Godziny dla seniorów
Adobe Stock
Newsy

Robicie zakupy spożywcze w godzinach dla seniorów, chociaż macie mniej niż 60 lat? Słono zapłacicie

Godziny seniorów to dla jednych utrapienie, a dla drugich pora na spokojne zakupy. Przypomnijmy, czym grozi złamanie zasad.
Hubert Rój
styczeń 08, 2021

Dwugodzinowe „okienko” zostało wprowadzone we wszystkich sklepach w kraju na początku pandemii koronawirusa.

W założeniu godziny dla seniorów miały sprawić, że starsze osoby będą narażone podczas zakupów w godzinach 10-12 na mniejsze ryzyko transmisji wirusa.

Kasia gotuje z Polki.pl - Ciasto marchewkowe z orzechowym kremem

Godziny dla seniorów

Jak było i jest z godzinami dla seniorów w rzeczywistości? Wszyscy widzieliśmy to na własne oczy.
W jednym miejscu przepis pozostał martwą literą prawa – sprzedawcy nie egzekwowali prawa. W drugim z kolei czynili to nazbyt ochoczo, nie wpuszczając klientów do pustego lokalu tylko z powodu ich… wyglądu. Żadne przepisy nie regulują tego, jak sprzedawca powinien weryfikować wiek klientów.

Sprawę komplikuje jeszcze fakt, że w czasie weekendów godziny nie obowiązują, podobnie jak w czasie dni świątecznych, w których odbywa się handel.

Zdania wśród klientów 60+ co do godzin dla seniorów są podzielone. Część z nich i tak udaje się na zakupy poza wyznaczonymi godzinami.

Drakońskie kary za złamanie przepisów

Dyskusję o istnieniu tego pandemicznego przepisu trzeba zostawić na razie na boku. Zamiast tego, sprawdźmy ile tak naprawdę wyniesie mandat za złamanie handlowych restrykcji.

Policja może wystawić mandat w wysokości 500 zł za zrobienie zakupów o nieodpowiedniej porze. Kara od sanepidu może być jeszcze wyższa, gdy sprawa wejdzie na drogę postępowania administracyjnego.

Taka ścieżka czeka głównie niepokornych sprzedawców, ale z przepisów antycovidowych wynika, że sanepid może wyznaczyć karę od 10 do 30 tys zł dla klientów wchodzących do sklepu o nieodpowiedniej porze.

Komentarze
supermarket
Adobe Stock
Newsy Nowe obostrzenia od 28 grudnia. Jakie sklepy będą otwarte? Co z godzinami dla seniorów?
Kiedy na horyzoncie pojawiła się akcja szczepienia Polaków przeciwko COVID-19, rząd ogłosił kolejne obostrzenia.
Hubert Rój
grudzień 28, 2020

Minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił jeszcze przed świętami, że Polaków znów czeka „narodowa kwarantanna”. Powoli można zacząć już się gubić we wszystkich określeniach kolejnych restrykcji, którymi raczą nas członkowie rządu Mateusza Morawieckiego. Politycy obozu rządzącego uściślili zapowiedzi Niedzielskiego i Morawieckiego. Narodowa kwarantanna ma być przede wszystkim przedłużeniem tzw. etapu solidarności. W każdym razie nazwa nadana przez rządzących nie ma znaczenia. Istotniejszy jest cel wprowadzonych obostrzeń i utrzymania starych restrykcji, a także ich wymiar. Mateusz Morawiecki i jego ministrowie podkreślają, że chodzi tutaj o utrzymanie stabilnej liczby dziennych zakażeń koronawirusa. Wszystko po, by udało się sprawnie przeprowadzić akcję szczepienia. To z kolei wymusiło na rządzie wprowadzenie nowych obostrzeń od 28 grudnia. W handlu nowe restrykcje potrwają przynajmniej do 17 stycznia. Restrykcje od 28 grudnia 2020 Galerie handlowe i sklepy wielkopowierzchniowe pozostaną otwarte, ale za to w ścisłym reżimie sanitarnym. W sklepach będą obowiązywały limity klientów. 1 osoba na 10 metrów kwadratowych – to ograniczenie będzie dotyczyło małych sklepów, tych z powierzchnią do 100 mkw. Z kolei w dużych sklepach, z większą powierzchnią do 100 mkw, limit będzie wyglądał następująco: 1 osoba na 15 mkw. Podobnie jak przed okresem świątecznym, działalność galerii będzie mocno ograniczona. O zakupach w sklepach odzieżowych będziemy mogli zapomnieć. Otwarte pozostaną tylko niektóre punkty usługowe, takie jak np. usługi fryzjerskie, kosmetyczne, medyczne, a także apteki, sklepy z artykułami spożywczymi, kosmetycznymi, artykułami toaletowymi oraz środkami czystości. Otwarte pozostaną także sklepy z artykułami remontowo-budowalnymi, artykułami dla zwierząt,...

Przeczytaj
Wigilia
Adobe Stock
Newsy Oni mają prawo i mogą sprawdzić, ilu gości zaprosiliście na Wigilię. Za przekroczenie limitu grozi 1000 zł kary
Święta zbliżają się wielkimi krokami, a wśród nas nie kończą się dyskusje o tym, ilu gościu może zasiąść przy wigilijnym stole. Kto może przyjść do nas z kontrolą 24 grudnia?
Hubert Rój
grudzień 18, 2020

W momencie, gdy Polacy dowiedzieli się o pomysłach na ograniczenie wigilijnych spotkań, w kraju niemalże zawrzało. Zaczęliśmy zastanawiać się, kto może, a kto nie powinien przyjeżdżać na rodzinny zjazd. Wszystko w imię minimalizowania zagrożenia związanego z pandemią i transmisją wirusa COVID-19. Bez sankcji Część z nas uznała, że warto zawczasu zdecydować się na samoizolację, by nie ryzykować zakażeniem szczególnie osób starszych. Inni postarają się tuż przed wyjazdem do rodzinnego domu o wykonanie testu na obecność koronawirusa. Jeszcze inni postanowili, że spędzą kolejne święta w odosobnieniu. Jest jeszcze jedna sprawa, która mocno nurtowała Polaków od ogłoszenia ministra zdrowia Adama Niedzielskiego i premiera Mateusza Morawieckiego świątecznych ograniczeń. Chodzi tutaj mianowicie o ewentualny mandat za przekroczenie liczby 5 gości przy świątecznym stole. Jego wysokość mogłaby wynieść 1000 zł, ewentualnie moglibyśmy zostać ukarani wyłącznie naganą. Rzecznik rządu Piotr Muller szybko po ogłoszeniu restrykcji wyjaśnił jednak, że rozporządzenie Rady Ministrów ma jedynie charakter ostrzegawczy i zakaz nie będzie restrykcyjnie sankcjonowany. Tylko policja Co to oznacza? Nie powinniśmy się spodziewać nagłej wizyty jakichkolwiek służb w czasie świętowania Bożego Narodzenia. Rząd poprzez swoją decyzje chciał jedynie odnieść się do wewnętrznego rozsądku wszystkich Polaków i skłonić ich do nieprzemieszczania się po kraju. Pozostaje jeszcze jedna kwestia. Wg prawników jedyną służbą, która mogłaby dopuścić się przeprowadzenia takiej kontroli, byłaby policja, gdyż nie pozostaje to w uprawnieniach straży miejskiej czy też urzędników sanepidu.

Przeczytaj