restauracja w Sosnowcu
Adobe Stock
Newsy

W tej restauracji możecie zjeść rosół „Pincet plus”. Menu ma zwrócić uwagę na złą sytuację polskiej gastronomii

Właściciele tej restauracji nie mają już siły. Ich biznes ledwo zipie. Postanowili zrobić wszystko, by nie zbankrutować i przyciągnąć klientów. Pierwszym krokiem była zmiana nazwy lokalu oraz dań.

Sosnowska restauracja „Kamionka”, podobnie jak większość lokali gastronomicznych w całej Polsce, od blisko 4 miesięcy praktycznie nie zarabia. Ograniczenie działalności, do sprzedaży dań na wynos sprawiło, że jej właściciele sięgnęli finansowego dna. Jednak słowa takie jak „bankructwo” czy „zamknięcie” nie przechodzą im przez gardło. Postanowili więc działać.

Magda Gessler odpowiada na pytania

„Polski Nie-Rząd” w Sosnowcu

Nic nie wywołuje tak skrajnych, pozytywnych lub negatywnych emocji jak porządna dawka polityki. Na własnej skórze przekonali się o tym właściciele „Kamionki”, którzy postanowili zmienić nazwę restauracji na „Polski Nie-Rząd”. Lokal wciąż serwuje te same dania, jednak ich nazwy zostały zmienione i jak nietrudno się domyślić, nawiązują do obecnej sytuacji politycznej w kraju.

Od niedawna w Sosnowcu można więc skosztować m.in. rosołu zwanego "Pincet plus", żeberek w sosie miodowo-musztardowym ochrzczonych jako „Zioberka po krakowsku”, rolady wołowej zwanej „Obietnicą Kaczafiego” czy naleśników sklasyfikowanych jako „Toruńskie koperty”. W restauracji nie brakuje również przepysznych sałatek „8 lat do lekarza” i „Dwa miliardy TWP”. 

Te nazwy wzbudziły ogromne zainteresowanie konsumentów. Właściciele lokalu postanowili więc kontynuować swoje dzieło i tworzyć najlepszą kuchnię polską w otoczeniu satyry politycznej.

To nie koniec problemów finansowych

Okazuje się jednak, że zmiana nazwy i dań nie wystarczyła by podnieść się z kryzysu. Przedsiębiorcy wciąż zmagają się z ogromnymi problemami finansowymi, o których wprost piszą na swoim Facebooku.

„Od początku pandemii lokal stracił ponad 90% obrotów. Wielokrotne próby uzyskania rządowego wsparcia były bezcelowe, poza drobną łaską przy tarczy 1.0. Nie mamy co liczyć, że uda się wypłynąć na powierzchnię o własnych siłach. Ostatnim naszym pomysłem była zmiana nazwy restauracji Kamionka na Polski Nie-Rząd” – czytamy na facebookowym profilu lokalu.

Dlatego też postanowili założyć zbiórkę, która pomogłaby odbić im się od dna. Mimo że ostatnie 10 miesięcy dało im w kość, za żadne skarby nie chcą zamykać lokalu.

menu polski nie-rząd
Facebook/Polski Nie-Rząd

Klapa w kuchennych rewolucjach. Właściciel nie chciał współpracować z Magdą Gessler
ONS.pl
Newsy
Klapa w kuchennych rewolucjach. Właściciel nie chciał współpracować z Magdą Gessler
Mimo, że to właściciele restauracji zapraszają do nich Magdę Gessler, nie wszyscy chcą się stosować do jej rad. Co wyszło z rewolucji w lokalu w Brzegu Dolnym?

