5 najbardziej trujących grzybów. Przyjrzyjcie im się dokładnie, ale trzymajcie się od nich z daleka
Adobe Stock
Newsy

5 najbardziej trujących grzybów. Przyjrzyjcie im się dokładnie, ale trzymajcie się od nich z daleka

Za najbardziej trującego grzyba uznawany jest dobrze znany z polskich lasów muchomor sromotnikowy. Sprawdzamy czym on i inne zabójcze grzyby różnią się od jadalnych i uczymy jak nie mylić jednych i drugich.

Toksyny występujące w grzybach mogą być bardzo niebezpieczne dla naszego zdrowia. Co ciekawe nie wszystkie działają od razu po zjedzeniu trujących grzybów. Są takie, które ujawniają zatrucie organizmu człowieka dopiero po kilku dniach.

Najłagodniejsze zatrucia grzybami dają objawy żołądkowo – jelitowe jak bóle brzucha, wymioty i biegunki o różnym nasileniu. Najcięższe prowadzą do śpiączki, uszkodzeń wątroby, a nawet śmierci. Dlatego kluczowa wiedza na temat grzybów jaką posiada miłośnik grzybobrania, powinna obejmować też znajomość tych najbardziej trujących okazów.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Tych grzybów nie zbierajcie pod żadnym pozorem

Muchomor sromotnikowy

Jego toksyny są odporne na wysokie temperatury, nie są więc niszczone ani osłabiane podczas gotowania. Muchomor rośnie od lipca do października, można go spotkać pod dębami, bukami i sosnami.

Jest zbliżony wyglądem do gąski zielonej, z tym, że nóżka gąski jest bardziej masywna niż smukła nóżka muchomora, a jej kapelusz jest wyraźnie żółtozielony. Do tego gąskę można spotkać na piaskach.

Muchomor jadowity

Ma nieprzyjemny zapach, podobny do chloru. Jest tak jadowity, że nie wolno go nawet polizać, żeby sprawdzić smak. Rośnie od czerwca do września, a najbardziej lubi lasy iglaste.

Można go pomylić z pieczarką polną. Muchomor ma charakterystyczna bulwę i ruchomą część u nasady trzonu, których nie mają pieczarki.

Muchomor plamisty

Ma kapelusz z prążkowanym brzegiem, od w kolorach od brązowożółtego do brązowoszarego, pokryty białymi łatkami. Rośnie w lasach liściastych i można na niego trafić od czerwca do października.

Jest podobny do kani czubajki. Cechą charakterystyczna tego grzyba jest to, że ma garbek na środku kapelusza, a na górze trzonu znajduje się ruchomy pierścień.

Strzępiak ceglasty

W trakcie życia zmienia kolor z białego na kremowy, a wreszcie na ceglasty. Barwa ceglasta pojawia się też w miejscu uszkodzenia. Rośnie latem zarówno w lasach jak i w parkach, można go znaleźć pod bukami. Można go pomylić z pieczarka polną.

Lejkówka jadowita

Ma charakterystyczne mięsiste plamy na kapeluszu. Rośnie od sierpnia do listopada. Lubi skraj lasów, obrzeża dróg i łąki.

Można go pomylić z twardzioszkiem przydrożnym, jednak trzon twardzioszek ma żółtobrązowe zabarwienie, które po deszczu ciemnieje.

Zobacz także
Robicie tak z grzybami? Przez ten fatalny błąd nawet jadalne grzyby mogą stać się trujące

Robicie tak z grzybami? Przez ten fatalny błąd nawet jadalne grzyby mogą stać się trujące

Na Podkarpaciu lasy z grzybów „czyszczą” Rumuni. Leśnicy bezradni wobec tej konkurencji dla grzybiarzy

Na Podkarpaciu lasy z grzybów „czyszczą” Rumuni. Leśnicy bezradni wobec tej konkurencji dla grzybiarzy

Jeśli macie wątpliwości w sprawie grzybów, nie ryzykujcie

Grzyby trujące bywają łudząco podobne do jadalnych. Stwarza to ogromne niebezpieczeństwo pomylenia ich ze sobą. Dlatego jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości, wydaje wam się że grzyb wygląda jak prawdziwek czy kurka, ale nie macie pewności, zawsze lepszym rozwiązaniem będzie pozostawienia grzyba na swoim miejscu.

Nie zadawajcie sobie trudu na polizanie go żeby stwierdzić czy jest gorzki lub cierpki na języku. Taka organoleptyczna ocena grzybów nie jest wystarczająca. Niektóre toksyny wcale nie są gorzkie czy cierpkie, a mimo to są w roślinie i zjedzenie potrawy ugotowanej z nich zakończy się uszkodzeniem wątroby, a nawet śmiercią. Inne, są tak silnie trujące, że nawet zwykłe polizanie może się źle skończyć.

