił od Disneya licencję na uwielbianą przez amerykańskie dzieci Myszkę Miki i jej przyjaciół, a jeden z nich – Donald stał się twarzą nowej odsłony gum do żucia. Do gum zaczęły być dołączane historyjki obrazkowe przedstawiające przygody Myszki miki, Donalda i ich paczki przyjaciół.

Zobacz także
Fenomen mleka w tubie. Było naturalne i czekoladowe. Dzieciaki w PRL-u jadały je jak batonik

Mleko skondensowane w tubce. Dzieci w PRL-u jadły je jak batoniki. Pamiętacie jakie smaki były dostępne?

Pamiętacie "gruźliczankę"? Przypominamy napój sprzedawany w PRL-u z wózków, na ulicach miast

Pamiętacie saturatory z PRL-u? Przypominamy, dlaczego napój z wózków nazywano „gruźliczanką”

Guma Donald – powiew zachodu dla dzieci żyjących w PRL

W gumach Donald wszystko było wyjątkowe. Kostka była opakowana w bardzo kolorowy papierek co w czasach, gdy nawet Świat Młodych był jeszcze czarno – biały nie było częste. Papierek był doskonałej jakości, błyszczący, kolorowy, nie przecierał się, co nie było bez znaczenia, gdy się zbierało historyjki, wielokrotnie je wyjmowało, przeglądało czy dokonywało wymiany na inne z kolegami. Historyjki były ciekawe i zabawne, każda miała jakąś puentę. Guma nie kosztowała dużo, było na nią stać większość rodziców.

A najważniejsze było w środku. To ona – guma balonowa, która miała zachwycający, długo utrzymujący się smak. I można było z niej robić kolorowe balony. Choć z tym trzeba było uważać na lekcjach, bo nauczyciele bardzo nie lubili stale przeżuwających uczniów, wypuszczających co jakiś czas z ust kolorowy balonik.

Czy dziś można jeszcze gdzieś kupić „donaldówy”?

Gumy Donald produkowane są do dziś, można je dostać w Polsce, w niektórych sklepach. Dla entuzjastów smaków z dzieciństwa liczą się jednak oryginalne opakowania sprzed lat. To właśnie dla nich powstają aukcje internetowe, na których można kupić oryginalne, dawne smakołyki. Jeśli prawdą jest to, co pisze w opisie jednego z nich sprzedawca, niektóre pochodzą nawet z lat 80. XX w. Jeśli tak, to prawdziwy unikat. Choć wątpliwe jest czy 40-letnia guma ma jeszcze jakikolwiek smak albo zapach, główne walory kultowych „donaldówek”.

Guma balonowa Donald Oryginalna kupiona w USA w latach 80. Cena za sztukę 80 zł Posiadam cały karton - kolor opakowania do wyboru Możliwy odbiór osobisty w Warszawie lub Gdańsku po uprzednim umówieniu.

Aukcje są także pełne kompletów historyjek z gum do żucia, w następujących cenach:

  • Pojedyncze opakowanie z historyjką – 5 zł
  • 15 różnych historyjek – 45 zł
  • Kolekcja 77 historyjek + 7 gratis – 250 zł

Źródło: Wikipedia, Muzyka80

pomarańcza
AdobeStock
Newsy
Jak obrać świąteczne pomarańcze w kilka sekund? Genialny trik
Chcesz się popisać przed gośćmi w święta? Naucz się tej prostej sztuczki na obranie pomarańczy!

