milionerzy pytania
Magdusia1312 / gotujmy.pl, ONS
Newsy

To pytanie o kluski rozłożyło na łopatki uczestnika „Milionerów”. Odpowiedź zna tylko geniusz

Ten uczestnik doszedł do pytania za pół miliona, ale się wycofał. Znacie poprawną odpowiedź?

Program „Milionerzy” od wielu lat cieszy się w Polsce dużą popularnością. Uczestnicy grają o milion złotych odpowiadając na pozornie proste, ale podchwytliwe pytania. Jeżeli nie są pewni odpowiedzi, to mogą poprosić o pomoc publiczność, zadzwonić do przyjaciela lub usunąć dwie niepoprawne odpowiedzi. Często emocje sięgają zenitu – nie inaczej było w tym odcinku!

Magda Gessler odpowiada na pytania

Uwielbiany w Polsce program

Zasady gry w „Milionerach” są wszystkim znane. Uczestnik dostaje pytanie i ma do wyboru cztery odpowiedzi. Zwykle na samym początku gry pytania są bardzo proste. Jednak im dalej, tym pytania są coraz bardziej podchwytliwe. A emocje rosną, ponieważ wraz z poziomem trudności rośnie także kwota wygranej! W jednym z odcinków uczestnik dostał pytanie za pół miliona złotych o… kluski!

Trudne pytania w „Milionerach”

Pan Bartłomiej Marcjaniak, który brał udział w tamtym odcinku „Milionerów”, był doskonale przygotowany do gry. Zapytany przez prowadzącego o to, ile chce wygrać odpowiedział ze spokojem, że zamierza dojść do drugiej sumy gwarantowanej, a potem zobaczy co będzie. I rzeczywiście – pan Bartłomiej świetnie radził sobie z kolejnymi pytaniami, choć musiał kilka razy skorzystać z koła ratunkowego. Pytania były naprawdę trudne. Domyślilibyście się poprawnych odpowiedzi?

 

Urbanator to rozciągnięty na lata projekt artystyczny:

A: byłego rzecznika rządu PRL

B: skrzypka i saksofonisty

C: rozbudowy wsi

D: gentryfikacji miast

 

Niechlubnym rezultatem naszej działalności jest Wielka Pacyficzna Plama Śmieci. Jej powierzchnia to ponad półtora mln km kw., co oznacza, że jest:

A: równa Warszawie

B: równa woj. Mazowieckiemu

C: równa Polsce

D: pięciokrotnie większa od Polski

Pytanie za pół miliona

Z tymi pytaniami pan Bartłomiej sobie poradził. Jednak gdy doszedł do pytania za pół miliona złotych, postanowił się poddać i wrócić do domu z sumą 250 000 złotych. Nie miał już żadnego koła ratunkowego i wolał nie ryzykować. A jakie to było pytanie? 

Starte ziemniaki i mąka to w zasadzie wszystko, czego potrzebujemy na tak zwane kluski:

A: szklane

B: plastikowe

C: papierowe

D: żelazne

 

Prawidłowa jest oczywiście odpowiedź D. Też byście tak zaznaczyli?

Najtrudniejsze pytania kulinarne z Milionerów
Pixabay
Newsy
Te pytania rozwaliły na łopatki uczestników "Milionerów"! Znasz odpowiedź?
Niektóre pytania teleturniejów są uczestników nie lada wyzwaniem. Mówi wam coś tajemnicze pojęcie żulienka albo co wchodzi w skład likieru Maraskino?

