polska lockdown
AdobeStock
Newsy

Rok temu podczas lockdownu Polacy wykupili niemal całe jedzenie ze sklepów. Czy w tym roku sytuacja się powtórzy?

W trakcie pierwszego lockdownu w Polsce, ludzie spanikowali i ruszyli do sklepów po zapasy. Też tak zrobiliście?

Przed rokiem, gdy koronawirus pokonał długą drogę z Chin do Europy i pojawił się w Polsce, na ludzi padł blady strach. To, co dotychczas było tylko sensacyjną wiadomością w telewizji, stało się faktem. Nikt wówczas nie wiedział jak groźny i zaraźliwy jest koronawirus, a panikę napędzała bezradność lekarzy, którzy również pierwszy raz zetknęli się z tym wirusem i nie byli w stanie skutecznie go wyleczyć.

Nikt nie wiedział, jak sytuacja się rozwinie. W sieci plotkowano o zamykaniu kraju, a nawet miast! Ludzie bali się wychodzić z domów i odwiedzać sklepy, w obawie przed zarażeniem się koronawirusem. Dlatego zaraz przed ogłoszeniem pierwszego lockdownu Polacy tłumnie ruszyli na zakupy i wykupili praktycznie cały asortyment. Co wtedy kupowali?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Szał zakupowy przed lockdownem

Najszybciej ze sklepowych półek znikały produkty, które mają bardzo długi termin przydatności. Pracownicy supermarketów nie nadążali z uzupełnianiem zapasów, dlatego po raz pierwszy od wielu lat Polacy mogli zobaczyć puste półki w sklepach.

Makaron na wagę złota

Wielkim wzięciem cieszyły się suche produkty, takie jak makarony, kasze i ryż. Nie psują się, są sycące i można z nich zrobić wiele różnych dań, dlatego właśnie te towary zniknęły ze sklepów najszybciej – kto się spóźnił, ten zastał całkowicie puste półki!

Prędko zaczęło także brakować mąki i drożdży. Powód jest oczywisty – ludzie postanowili samodzielnie piec w domu bułki i chleb, by maksymalnie ograniczyć wychodzenie do sklepu.

Cenne środki do dezynfekcji

Ogromną popularnością zaczęły się cieszyć mydła antybakteryjne – nawet te w małych opakowaniach, które można wrzucić do torebki i nosić cały dzień przy sobie! Te produkty zniknęły ze sklepów praktycznie natychmiast, a sklepy szybko dokonały ogromnych zamówień na zapas. Po kilku miesiącach nadal można było kupić środki do dezynfekcji za ułamek ceny – niektóre sklepy przeszacowały popyt i kupiły za dużo produktów, którymi już nikt nie był zainteresowany.

Najciekawszą kwestią pozostaje to, czy udało się zużyć produkty kupione na zapas podczas zeszłorocznego, pierwszego lockdownu. Niektórzy musieli wyrzucić część jedzenia kupionego na zapas, a inni jeszcze mają w domu paczki z kupionym rok temu makaronem. Czy wy też zrobiliście takie zapasy?

pilne
Newsy
Co otworzą najpierw? Restauracje, szkoły czy handel? Minister zdrowia zdradził szczegóły
Czy po 17 stycznia nastanie upragniony przez wszystkich powrót do normalnego życia? Minister zdrowia rozwiewa wątpliwości.