Znacie kogoś, komu pomarańcze nie kojarzyłyby się ze świętami Bożego Narodzenia? My też nie! Dawniej te owoce dostępne były tylko przed Wigilią i każde dziecko dostawało w prezencie pomarańczę, na którą czekało cały rok. Dziś możemy je kupić bez problemu w sklepie, jednak musicie przyznać, że sentyment pozostał. Dlatego w większości domów wciąż na wigilijny deser podawane są pomarańcze. Znaliście trik, który pozwala obrać je dosłownie w mgnieniu oka? Gorączka świąteczna W PRL-u pomarańcze były luksusem, na który wszyscy czekali. Miały być symbolem tego, że jest u nas tak, jak „na Zachodzie” oraz wprowadzić świąteczną, magiczną atmosferę. Niewątpliwie wyjątkowe wówczas w Polsce pomarańcze świetnie spełniały się w tej roli! W latach 70. te owoce były dość łatwo dostępne – można było nawet kupić grecki sok pomarańczowy. Jednak dekadę później, gdy zaczęły się problemy ekonomiczne PRL-u, pomarańcze stały się deficytowym i bardzo wyczekiwanym towarem. W telewizji ogłaszano, że statki wyruszyły już z Kuby lub, że zawijają właśnie do któregoś z polskich portów. Sztuczka na szybkie obranie pomarańczy Wciąż uwielbiamy te owoce i kojarzymy je ze świętami, dlatego w Wigilię większość z nas po wieczornej wieczerzy sięga po pomarańczę na deser. Jeżeli chcecie popisać się przed rodziną, to koniecznie nauczcie się prostego triku na obranie pomarańczy w kilka sekund – gwarantujemy, że szczególnie dzieci będą wniebowzięte! Oto, co wystarczy zrobić: Weź niewielki, dobrze zaostrzony nóż i pomarańczę. Natnij wierzchołek owocu i zacznij ciąć wokół, kierując się ku dołowi. Teraz podważ nacięty wierzchołek kciukiem i zdejmij całą skórkę pomarańczy. I gotowe!

jedzenie w prl
bogusia82/gotujmy.pl
Przepisy
Tak gotowano w czasach PRL! Aż łza się w oku kręci!
Jeśli tęsknicie do smaków ze swojego dzieciństwa lub młodości, to mamy dla was nie lada gratkę! Dziś wspominamy przepisy z PRL – sprawdźcie jakie!

Stare przepisy z PRLu wracają do łask i nic dziwnego! Są tanie i proste w przygotowaniu. W tamtych trudnych czasach zdobycie różnych składników graniczyło z cudem, a o stosowanych przez nas na co dzień przyprawach nikt nawet nie słyszał. Dlatego kuchnia PRL-u bogata jest w proste przepisy, z łatwo dostępnych składników. Kogel mogel Dziś pewnie mało kto by się odważył na ten deser w obawie przed chorobami, które mogą znajdować się w surowych jajkach. W końcu kogel mogel to po prostu surowe żółtka ucierane z cukrem! Mimo to, jako dzieci zajadaliśmy się tym przysmakiem. Fasolka po bretońsku Fasola z koncentratem pomidorowym to kolejne danie kuchni PRL. W wersji „na bogato” zawierało jeszcze kiełbasę lub inne mięsa. Z tego powodu część osób nie przepadała za tym daniem, ponieważ zamawiając fasolkę po bretońsku w lokalu czasami nie wiadomo było jakiego wkładu mięsnego można się spodziewać… Sałatka jarzynowa Sałatka z powodzeniem przetrwała do naszych czasów. Najczęściej przygotowywana jest na święta, choć wiele gospodyń przygotowuje sałatkę po rosole. W końcu najlepsza sałatka jarzynowa to ta z jarzyn z rosołu! Paprykarz szczeciński Paprykarz to kolejny przysmak, który dotrwał do naszych czasów i nadal można kupić go w sklepie. Ryba z ryżem, pomidorami i papryką nadal ma wielu zwolenników, choć nie wszyscy przepadają za tym daniem. Kotlety z mortadeli Gdy na sklepowych półkach brakowało dosłownie wszystkiego, ludzie łapali się czegokolwiek, by móc wyczarować obiad. Tak powstały kotlety z mortadeli, czyli plastry kiełbasy składającej się z mielonego mięsa, przypraw i tłuszczu  obtoczone w bułce tartej i smażonej na patelni, jak kotlety. Mortadela była dużo łatwiej dostępna i zdecydowanie tańsza od mięsa, dlatego takie kotleciki...

Ciepłe lody z truskawkami
szpileczka/gotujmy.pl
Newsy
Pamiętacie je z dzieciństwa? Z łatwością sami zrobicie ciepłe lody, które smakują jak dawniej
Delikatny wafelek, puszysta, biała pianka i lekka polewa czekoladowa. Wspomnień czar. Takie właśnie były ciepłe lody. Czas, by przypomnieć sobie ich smak.

