Sklepikarze sztucznie zawyżają ceny, by zachęcić do kupowania towarów? Będzie zmiana ustawy
AdobeStock
Newsy

Sklepy sztucznie zawyżają ceny, by zachęcić do kupowania towarów? Będzie zmiana ustawy

Fałszywe zawyżanie cen to niestety bardzo częste zjawisko w wielu polskich sklepach. Rząd zapowiada walkę z tym procederem i pracuje nad nowelizacją ustawy o prawach konsumenta.

Większość z was na pewno spotkała się kiedyś w sklepie z fałszywym zawyżaniem cen. Chodzi o manipulacje cenami tak, aby klient uznał, że może kupić coś w świetnej promocji. Tak naprawdę jest to jednak nieuczciwa praktyka, która polega na sztucznym zawyżaniu a następnie pozornym obniżaniu cen. Czy da się jakoś z tym walczyć?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Rząd zapowiada walkę z fałszywymi rabatami

Sprawą sztucznego podnoszenia i obniżania cen ma się zająć rząd, który pracuje nad zmianą ustawy o prawach konsumenta.

Przygotowywane zmiany prawne implementujące tzw. dyrektywę omnibus mają wyeliminować sytuacje, w których sprzedawcy sztucznie zawyżają ceny towarów czy usług tuż przed zastosowaniem obniżek, aby później zachęcać nas do zakupów rzekomo wysokim rabatem – mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Zobacz także
Zakaz wstępu do restauracji dla niezaszczepionych? Połowa Polaków popiera wprowadzenie restrykcji

Zakaz wstępu do restauracji dla niezaszczepionych? Połowa Polaków popiera wprowadzenie restrykcji

Będzie zakaz sprzedaży alkoholu i papierosów w spożywczakach u naszych sąsiadów? Zdecyduje parlament

Będzie zakaz sprzedaży alkoholu i papierosów w spożywczakach u naszych sąsiadów? Zdecyduje parlament

W projekcie jest mowa o tym, że sprzedawcy będą musieli informować o cenie danego produktu lub usługi sprzed obniżki. Chodzi o faktyczną, najniższą cenę danego produktu z ostatnich 30 dni.

To sprawi, że nie będą mogli sztucznie podnosić cen na tydzień czy dwa tygodnie przed wyprzedażami, aby zachęcić klienta do kupna. Ten z kolei będzie znał faktyczną, pierwotną cenę danego produktu.

Wysoka kara za manipulację cenami 

Kara za nieprzestrzeganie nowych przepisów będzie bardzo wysoka. Inspekcja Handlowa będzie mogła nałożyć na właściciela sklepu karę w wysokości 20 tys. zł, a w przypadku powtarzających się nieprawidłowości nawet do 40 tys. zł.

Spotkaliście się kiedyś ze sztucznym zawyżaniem cen w sklepach? Jak reagowaliście na tę sytuację?

Źródło: money.pl

Widzicie w sklepach takie ceny? Podpowiadamy co robić żeby nie przepłacać
własne
Newsy
Widzicie w sklepach takie ceny? Podpowiadamy co robić, żeby nie przepłacać
Wszystko drożeje. I zamiast zobaczyć to przed zakupem, widzimy na etykietach niskie, akceptowalne kwoty. Tyle że po chwili okazuje się, że to cena za 100 g, a nie 1 kg produktu. Czy można tak oszukiwać klientów?

