Terlecki o inflacji: rząd nad nią panuje. Czy na pewno?
ONS/AdobeStock
Newsy

Ryszard Terlecki o wzroście cen żywności: „Rząd nad tym panuje". Czy na pewno?

Jak długo będzie trwała inflacja i jak bardzo wzrosną jeszcze ceny? Dziennikarze zapytali o to polityka PiS, Ryszarda Terleckiego. Co im odpowiedział?

Kilka dni temu premier Mateusz Morawiecki powiedział, co myśli o wysokiej inflacji w Polsce:

To jest rzecz naprawdę niefortunna w naszym rozwoju gospodarczym. Liczę na to, że zgodnie z analizami Banku Centralnego, zacznie ona niedługo opadać.

Pytania na temat rosnących cen, kierowane są do polityków partii rządzącej coraz częściej. Teraz dziennikarze zapytali o to Przewodniczącego Klubu Parlamentarnego PiS - Ryszarda Terleckiego.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Inflacja w Polsce. Czy Terlecki jest optymistą czy realistą?

Umykający zwykle przed dziennikarzami wicemarszałek Sejmu, Ryszard Terlecki, tym razem podzielił się krótką opinią na temat galopującej inflacji, która nas wszystkich niepokoi.

Polityk, znany z tego, że na najbardziej skomplikowane pytania dziennikarzy potrafi odpowiedzieć jednym słowem, tym razem także nie był skory do szczegółowych wyjaśnień. Udało się jednak zadać mu kilka pytań, na najbardziej nurtujące tematy.

Czy nie niepokoi pana poziom inflacji, czuje pan wzrost cen? - spytał jeden z dziennikarzy.

Wzrost cen jest niepokojący. Dziś. Ale prognozy są takie, że ta inflacja zacznie słabnąć na przełomie roku - stwierdził polityk PiS.

Dziennikarze nie usatysfakcjonowani odpowiedziami, dociekali:

Czy ktoś to kontroluje?

No z pewnością rząd kontroluje – stwierdził polityk.

Redaktorzy chcieli także wiedzieć, jak będą zmieniały się ceny prądu.

Przypomnijmy, to rodzaj energii, która drożeje od kilku lat.  Tylko w ciągu ostatniego roku, prąd podrożał o prawie 10%, a ekonomiści szacują, że w 2022 roku ceny energii wzrosną dla gospodarstw domowych o kolejne 19 %, a dla przedsiębiorstw nawet o 15-30%.

Przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS zapytany o kwestię wzrostu cen prądu, uchylił się od odpowiedzi.

O to proszę pytać rząd - stwierdził krótko.

Zobacz także
„Koszyk Kaczyńskiego” wciąż drożeje. Czy inflacja w końcu przystopuje?

„Koszyk Kaczyńskiego” wciąż drożeje. Czy inflacja w końcu przystopuje?

Polacy bardziej boją się wzrostu cen żywności niż... wojny! Inflacja dobije konsumentów?

Polacy bardziej boją się wzrostu cen żywności niż... wojny! Inflacja dobije konsumentów?

Gdy rośnie cena prądu, drożenie wszystko inne

Energia elektryczna jest wykorzystywana zarówno w rolnictwie, jak i przemyśle. Wzrost cen energii przekłada się wprost na wzrost wszystkich innych cen, w tym cen żywności, którą kupujemy w sklepach.

Z jednej strony wzrost cen energii bezpośrednio dotyka gospodarstw domowych, gdy płacimy za prąd i te wzrosty bardzo wyraźnie widzimy na rachunkach, to pośrednio dotyka on wszystkich innych produktów, które kupujemy. Ceny prądu ukryte są w cenach żywności, środków higienicznych, kosmetyków, ale też butów, ubrań, mebli czy samochodów. Gdy drożeje prąd, drożenie wszystko, ponieważ wzrastają koszty wyprodukowania tych dóbr.

O ile zapowiadany przez rząd spadek inflacji na przełomie roku jest bardzo dobrą wiadomością, to prognozy ekonomistów, które przewidują dalszy wzrost cen energii, nadal niepokoją.

Bo jak ceny produktów mogą spadać, gdy drożenie energia? Mechanizmy ekonomiczne działają dokładnie odwrotnie.

Źródło: gazeta.pl, money.pl

To będą najdroższe Święta od 20 lat. Czy to oznacza, że rząd przestał panować nad sytuacją?
Adobe Stock
Newsy
To będą najdroższe święta od 20 lat. Czy to oznacza, że rząd przestał panować nad sytuacją?
Wystarczy wyjść do sklepu, żeby zobaczyć, że ceny stają się coraz bardziej niepokojące. Czy w ogóle będzie nas stać w tym roku na święta?