Ciepłe lody do niedawna były jeszcze hitem sprzedaży. Zajadały się nimi dzieci na szkolnych przerwach, lubili je także i dorośli. Dzisiaj o tych smakołykach wielu już zapomniało. Dlaczego? Wybór słodkich specjałów jest dzisiaj przeogromny. Półki sklepowe uginają się wręcz od ciężaru różnych czekolad, cukierków i żelek. Kiedyś o żelkach nie było mowy, na wagę można było dostać kilka gatunków słodkości. Ciepłe lody w dawnych czasach należały do ulubionych słodyczy Polaków. Co tu dużo mówić. Siłą tego lekkiego deseru jest przede wszystkim nasz sentyment. Od czasu do czasu można sobie pozwolić na powrót do przeszłości – przygotowanie ciepłych lodów we własnym zakresie wcale nie jest trudne. Wystarczy nabyć w sklepie wafelki lub zastąpić je kubeczkami (oczywiście niejadalnymi). Do tego śmietanka, serek mascarpone i żelatyna – i do dzieła! Jak zrobić ciepłe lody? Składniki: Ok. 8-10 wafelków w kształcie rożka lub innych 20 dag słodkiej śmietanki do ubijania (30% lub 36%) 1-2 łyżki serka mascarpone 1 łyżka cukru pudru 1 łyżeczka żelatyny Opcjonalnie – owoce sezonowe lub takie jakimi dysponujemy w zamrażarce Przygotowanie: Rozpuszczamy żelatynę w bardzo małej ilości wody (kilka łyżek). Ubijamy śmietanę mikserem i na końcu dodajemy do niej cukier puder i serek mascarpone. Delikatnym, małym strumieniem dodajemy do śmietanowej masy wystudzoną żelatynę i mieszamy składniki dokładnie. W razie możliwości dodajemy do masy śmietanowej pokrojone truskawki. Nakładamy masę do waflowych rożków i zostawiamy do stężenia. Dekorujemy świeżą miętą, melisą, truskawkami lub polewą czekoladową (najlepiej wykonaną z roztopionej mlecznej czekolady). Źródło: gotujmy.pl

kogel mogel zapiekany
Gotujmy.pl
Newsy
Któż nie kocha tego klasyka PRLu. Oto przepis na pyszny kogel-mogel w nowej wersji
Też zajadaliście się koglem-moglem, gdy byliście dziećmi? Kto nie zna tego prostego deseru! Przypomnijcie sobie jego smak i przygotujcie jego unowocześnioną wersję - jest równie pyszna.

Wiele osób z rozrzewnieniem wspomina dania, które jedliśmy w PRLu. I nic dziwnego – w końcu kojarzą te smaki z najlepszymi latami swojej młodości! Dawniej brakowało wielu produktów, dlatego gospodynie musiały wykazać się niesamowitą kreatywnością nie tylko w kwestii przygotowywania dań, ale i całej logistyki! Gdy było wiadomo, że trzeba odstać w kolejce by kupić podstawowe produkty lub ktoś nam przekazał wiadomość, że pojutrze będzie można kupić schab w jednym sklepie, to trzeba było naprzód planować domowe posiłki! Pamiątki z tamtych lat to uwielbiane do dziś zimne nóżki, paprykarz szczeciński czy kogel-mogel. Ten ostatni to ulubiony deser dzieci, ponieważ przygotowywało się go szybko, z minimalnej ilości składników. Gdy czekolada i inne słodycze nie były w ogóle dostępne w sklepach, jajko z cukrem było jedynym, na co dzieci mogły sobie pozwolić. Przypomnijmy sobie ten smak z przepisem na kogel-mogel w nieco unowocześnionej wersji! Przepis na pieczony kogel-mogel Odświeżony kogel-mogel różni się sposobem przygotowania – zamiast jeść je na surowo, jajka pieczemy w piekarniku! W tym celu wykorzystamy kokilki i dodamy smaczne dodatki. Kokilek nie trzeba wykładać papierem ani smarować ich masłem – będziemy bezpośrednio do środka wkładać świeże owoce. Składniki 40 dag truskawek lub malin 5 żółtek 30 g cukru 1 saszetka cukru wanilinowego 2 dojrzałe banany 10 dag orzechów laskowych Przygotowanie Kroimy banana i wkładamy go do czystych kokilek wraz z truskawkami. Do miski dodajemy żółtka, cukier biały i wanilinowy. Miksujemy. Ubitymi z cukrem żółtkami zalewamy owoce. Następnie posypujemy wierzch orzechami (możemy je wcześniej posiekać) Układamy kokilki na blasze i wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika....