Słyszeliście, że w upały trzeba jeść dużo słonego? Sprawdziliśmy, czy to prawda
AdobeStock
Newsy

Słyszeliście, że w upały trzeba jeść dużo słonego? Sprawdziliśmy, czy to prawda

Wiele osób sądzi, że w upalne dni trzeba jeść więcej soli niż zazwyczaj. To fakt czy mit? Sprawdziliśmy, czy zapotrzebowanie na sól zmienia się w zależności od temperatury otoczenia.

Wiele stron internetowych i powtarzanych z ust do ust teorii głosi, że najlepszy napój na upalne dni, to woda ze szczyptą soli. To prawda? Okazuje się, że wszystko zależy od sytuacji. Spożycie soli w ciepłe dni powinno ulec zmianie?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Sól w diecie Polaków

Znaczna większość Polaków jada codziennie zdecydowania za dużo soli. Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje, by jadać dziennie maksymalnie 5 g soli. Niestety przeciętny Polak jada codziennie ponad dwa razy więcej soli i posiłków zawierających ten składnik. Prowadzi to do poważnych problemów zdrowotnych. Nie ma wątpliwości, że nadmierne spożycie sodu (głównego składnika soli) przyczynia się do podwyższania ciśnienia krwi.

Ograniczanie podaży soli to jedna z ważniejszych strategii poprawy zdrowia, szczególnie w kontekście zdrowia układu krwionośnego. Sprawa ta nie zmienia się przy upałach.

Spożycie soli a upały

Wiele osób w trakcie ciepłych dni dodaje do wody szczyptę soli mając nadzieję, że płyn będzie lepiej nawadniał. Dla większości osób nie jest to dobra strategia. Faktycznie, sól jest wydalana z potem. Jeśli więcej się pocicie, organizm usunie więcej sodu w ten sposób. Jak już wspominaliśmy, przeciętny Polak i tak jada tej soli za dużo, więc nie ma sensu nadrabiać tych strat poprzez dodatkowe zwiększanie spożycia soli!

Inna sytuacja ma miejsce u sportowców. W tym przypadku stosowanie napojów izotonicznych lub po prostu zwiększenie spożycia różnych minerałów (w tym sodu obecnego w soli) ma większy sens. Sportowcy czynnie uprawiający sport taki jak:

  • Bieganie
  • Jazda na rowerze
  • Jazda na rolkach

I inne aktywności o długiej intensywności trwającej ponad 60 minut, powinni faktycznie uzupełniać dietę o elektrolity w czasie upałów.

Większość z was nie powinna jednak zwiększać podaży soli, w dalszym ciągu dążcie do jej ograniczenia, aby nie powodować problemów z ciśnieniem i sercem.

Sposoby na kaca za złotówkę
Pexels, Alexander Dummer/Pixabay
Newsy
Najskuteczniejszy sposób na kaca. Zmieszaj szklankę wody z łyżeczką produktu za złotówkę
Kac to ta część dnia, w której żałujecie tego, co działo się minionej doby. Jest wielce prawdopodobne, że odwiedzi was w pierwszych momentach Nowego Roku. Sylwester to najlepszy czas, by zapracować sobie na kaca.

