Rząd chce zmusić właścicieli zawieszonych restauracji do płacenia składek ZUS. Czy to gwóźdź do ich trumny?
Adobe Stock
Newsy

Rząd chce zmusić właścicieli zawieszonych restauracji do płacenia składek ZUS. Czy to gwóźdź do ich trumny?

Zawieszenie działalności było dla wielu przedsiębiorców jedyną deską ratunku. Dziś rząd rozważa wprowadzenie przepisów, które miałyby ich zwolnić z tego przywileju.

Ubiegły rok nie był dla wszystkich łaskawy. Szczególnie doświadczeni są przedsiębiorcy, a zwłaszcza właściciele restauracji, którzy zostali zmuszeni przez pandemię koronawirusa do zawieszenia lub całkowitego zamknięcia swoich biznesów.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Rok pandemii

W związku z pojawieniem się koronawirusa i jego dynamicznym rozwojem, rząd wprowadzał po kolei następne obostrzenia. Szczególnie bolesną decyzją było zamknięcie gospodarki. Wielu przedsiębiorców ucierpiało, gdyż ponieśli spore straty. Mimo upływu dwunastu miesięcy, sytuacja nie uległa poprawie, a większość firm nadal nie funkcjonuje. Wszystko za sprawą ciągnącej się pandemii.

Zobacz także
WHO przedstawiło specjalne zalecenia dotyczące Wielkanocy. Będą przestrzegane w Polsce?

WHO przedstawiło specjalne zalecenia dotyczące Wielkanocy. Będą przestrzegane w Polsce?

Andrzej Duda, restauracja

Andrzej Duda nie wytrzymał. Wyznał, co tak naprawdę sądzi o zamkniętych restauracjach

Poszkodowana branża gastronomiczna

Jedną z gałęzi gospodarki, która odniosła w danym czasie największe straty i nadal je ponosi, jest gastronomia. Od ubiegłego roku była otwarta w stu procentach jedynie przez kilka tygodni. Od ubiegłej jesieni jej działalność została ograniczona jedynie do zamówień na wynos oraz dowóz. Spożywanie posiłków na miejscu jest zabronione.

W związku z daną sytuacją, wielu właścicieli zostało zmuszonych do całkowitego zamknięcia lokali lub tymczasowego zawieszenia działalności. O powrocie do normalności, obecnie ciężko jest mówić, co jedynie pogarsza stan przedsiębiorców. 

Zawieszona działalność restauracji

Wielu przedsiębiorców i właścicieli gastronomii, zdecydowało się na tymczasowe zawieszenie swojej działalności ze względu na ponoszone koszty bez możliwości działania. Taka decyzja była wówczas najrozsądniejsza, aby móc przetrwać ten trudny czas. W ubiegłym roku aż 280 tysięcy firm zawiesiło działanie. To pozwoliło uniknąć im płacenia składek dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Rząd zmienia przepisy odnośnie składek

Ostatnio sprawę poruszył Rzecznik Małych i Dużych przedsiębiorców i poinformował o trwającym procesie legislacyjnym. Rząd chce zmienić przepisy, aby działalności gospodarcze, jakie zostały zawieszone w danym czasie, zostały zwolnione z niepłacenia składek dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Taki krok jest zagrożeniem dla całej idei zawieszania firm. To zdecydowanie niekorzystna informacja dla wszystkich właścicieli restauracji czy barów.

Jeśli przepisy zostaną wprowadzone w życie, to będą oni musieli uregulować zaległe składki oraz opłacać kolejne, mimo niedziałania firmy lub całkowicie zamknąć swój biznes. To dla większości może być spore obciążenie, które może niestety zakończyć się niefortunnie. Nowa ustawa będzie dotyczyć właścicieli spółek z o.o, jawnych, komandytowych oraz partnerskich. Obowiązek płacenia składek zostanie z nich zdjęty dopiero w momencie zamknięcia działania.

 

Czytaj także:

85-latek sprzedaje mieszkanie, żeby zapłacić pracownikom i uratować swoją restaurację
Adobe Stock
Newsy
85-latek sprzedaje mieszkanie, żeby zapłacić pracownikom i uratować swoją restaurację
Pandemia koronawirusa daje się we znaki wszystkim, a szczególnie przedsiębiorcom. Jeden z właścicieli warszawskiej restauracji został zmuszony do sprzedania własnego mieszkania.