Ostatni odcinek „Kuchennych rewolucji” zdecydowanie był bardzo emocjonujący! Magda Gessler odwiedziła restaurację o nazwie „Wilcza 8”, znajdującą się w Brzegu Dolnym. Właścicielem lokalu jest 28-letni Patryk, który zatrudnia u siebie dwie kelnerki – Edytę i Kingę, kucharzy Kacpra i Daniela oraz pomocą kuchenną, panią Ilonę. Od razu po otwarciu karty dań Magda Gessler była bardzo zdziwiona tym, jak działa cała restauracja. Okazało się bowiem, że właściciel nie mogąc się najwidoczniej zdecydować na to, jakich gości preferuje w swoim lokalu, serwował dania zarówno z myślą o klientach biznesowych, jak i rodzinach z dziećmi. W „Wilczej 8” można było zatem zamówić zarówno gęsinę, jak i burgery. Totalna klapa w kuchni w "Kuchennych rewolucjach" Magda Gessler zamówiła kilka dań, które bardzo szybko oceniła – i to wcale nie pozytywnie. Burger okazał się być suchy, flaczki niedoprawione, a sałatka była zaledwie poprawna. Gessler wydała bardzo ciekawą opinię na temat kaczki, którą jej podano: Wydaje mi się, że dla ludzi ze sztuczną szczęką jest to bardzo dobre danie Gdy przyszedł czas na inspekcję kuchni, Gessler była zszokowana. W lodówkach i zamrażarkach znalazła ogromne ilości mrożonych gołąbków, pierogów i innych dań, które w dodatku były fatalnie przechowywane. Magda po prostu wyrzucała pojemniki z jedzeniem na podłogę, a całość skwitowała słowami: Ta restauracja to bałagan na bogato Restauracja "Wilcza 8" bez szefa Gwiazda „Kuchennych rewolucji” postanowiła poprosić każdego z pracowników o to, by powiedział co jego zdaniem jest największym problemem w lokalu „Wilcza 8”. Jednogłośnie stwierdzili, że to szef Patryk odpowiada za niepowodzenie restauracji. Jest...

Magda Gessler
ONS
Newsy
Magda Gessler rozwiązała współpracę z góralską restauracją. „Odlajkowuję...”
Przez branżę gastronomiczną w czasie pandemii przeszło istne tsunami. Wie coś o tym także i Magda Gessler.

Słynna restauratorka, gwiazda „Kuchennych rewolucji", w trakcie pandemii koronawirusa przeżywa trudne chwile. Kryzys dotknął całą branże pubów, knajp i jadłodajni. Problemy nie ominęły także i wielkich graczy na rynku, takich jak właśnie Magda Gessler. Posiadaczka bujnych loków sama posiada kilka restauracji, m.in. swój słynny „okręt flagowy”, czyli restaurację „U Fukiera”. Oprócz tego, restauratorka firmuje swoim nazwiskiem i wspiera wiele miejsc rozsianym po całym kraju. Współpraca z różnymi lokalami gastronomicznymi w Polsce, przebiegała w przypadku pani Magdy w formie franczyzy. Krótko mówiąc, właściciele knajp w zamian za pomoc Gessler i po prostu za użyczenie jej marki do promocji lokalu, płacili ustalone stawki. Problemy z wypłacalnością Kłopot z transzami za reklamę zaczął się wraz z tzw. lockdownem, ogłoszonym na wiosnę przez premiera Mateusza Morawieckiego i ówczesnego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Restauracje zamknięto, ale Gessler wciąż kazała sobie płacić pełne stawki za ustaloną jeszcze przed okresem pandemii franczyzę. Sytuacja powtórzyła się w czasie drugiej fali COVID-19. Zbiegło to się w czasie z buntem części polskich restauratorów, którzy postanowili otworzyć swoje lokale wbrew zaleceniom rządu. Jednym z takich miejsc była restauracja „Schronisko Smaków” w Bukowinie Tatrzańskiej. Właściciele knajpy otworzyli swoje miejsce rzekomo po konsultacji z prawnikami Gessler. Tymczasem gwiazda TVN-u wystosowała oświadczenie, w którym wyraziła swój sprzeciw wobec nielegalnego otwierania restauracji. Oprócz tego, odcięła się od decyzji właścicieli góralskiej knajpy. W ten sposób między franczyzobiorcami z Bukowiny, a Gessler powstała...

W tych restauracjach nawet „Kuchenne Rewolucje” nie pomogły. Co poszło nie tak?
ONS.pl
Newsy
Komornicy, pozwy, bankructwa. W tych restauracjach „Kuchenne Rewolucje” nie pomogły
Magda Gessler uratowała wiele biznesów gastronomicznych. W niektórych jednak jej zmiany nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, a nawet... zaszkodziły restauratorom!

