Zapchany zlew
Adobe Stock
Newsy

Tych rzeczy nigdy nie wrzucajcie do zlewu. Momentalnie zapchają rury

Zapchany zlew to niestety nawracający problem w wielu kuchniach. Przestańcie wrzucać tam niektóre rzeczy, a efekty będą szybko odczuwalne!
Hubert Rój
styczeń 22, 2021

Zmywanie naczyń nie należy do ulubionych kuchennych zadań. Sterta talerzy, tłuste zabrudzenia i praca, której nawet nikt specjalnie nie doceni.

Na myjących spadają dodatkowo jeszcze czasem niemiłe niespodzianki. Do takich zalicza się na przykład zapchany zlew.

Kotlety schabowe bez bułki tartej

Przyczyna zapchanych rur

„Stojąca” w zlewie woda, to oznaka kłopotów. Szczególnie dla osób, które nie są za pan brat z hydrauliką. Dlaczego? Czasami zaaplikowana substancji udrożniającej rury typu kret może nie wystarczyć.

Wielu Polaków do przeczyszczenia syfonu pod zlewem musi wzywać specjalistów. Niekiedy taka operacja jest nieunikniona, ale warto temu zapobiegać.

Można to zrobić w bardzo łatwy sposób. Wystarczy zacząć od zastanowienia się, co trafia do waszego odpływu.

Czego nie wlewać do zlewu?

By uniknąć przeprawy z przepychaczką, środkiem udrożniającym i w ostateczności hydraulikiem, powinniście unikać wrzucania do zlewu następujących rzeczy:

Olej do smażenia. Niby płynny, a niebezpieczny dla waszych rur. Aby uniknąć ich zatkania, lepiej wytrzeć resztki oleju papierem kuchennym i wyrzucić do kosza.

Większe ilości oleju (np. po frytkach, faworkach czy pączkach) dla dobra rur i zlewu powinno się wyrzucać na śmietnik po przelaniu do słoika.

Problemem dla rur i „górnych dróg kanalizacyjnych” mogą być także wszelkiego rodzaju kleiste substancje, takie jak np. gumowate ciasto.

Nawet kawa

Nie trzeba nikomu przypominać o tym, że niebezpieczna dla drożności kanalizacji jest większość odpadków spożywczych. Kawałki surowego mięsa, skorupki, pestki itd.

Koniecznie usuwajcie resztki z talerzy po obiedzie przed włożeniem ich do zlewu.

Na koniec chyba najczęstszy błąd, który może zostać popełniany w nieskończoność ze sporą krzywdą dla waszego zlewu.

Chodzi tu oczywiście o fusy po herbacie (liściastej, ale też granulowanej), a także po kawie. Oczywiście sporadyczne przedostanie się resztek po ciepłych napojach do kanalizacji, nie spowoduje tragedii, ale lepiej unikać regularnego pozbywania się fusów w ten sposób.

Komentarze
Zatkany zlew
Adobe Stock
Newsy Zatkany zlew? Wsypcie trochę produktu, który na pewno macie w kuchni i gotowe
Resztki jedzenia, fusy z herbaty i kawy i inne cuda – lepiej nie przeciągajmy listy zanieczyszczeń, które zatykają nam zlew. Jak poradzić sobie z zatkanymi rurami?
Hubert Rój
grudzień 28, 2020