Jedne w najbardziej wymagających polskich teleturniejów to “Wielka Gra”, czy “Jeden z dziesięciu. Teleturniejem, po którym Wikipedia i wyszukiwarka Google odnotowują największe wzrosty wyszukiwań są jednak popularni “Milionerzy”. W programie często padają pytania kulinarne, między innymi takie właśnie padło 10 kwietnia 2019 roku w odcinku “Milionerów”, podczas którego uczestniczka programu usłyszała pytanie: “Żulienka to warzywa” oraz cztery możliwe odpowiedzi: 1. warzywa zmielone na miałko, 2. warzywa ogolone na zapałkę, 3. warzywa pokrojone na zapałkę, 4. warzywa pokrojone w gruba kostkę. Co oznacza Żulienka? Warzywa “julienne” , nazywane inaczej “żulienka”, to pokrojone to pokrojone na długie, cienkie i równe słupki paski, przypominające wyglądem zapałki. W taki sposób można pokroić ziemniaki, marchew, czy selera. To także pojęcie, które znajdziemy w książkach kucharskich i przepisach kulinarnych.  W marcu 2020 roku padło pytanie bardziej potoczne, które również nie doczekało się prawidłowej odpowiedzi. Chodziło o sposób na skórkę papryki, dzięki któremu usuwa się ją najłatwiej. Oczywiście skórę papryki najłatwiej usunąć, gdy upieczesz ją w piekarniku albo nad ogniem kuchenki gazowej. Gdy papryka sczernieje, należy włożyć ją do foliowego woreczka, szczelnie zamknąć i potrząsać przez chwilę, dzięki czemu skórka bez problemu odejdzie. O krok od miliona W 2009 roku Panią Marzenę od miliona dzieliło tylko jedno pytanie. Brzmiało  “Odmianą jakiego owocu jest maraska, z której robi się likier maraskino" . Do wyboru jak zwykle były cztery odpowiedzi: Wiśni Jabłoni Figi Gruszy Pytanie za milion dotyczy...

Karol Fijołek nie zyje
Facebook/Karol Fijołek
Newsy
Smutna wiadomość. Nie żyje uwielbiany uczestnik "Hell's Kitchen". Zmagał się z nieuleczalną chorobą 
Uczestnik 4. edycji programu, Karol Fijołek, zmagał się z cukrzycą typu II. O jego śmierci poinformowała strona Fundacji “Młodzi Propagują Sztukę”.

Program “Hell’s Kitchen. Piekielna kuchnia” był emitowany na antenie Polsatu od 2015 roku. Zrealizowane do tej pory edycje zebrały kilkudziesięciu pasjonatów gotowania, którzy w finale programu walczyli o nagrodę główną - 100 tysięcy złotych oraz zatrudnienie w restauracji Wojciecha Modesta Amaro.  Jednym z najbardziej charyzmatycznych uczestników programu był Karol Fijołek , dla którego gotowania było równocześnie spełnieniem marzeń, jak i największą pasją. Łącząc przyjemne z pożytecznym, pracował w zawodzie w jednej ze znanych, wałbrzyskich restauracji. Odszedł dobry człowiek „Nie żyje Karol Fijołek, inicjator organizacji pikniku charytatywnego w Wiśle, którego podjęliśmy się przy współpracy z wieloma osobami w ubiegłym roku. Wcześniej brał udział we współorganizowanym przez nas pikniku charytatywnym w Międzybrodziu Bialskim” – podaje Fundacja "Młodzi Propagują Sztukę" Od wczoraj na profilach społecznościowych bliscy i fani żegnają się z Karolem w pełnych ciepła i życzliwości słowach. "Mały człowiek, o wielkiej duszy kulinarnej, szczere kondolencje dla rodziny" "Żegnaj. Są takie momenty, że słów brakuje... Ogromne współczucia dla rodziny" "Witajcie. W tych złych czasach odszedł od nas nasz kolega Karol Fijołek uczestnik IV edycji Hells Kitchen. Spoczywaj w spokoju"    Źródło: Wprost.pl Zdjęcie: Polsat

Robert Makłowicz
Paweł Kibitlewski/ons.pl
Newsy
Robert Makłowicz widziany z "włoszką". Kucharz ma świetny gust
Znany i lubiany prowadzący wielu programów kulinarno-podróżniczych lubi „włoszczyznę”. I z tego co nam wiadomo, jego żona nie ma nic przeciwko temu!