We wrześniu tego toku, gdy GUS ogłaszał poziom inflacji, wszyscy łapali się za głowy. Ceny wzrosły o 5,4% w stosunku do poprzedniego roku i oznaczało to, że inflacja jest najwyższa od dwóch dekad. Październikowy wzrost cen wyniósł już 6,8%, a prognozy ekspertów są jeszcze bardziej pesymistyczne. Jedni mówią, że do końca roku inflacja wzrośnie do 8%, a inni przebąkują, że może być nawet wyższa. Czy dojdziemy do 10% wzrostu cen i co to oznacza dla zwykłych ludzi? Ceny rosną nierównomiernie, jednak inflacyjna spirala cały czas się nakręca. W październiku, w stosunku do października zeszłego roku, żywność zdrożała o 5%, benzyna o ponad 30%, a energia o 10%. Także w samej branży spożywczej produkty posezonowe, np. owoce i warzywa, z racji krótkiego i suchego lata, są droższe niż pozostała żywność. W dłuższej perspektywie fakt, że drożenie energia i paliwa, przekłada się z racji kosztów produkcji i kosztów transportu, na kolejne wzrosty cen żywności. Tak nakręca się spirala rosnących cen, którą można było hamować na początku, a coraz trudniej zatrzymywać, gdy już przyspieszy. Jeszcze we wrześniu ekonomiści prognozowali, że inflacja do końca roku nie przekroczy 7%, dziś nie są już tacy pewni: Zgodnie z moją prognozą w listopadzie inflacja może wynieść powyżej 7 proc., a w grudniu 8 proc. Pytanie, czy nie przebijemy tej granicy. Nie ma gwarancji, że nie zbliżymy się do 10 proc., nie możemy teraz niczego wykluczyć – mówi dla portalu wyborcza.pl Monika Kurtek, ekonomistka Banku Pocztowego. Dlaczego rząd i RPP nie podejmują interwencji? Z tego powodu rząd i Rada Polityki Pieniężnej powinny podejmować działania, hamujące rozpędzającą się inflację. Bank centralny ma do tego narzędzia, od czysto werbalnych – czasem wystarczy zapowiedzieć podwyżki...

niedziele handlowe 2021
AdobeStock
Newsy
Jedzenie podrożało w sklepach. Od 10 lat nie było tak drogiej żywności, a ceny nadal będą rosnąć
Ceny rosną i można to dostrzec w sklepach i na targach gołym, nieuzbrojonym okiem. Naturalne pytanie brzmi: dlaczego?

Żywność wciąż drożeje. Wzrosty cen dotyczą przede wszystkim chleba, bułek i całego segmentu pieczywa. W dół ani trochę nie chcą drgnąć także ceny nabiału. Oprócz tego w górę poszły ostatnio ceny wielu innych produktów, takich jak np. ryż. Dlaczego żywność drożeje? Od 10 lat, czyli okresu tuż po światowym kryzysie ekonomicznym, nie było w sklepach tak wysokich cen. Pierwszymi powodami, które mogą przyjść do głowy podczas szukania przyczyn takiego stanu rzeczy, jest oczywiście pandemia. Od początku zeszłego roku światem wstrząsnął koronawirus. Zaczęło się w chińskim Wuhan, a potem poszło jak lawina. Światowa pandemia odbiła się na sytuacji ekonomicznej na świecie. Zmieniły się także upodobania klientów. Drugim powodem, który niejako wynika z tego pierwszego, jest inflacja. Spadek siły nabywczej pieniądza spowodowany kryzysem prowadzi do nieuchronnego wzrostu cen. Przyczyn zaistniałej sytuacji wielu upatruje w polityce krajowych rządów w danym państwie. Rządzący powodują drożyznę w jeden prosty sposób. Wzrost cen żywności przez nowe podatki Chodzi oczywiście o podwyżki podatków, nowe opłaty i daniny. Po kieszeni wszystkich Polaków pośrednio uderzy choćby tzw. opłata mocowa. Wpłynie ona na ceny prądu, które z kolei kształtują ceny żywności, a zwłaszcza pieczywa. Stąd nagłe podrożenie produktu w ostatnim czasie.  Piekarze więcej muszą płacić za dostawy energii do swoich piekarni, wzrastają także koszty utrzymania sklepików z pieczywem. To właśnie prąd, a nie same ceny zbóż i mąki na światowym i polskim rynku szybciej przekładają się na ceny chleba i bułek. Koniecznie wspomnieć należy także o wprowadzonym na początku roku podatku cukrowym, który objął słodkie napoje. Cola, oranżada i...

Suski nie wie, ile kosztuje kostka masła. Wygląda na to, że polityków PIS nie interesują rosnące ceny.
Instagram/TVN24/Pixabay
Newsy
Marek Suski nie wie, ile kosztuje kostka masła. „Nie znam cen, bo są paski”
To kolejny polityk partii rządzącej, który nie interesuje się tak zwykłymi sprawami, jak rosnące ceny żywności w sklepach. Jego tłumaczenie jest niedorzeczne.