Niedrożny zlew to notoryczny problem w niemal każdym domu. Wystarczy, że jeden z domowników nierozsądnie, a za to regularnie wylewa tam herbaciane fusy i za jakiś czas problem gotowy. Zwykle jesteśmy przygotowani na taką okoliczność. Preparat udrażniający rury, przepychaczka i do dzieła. Czasem jednak zdarza się, że musimy radzić sobie w gorszych warunkach. Domowe środki na zatkane rury Takimi są choćby niedziele handlowe czy godziny dla seniorów. Niekiedy zdarzy się, że popularnego „Kreta” nie ma w naszym najbliższym sklepie. Co wtedy? Bez obaw. Na pewno macie środki zaradcze w swojej kuchni. Wystarczy tylko nieco ruszyć głową i po problemie. Zamiast środka udrażniającego rury, do zwalczenia zatkanego zlewu mogą wystarczyć tak zwykłe produkty jak ocet, kwasek cytrynowy, soda, a nawet wrząca woda. Poniżej podpowiemy wam, w jakich połączeniach i proporcjach stosować te składniki, by woda znów swobodnie popłynęła przez wasz zlew. Zacznijmy od octu. Macie go w waszych szafkach, przed świętami dodawaliście go do śledzi, a w ich trakcie posłużył wam do zaostrzenia smaku galarety. „Kret” do odpływu Kto by się spodziewał, że zagotowany ocet będzie zamiennikiem preparatu udrażniającego rury? Tak samo jak z „Kretem”, po zalaniu zlewu zagotowanym octem, należy odczekać pół godziny, a po tym czasie przepłukać zlew wrzątkiem. Ocet świetnie zadziała także w połączeniu z sodą oczyszczoną. Oba te środki mają właściwości bakteriobójcze i przeciwgrzybicze. Wystarczy wsypać do odpływu słuszną porcję sody (ok. pół szklanki) i zalać to wszystko szklanką octu. Działanie spotęgujecie poprzez dodanie jeszcze do tej mieszanki soli kuchennej. Następnie należy przykryć wlot, by uniknąć nieprzyjemnych i groźnych zapachów. Po trzydziestu minutach przelejcie zlew gorąca...

Przeczytaj
Szynka w plastiku
Adobe Stock
Newsy Większość wędlin w plastikowych opakowaniach to sama chemia.  Co tak naprawdę zawierają?
Szynki, kiełbasy, salami, parówki – kupujemy je w sklepach kilogramami. Warto poświęcić trochę czasu na właściwy wybór.
Hubert Rój
grudzień 11, 2020

Wędliny to podstawa naszej diety. Uwielbiamy jeść  kanapki z szynką, dodawać kiełbasę do bigosu, czy przygotowywać na śniadanie frankfuterki. Tymczasem większość z nas nie za bardzo zastanawia się nad tym, co kupuje . W sklepowych lodówkach aż roi się od produktów słabej jakości, które najlepiej omijać szerokim łukiem. Wybór wędliny w plastikowym opakowaniu to często konieczność. Nie zawsze mamy przecież czas, by samemu przygotować szynkę z mięsa zakupionego u rzeźnika. Kolejnym argumentem za wędlinami ze sklepu jest wysoka cena dobrej jakości mięsa. Czasem do zakupu tańszych wędlin zachęcają nas promocje i rabaty. Na co zwrócić uwagę kupując wędlinę? W tym momencie powinniśmy powiedzieć sobie: „hola, hola!”. Przed zakupieniem wędliny warto rzucić okiem na podstawowe informacje, które znajdziemy na opakowaniu. Pierwszą rzeczą, na którą należy popatrzeć jest oczywiście skład mięsnego produktu . I to właśnie jest słowo klucz: „mięso”. To właśnie ono powinno znajdować się na pierwszym miejscu wśród składników. Zwróćmy uwagę także na jego ilość użytą do wytworzenia wędliny. Niektóre parówki zawierają choćby fatalnej jakości mięso oddzielone mechanicznie (skóry, pazury, resztki itd.). Okropieństwo!   Kolejną sprawą jest długość listy składników . Jeżeli dana wędlina została przygotowana przez producenta z kilkunastu obco brzmiących składników, lepiej odłożyć ją na półkę. Konserwanty, barwniki, sztuczne dodatki na literkę „E” – tego właśnie się wystrzegajmy. Zasada jest krótka. Im prostszy skład, tym lepszy.   Zwracajmy uwagę na termin przydatności do spożycia danej wędliny. Z jednej strony należy unikać każdego mięsa, które...

Przeczytaj
produkty które źle wpływają na jelita
Adobe Stock
Newsy Te pokarmy niszczą wasze jelita. Na pewno większość macie w swojej kuchni
Właściwie funkcjonujące jelita to podstawa zdrowego organizmu i dobrego samopoczucia, eksperci nie mają co do tego wątpliwości. Niestety, w codziennej diecie większości Polaków nie brakuje produktów, które szczególnie szkodzą temu fragmentowi przewodu pokarmowego. Lepiej ich unikajcie!
Weronika Kępa
grudzień 23, 2020