Jeszcze niedawno normą było umieszczenie przez sprzedawców cen za 1 kg czy 1 l produktów żywnościowych, sprzedawanych na wagę. Wyjątek stanowiły produkty bardzo drogie, które nawet jeśli były na miejscu odważane, miały na etykietach podawaną cenę za 100 g. Należały do nich orzechy czy selekcjonowane regionalne produkty takie jak oliwki czy hummus. Czymś absolutnie nowym jest podawanie ceny za 100 g szynki, ryby czy pasztetu. Skąd taka zmiana? Po co podawać ceny za 100 g zamiast 1 kg Portal O2 przytoczył historię swojej czytelniczki, która wybrała się na bazarek z lokalną żywnością, żeby kupić dla gości kawałek wiejskiego pasztetu. Amatorka pasztetu z zająca nawet zainteresowała się podaną na straganie ceną 19,90 zł. Jednak gdy zauważyła, że to cena za 100 g była zdumiona, że 1 kg kosztuje aż 199 zł. Sprzedawcy w czasie galopującej inflacji wolą pokazywać klientom akceptowalne ceny za małą porcję produktu. Jednak dla konsumentów przyzwyczajonych do operowania cenami jednostkowymi, to praktyka wprowadzająca w błąd. Ktoś, widząc cenę 5,90 zł czy 9,90 zł za pasztet czy szynkę może zdecydować się, kupić taki produkt. Jednak dopiero po odważeniu wybranego kawałka, który waży 30 dag i kosztuje ponad 30 zł zorientuje się, że właśnie zdecydował się na bardzo drogi produkt, którego kilogram kosztuje prawie 100 zł. Niektórzy klienci zrezygnują z zakupu gdy zorientują się, że kupują produkt, na który ich nie stać. Inni, widząc odkrojony i zważony kawałek szynki, będą czuli się niezręcznie rezygnując z zakupu i kupią go, choć nie powinni. Przepisy regulujące uwidacznianie cen przy produktach żywnościowych To jak sprzedawcy powinni informować klientów o cenie produktów reguluje Ustawa o Informowaniu o Cenach Towarów i Usług. Minister Rozwoju wydał do...

W Biedronce makrela wędzona 1,79 zł, a chude mielone nawet gratis. Tydzień zaczał się tanio
Adobe Stock
Newsy
W Biedronce makrela wędzona za 1,79 zł, a chude mięso mielone nawet gratis. Tydzień zaczął się tu tanio
Gdy wszystkie ceny rosną, wyjątkowo miło jest widzieć niskie ceny i wysokie promocje. W Biedronce o tym wiedzą, przygotowali więc przyjemne rozpoczęcie tygodnia.

Podczas wysokiej inflacji, producenci i sprzedawcy uciekają się do różnych wybiegów, żeby zatuszować bardzo wysokie ceny produktów. Najprostszym i najpowszechniej spotykanym jest nieprawidłowe oznaczanie cen na półkach. W takim przypadku pamiętajcie, że macie prawo zapłacić przy kasie tę cenę, którą widzieliście na półce. Drugim trikiem jest podawanie cen za małe gramatury np. 100 g, zamiast kilograma. 100 g makreli wędzonej z Biedronki, to jednak inny przypadek. Makrela wędzona za 1,79 zł to nadal tanio. I za 100 g i za kilogram Przykładem ceny podanej za niewielką ilość produktu jest makrela wędzona z Biedronki. Cena 1,79 zł dotyczy opakowania 100 g, a więc niewielkiego. I choć w wielu sklepach cena podana na niską gramaturę wygląda atrakcyjnie, mimo iż produkt jest drogi, to makrela z Biedronki rzeczywiście jest tania. Najłatwiej to zobaczyć, sprawdzając cenę za 1 kg tego produktu. Cena makreli z Biedronki to 17,90 zł za 1 kg. To nadal niewiele jeśli porównacie ją z cenami makreli wędzonej w innych sklepach. My znaleźliśmy makrele w cenach od 19,90 zł do 26 zł za kilogram. Kupując produkty, których cena podana jest za małą gramaturę zawsze pamiętajcie, żeby sprawdzić cenę za kilogram. Sprzedawcy mają obowiązek umieszczać ją w widocznym miejscu. Jeśli jednak nie widzicie jej, zapytajcie w sklepie i dokonujcie zakupu dopiero znając pełną cenę produktu. Tanie mięso w Biedronce. Mielone za pół ceny lub drugie opakowanie gratis „Jedz świeże, kupuj świeże. Świeże mięso w Biedronce” pod takim hasłem Biedronka kompletuje mięsny asortyment w sklepach swojej sieci. W tym tygodniu za połowę ceny kupicie m. in mięso mielone. Chude mięso mielone z szynki wieprzowej 500 g, przy zakupie dwóch opakowań, kosztuje tylko 4,75 zł. Cena została obniżona o 50%, kupując dwa opakowania...

Podwyżki cen chleba
Flickr
Newsy
Dramatyczny wzrost cen żywności w Polsce. Ten popularny produkt drożeje w ekspresowym tempie
Nie mamy dobrych wiadomości. Wzrastają nie tylko podatki, ale także i inflacja, a wraz z nią ceny podstawowych produktów spożywczych.

