Robert Makłowicz:  „Ludzie zapominają, że przed II wojną światową mięso jadało się 2-3 razy w roku”
ONS.pl
Newsy

Robert Makłowicz: „Ludzie zapominają̨, że przed II wojną światową̨ mięso jadało się̨ 2-3 razy w roku”

Dziś wydaje nam się , że mięso powinno być na każdy obiad, bo bez niego odpowiednio się nie najemy. Co o tych mięsnych nawykach Polaków mówi ktoś, kto na ten temat sporo wie?

Myśleliście, że Robert Makłowicz jest zagorzałym mięsożercą? Jeśli sądziliście że ten polski krytyk kulinarny, podróżnik i smakosz jada wyłącznie austriackie sznycle i jednogarnkowy węgierski bogracz, to się grubo mylicie. Oto co 58-latek mówił o daniach bezmięsnych Weronice Pochylskiej, w wywiadzie udzielonym dla magazynu „Food Service”

Magda Gessler odpowiada na pytania

Robert Makłowicz: „Naszym spaghetti mogą być kluski czy placki z kaszy i grzybów"

Czym wg Makłowicza jest trwający obecne boom na dania bezmięsne w restauracjach i zamienniki mięsa dostępne w sklepach?

- Dla niektórych jest to moda, dla innych ideologia, a tak naprawdę to zdrowy odruch.

- Ograniczanie konsumpcji mięsa to konieczność klimatyczna. Dlaczego jemy tak dużo mięsa? Wynika to poniekąd z naszej historii i faktu, że w dalszym ciągu traktujemy je jako formę podkreślenia statusu społecznego. Jesteśmy narodem w większości pochodzącym ze wsi. Ludzie często zapominają, że na rodzimych wsiach jeszcze przed II wojną światową mięso jadało się dwa, góra trzy razy w roku.

- Jeśli mówimy o tradycyjnej kuchni polskiej, to raczej nie jest to kuchnia magnacka, bo arystokracji było kilka procent. Jeśli chcemy mówić szczerze o naszej tradycji kulinarnej, to raczej powinniśmy wspominać o lebiodzie, mleczu, pokrzywie czy kaszy, a nie karkówce i kiełbasie, które jadano jedynie od święta.

Zobacz także
Przepis na gołąbki Roberta Makłowicza. 1 składnik genialnie podkręca ich smak

Przepis na gołąbki Roberta Makłowicza. 1 składnik genialnie podkręca ich smak

Idealny rosół według Roberta Makłowicza

Jak Robert Makłowicz gotuje rosół? Poznajcie jego niezawodny przepis

Zapytany o regionalne, dawne potrawy, z których możemy być dumni odpowiedział:

- Ach, jest ich całe mnóstwo, ale reprezentantami mogłyby być np.: piróg biłgorajski – wytrawne drożdżowe ciasto z kaszą gryczaną; mało znane, jadane na Wschodzie pierogi z miętą i kaszą czy babka ziemniaczana, do której wcale nie trzeba dodawać boczku. Naszą tradycyjną kuchnię stanowią potrawy plebejskie, a tradycyjne dania plebejskie to coś, co Włosi nazywają „cucina povera”, czyli „biedna kuchnia”, z której uczynili siłę. Wszyscy na świecie znają spaghetti aglio olio e peperoncino, a naszym spaghetti aglio olio mogą być kluski czy placki z kaszy i grzybów.

Kuchnia staropolska – gdzie szukać prostych dań naszych przodków?

O przepisy na właśnie takie tradycyjne potrawy, zapytali publicystę fani, z którymi kucharz cyklicznie spotyka się na swoim Instagramie. Dziennikarz przyznał, że pierwsze opracowania receptur, jakie zostały zebrane w książkę i wydane, to przepisy Lucyny Ćwierciakiweiczowej. Skierowane były do osób, które w latach 80. XIX w. kupowały książki, a więc do zamożnego mieszczaństwa. Zawarte w niej przepisy były kierowane do tej grupy społecznej, nie zawierały więc prostych dań wiejskich:

- Książek chłopskich no po prostu nie ma. Trzeba szukać w regionalnych, starych przepisach, np. pierogi z kaszą i miętą, sałatka z mlecza, zupa z pokrzyw. Gdzieniegdzie, w niektórych regionach są jeszcze takie zaszłości dawnej kuchni chłopskiej.

Kuchnię chłopską charakteryzuje jedno: nie jadano mięsa często. Przygotowywano je z reguły na duże okazje takie jak święta czy wesela. O tym jak często kiedyś jadano mięsa mówi też powiedzenie:

- Chłop je kurę gdy jest chory lub gdy kura jest chora.

Źródło: ouichef.pl/, Instagram/Robert Makłowicz

Robert Makłowicz wyprowadza Polaków z błędu: „Pierogi ruskie to nie znaczy, że rosyjskie”
Instagram/RobertMaklowicz/Pixabay
Newsy
Robert Makłowicz wyprowadza Polaków z błędu: „Pierogi ruskie to nie znaczy, że rosyjskie”
Czy pierogi ruskie to na pewno pierogi rosyjskie? Sprawdźcie, co sądzi na ten temat Robert Makłowicz.

