Tyle trzeba było zapłacić za kolację z Markiem Kondratem. Myślicie, że drogo się ceni?
ONS.pl
Newsy

Tyle trzeba zapłacić za kolację z Markiem Kondratem. Myślicie, że drogo się ceni?

Wyjątkowa kolacja z wyjątkową osobą. Ciekawe, czy znajdą się chętni na kolację z gwiazdą.

Coraz częściej zdarza się, że osoby w średnim wieku, zamiast szykować się na emeryturę, całkowicie się przebranżawiają i ani myślą o odpoczynku od pracy. Tak się stało w przypadku znanego aktora, Marka Kondrata. Pamiętny kelner z „Zaklętych rewirów”, Olgierd Halski z „Ekstradycji” czy Adaś Miauczyński z „Dnia świra”, kilka lat temu postanowił porzucić aktorstwo i zająć się czymś całkiem nowym.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Kulinarne przedsięwzięcia Marka Kondrata

Niestety pierwsze podejście do restauracyjnego biznesu aktora nie okazało się sukcesem. Lokal „Prohibicja" był spółką, do której aktor zaprosił kolegów: Bogusława Lindę, Zbigniewa Zamachowskiego i Wojciecha Malajkata. W czasie gdy restauracja startowała, czyli w 2003 roku, tak o powodach inwestycji w restaurację opowiadał portalowi „Wyborcza.pl”:

- Wielu aktorów na świecie inwestuje w gastronomię, bo jest im łatwiej zapewnić dobry marketing, firmując działalność własnym nazwiskiem. Jest to sposób na rozwijanie życia towarzyskiego, na spotkania, dyskusje w miłej, przyjaznej atmosferze. To też koncepcja na poszukiwanie i odnajdywanie kontaktu z naszym widzem.

Niestety, projekt nie przetrwał. Drugim przedsięwzięciem, które aktor prowadzi do dziś jest winiarnia, a właściwie skład win, które 71-latek wraz ze swoim zespołem selekcjonuje i importuje. Organizuje też degustacje i szkolenia.

250 zł za kolację degustacyjna z Markiem Kondratem. To dużo?

Winiarnia działająca w ramach składu Marka Konrada ogłosiła niedawno nabór chętnych na kolację z udziałem aktora. Koszt dla jednej osoby to 250 zł. Podczas kolacji zostaną zaprezentowane cztery rodzaje francuskiego szampana, produkcji Henriot z regionu Champagne, do którego dobrane będzie menu degustacyjne.

Potrawy dla gości będą opracowane i dobrane przez szefa kuchni „BARaWINO” Jacka Kuźmickiego. Kolacja będzie czterodniowa, do każdego z nich zostanie podana lampka specjalnie dobranego szampana, a uroczystość uświetni popularny aktor i właściciel miejsca.

Kolacja odbędzie się 28 lutego 2022 r. Wszystkie bilety zostały już sprzedane. 

Źródło: Facebook/barawino, O2

Musi przytyć do pracy. Je wszystko, co się nawinie. Czy to nie przegięcie?
Instagram
Newsy
Musi przytyć do pracy 20 kg w 6 tygodni. Je wszystko, co się nawinie. Przegięcie?
20 kilogramów więcej w 6 tygodni. Tego rodzaju poświęcenie stało się udziałem Marka Wahlberga. Hollywoodzki aktor w ten sposób dostosował swój wygląd do kolejnej filmowej roli. Co na to jego organizm?