Trwająca od ponad roku pandemia koronawirusa daje się we znaki wszystkim. Ciągłe obostrzenia, kolejne fale zachorowań i niewielka nadzieja na poprawę stanu faktycznego w najbliższej przyszłości. Takie prognozy nie sprzyjają pozytywnemu myśleniu.  Zamknięte restauracje i bary Gastronomia to jedna z gałęzi gospodarki, która jest najbardziej poszkodowana w całej tej sytuacji. Ich działalność jest w stanie zawieszenia od 23 października, czyli przeszło pół roku, a nadal nie widać perspektyw na zmianę. Ich działalność jest ograniczona jedynie do zamówień na wynos bądź dowóz. Jednak jest to kropla w morzu potrzeb. Takie działanie jest nieopłacalne. Z tego też powodu, wielu właścicieli restauracji zostało zmuszonych do czasowego zawieszenia czy całkowitego zamknięcia własnej działalności.  Sprzedaż mieszkania na rzecz restauracji Do podjęcia drastycznego kroku przez pandemię koronawirusa oraz aktualne obostrzenia, został zmuszony Stanisław Pruszyński, szef warszawskiej restauracji Radio Cafe. 85-letni mężczyzna, by utrzymać biznes postanowił sprzedać swoje mieszkanie w centrum stolicy. Za pomocą otrzymanej zaliczki mógł pokryć długi, a także opłacić zaległe pensje pracownikom. „Ciężko było przeprowadzić się do jednopokojowego mieszkania. Musiałem tak postąpić, inaczej nie utrzymałbym lokalu”- przyznaje właściciel warszawskiej restauracji w wywiadzie dla Wirtualnej Polski. W takiej sytuacji nie jest tylko Stanisław Pruszyński, ale również wielu innych przedsiębiorców zajmujących się branżą gastronomiczną. Aktualne obostrzenia w Polsce  Ze względu na trzecią falę koronawirusa, której szczyt przypadł na koniec marca i kwietnia, rząd wprowadził kolejne obostrzenia. Nowe zasady początkowo miały obowiązywać od 27 marca do 9 kwietnia, jednak już dwukrotnie zostały...

pilne
Newsy
Co otworzą najpierw? Restauracje, szkoły czy handel? Minister zdrowia zdradził szczegóły
Czy po 17 stycznia nastanie upragniony przez wszystkich powrót do normalnego życia? Minister zdrowia rozwiewa wątpliwości.

Na początku pandemii Polacy byli naprawdę wystraszeni. Niepokój był całkowicie zdrową reakcją na nieznane zagrożenie w postaci nowego wirusa, na którego nikt nie zna lekarstwa. Zaczęto zamykać kolejne gałęzie gospodarki w trosce o zdrowie obywateli, a jedyną nadzieją na ponowne otwarcie sklepów czy kin zdaje się być szczepionka na koronawirusa. Choć podczas pierwszego lockdownu Polacy całkowicie zgadzali się z decyzjami rządu i stosowali do nakładanych na wszystkich obostrzeń, to teraz sytuacja jest już nieco inna. Koronawirus jest z nami prawie od roku, a zmęczeni życiem ograniczanym przez różne zakazy i rozporządzenia ludzie, pytają rządzących o to, kiedy powróci normalność. Minister zdrowia zabrał głos i przedstawił plany rządu na najbliższy miesiąc. Powolny powrót do normalności Po ogłoszonej zapowiedzi wprowadzenia kolejnego lockdownu od 28 grudnia do 17 stycznia Polaków ogarnął niepokój, a na przedsiębiorców padł blady strach. Już i tak są w bardzo trudnej sytuacji finansowej przez koronawirusa, a kolejne zakazy działalności, doprowadzą wielu z nich do bankructwa. Rząd nie wprowadził stanu nadzwyczajnego, przedsiębiorcom nie przysługują odszkodowania za zakazanie im prowadzenia działalności. W rozmowie przeprowadzonej przez dużą stację radiową minister zdrowia Adam Niedzielski uspokoił, że od 17 stycznia będziemy powoli wracać do normalności. Czy te zapowiedzi oznaczają uwolnienie najbardziej poszkodowanych branż? Ciągła niepewność Przedsiębiorcy, którzy czekają na jasną informację dotyczącą tego kiedy będą mogli wznowić działalność, znów się zawiedli. Minister zapytany o to, jakie gałęzie gospodarki będą znów funkcjonować po 17 stycznia udzielił dość wymijającej odpowiedzi. Powiedział, że prawdopodobnie będą otwierane szkoły i sklepy, jednak restauracje i...