Na początku pandemii Polacy byli naprawdę wystraszeni. Niepokój był całkowicie zdrową reakcją na nieznane zagrożenie w postaci nowego wirusa, na którego nikt nie zna lekarstwa. Zaczęto zamykać kolejne gałęzie gospodarki w trosce o zdrowie obywateli, a jedyną nadzieją na ponowne otwarcie sklepów czy kin zdaje się być szczepionka na koronawirusa. Choć podczas pierwszego lockdownu Polacy całkowicie zgadzali się z decyzjami rządu i stosowali do nakładanych na wszystkich obostrzeń, to teraz sytuacja jest już nieco inna. Koronawirus jest z nami prawie od roku, a zmęczeni życiem ograniczanym przez różne zakazy i rozporządzenia ludzie, pytają rządzących o to, kiedy powróci normalność. Minister zdrowia zabrał głos i przedstawił plany rządu na najbliższy miesiąc. Powolny powrót do normalności Po ogłoszonej zapowiedzi wprowadzenia kolejnego lockdownu od 28 grudnia do 17 stycznia Polaków ogarnął niepokój, a na przedsiębiorców padł blady strach. Już i tak są w bardzo trudnej sytuacji finansowej przez koronawirusa, a kolejne zakazy działalności, doprowadzą wielu z nich do bankructwa. Rząd nie wprowadził stanu nadzwyczajnego, przedsiębiorcom nie przysługują odszkodowania za zakazanie im prowadzenia działalności. W rozmowie przeprowadzonej przez dużą stację radiową minister zdrowia Adam Niedzielski uspokoił, że od 17 stycznia będziemy powoli wracać do normalności. Czy te zapowiedzi oznaczają uwolnienie najbardziej poszkodowanych branż? Ciągła niepewność Przedsiębiorcy, którzy czekają na jasną informację dotyczącą tego kiedy będą mogli wznowić działalność, znów się zawiedli. Minister zapytany o to, jakie gałęzie gospodarki będą znów funkcjonować po 17 stycznia udzielił dość wymijającej odpowiedzi. Powiedział, że prawdopodobnie będą otwierane szkoły i sklepy, jednak restauracje i...

Zapasy w sklepie
Adobe Stock
Newsy
Coraz więcej Polaków wciąż kupuje jedzenie „na zapas”. Też tak robicie?
Chomikowanie żywności stało się narodową pasją dla wielu Polaków. A co wy kupujecie w sklepach na zapas?

Ostatnie badania wskazują, że już niemal połowa Polaków robi zakupy na zapas. Odsetek osób robiących większe nabytki w sklepach spożywczych, wzrasta z miesiąca na miesiąc. Przyczyn takiego stanu rzeczy należy upatrywać oczywiście w pandemii koronawirusa. Odkąd COVID-19 zjawił się nad Wisłą, zmieniły się nasze zakupowe przyzwyczajenia. Pandemiczna panika Początkowy szok i strach przed zachorowaniem, wywołał wiadomą reakcję wśród większości z obywateli naszego kraju. Polacy zaczęli gromadzić wszelkie możliwe produkty spożywcze, na czele z kaszami i makaronem. Z pewnością pamiętacie obrazki ze sklepów z pustymi regałami z wiosny zeszłego roku. Opustoszałe półki z suchą żywnością, zapakowane do granic możliwości wózki klientów i wszechogarniający pośpiech. Tak było jeszcze w marcu ubiegłego roku. Polacy dalej „chomikują” żywność Na szczęście już dziś panika związana z koronawirusem mocno zelżała. Nikt nie ma już problemów z nabyciem odpowiedniego rodzaju kaszy czy ryżu w dowolnym sklepie. Miejmy nadzieję, że do historii przeszły już sytuacje z brakami papieru toaletowego w supermarketach i sklepach z chemią. Od wybuchu pandemii koronawirusa minął już niemal rok. Mimo tego wzrostowy trend kupowania pożywienia na zapas wciąż się utrzymuje. Jaka jest przyczyna tego stanu rzeczy? Wydaje się, że Polacy wciąż wolą ograniczać społeczne kontakty, o które łatwo w sklepach spożywczych. Lepiej dużo, a rzadziej? To właśnie brak dystansu społecznego, często spotykany właśnie na terenie sklepów spożywczych, jest przyczyną  wzmożonej transmisji COVID-19. Polacy dobrze o tym wiedzą, dlatego też do sklepów wolą chodzić po konkretne, spore zakupy. Pytanie tylko gdzie pomieścić wszystkie zapasowe opakowania mąki,...

koronawirus dezynfekcja
modovisible/pixabay.com
Zdrowie
Uchronią cię przed COVID-em, ale wystarczy JEDEN błąd i wylądujesz na SOR-ze! Mowa o...
Jeżeli używasz tych środków do ochrony przed koronawirusem, to mamy złą wiadomość! Sprawdź, co robisz źle!