Statystyczny Polak pije ponad 10 litrów czystego alkoholu rocznie. To w przeliczeniu 52 butelki wódki, 120 butelek wina albo 480 puszek piwa. Nie bez znaczenia jest też to, jakie alkohole wybieracie przy każdej niemalże okazji. Po wódkę sięgamy najczęściej Większym uroczystościom towarzyszy właśnie wódka. Wino jest charakterystyczne dla spotkań w damskim lub rodzinnym gronie. Po piwo sięgacie z przyjaciółmi, ale i piwem często Polacy upijają się sami. Wódka pojawia się na stołach najczęściej. To właśnie ona gwarantuje szybkie wrażenia za stosunkowo niewielką cenę. Wśród drinków najbardziej popularne procenty to whisky, biały rum i modne ostatnio Prosseco.  Kac po piciu alkoholu Zazwyczaj po wieczornej biesiadzie zakrapianej alkoholem pęka głowa, a przede wszystkim odczuwacie zjawisko "suszenia". Czy to efekt wzmożonego zapotrzebowania na wodę? Na pewno. Z medycznego punktu widzenia kac to typ ostrego zatrucia organizmu zbyt dużą dawką alkoholu. Do klasycznych objawów kaca można zaliczyć: ból głowy, mdłości, światłowstręt, wzmożone pragnienie, biegunka, dreszcze i nudności.  Właśnie one uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. Do nich może dojść także równie nieprzyjemne rozdrażnienie i smutek. Kac pojawia się u was wtedy, kiedy dawka alkoholu wypitego w ciągu 4-6 godzin przekracza 1,5 grama na każdy kilogram ciała. Kobiety znoszą kaca znacznie gorzej niż mężczyźni.  Kac to zespół nieprzyjemnych objawów Kac to przede wszystkim reakcja organizmu na zmiany metaboliczne, które zachodzą po spożyciu alkoholu. Większość dorosłych osób przynajmniej raz w życiu miała z nim do czynienia. Pewnie doskonale wiecie, że jego przeżywanie dzień po...

seler naciowy sok
Adobe Stock
Zdrowie
Przez 30 DNI piła sok z selera naciowego! Niewiarygodne, co się stało!
Pewna kobieta przez miesiąc codziennie piła sok z selera. Nie uwierzycie, co się stało! Czy było warto?

Pewna Amerykanka postawiła sobie wyzwanie i przez miesiąc codziennie rano piła sok z selera naciowego. Co skłoniło ją do tego pomysłu? Jak przyznaje, zachęcona zdrowotnymi właściwościami z których słynie seler postanowiła spróbować przez 30 dni pić sok z tego warzywa i zobaczyć, co się stanie. Efekty naprawdę ją zaskoczyły! Piła sok z selera przez miesiąc! Co się zmieniło? Jak przyznaje, nie spodziewała się żadnych zadziwiających rezultatów. Czytała o dobrym wpływie selera na zdrowie, cerę i ogólne samopoczucie, jednak nie wierzyła, że samo picie soku zmieni cokolwiek w jej życiu. Jednak po ukończeniu 30-dniowego wyzwania przekonała się, jak bardzo się myliła! Amerykanka zaobserwowała u siebie piorunujące efekty! Trawienie Codziennie picie soku z selera zauważalnie wpłynęło na trawienie. Kobieta stwierdziła, że nie ma już problemów z zaparciami i pozbyła się uczucia ciężkości po posiłku. Apetyt Okazało się, że seler hamuje apetyt! Amerykanka relacjonuje na swoim blogu, że gdy piła rano sok z selera, to przez cały dzień czuła się bardziej syta i nie miała ochoty na słodycze i inne kaloryczne przekąski. Energia Picie soku przez miesiąc zdecydowanie wpłynęło na samopoczucie kobiety. Jest mniej ospała, ma więcej energii i dużo wolniej się męczy podczas ćwiczeń. Właściwości selera naciowego Seler naciowy znany jest ze swoich właściwości przeciwstarzeniowych i przeciwzapalnych. Może również zapobiegać chorowaniu na nowotwory. Zalety picia soku z selera docenią osoby cierpiące na nadciśnienie oraz cukrzycę.   Źródło: attunehealth.com Źródło zdjęcia: Adobe Stock

mycie mięsa to błąd
Adobe Stock
Newsy
Myjesz mięso z kurczaka przed gotowaniem? Zdaniem ekspertów robisz fatalny błąd
Robiły tak nasze babcie i mamy, robimy więc i my. Mycie surowego mięsa pod bieżącą wodą to niemal odruch, mocno zakorzeniony w świadomości większości Polaków. Okazuje się jednak, że w rzeczywistości takie postępowanie może wyrządzić więcej złego niż dobrego.