Źródło: medonet.pl, Poradnik Zdrowie

jak suszyć grzyby
AdobeStock
Triki kulinarne
Jak przygotować grzyby do suszenia? Ten trik znają tylko wtajemniczeni!
Jesteś miłośniczką grzybobrania? Sprawdź, czy znałaś ten trik który sprawi, że ususzone grzyby będą idealne!

Sezon grzybowy dobiega końca! Szczególnie po deszczu lasy jeszcze pachną grzybami, które aż proszą, żeby je zebrać. Gdy już po całym dniu zbierania wrócimy do domu z kilkoma koszami grzybów pojawia się dylemat – co teraz z nimi zrobić? Od razu zjeść? Marynować? Zamrozić? Ususzyć? Ponieważ nikt nie ma na tyle zdrowia, żeby przez tydzień jeść tylko grzyby, najczęściej suszymy je i sukcesywnie zużywamy. Aromatyczna pieczeń lub bigos smakują fenomenalnie, gdy doda się do nich suszone grzyby! A jak je prawidłowo ususzyć? Podpowiadamy! Polska tradycja Zbieranie grzybów zdecydowanie można zaliczyć do zainteresowań charakterystycznych dla naszego narodu. Wielu mieszkańców europejskich krajów słowem „grzyb” określa pieczarki, podgrzybki, kurki, prawdziwki, maślaki, a nawet muchomory. Nikt szczególnie nie zastanawia się nad nazwami poszczególnych grzybów, ponieważ mało kto je tam zbiera! Spotykane są najczęściej jako dodatek do pizzy lub składnik mięsnych dań w eleganckich restauracjach. Zbieranie grzybów to nasz narodowy sport! Jak suszyć grzyby? Ponieważ tradycja grzybobrania jest tak długa i rozpowszechniona w naszym kraju, istnieje mnóstwo sposobów suszenia grzybów. Kiedyś wieszano je nad piecem, a gdy Polacy przenieśli się z domów do mieszkań, to sznurki z grzybami ozdabiały kaloryfery. Suszy się je też w piekarniku, a coraz częściej korzysta się ze specjalnych suszarek do grzybów. Przygotowanie grzybów do suszenia Prawidłowy proces przygotowania grzybów do ich ususzenia powinien przebiegać następująco: Zebrane grzyby należy za pomocą nożyka bardzo dokładnie oczyścić z ziemi i igliwia. Zawsze rób to na sucho i nigdy nie myj grzybów! Pokrój grzyby w plastry. Jeżeli będziesz suszyć je na...

Zupa chińska
Shutterstock.com
Newsy
Niewyobrażalna tragedia. Dziewięć osób nie żyje po zjedzeniu makaronu. Rodzina zjadła pechowy posiłek
To miało być zwykłe śniadanie w gronie najbliższych. Niestety, dla dwunastoosobowej rodziny z chińskiej prowincji Heilongjiang, okazało się tragiczne w skutkach. Dziewięć osób zmarło w wyniku zatrucia makaronem. Ten przez ponad rok leżał w zamrażalniku.

Rodzinne śniadanie Z początkiem października dwunastoosobowa rodzina z Chin spotkała się na wspólne śniadanie. Stół został syto zastawiony. Obok tradycyjnych azjatyckich przysmaków pojawiła się na nim między innymi „Suantangzi”, czyli zupa z domowej roboty grubym makaronem przygotowywanym z fermentowanej kukurydzy. Ten, jak się okazało, leżał w zamrażarce przez ponad rok. Można więc było się domyślać, że po takim czasie nie będzie nadawał się do spożycia. Gospodarz jednak zlekceważył ten fakt. Postanowił nie marnować przysmaku i poczęstować nim przybyłych gości.  Dziewięć osób nie żyje Potrawy spróbowało dziewięcioro członków rodziny. Po kilku godzinach każdy z nich zaczął odczuwać silne dolegliwości, jednak nikt nie spodziewał się tak tragicznego obrotu sprawy. Aż ośmiu krewnych zmarło w ciągu tygodnia od śniadania. Siedem dni później walkę o życie przegrała kolejna osoba. W tragedii ocalało tylko trzech członków rodziny, którzy nie skosztowały feralnej potrawy zwanej „Suantangzi”. Makaron został przebadany Jak poinformowała lokalna komisja zdrowia, wykonane badania laboratoryjne potrawy wykazały wysokie stężenie kwasu bongkrekowego w makaronie. Jest on wytwarzany przez bakterię zagrażającą życiu ludzi i zwierząt. Ta toksyczna substancja może powodować poważne uszkodzenia wielu narządów, w tym wątroby, nerek, serca, a nawet mózgu.  Tragedia odbiła się szerokim echem. Komunikat na temat spożywania sfermentowanych i zepsutych produktów z tak popularnej w Chinach mąki kukurydzianej i białych grzybów zamieścił między innymi portal Asia One. Przestrzegał on przed spożywaniem produktów leżących w wilgoci, bądź długo mrożonych oraz tych, na których widoczna jest pleśń....