W trakcie szalejącej pandemii koronawirusa ludzie sięgają po wszelkie środki, które mogłyby ich przed nim uchronić. Przestrzegamy procedur bezpieczeństwa, nosimy maseczki i odkażamy ręce, a niektórzy nawet robią płyny dezynfekujące własnej roboty. Jednak wszystko w nadmiarze szkodzi – także ochrona przed koronawirusem! Czy żele antybakteryjne są groźne? W pierwszej fazie pandemii wszystkie środki dezynfekujące i żele antybakteryjne w ciągu zaledwie kilku dni całkowicie zniknęły ze sklepowych półek. Lekarze zalecają częste mycie rąk, ponieważ to najprostszy sposób na pozbycie się wirusa z naszych dłoni. W związku z tym dużą popularnością cieszą się teraz bardzo silne żele i mydła antybakteryjne, które obiecują wysoką ochronę przed zarazkami. Trzeba jednak zachować ostrożność i zdrowy rozsądek! Środki te zawierają bowiem silne substancje odkażające, które stosowane często w zbyt dużych ilościach nie tylko podrażnią skórę naszych dłoni, ale mogą nawet prowadzić do lekkich podtruć! Uważaj na środki dezynfekujące powierzchnie Naukowcy zbadali, że cząsteczki koronawirusa pozostają żywe na powierzchniach nawet przez wiele dni. Dlatego aby się przed nim uchronić, powinniśmy kilka razy dziennie przecierać wszystkie blaty, stoły, klamki i inne miejsca w naszym domu, których regularnie dotykamy. Jednak zachowajmy szczególną ostrożność, jeśli mamy małe dzieci! Płyny do dezynfekcji zawierają ok. 60–70% alkoholu. Istnieje wysokie ryzyko zatrucia, jeśli maluch wypije taki płyn! Ostrożnie z wybielaczem Wybielacze i środki do czyszczenia toalet znane są ze swoich niesamowitych właściwości – żaden brud, bakteria ani grzyb nie wygra w walce z nimi. Jeżeli używasz takich środków do odkażania powierzchni, to musisz bardzo uważać! Zawsze otwieraj okna podczas ich...

Jedzenie
Pixabay/CYNICALifornia
Newsy
Niektórym Polakom ledwo starcza na chleb. Będzie jeszcze gorzej, jeśli nie wyrejestrowali...
Pandemia zmieniła rzeczywistość nie do poznania. Niektórzy mogą sobie pozwolić jedynie na podstawowe zakupy.

COVID-19 zmienił realność i postrzeganie świata na przestrzeni całego, zeszłego roku. Zamiast wyjechać na wakacje, Polacy ustawiali się w kolejce do aptek i sklepów spożywczych.  Pandemia ukształtowała nowe nawyki zakupowe Na początku roku, kiedy media po raz pierwszy donosiły o koronawirusie Polacy wpadli w uzasadnioną panikę. Kolejki do sklepów zdawały się nie mieć końca. Pierwsze produkty, po które sięgali Polacy obejmowały leki, chleb, ryż, konserwy, makaron i środki ochrony osobistej. Polacy robili zakupy na zapas, ale niekoniecznie wydali na produkty spożywcze więcej. Najważniejsze było to, żeby zabezpieczyć siebie i swoich bliskich. Nie wszyscy mieli podczas pandemii tyle samo szczęścia. Szczególnie, że niektóre biznesy nie miały szansy przetrwania. Polska gospodarka ucierpiała przez koronawirusa Pewne przedsiębiorstwa poddały się w walce z pandemią już na starcie. Branża turystyczna cierpi do dziś. Do co najmniej 17 stycznia nie można podróżować w celach rekreacyjnych. Zostały jedynie podróże służbowe, choć tylko dla medyków i służb mundurowych. Podobne straty odnotowali artyści. Zamknięte kina i teatry przyniosły kulturze nic dobrego. Od jakiegoś już czasu słyszy się, że aktorzy nie mają za co żyć, a w niektórych przypadkach nie stać ich nawet na chleb. Jak długo potrwa obecna sytuacja, na razie nie wiadomo.  Wezwania do zapłaty zaległego abonamentu Jakby wszystkiego związanego z pandemia było mało, musicie wiedzieć jeszcze o jednej rzeczy. Wchodzi nowy sposób ściągania zadłużeń od obywateli. Wezwanie do zapłaty zaległości dostaną tylko te osoby, które nie wyrejestrowały odbiorników radiowych i telewizyjnych, a przestały za nie płacić. Do dłużników abonamentowych Poczta Polska już wysyła wezwania do zapłaty. Jak można w...