Chociaż najsłynniejsza polska restauratorka wspomogła wiele biznesów gastronomicznych, niektóre z nich nie przetrwały, nawet pomimo interwencji gwiazdy. „Kuchenne rewolucje” na antenie TVN doczekały się już ponad 20 sezonów – w każdym z nich Magda Gessler proponuje restauracjom nowe rozwiązania biznesowe, a także zmienia menu, wystrój, nazwy i nierzadko sugeruje zmiany w personelu. Niektóre rewolucje okazały się być absolutnym sukcesem, a restauratorzy, których odwiedziła gwiazda, nadal świetnie prosperują. Zdarzyły się też jednak sytuacje, gdzie właściciele wracali do „starych nawyków” bądź zmuszeni byli zamknąć swoje lokale. W których miejscach kuchenna rewolucja się nie udała? Wiele rewolucji nie przyniosło oczekiwanych skutków dla restauratorów – zwłaszcza w pandemii koronawirusa, która uderzyła w całą branżę gastronomiczną. Zdarzyły się jednak też bardziej dramatyczne porażki programu… „Matalmara”/„Willa pod Złotym Ziemniakiem” - Goczałkowice-Zdrój Próba pomocy ze strony Magdy Gessler zakończyła się w tym lokalu… sprawą sądową! Właścicielka zarzuciła gwieździe TVN, że rewolucja naraziła ją bardziej na straty niż na zyski, a sam program przedstawił ją w wyjątkowo niekorzystnym świetle.  „El Mundo”/„Pod cielakiem” - Gdańsk Magda Gessler zdecydowała się wprowadzić w lokalu wiele dań z cielęciny stąd nowa nazwa – „Pod cielakiem”. Niestety koncepcja restauratorki nie została entuzjastycznie przyjęta przez odwiedzających, a obroty lokalu spadły. Z racji cen cielęciny właściciele zmuszeni byli zmniejszyć porcje i podnieść ceny potraw, co również przyczyniło się do mniejszej liczby gości. Restauratorzy zamknęli lokal...

Najadły się w restauracji za darmo i wyszły. Nie mieści się w głowie, co zostawiły zamiast pieniędzy
AdobeStock
Newsy
Najadły się w restauracji za darmo i wyszły. Nie mieści się w głowie, co zostawiły zamiast pieniędzy
Wyjątkowo oburzająca sytuacja miała miejsce w jednej z wrocławskich restauracji. Nie uwierzycie, czym klientki „zapłaciły” za zamówienie.

Czasami ludzka pomysłowość (choć w tym przypadku raczej podłość) nie zna granic. Dwie klientki wrocławskiego Baru Remont stwierdziły, że nie zapłacą za posiłek, który ze smakiem zjadły i bez płacenia wymknęły się z restauracji. Ale nie tylko to było oburzające - kelnerzy byli zszokowani gdy zobaczyli, co kobiety zostawiły na stole zamiast pieniędzy za jedzenie.  Prezerwatywa zamiast pieniędzy dla kelnera we Wrocławiu O tej oburzającej sytuacji napisali właściciele restauracji Bar Remont na profilu lokalu na Facebooku: - Bardzo chcieliśmy podziękować dwóm „klientkom”, które w tych ciężkich czasach postanowiły w podskokach opuścić lokal a w formie zapłaty zostawiły nam taki oto prezent. Wierzymy, że karma wróci.  A wizerunek zostanie udostępniony. Jest nam przykro, że niektórzy ludzie wykorzystują nasze zaufanie i zaangażowanie.  P.S. Oby kiedyś nie zabrakło Wam tej „gumki” - czytamy na profilu wrocławskiej knajpy. Dwie młode kobiety przyszły do lokalu zjeść posiłek. Z tego, co widać na paragonie, zjadły po burgerze z kurczakiem, do tego dobrały wieprzowinę, a całość popijały drinkiem Aperol Spritz. To było jednak za mało, ponieważ kobiety zamówiły dodatkowo całą butelkę wina. Najwidoczniej alkohol musiał im uderzyć do głowy, skoro wpadły na tak „wyjątkowy” pomysł - gdy przyszło do płacenia, kobiety wymknęły się z restauracji. Nie zapłaciły za jedzenie, a zamiast tego, w pojemniku na rachunek, zostawiły… prezerwatywę. Marnym pocieszeniem dla kelnerów było to, że kondom był nieużywany... Kontrowersje wokół udostępnienia wizerunku Zszokowani pracownicy Baru Remont postanowili opublikować na swoim Facebooku zdjęcia kobiet - wszystko bowiem zarejestrowały kamery monitoringu. Odniosło to połowiczny skutek, ponieważ matka jednej z młodych klientek...