Makłowicz od lat zachwyca Polaków wiedzą, przygotowaniem do swoich programów i umiejętnością przekazania interesujących ciekawostek kulinarno-historycznych. Na jego kanałach wychowało się już kilka pokoleń Polaków. Pan Robert to w Polsce człowiek-instytucja. Memy, programy i „włoszka" W ostatnim czasie pan Robert stał się nawet obiektem memów – młodociani twórcy śmiesznych internetowych dowcipów naigrywali się nieco z podróżnika, ale ten udowodnił, że ma do siebie dystans i przyjął ten fakt z dużym spokojem. Tym samym znów udowodnił swoją wielkość. Nie o memach chcemy dzisiaj opowiedzieć. Tak samo nie chcemy wspominać już o tym, że Makłowicz przeniósł się ze swoim programem do internetu, po tym jak na dobre pożegnał się z Telewizją Polską. Okazało się bowiem, że pan Robert był widziany w towarzystwie „włoszki”! Spokojnie, małżeństwo państwa Makłowiczów  nie przeżywa z tego powodu żadnego kryzysu. Chodzi jedynie o samochód uwielbianego przez Polaków showmana. Makłowicz słynie z uczucia do kuchni śródziemnomorskiej. Nie inaczej jest w przypadku motoryzacji. Pan Robert jeździ po ulicach swojego rodzinnego Krakowa Alfą Romeo. Obecna wybranka Jego obecna „włoszka” to Alfa Romeo Stelvio. Taki wybór częściowo podyktowany jest współpracą Makłowicza z krakowskim dealerem tych aut. Gwiazda telewizji jest bowiem ambasadorem tej marki na rynek Polski. Z drugiej strony, to wcale nie pierwsza „alfa” w dorobku Makłowicza. Wcześniej zdarzało mu się jeździć Alfą Romeo 116. Stelvio to duży i wygodny suv. W sam raz dla Makłowicza jest zwłaszcza, olbrzymi, przestronny, ponad 500 litrowy bagażnik. Panie Robercie, tylko prosimy się za bardzo nie spieszyć! Spójrzcie...

Według Makłowicza Polacy źle przyrządzają leczo. Nie powinniście dodawać tych składników
ONS.pl/AdobeStock
Newsy
Według Makłowicza Polacy źle przyrządzają leczo. Nie powinniście dodawać tych składników
Robert Makłowicz to skarbnica wiedzy o kuchni całej Europy. Ostatnio radził internaucie, jak nie należy przygotowywać leczo.

Na początku warto poczynić jedno podstawowe zastrzeżenie. Czym innym jest oryginalne węgierskie leczo, a czymś zupełnie innym polska wariacja na temat leczo. Właśnie na ten fakt zwrócił uwagę ostatnio Robert Makłowicz. Popularność Roberta Makłowicza Słynny podróżnik przeniósł się ostatnio ze swoją działalnością do internetu. To właśnie tam zaczął publikować nowe odcinki swojego programu. Makłowicz zabiera internautów w wycieczkę dookoła Polski. Oprócz tego Robert Makłowicz jest aktywny także na innych internetowych polach. Umieszcza posty w sieciach społecznościowych, takich jak choćby Instagram. Była gwiazda TVP utrzymuje też kontakt z internautami w bardziej bezpośredni sposób. Regularnie prowadzi na żywo tak zwane Q&A z widzami swojego kanału na YouTube. To oczywiście nic innego jak rozmowa w formule „pytania i odpowiedzi”. Jakiś czas temu jeden z widzów programu zapytał pana Roberta o garść cennych wskazówek do gotowania leczo. Co robimy nie tak, gotując leczo? Być może niektórzy po obejrzeniu albo przeczytaniu słów Makłowicza złapią się za głowę. Słynny znawca kulinariów mówi w swoim Q&A wprost: - Leczo to zero pieczarek, zero cukinii, zero tego typu dodatków. Leczo to tylko cebula, papryka, i to nie ta papryka hiszpańska, którą najczęściej możemy kupić w naszych sklepach. Tylko ta podłużna, zielona albo żółta węgierska papryka! Używamy złej papryki do leczo. Oprócz tego jedynymi dodatkami do leczo są, według Makłowicza, tylko pomidory, czosnek, papryka w proszku, sól i tłuszcz. Nie oznacza to, jednak że nasze polskie „leczo” jest czymś gorszym. Jak podkreśla podróżnik, nasza potrawa z dodatkiem cukinii i innych produktów przypomina...