Restauracje covid-19 bunt
Flickr
Newsy
Restauratorzy się buntują i otwierają lokale z jedzeniem mimo narodowej kwarantanny. To dobra decyzja?
Zaczęło się niewinnie. Między innymi od łódzkiego restauratora, który postanowił karmić kiełbasą „przy okazji” szkoleń z obsługi noża i widelca…

Rządowa zapowiedź przedłużenia obostrzeń po prostu rozwścieczyła właścicieli knajp, barów, pubów, ale także i hotelarzy. 17 stycznia miał skończyć się kolejny etap zamknięcia gospodarki. Tymczasem minister Adam Niedzielski ogłosił, że od nowego tygodnia zezwala jedynie na pójście najmłodszym do szkół. Antycovidowe restrykcje zostały przedłużone, gdyż dzienna liczba zarażonych nie jest jeszcze dostatecznie niska. Ma to wciąż duże znaczenie z tego powodu, że lada moment pełną parą ruszy akcja szczepienia obywateli Rzeczpospolitej. Góralskie zarzewie buntu Zanim szczepionki przeciwko koronawirusa zaczną w ogóle działać, w Polsce na dobre zbuntowali się restauratorzy. Zaczęło się od górali. Zebrani w inicjatywie „Góralskie veto” postanowili 17 stycznia otworzyć swoje lokale dla gości. I to bez jakichkolwiek konsultacji z organami rządowymi, sanepidem czy policją. Podhalanie na czele z samozwańczym liderem strajkowej grupy Sebastianem Pitoniem podkreślają, że prawo jest po ich stronie. Górale zarzekają się, że to właśnie rząd Mateusza Morawieckiego łamie ustawy, zakazując obywatelom prowadzenia wolnej i nieskrępowanej działalności gospodarczej. Kto ma rację? Spór z każdym dniem robi się  coraz ostrzejszy i dzieli Polaków. Z jednej strony można zrozumieć intencje restauratorów z całej Polski, którzy otwierają swoje punkty gastronomiczne. Część z nich ma problem z płynnością finansową, nawet pomimo funkcjonowania wspierającej zamrożone branże tarczy antykryzysowej. Z drugiej strony, stołowanie się Polaków w knajpach i zwiększenie kontaktów społecznych grozi jednym – a mianowicie owianą złą sławą trzecią falą pandemii. Już teraz ze strony rządowej padła groźba – otwarte w czasie...

restauracja
Adobe Stock
Newsy
Otwarcie restauracji już po świętach? Rzecznik rządu postawił sprawę jasno
Przedstawiciel rządu daje nadzieję przedsiębiorcom i przyznaje iż otwarcie restauracji będzie możliwe po świętach wielkanocnych. Będzie jednak to wiązało się z pewnymi warunkami. Szczegóły podaje rzecznik Rady Ministrów, Piotr Müller.

Przedstawiciel rządu rozpalił nadzieje i przyznał iż w kwietniu jest możliwość otwarcia restauracji, kawiarni czy barów. Piotr Müller jako rzecznik rządu zapowiedział wstępne plany. Jeśli po świętach wielkanocnych minie trzecia fala zachorowań, to wówczas będzie możliwość zmniejszania obostrzeń, w tym także ponowne otwarcie branży gastronomicznej. Zamknięta działalność gastronomii Restauracje, bary czy kawiarnie, są stale zamknięte od października ubiegłego roku. Mogą jedynie działać na wynos bądź dowóz. Jest to niezwykle trudne, gdyż obroty tych miejsc spadły o ponad połowę. Ludzie wraz z zamknięciem w domach, wbrew oczekiwaniom ograniczyli zamawianie jedzenia z restauracji, a także odzwyczaili się od takiej formy. Zdecydowanie częściej gotują samodzielnie. Niestety, jest to niekorzystne dla gastronomii, która sporo straciła przez trwającą pandemię. Zamknięte lokale umierają, a część właścicieli nie podołała tej trudnej sytuacji.  Trzecia fala koronawirusa We wcześniejszych planach było otwarcie gastronomii już na początku lutego. Jednak szybki i nagły wzrost zachorowań, pokrzyżował te plany, a rządzący wycofali się z zakładanych przypuszczeń. Trzecia fala zalała Polskę, a miejscowe gwałtowne zakażenia, doprowadziły do ponownego wprowadzenia czarnych stref. Na dzień dzisiejszy znajdują się w nich dwa województwa - pomorskie oraz warmińsko-mazurskie. Część z tych regionów znajduje się na granicy zamknięcia wszelkich działalności. Otwarcie gastronomii Rząd prognozuje zakończenie trzeciej fali na przełomie marca i kwietnia. Jeśli te przypuszczenia się sprawdzą, to rządzący chcą zmniejszać powoli obowiązujące obostrzenia. Jako jedne z pierwszych miałyby się otworzyć restauracje, tuż po świętach wielkanocnych. Rzecznik Rady Ministrów, Piotr Müller przyznaje:...