W związku z trwającą na Ukrainie napaścią rosyjską, wiele polskich producentów żywności i restauracji, zmieniło nazwę popularnego dania „pierogi ruskie" na „pierogi ukraińskie". Knajpy i bary mleczne zmieniają nazwę pierogów ruskich Na ten krok zdecydował się m.in. właściciel firmy Deli2.pl, który nie tylko wycofał ze swojej oferty wszystkie produkty pochodzenia rosyjskiego, ale też chcąc pozostać solidarnym z Ukrainą, zmienił nazwę pierogów z ruskich na ukraińskie: - Od dziś w naszym delikatesach Wasze ulubione pierogi w nowej, lepszej odsłonie! Zapraszamy wszystkich na pierogi UKRAIŃSKIE! Zmieniamy etykiety na stałe #solidarnizukrainą? – napisano na oficjalnym fanpage'u firmy na Facebooku. Na podobny krok zdecydował się właściciel jednego z barów mlecznych w Warszawie, który zmienił w karcie menu nazwę „pierogi ruskie" na „pierogi ukraińskie": - Część naszej załogi to pracownicy z Ukrainy. Kiedy wybuchła wojna i kucharki słyszały, jak klienci zamawiają ruskie pierogi, po prostu płakały. Decyzja była spontaniczna, od tej pory wydajemy pierogi ukraińskie – powiedział w rozmowie z „Faktem" Tomasz Korecki, szef kuchni z Baru Mlecznego Lindleya 14. Czy aby jednak na pewno dobrze rozumiemy to nazewnictwo? Skąd pochodzą pierogi ruskie? Nazwa „pierogi ruskie" wzięła się nie od Rosji, tylko najpewniej od Rusi Kijowskiej lub Czerwonej. Jest to kraina historyczna, która obecnie znajduje się na terenie północno-zachodniej Ukrainy oraz południowo-wschodniej Polski. Zatem pierogi ruskie za nic w świecie nie mogą mieć nic wspólnego z Rosją, w której znacznie popularniejsze są inne pierogi z mięsnym nadzieniem, czyli pielmieni.      ...

Przepis na bigos staropolski Roberta Makłowicza. Koniecznie dodajcie do niego tę kiełbasę
ONS.pl/AdobeStock
Newsy
Przepis na bigos staropolski Roberta Makłowicza. Robi go z 1 tylko gatunku kapusty i dodaje tę kiełbasę
Czy jest coś lepszego niż tradycyjny, długo gotowany staropolski bigos? Zróbcie go z przepisu Roberta Makłowicza, a na długo zapamiętacie jego smak.

Robert Makłowicz zdradził, jak przygotowuje tradycyjny staropolski bigos. Jaką dodaje do niego kapustę i mięso? A co z przyprawami i innymi dodatkami? Przepis na staropolski bigos Roberta Makłowicza Robert Makłowicz to wielki autorytet kulinarny w naszym kraju. Nie ma chyba osoby, która by nie znała Roberta Makłowicza! Jego programy, w których przemierza on różne zakątki świata i przygotowuje w nich tradycyjne dla danego regionu potrawy, biją rekordy popularności wśród Polaków. W jednym z dawnych odcinków swojego kulinarnego show, Makłowicz pokazał jak przygotowuje tradycyjny polski bigos. W przepisie wykorzystał on tylko jeden rodzaj kapusty – kiszoną. W bigosie Makłowicza znajdziemy za to kilka gatunków mięs, cebulę, kwaśne jabłka, śliwki oraz grzyby. Nie zapomniał on też oczywiście o aromatycznych przyprawach. Przygotujcie bigos z przepisu Makłowicza a nie będziecie chcieli robić go inaczej. Składniki: 2 kg – kiszonej kapusty 1kg – mieszanych pieczonych mięs 0,5 kg – wędlin 5 dag – słoniny 2 – łyżki smalcu 1 – duża cebula 5 dag – suszonych grzybów 2 – kwaśne jabłka kilka suszonych śliwek szklanka czerwonego wytrawnego wina kilka liści laurowych, ziaren jałowca i ziela angielskiego sól cukier pieprz Przygotowanie: Wrzućcie do garnka pokrojony surowy, wędzony boczek i podsmażcie go.  Dodajcie pokrojoną cebulę, kiszoną kapustę (wcześniej posiekajcie ją), pokrojone kawałki szynki z dzika. Dodajcie suszone, namoczone grzyby razem z wodą (najlepiej się sprawdzą prawdziwki) oraz polskie śliwki suszone, jałowiec, ziele angielskie, liść laurowy, trochę węgrzyna. Wszystko razem gotujcie przez długi czas na małym ogniu przez trzy dni z przerwami na tak...

