W tym mieście reklamy mięsa są zakazane. Czy taki przepis będzie niedługo powszechny?
AdobeStock
Newsy

W tym mieście reklamy mięsa są zakazane. Czy taki przepis będzie niedługo powszechny?

Jedna z partii politycznych w Holandii zdecydowała o wprowadzeniu zakazu reklamowania mięsa w przestrzeni publicznej. Czy podobne przepisy będą obowiązywały także w Polsce?

Wyobrażacie sobie sytuację, w której wprowadzony zostaje przepis mówiący o tym, że nie wolno już reklamować w przestrzeni publicznej mięsa? Tak właśnie stało się w Haarlem, mieście znajdującym się w Holandii. Poznajcie szczegóły. 

Zakazane reklamy w Holandii

Już od 2024 roku w mieście Haarlem w Holandii będzie obowiązywał przepis całkowicie zakazujący reklam mięsa. Trochę to potrwa, ze względu na trwające umowy dotyczące już wykupionych reklam na billboardach czy wiatach przystankowych. Jednak gdy te się zakończą, promowanie jedzenia mięsa będzie w Haarlem zakazane.

Na pomysł wpadła partia Groen Links (Zielona Lewica):

— Produkcja mięsa nieekologicznego jest bardzo szkodliwa dla klimatu, więc nie chcemy zachęcać ludzi do dokonywania wyborów, które są złe dla środowiska — cytuje wypowiedź radnego GroenLinks Ziggy’ego Klazesa portal o2.pl. 

Chodzi zatem o ekologię. Nie jest tajemnicą, że masowa przemysłowa produkcja mięsa jest szkodliwa dla środowiska i jeżeli chcemy ratować planetę, powinniśmy ograniczyć spożywanie tego produktu. Podobne przepisy weszły już zresztą w życie w innych niderlandzkich miastach. W Hadze oraz Amsterdamie nie można reklamować samochodów benzynowych oraz podróży samolotem. 

Zobacz także
Sylwia Spurek o jedzeniu mięsa przez Makłowicza: „Przyjdzie taki czas, że będzie za to przepraszał”

Sylwia Spurek o jedzeniu mięsa przez Roberta Makłowicza: „Przyjdzie taki czas, że będzie za to przepraszał”

Wyższa składka zdrowotna dla osób jedzących mięso? To nowy postulat europosłanki Sylwii Spurek

Wyższa składka zdrowotna dla osób jedzących mięso? To nowy postulat europosłanki Sylwii Spurek

Zakaz promowania mięsa wkrótce w Polsce?

Czy Polacy pójdą niedługo śladem Holendrów? Również u nas pojawiły się podobne pomysły, gdy w 2019 roku europosłanka Sylwia Spurek poparła niemiecki Greenpeace, który chciał wprowadzić zakaz reklamowania mięsa w Niemczech.

Spurek pisała na Twitterze o swoim poparciu dla tej idei argumentując, że skoro produkcja mięsa szkodzi nam wszystkim i powoduje cierpienie zwierząt, to reklamowanie tego produktu powinno być zakazane - podobnie jak ma to miejsce w przypadku papierosów. 

Z kolei w 2021 roku Spurek w rozmowie z portalem Noizz powiedziała, że w trosce o klimat konieczne jest odejście od przemysłowej hodowli zwierząt:

— Wiemy, że musimy odejść przynajmniej od przemysłowej hodowli zwierząt, ale nic z tym nie robimy. Postulat zakazu otwierania nowych hodowli, a następnie całkowite odejście od hodowli zwierząt to następstwo tego, co mówi nauka chociażby w kontekście klimatu, środowiska i bioróżnorodności

Źródło: o2.pl, noizz.pl 

Magda Gessler odpowiada na pytania

Reduktarianizm zdobywa popularność. Na czym polega i czym rózni sie od innych "...tarianizmów"?
Adobe Stock
Newsy
Reduktarianizm zdobywa popularność. Na czym polega i czym różni się od innych „izmów”?
Złościcie się słysząc o kolejnych „izmach” i gubicie się już w tym, kto czego nie jada? Dodatkowo, choć sami ograniczacie mięso, wcale nie chcecie się czuć wegetarianami? W takim razie to artykuł dla was.

Coraz częściej dieta i sposób odżywiania się wyraża poglądy ludzi na świat. To dlatego wegetarianie nie jedzą mięsa, a weganie wykluczają nawet nabiał. Zmiany w nawykach żywieniowych są tak nasilone, że restauracje wprowadzają do menu bezmięsne potrawy, a znani producenci wyrobów mięsnych wypuszczają na rynek całkiem nowe pozycje bazujące na roślinnych zamiennikach mięsa. Jeśli czasem kupujecie te produkty i zastanawiacie się, czy można być tylko trochę wegetarianinem, to się zdziwicie: nie tylko można, ale jest ich wśród nas coraz więcej. Czym jest reduktarianizm? Reduktarianie, jak sama nazwa wskazuje, to osoby, które nie eliminują, tylko redukują mięso. Starają się jeść go mniej.  Zwani są inaczej fleksitarianami. Ta nazwa także dosłownie oddaje ich wybory żywieniowe. To osoby „fleksi”, czyli elastyczne w zakresie wyborów żywieniowych. Nie jedzą mięsa na co dzień, lub ograniczają się do jedzenia „od czasu do czasu”, jednak gdy mają ochotę na boczek czy kurczaka pieczonego, to sięgają po nie. Gdy są w restauracji, wybierają stek, u cioci na imieninach lub na weselu, zjedzą flaczki czy strogonowa. To osoby, które nie chcą deklarować, że nie jedzą mięsa. Jedzą je, gdy mają ochotę lub wygodniej jest je wybrać np. w podróży. O fleksitarianach mówi i pisze się coraz więcej. To bardzo duża grupa ludzi. Jest ich więcej niż wegetarian czy wegan i jako liczniejsza społeczność ostatecznie mogą mieć większy wpływ na ochronę środowiska z powodu mniejszej produkcji zwierzęcej, niż całe rzesze wegetarian. To też osoby, które może nie zrezygnują z jedzenia jajek, ale wybierają droższe, od kur z wolnego wybiegu troszcząc się o dobrostan kur. Z powodu swojej liczebności mogą mieć też większy wpływ w skali światowej na poprawę warunków zwierząt...