Zawód aktora ma swoją specyfikę. Aktorki dbają za wszelką cenę o linię, by zdobyć upragnioną rolę, a aktorzy czasem do roli muszą przytyć. I to jak. Spójrzcie tylko na Marka Wahlberga, który jadł niemal wszystko, co mu się nawinęło, by przekonująco wypaść w roli boksera w nowym filmie „Stu”. – Chcą, bym tył w tak zdrowy sposób, jak to tylko możliwe, a ja jestem... Kurczę, trwałem na diecie od tak dawna, że teraz po prostu chcę zjeść wszystko, co mam w zasięgu wzroku. Chcę iść do piekarni. (....) Chcę naleśników . Chcę zjeść wszystko, co tylko mogę dostać w swoje ręce – powiedział aktor w jednym z wywiadów. Czy aktorzy powinni poświęcać się dla roli nawet kosztem niszczenia swojego organizmu? Przyznacie, że „tycie w zdrowy sposób” brzmi dość dwuznacznie. Zwłaszcza w obliczu konieczności przybrania na wadze w krótkim czasie aż o 20 kg. Czy to w ogóle możliwe bez uszczerbku dla zdrowia? Co sądzicie o postawie aktora? Ok so the first look at Mark Wahlberg in the upcoming "Stu" is *actually* worthy of the "x is unrecognizable* headlines. Damn. pic.twitter.com/Hsdg1y8kO2 — Will Mavity (@mavericksmovies) May 22, 2021 Do tej pory Wahlberg słynął raczej z fizjonomii kinowego Adonisa. 49-latek wyrzeźbił wcześniej swoje ciało w pocie czoła, jakby było ono spod dłuta samego Michała Anioła. Czego się jednak  nie robi dla roli… Który z polskich aktorów postanowił sporo przytyć do roli? Mark Wahlberg nie jest zresztą pierwszym aktorem, który dopuszczał się aż tak radykalnych poświęceń dla dobra filmu. Hollywoodzkim specjalistą w tym zakresie jest Christian Bale. Spójrzcie tylko na tę grafikę przygotowaną przez jednego internautę z przemianami Bale'a do...

Marcin Rogacewicz grał "W na dobre i na złe" teraz pracuje w warzywniaku żeby wyżywić rodzinę
ONS.pl, Adobe Stock
Newsy
Marcin Rogacewicz grał „Na dobre i na złe”, a teraz pracuje w warzywniaku żeby wyżywić rodzinę
Pandemia koronawirusa przyniosła zmiany, które trwają do dziś. Niektórzy z jej powodu zmienili całe swoje życie. Jak ten aktor.

Już prawie zapomnieliśmy o pandemii ze ścisłym lockdownem. Został wprowadzony na wiosnę 2020 roku i spowodował zamknięcie hoteli, restauracji, a także kin i teatrów. Polacy zostali w domach i zaczęli pracować zdalnie, dzieci objęto zdalną nauką. To czas, który odbił się szczególnie mocno na przedstawicielach niektórych zawodów. Należą do nich aktorzy. Aktor, który musi wyżywić 6 – osobową rodzinę Marcin Rogacewicz przez 10 lat grał doktora Zapałę w telenoweli „Na dobre i na złe”. Mogliście go zobaczyć także w serialach „Przyjaciółki”, „Na Wspólnej”, „Korona Królów” czy „Tatuśkowie”. Swój talent muzyczny zaprezentował w show telewizyjnym „Twoja twarz brzmi znajomo”... A potem przyszedł lockdown i wielkie spowolnienie w świecie artystycznym. Mężczyzna, który ma na utrzymaniu 6 osób, w tym troje małych dzieci, nie mógł sobie pozwolić na dalsze czekanie na nie nadchodzące propozycje ról. Uznał, że przyszedł czas na zmianę swojego zawodowego życia i otworzył… warzywniak. Opowiedział o tym w rozmowie dla magazynu „Rewia”: - Marzenie o własnym miejscu, w którym mógłbym sprzedawać owoce i warzywa, tak ukochane przeze mnie i moją rodzinę, dojrzewało we mnie niczym zasiane ziarenko. - Teraz, po wielu latach pracy w zawodzie, spełniony w roli aktora, dotknięty pandemią, ale i wzbogacony nią o przemyślenia dotyczące tego, co w życiu ważne, dzięki wsparciu osób mi najbliższych i serdecznych, zaczynam realizację tego marzenia. Sklep z warzywami nazwał „U aktora”. Mieści się na warszawskim Muranowie, w rejonie znanym z filmowej adaptacji powieści Poli Gojawiczyńskiej „Dziewczęta z Nowolipek”,  czyli...

Misiek Koterski przytył do roli aż 20 kg. Teraz schudł i zdradził, jak to zrobił. Postawił na sprawdzoną metodę celebrytów
ONS.pl
Newsy
Misiek Koterski przytył do roli aż 20 kg. Teraz schudł i zdradził, jak to zrobił. Postawił na sprawdzoną metodę celebrytów
Aktor naprawdę poświęcił się, by jak najlepiej odtworzyć postać Edwarda Gierka. Do premiery filmu jeszcze trochę czasu, a Michał Koterski już niemal zdążył wrócić do dawnej wagi!