Przepis na makaron po marynarsku Roberta Makłowicza. Prosty, ale wykwintny
ONS/Adobe Stock
Newsy
Przepis na makaron po marynarsku Roberta Makłowicza. Prosty, ale wykwintny
Ukochany kucharz Polaków zdradza trik na wyjątkowo prostą w przygotowaniu potrawę, która zachwyci gości i domowników. Wystarczą zaledwie dwa składniki z delikatesów, aby poczuć nutkę luksusu! 

Robert Makłowicz to niekwestionowany król polskiej gastronomii. Uwielbiany przez widzów kucharz dzieli się swoją miłością do gotowania nie tylko przed kamerą, ale także w swoim internetowym magazynie. Makłowicz, który przez wiele lat prowadził kultowy program w Telewizji Polskiej, obecnie publikuje swoje filmy na YouTube, a także pisze teksty na własny portal maklowicz.pl.  Przepisy Roberta Makłowicza Jak wiadomo, gwiazdor ma niezwykle wszechstronne gusta kulinarne, wśród których znajduje się także kuchnia śródziemnomorska czy wszelkiej maści makarony. Makłowicz uwielbia poznawać tajniki lokalnych kuchni i nowe, nawet najbardziej egzotyczne smaki. Od lat otwiera Polaków na nieznane doświadczenia kulinarne i prezentuje im nie tylko ciekawe receptury, ale także zwyczaje kulturowe i piękne widoki z innych stron świata. Kucharz słynie również ze swojego wyjątkowego poczucia humoru i słonecznej osobowości, które sprawiają, że kochają go zarówno młodsi, jak i starsi widzowie.  Ulubieniec Polaków często zdradza przepisy, które robią piorunujące wrażenie, ale wcale nie wymagają wielu godzin przygotowań i długiej listy zakupów – jeden z nich prezentujemy poniżej! Chociaż obecne tu kapary czy anchois mogą sprawiać wrażenie wytwornych produktów, są one dostępne już w większości supermarketów – często nawet w sieciach typu Lidl czy Biedronka. Przepis na makaron po marynarsku według Roberta Makłowicza Składniki: 400 g makaronu penne (rurek) 2-3 łyżki oliwy 2-3 fileciki solonych sardeli (anchois) 3 ząbki czosnku łyżka kaparów 300 ml białego wina pęczek natki pietruszki mała gałązka rozmarynu oliwa sól pieprz Przygotowanie: Na rozgrzaną na patelni oliwę wrzucić drobno posiekany...

Robert Makłowicz nie znosi wyrażenia „smacznego”. Dlaczego?
ONS.pl
Newsy
Robert Makłowicz nie znosi wyrażenia „smacznego”. Dlaczego?
Słynny polski podróżnik kulinarny stwierdził, że życzenie sobie „smacznego” przy stole powinno być zabronione. Sprawdźcie, dlaczego to wyrażenie tak mu się nie podoba!

Polski podróżnik kulinarny i wybitny znawca gotowania Robert Makłowicz słynie nie tylko z ogromnej wiedzy na temat kuchni całego świata, ale także doskonałej elokwencji. Przez wiele lat prowadził w Telewizji Polskiej program „Podróże kulinarne Roberta Makłowicza”, a dziś prowadzi własny kanał na YouTube, gdzie zajmuje się tym, co kocha najbardziej – czyli gotowaniem i opowiadaniem różnych ciekawostek związanych z odwiedzanego w danym odcinku regionu! Niedawno Robert był gościem programu „Drugie śniadanie mistrzów”. Wraz z innymi znakomitymi gośćmi, wśród których była Magda Gessler, Andrzej Grabowski i Michał Rusinek, Makłowicz rozmawiał o różnych świątecznych zwyczajach. O tym, co wypada, a czego nie W programie goście wymieniali się swoimi doświadczeniami i wspomnieniami na temat świąt wielkanocnych. W pewnym momencie rozmowa zeszła na to, czego nie wypadało robić w ich rodzinnych domach przy stole. Makłowicz powiedział, że u niego nie można było życzyć sobie smacznego przed jedzeniem. Dlaczego? U mnie w domu też nie wolno było mówić „smacznego”. Proszę zwrócić uwagę na konotacje tego zwrotu. We wszystkich innych językach życzy się „dobrego apetytu”. Zauważył, że życzenie komuś „smacznego” przed jedzeniem brzmi tak, jakby podawany posiłek wcale nie musiał być smaczny: Czyli dopuszcza również taką hipotezę, że to, co jest podane na stół, może być niesmaczne(…)Jest to całkowicie postponujące dla tych, którzy to jedzenie przygotowali. Tak samo jak postponujące jest domaganie soli i pieprzu. Co jeszcze nie podoba się Robertowi w zwrocie „smacznego”? Słowo "smacznego" ma w sobie właśnie ten pejoratywny wydźwięk: słuchajcie, no my tu coś mamy, życzę wam,...