Jelito cienkie Jelito cienkie to najdłuższy odcinek przewodu pokarmowego. W organizmie dorosłego człowieka może osiągać nawet 6 metrów! To bardzo ważny element waszego organizmu. To właśnie dzięki niemu cenne składniki odżywcze ze spożywanych pokarmów są wchłaniane do krwioobiegu, rozprowadzane po organizmie, a następnie wykorzystywane do różnych procesów życiowych. Jelito grube Z kolei jelito grube to ostatni odcinek ludzkiego układu pokarmowego. To właśnie w nim resztki niestrawionego jedzenia przybierają formę kału, a następnie są wydalane z organizmu. Na tym jednak nie koniec. Jelito grube jest w stanie odzyskać nawet do 90 proc. wody z pożywienia, które do niego dociera, ale również nieco elektrolitów i soli mineralnych. Nie ulega więc wątpliwości, że o jelita trzeba dbać. To one odpowiadają za prawidłowego funkcjonowanie ludzkiego organizmu. Niestety, w polskiej kuchni istnieją pokarmy, które spożywane w dużych ilościach mogą wpływać na nie bardzo negatywnie. Szkodliwa wieprzowina Najpopularniejszym czerwonym mięsem w Polsce jest oczywiście wieprzowina. Niestety, jej regularne spożywanie, szczególnie w postaci smażonej lub grillowanej, zwiększa ryzyko zachorowania na raka jelita grubego. Eksperci apelują, by jeść ją stosunkowo rzadko. Zamiast wieprzowiny do diety warto włączyć ryby oraz białe mięso, najlepiej z indyka lub kury. Niebezpieczny cukier dla jelit Cukier, bez względu na jego rodzaj, stanowi pożywkę dla złych bakterii, drożdży oraz grzybów. Regularnie spożywane powodują wzdęcia oraz zaburzenia trawienia, które mogą prowadzić nawet do ostrego zapalenia jelit. Dodawanie go codziennie do herbaty czy kawy nie jest dobrym pomysłem. Ciężkostrawny czosnek i cebula Choć czosnek i cebulę dodaje się niemal do każdego dania w polskiej kuchni, w...

Przeczytaj
Ziemniaki gotujące się
Adobe Stock
Newsy Trujący składnik w niedogotowanych ziemniakach. Skutki mogą być katastrofalne
Każda doświadczona gospodyni śmiało powie, że na gotowaniu ziemniaków zjadła zęby. Co, jeśli młodszym adeptom sztuki kulinariów zdarzy się błąd?
Hubert Rój
grudzień 11, 2020

W teorii gotowanie ziemniaka jest proste jak drut. To przecież elementarz sztuki przygotowywania potraw. Staramy się cienko obrać kartofle, tak by ocalić choć trochę cennych wartości odżywczych spod ich skórki. Oczywiście najzdrowsze będą gotowane w mundurkach. Wkładamy ziemniaki bardzo ostrożnie do gotującej się już wody. Solimy albo pod koniec gotowania, albo najlepiej już po ugotowaniu ziemniaków. Uwaga na solaninę Gdzie można się więc wyłożyć? Właśnie zmierzamy do tego momentu. Mianowicie chodzi nam o długość gotowania kartofli. Początkujący, a także ci, którzy się mocno spieszą, mogą czasem nie dogotować bulw wystarczająco długo. Być może taki kartofel przejdzie nam przez gardło, ale skutki jedzenia takiego obiadu mogą być niewesołe. Dlaczego? Wszyscy wiemy o tym, że jedzenie surowych ziemniaków jest groźne. Taka „degustacja” może wywołać gorączkę, ból brzucha i niestrawność. Także te już nieco podgotowane zawierają w sobie niebezpieczną solaninę. To właśnie ta substancja odpowiada za niechciane kłopoty zdrowotne. Toksyczna substancja występuje w większych ilościach także w bulwach, które zaczynają już kiełkować. „Kiedy obiad”? Jedyną opcją, by uniknąć tego problemu jest dokładne ugotowanie ziemniaków. Przy tym działaniu musimy uważać, by jednocześnie nie rozgotować materiału na puree. Takie kartofle będą może bezpieczne, ale za to okropne w smaku! Łatwym sposobem na przyspieszenie gotowania ziemniaków jest po prostu pokrojenie ich w drobną kostkę. Taką metodę warto stosować zwłaszcza przy przygotowywaniu puree. Kiedy więc zniecierpliwione dzieciaki znowu zapytają was  „kiedy będzie obiad?”, po raz kolejny uczciwie i z pełnym przekonaniem będziecie mogli odpowiedzieć im: „aż się ziemniaki...

Przeczytaj