Znany do niedawna jako trefniś i wesołek Misiek Koterski postanowił zmienić nieco swój wizerunek. Jak wygląda droga przejścia od Miśka do Michała? W tej metamorfozie pomogły mu ostatnie aktorskie kreacje. 41-latkowi po wielu latach udało się nareszcie wyjść z pewnego rodzaju zaszufladkowania. Koterski na dobre wyszedł z roli komedianta po przyjęciu głównej roli w długo wyczekiwanym filmie „Gierek”. Niestety pandemia koronawirusa przekreśliła szanse ekipy „Gierka” na pokazanie swojego dzieła szerszej publiczności w kinach. Premierę filmu o  I sekretarzu Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej z lat 1970-1980 przesunięto na październik. Dlaczego Michał Koterski przytył? Kręcony jeszcze w zeszłym roku film wymagał od aktorów wielu poświęceń. Chodziło o jak najwierniejsze oddanie wizerunków postaci historycznej. Najtrudniejsze zadanie stało przed Michałem Koterskim, który musiał zmierzyć się z legendarnym wizerunkiem „towarzysza I sekretarza”. Kontrowersyjny polityk słynął z masywnej budowy ciała. Rad nierad Koterski musiał coś z tym zrobić. Zamiast tradycyjnej charakteryzacji, aktor postanowił przytyć. 41-latek wybrał więc drogę, którą kroczą najwięksi aktorscy herosi Hollywood. Na potrzeby filmu w parę miesięcy przybrał na wadze ponad 20 kg. Różnica była widoczna gołym okiem. Po Michale Koterskim z roli chudziutkiego Sylwusia w „Dniu świra” nie było już śladu.         Wyświetl ten post na Instagramie.                       Post udostępniony przez Michał Koterski (@misiekkoterski)...

Joanna Kulig nie zamierza chudnąć do roli: „Je mięso i ryby oraz dużo warzyw”. Co na to reżyserzy?
ONS.pl
Newsy
Joanna Kulig nie ma zamiaru chudnąć do roli. „Je mięso i ryby oraz dużo warzyw”
39-letnia aktorka w ostatnim czasie podbija serca nie tylko polskiej publiczności. Doceniona także na Zachodzie Joanna Kulig ani myśli o tym, by poświęcać się w tej chwili do ról poprzez diety i odchudzanie.

Filmowi i teatralni aktorzy zwykli powtarzać w wywiadach frazes o tym, że ciało jest narzędziem pracy aktora. Zostawmy spory na temat tego, ile w tym zdaniu jest prawdy. Niemniej jednak wydaje się, że nie do końca z nim zgadzać musi się Joanna Kulig. Aktorka znana m.in. z serialu „O mnie się nie martw”, a także choćby z brawurowej roli w filmie „Zimna wojna” nie chce ponoć schudnąć do przyszłej roli. Kulig dobrze czuje się w swoim ciele i ani myśli o dostosowaniu swojej wagi do norm nagiętych do niemożliwości przez lata przez wychudzone aktorki. Joanna Kulig „nie chce schudnąć” Takie wnioski płyną przynajmniej z informacji, do których dotarł jeden z ogólnopolskich dzienników: – Joanna jest kobietą spełnioną w każdym calu i akceptującą siebie. Nie chce schudnąć i reżyserzy muszą się z tym zmierzyć. Do każdej roli nie tylko uczy się swoich kwestii, lecz także przygotowuje się do niej fizycznie – zdradziła Super Expressowi osoba współpracująca z Kulig na planie filmowym.         Wyświetl ten post na Instagramie.                       Post udostępniony przez Joanna Kulig (@joannakulig_official) Tajny informator dziennika podał jeszcze bardzo ciekawe informacje na temat tego, jak mniej więcej wygląda zwykłe dieta i odżywianie utalentowanej aktorki: – Odżywia się bardzo zdrowo i ekologicznie, przyjmuje posiłki co trzy godziny, je mięso i ryby oraz dużo warzyw. Nie ma zamiaru tego zmieniać. Jak inni aktorzy chudną do ról filmowych? Pozostaje jeszcze jedno pytanie. Jak na takie kategoryczne zapatrywania Joanny Kulig...