robak w soku
AdobeStock
Newsy

Robak w soczku dla dzieci z popularnej firmy. Klient ostrzega wszystkich rodziców

Uważajcie! W popularnym soku dla dzieci jeden z klientów znalazł... larwę!

Wszyscy wiedzą, że dieta dziecka powinna być zbilansowana, zdrowa i pełna witamin. Rodzice w trosce o swoje pociechy kupują produkty przeznaczone specjalnie dla dzieci, z uwzględnieniem potrzebnych im do prawidłowego rozwoju minerałów i witamin. Pewien mężczyzna jednak bardzo się zdziwił tym, co znalazł w soku dla dzieci!

Magda Gessler odpowiada na pytania

Niemiła niespodzianka

Pewien klient sieci Biedronka robił zakupy w swoim ulubionym sklepie tak, jak zwykle. Zawsze zwraca uwagę na to, czy produkty są szczelnie zapakowane oraz czyta wydrukowaną na opakowaniach datę przydatności do spożycia – zwłaszcza, gdy kupuje żywność dla dzieci! W końcu ostre zatrucie pokarmowe to ostatnie, czego rodzice życzą swoim maluchom (nawet, jeśli bardzo się na nie zezłoszczą). Jednak takiej niespodzianki nikt by się nie spodziewał!

Po otwarciu soku dla dzieci Bobo Frut marki Nestle oczom mężczyzny ukazała się… tłusta larwa spacerująca po wewnętrznej stronie butelki. Był w absolutnym szoku. Przecież sprawdził datę ważności – według producenta sok można bezpiecznie spożyć do sierpnia 2021 roku (oczywiście pod warunkiem, że wcześniej był zamknięty). Nie ma też mowy o tym, że butelka była rozszczelniona, ponieważ wykonana jest ze szkła. W takich butelkach przy pierwszym odkręcaniu nakrętka wydaje charakterystyczny dźwięk. Mężczyzna był na tyle zbulwersowany całą sytuacją, że natychmiast skontaktował się z mediami, by ostrzec innych rodziców. Opisał całą sytuację i dodał, że robak musiał znaleźć się w butelce na etapie produkcji, ponieważ nie ma fizycznej możliwości, by dostał się do środka w sklepie. Napisał też, że poinformował o tej sprawie firmę Nestle.

Odpowiedź producenta

Firma Nestle produkująca soczki dla dzieci Bobo Frut szybko odniosła się do sprawy. Przedstawiciel firmy napisał, że natychmiast po przyjęciu zgłoszenia przeprowadzono dokładną analizę soków z serii, którą kupił klient Biedronki. Zbadano także zawartość butelki, w której znajdowała się larwa. Nie stwierdzono żadnych odstępstw od normy, a powołany specjalista entomolog orzekł, że robak nie mógł trafić do butelki na etapie produkcji.

Gigant na rynku produktów spożywczych dla dzieci przyznaje, że jego wyroby są niezdrowe
AdobeStock
Newsy
Gigant na rynku produktów spożywczych dla dzieci przyznaje, że jego wyroby są niezdrowe
Na pewno macie w domu produkty tej marki. Większość z nich okazuje się być szkodliwa dla zdrowia!

Kupując jedzenie dla swoich pociech, rodzice chcą mieć pewność, że wybrane przez nich produkty spożywcze są zdrowe i nie zaszkodzą ich dzieciom. Niedawno jednak okazało się, że firma Nestle, największy producent żywności na świecie (w tym produktów dla dzieci), przyznała się do tego, że większość jej wyrobów jest niezdrowa. Poznajcie szczegóły. Produkty Nestle szkodliwe dla zdrowia „Financial Times” donosi, że 70% produktów firmy Nestle może szkodzić zdrowiu – nie spełniają one bowiem „uznanej definicji zdrowia”. Tak wynika z prezentacji przedstawionej w tym roku osobom decyzyjnym w Nestle. Jedynie 37,5% produkowanych przez tę firmę wyrobów spożywczych spełnia normy zdrowotne. Reszta produktów nie uzyskała minimalnej punktacji w wysokości 3,5/5. Wyroby Nestle zostały ocenione według australijskiego systemu oceny żywności. Wykorzystuje się go do badań na całym świecie. „Niektóre produkty nigdy nie będą zdrowe” W badaniu sprawdzono m.in. zawartość soli i cukru w poszczególnych produktach. Część z nich w aż 99% nie odpowiada normom zdrowotnym! Chodzi tu przede wszystkim o słodycze , lody i słodkie napoje. Przedstawiciele Nestle szczerze przyznają, że w przypadku części produktów nie da się zachować norm zdrowotnych: Niektóre produkty nigdy nie będą zdrowe, niezależnie od tego, jak będziemy je zmieniać. A normy są zdecydowanie przekroczone. Na przykład, tylko jeden słodki rogalik produkowany przez Nestle zawiera tyle cukru, ile wystarczyłoby dorosłemu człowiekowi na cały dzień! Choć i tak jest nieco lepiej, niż jeszcze kilkanaście lat temu. Przez ten czas firma Nestle zmniejszyła ilość cukru w swoich wyrobach o około 15 procent. Marki Nestle Firma Nestle produkuje żywność, kawę, słodycze, kaszki i mleko dla dzieci, napoje, a...