Nie uważamy, że politycy muszą znać cenę każdego produktu, pewnie zakupy żywnościowe i tak robią ich żony. Jednak jeśli nie wiedzą ile trzeba zapłacić za chleb czy masło , jak bardzo rosną ceny i z jakimi problemami borykają się zwykli ludzie, to czy potrafią skutecznie rządzić i wyprowadzić kraj z rosnącej inflacji? Znajomość każdej ceny nie jest konieczna, ale brak orientacji o pogarszającej się sytuacji, w jakiej znalazły się polskie gospodarstwa domowe, to już poważny problem . Suski jak Morawiecki, kompletnie nie zna cen  Inflacja galopuje . Według Głównego Urzędu Statystycznego ceny w sierpniu wzrosły o 5,4% i inflacja jest w tej chwili najwyższa od 20 lat. Ceny żywności szybują także i na przykład zwykły, powszedni chleb w lipcu był najdroższy tego lata i kosztował aż 4,99zł, to najwyższa cena chleba od 10 lat. Do tego, choć przedstawiciele rządu uspokajają, że wzrost cen zahamuje na przełomie roku, to ekonomiści nie są już takimi optymistami i zapowiadają że spodziewane podwyżki kosztów paliw i energii, dalej pociągną ceny w górę. Premier Mateusz Morawiecki zapytany o ceny chleba, kluczył z odpowiedzią i widać było, że kompletnie nie wie ile trzeba zapłacić za bochenek. Wywołał przy tym wściekłość opinii publicznej, bagatelizując rosnące ceny i mówiąc, że nie ma się czym martwić, bo pensje rosną szybciej i Polacy mają na chleb. Tym razem poseł PiS Marek Suski został zapytany, w programie Gość Radia Zet, o cenę masła. Poseł nie tylko nie znał odpowiedzi, ale też w absurdalny sposób wyjaśniał, dlaczego. Suski: „Nie znam cen, bo są paski” Poseł PiS tłumaczył swoją nieznajomość cen tym, że nie kupuje pojedynczych produktów, tylko realizuje zakupy z całej listy przygotowanej przez żonę. Dodał też dość zaskakujący argument, że...

Morawiecki nie wie, ile kosztuje w Polsce chleb? Sprawdzamy to dla niego
ONS/Pixabay
Newsy
Morawiecki nie wie, ile kosztuje w Polsce chleb? Sprawdzamy to za niego
Inflacja galopuje i wszyscy zastanawiają się czy ktoś jeszcze ma nad nią kontrolę. Premier Morawiecki nie wie nawet, ile kosztuje w Polsce chleb.

Zapytany o ceny chleba podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu, premier Mateusz Morawiecki odpowiadał na pytanie dziennikarza długo i kwieciście. Ktoś policzył, że wypowiedź premiera trwała 1,5 minuty. Szef rządu dotknął w niej tematu rolników i emerytów, ale nie doszedł do sedna i nie odpowiedział na zadane pytanie. Czyżby nie miał pojęcia, ile muszą zapłacić Polacy za  bochenek chleba ? Szybująca inflacja to kłopoty zwykłych ludzi W zeszłym miesiącu Główny Urząd Statystyczny ogłosił, że inflacja w Polsce osiągnęła już 5,4% i jest najwyższa od 20 lat. Ceny rosną bardzo szybko , a wiodącymi pozycjami, które napędzają wzrost cen żywności i produktów pierwszej potrzeby są paliwa, energia elektryczna i gaz. To powoduje, że wzrastają koszty wytwarzania żywności oraz jej transportu, a to z kolei wpływa na końcową cenę jedzenia na półkach. Wypowiadając się podczas Forum Ekonomicznego, premier co prawda nie odpowiedział na pytanie o ceny chleba, jednak dotknął tematu sytuacji rolników, podkreślając, że wzrost cen zbóż to dla tej grupy dobra wiadomość. Nie skomentował sytuacji zwykłych Polaków, dla których drożejące jedzenie staje się prawdziwym problemem, wykorzystał jednak pytanie do przypomnienia, że Polski Ład, który przygotował rząd, w zakresie podniesienia kwoty wolnej od podatku obejmując emerytury do 2500 zł, oznacza, że emerytom zostanie w kieszeniach około stu złotych miesięcznie więcej. Nie pierwszy raz premier mierzy się z pytaniami dziennikarzy o ceny. Wcześniej został skrytykowany za to, że starał się udowodnić, że co prawda ceny rosną, jednak pensje Polaków rosną szybciej. Codzienny chleb Polaków najdroższy od 10 lat Portal dlahandlu.pl, który od lat monitoruje tzw. koszyk cenowy obliczył, że w sierpniu średnia...