W zamierzchłych czasach PRL-u, odgórna podwyżka cen mięsa czy innych podstawowych wyrobów spożywczych, zwykle kończyła się radykalnym społecznym sprzeciwem. Dzisiaj bezpośredni wpływ rządu na ceny jest już mniejszy. Większe znaczenie mają procesy i mechanizmy wolnorynkowe. Tak czy inaczej, nie da się ukryć, że rząd Mateusza Morawieckiego, dołożył swoje trzy grosze do zbliżających się podwyżek cen żywności. Piekarze nie mają wyjścia W tym roku mocno podrożeje pieczywo. Źródłem podwyżki nie będzie jednak tylko i wyłącznie inflacja, wywołana także rynkowymi zawirowaniami. Nie chodzi też o cenę surowca potrzebnego do wypieku chleba czy bułek, a więc zbóż. Ich zbiory w Polsce były w zeszłym roku całkiem dobre – o niemal milion ton więcej niż rok wcześniej. Eksperci podkreślają, że ceny zboża i mąki, zasadniczo nie zmieniają ceny pieczywa. Większy wpływ mają na nią koszty energii. Prąd podrożeje w 2021 roku ze względu na nową wysokość taryf, ustaloną przez Urząd Regulacji Energetyki. Ponadto, nie obędzie się bez nowych danin. Taką jest m.in. tzw. opłata mocowa. Co to oznacza w kontekście ceny chleba? Pieczywo podrożeje więc ze względu na rosnące koszty wypieku chleba w piekarniach. Piekarze nie mają wyjścia i musza podwyższyć ceny za swoje bochenki. Eksperci z branży piekarskiej alarmują, że wzrost cen może wahać się na poziomie 5-15%. To jednak nie wszystko. Odchudzanie bochenków Piekarnie mają sposoby na „mało widoczne” dla klienta szukanie oszczędności. Bądźcie więc uważni podczas zakupów! Cena danego chleba może nie ulec zmianie. Zmieniona za to być może ulegnie gramatura danego produktu. I tak – niewykluczone, że to właśnie wasz ulubiony chleb baltonowski z 500-gramowego bochenka, stanie się 450-gramowym chlebkiem....

Codzienne spożywanie napojów gazowanych prowadzi do zawału
Adobe Stock
Newsy
Nie uwierzycie. Ceny za napoje mogą być jeszcze wyższe. Nie tylko za te słodzone
Wprowadzony z początkiem 2021 roku podatek cukrowy to była dopiero rozgrzewka. Już niedługo za ulubione napoje zapłacicie jeszcze więcej. Rząd zdradził szczegóły.

Rok 2021 powitał przedsiębiorców i konsumentów wyższymi cenami słodzonych napojów. Chwilę później okazało się, że w wyniku nowych ustaleń zdrożała nawet woda. Niestety, już niedługo będziecie musieli dopłacić kolejne złotówki za każdy napój zamknięty w plastikowej butelce. Czym jest podatek cukrowy i ile wynosi? Od początku 2021 roku do cen napojów zawierających cukier, doliczane są opłaty w dwóch kategoriach – stałej i zmiennej. Pierwsza z nich wynosi 50 groszy za każdy litr słodzonego napoju i kolejne 10 groszy za litr, jeśli produkt zawiera kofeinę lub taurynę. Z kolei opłata zmienna wynosi 5 groszy za każdy gram napoju, który zawiera ponad 5 gramów cukru. W ten sposób stawki za niektóre napoje słodzone wzrosły nawet o 4 złote za półlitrową butelkę. To wywołało niemały szok i konsternację wśród kupujących. Zaskakującym okazał się również fakt, że podatek cukrowy wpłynął na podwyżki cen wody mineralnej. Ta, choć nie zawiera w swoim składnie żadnych słodzików jest idealnym narzędziem do poprawienia konkurencyjności drożejących napojów.  Podrożała nawet woda mineralna Powodów takiej sytuacji jest kilka. Po pierwsze - część popularnych marek wód mineralnych należy do dużych koncernów produkujących napoje słodzone. Te, chcąc uniknąć znaczących spadków w sprzedaży swoich produktów, muszą szukać sposobu na wyrównanie dochodów. Bowiem woda, nawet po podwyżce, wciąż jest tańsza niż napój gazowany przed podwyżką. Nie ulega wątpliwości, że podwyżka cen napojów słodzonych samoistnie zwiększy popyt na wodę. Dlatego firmy produkujące oba te produkty, mogą operować cenami tak, by było to dla nich jak najbardziej korzystne. Zwiększając cenę wody o...