Statystyczny Polak rocznie zjada aż 65 kilogramów mięsa. Najwięcej, bo 38 kilogramów, to wieprzowina, kolejne 25 to drób. Najmniejsze spożycie notuje się w przypadku mięsa wołowego - tylko 2 kilogramy rocznie.  Nie zmienia to faktu, że mimo upływu lat mięso wciąż stanowi g łówny element diety wielu Polaków. Dlatego tak ważny jest sposób, w jaki zostaje ono przyrządzone. Wielu Polaków przyrządza mięso w ten sposób Większość osób rozpoczyna gotowanie od dokładnego umycia mięsa pod bieżącą wodą. Niektórzy robią to odruchowo, wręcz machinalnie, bo tak zostali nauczeni. Inni preferują taki sposób z uwagi na bakterie znajdujące się na powierzchni mięsa.  Okazuje się jednak, że bez względu na motywację, to duży błąd. Eksperci twierdzą, że mięsa, a w szczególności drobiu, w ogóle nie należy myć! Wszystko z uwagi na groźną bakterią campylobacter. Groźna bakteria Campylobacter to bakteria powszechnie występująca w przewodzie pokarmowym zwierząt. W ostatnich latach zebrała większe żniwo niż salmonella, zakażając mnóstwo zwierząt. Wiele spożywających na co dzień mięso osób również zachorowało z jej przyczyny. Wydawałoby się więc, że mycie mięsa to dobra praktyka. Nic bardziej mylnego! Mycie mięsa z kurczaka przed gotowaniem to duży błąd Wielu badaczy udowodniło, że płukanie mięsa pod bieżącą wodą nie niszczy znajdujących się na jego powierzchni drobnoustrojów. Wręcz przeciwnie – rozprzestrzenia je.  Bowiem woda, rozpryskująca się po kuchni wraz z bakteriami, może być wyjątkowo niebezpieczna. Kiedy znajdzie się na blacie, desce do krojenia, bądź sztućcach może bezpośrednio zagrażać naszemu zdrowiu. Wystarczy, że zalany w ten sposób widelec weźmiemy do ust, a nożem pokroimy...

Salami
Pixabay/Bruno /Germany
Newsy
Lubisz salami? Zastanów się dwa razy, zanim kupisz je w sklepie
Salami to popularne mięso delikatesowe. Najczęściej płacicie za nie krocie. Pasuje na kanapkę i do pizzy. Dlaczego warto przemyśleć zakup salami?

Salami pierwotnie pochodzi z Włoch. To trwała, sucha i długodojrzewająca kiełbasa, najczęściej z dodatkiem drobno pokrojonej słoniny i przypraw.  Do salami używa się zazwyczaj wieprzowiny, rzadziej drobiu Typowo stosuje stosuje się wieprzowinę. Rzadziej wołowinę, mięso drobiowe czy dziczyznę. Salami zalicza się do najtrwalszych, a także najdroższych wędlin. Charakteryzuje się białym nalotem pleśni oraz smakiem i zapachem wędzenia. Oryginalne salami produkowane jest w Bolonii, Mediolanie i na Węgrzech. Nazwa pochodzi od włoskiego czasownika salare – solić Różne gatunki salami produkowane są również we Włoszech, na Węgrzech, w Niemczech, we Francji oraz w Hiszpanii. Salami to bardzo popularna wędlina, którą jada się głównie na lunche. Według wielu badań konsumenckich kanapka z salami jest jednym z ulubionych dań na wynos. Mięso, które trafia do salami Przed zakupem salami, warto zajrzeć w etykietę. Salami bywa bowiem produkowane z najgorszych przetworzonych mięs na świcie. To mięso, które nie ma nic wspólnego z dbałością o zdrowie i racjonalnym odżywianiem. W plasterku salami znajdziemy 18% zalecanego dziennego spożycia tłuszczów nasyconych. Taki poziom jest wysoki, a więc i kaloryczny. Standardowa porcja brana na kanapkę może mieć nawet do 200 kalorii! Co równie niepokojące, w słabej jakości salami znajdziecie szkodliwe środki trujące. Wszystko to wpłynie na wasze zdrowie - tego możecie być pewni. Choroby serca i cukrzyca? O tym mowa. Salami może być jedzone jako przekąska, jednak regularne spożywanie kiełbasy nie wiąże się z niczym dobrym. W rzeczywistości salami jest jednak dość często używane w kuchni. Jest też łatwo dostępne i niektórym faktycznie smakuje.  Zamiast salami wybierz boczek lub szynkę Najlepiej wybierać produkty wiadomego...