Radosław Majdan, koronawirus, celebryta, mąż żony, były piłkarz
Radosław Majdan/Facebook
Zdrowie
Radosław Majdan w pięknych słowach podziękował pracownikom opieki medycznej, którzy się nim zajmowali w szpitalu po zakażeniu koronawirusem
Pandemia COVID-19 trwa w najlepsze. Kolejne zakażenia koronawirusem zdarzają się wokół nas. Chorobę przechodzą także celebryci. Swoimi wrażeniami i przeżyciami z pobytu w szpitalu podzielił się Radosław Majdan. Nie zabrakło słów podziękowania dla pracowników służby zdrowia.

- Należę do tej grupy osób, której koronawirus naprawdę mocno dokuczył - żalił się Radosław Majdan w programie "Tak jest" Andrzeja Morozowskiego w TVN 24. Były piłkarz, a obecnie mąż znanej żony i osobowość medialna, chętnie opowiada w mediach o historii swojej choroby. Jak zatem zakażenie koronawirusem przebiegało w wypadku Majdana?  W moim przypadku, po trzech dniach leżenia w łóżku, przeszło to w zapalenie płuc. Po kilku dniach kiedy leżałem, wezwałem lekarza, przepisał mi antybiotyk. I po tygodniu, kiedy odwiedził mnie jeszcze raz, stwierdził, że nie ma żadnej poprawy, skierował mnie do szpitala i - jak się okazało - słusznie. Tymi słowami Radek Majdan opisywał początki swojej choroby, która zaczęła się od typowo grypowych objawów jak: bóle w kościach, zmęczenie, apatia, stany podgorączkowe. Były piłkarz przyznaje, że miał wrażenie, że zapadł na zwykłe przeziębienie. Taki stan zdrowia Majdana utrzymywał się dość długo - aż od początku października, stąd nie wiadomo, kiedy znany celebryta się zaraził. Początkowo nawet test na koronawirusa dał negatywny rezultat. Dopiero podczas pobytu w szpitalu okazało się, że znany pacjent jest nosicielem wirusa COVID-19. Tygodniowy pobyt w szpitalu dał Majdanowi w kość - jak sam przyznaje: Szereg badań, tomograf komputerowy, prześwietlenie płuc - okazało się, że lekarze zatrzymali mnie w szpitalu na tydzień. Warto dodać, że Radek poczekał trochę na miejsce w szpitalu. W placówce było ponoć dużo pacjentów i Majdan musiał czekać na zwolnienie łóżka.  Były piłkarz nie krył słów uznania dla pracowników opieki medycznej, którzy zajmowali się nim podczas całego pobytu w szpitalu: Wszyscy gdzieś tam ryzykują swoje zdrowie, to niewątpliwie budziło mój podziw i szacunek....

Wigilia
Flickr/Pawel Loj
Newsy
Ale doczekaliśmy się świąt. Szykuje się akcja kontrolowania stołów wigilijnych przez policję?
Rząd nakłada na Polaków kolejne obostrzenia. Czy czekają nas mandaty w Wigilię?

Z całą pewnością tegoroczne święta przejdą do historii – podobnie jak cały 2020 rok. Pandemia koronawirusa wywróciła nasz świat do góry nogami i nie wiadomo kiedy wrócimy do normalności. Na razie się na to nie zanosi, a planowane obostrzenia jeszcze bardziej utrudnią Polakom życie. Tym razem wiele wskazuje na to, że… policja będzie kontrolować obywateli podczas Wigilii. Jest się czego bać? Świąteczne obostrzenia Rząd zdecydował, że w Wigilię przy świątecznym stole mogą spotkać się domownicy oraz 5 zaproszonych osób. Pojawiły się wątpliwości co do zasadności tych przepisów. W świetle tego prawa spotkanie rodziców i czwórki dzieci z dziadkami mieszkającymi osobno jest legalne, lecz gdyby ci sami dziadkowie zaprosili rodziców z dziećmi do siebie, to mogliby dostać mandat. Nie wygląda jednak na to, by cokolwiek miało się w tej kwestii zmienić. Wigilijne kontrole? Polacy martwią się, czy czekają ich kary w razie niedostosowania się do nowych obostrzeń. Czy policja będzie miała prawo wejść do mieszkania i skontrolować przebieg wigilii? Będą wypraszać nadmiarowe osoby? Rzecznik rządu w wywiadzie udzielonym jednym z portali informacyjnych uspokaja, że nic takiego nie będzie miało miejsca. Powiedział, że policja nie będzie sprawdzać ile osób spędza razem wigilijną wieczerzę. Jednakże, jeżeli policjanci dostaną informację o możliwości złamania przepisów, to ich obowiązkiem jest sprawdzenie, czy prawo jest przestrzegane. Czyli, jeżeli zamierzacie spędzić święta w większym gronie i macie wścibskich sąsiadów, którzy zauważą, że przyjechało do was wielu gości, możecie się spodziewać kontroli policji! Te restrykcje mają potrwać przez całe święta Bożego Narodzenia. Natomiast w Sylwestra prawdopodobnie czeka nas godzina policyjna od godziny 19:00 31 grudnia do...