biedronka robaki
modovisible/pixabay.com
Newsy
Kupił w Biedrze popularne cukierki. Gdy otworzył opakowanie MAŁO NIE ZWYMIOTOWAŁ! Co w nim było?
Robicie zakupy w Biedronce? Uważajcie przed zakupem tych produktów (zwłaszcza, gdy jesteście wegetarianami...). Nie dla wrażliwych!

Gdy robimy zakupy w sklepie spożywczym, to nasze wymagania są dosyć jasne – chcemy, żeby w sklepie było czysto, obsługa miła i pomocna, a produkty świeże. Wystarczy, żeby tylko jeden z tych warunków nie został spełniony, by nasze zadowolenie z wizyty w sklepie drastycznie spadło. Przekonajcie się co sprawiło, że pewien klient mało nie zwymiotował na widok swoich zakupów w Biedronce!   Sieć Jeronimo Martins jest gigantem na polskim rynku sklepów spożywczych. Chyba każdy Polak słyszał o sklepie Biedronka i przynajmniej raz zrobił tam zakupy. Wydawałoby się więc, że sieć powinna ze szczególną starannością dbać o standardy jakości sprzedawanych produktów. Można się zdziwić! „Niespodzianka” w cukierkach Pewien klient sklepu Biedronka w Warszawie na długo zapamięta tę wizytę. Kupił on woreczek cukierków na wagę. Gdy w domu ściągnął papierek i chciał zjeść jedną z czekoladek, w ostatnim momencie na szczęście się jej przyjrzał. Na cukierku znajdował się… biały robak! Mężczyzna wyrzucił wszystkie czekoladki i napisał do Biedronki pełen słusznego oburzenia list, domagając się wyjaśnień. Sieć oczywiście przeprosiła za zaistniałą sytuację i zapewniła, że cukierki z robakami nie spełniają standardów sieci, a załoga warszawskiego sklepu postara się jak najszybciej wyjaśnić tę sprawę.   Źródło: smakosze.pl

kupił wadliwą kiełbasę z Lidla
Adobe Stock/kolaż newsy.gotujmy.pl
Newsy
Kupił w Lidlu kiełbasę śląską. Rozkroił, a tam... „To coś na pewno nie było mięsem. Obrzydliwe!” 
Te zakupy klient dyskontu spożywczego we Włocławku na pewno zapamięta na długo. Po kiełbasę śląską też pewnie szybko nie sięgnie. 

Klient Lidla przy ulicy Komunalnej we Włocławku skusił się podczas zakupów na kiełbasę śląską. W domu, po jej przekrojeniu, jego oczom ukazał się odrażający widok. Co było w kiełbasie z Lidla? Mężczyzna napisał o swoim odkryciu w liście do redakcji portalu wloclawek.naszemiasto.pl: Byłem w tym sklepie 14 maja. Kupiłem kiełbasę śląską. Po przekrojeniu pierwszej laski okazało się, że jest w niej zmielony papier lub tkanina. Nie wiem co to, ale to coś na pewno nie było mięsem. Obrzydliwe! Nie złożyłem jednak reklamacji. Szkoda zachodu. Reakcja sklepu Do sprawy odniosła się rzeczniczka prasowa sieci Aleksandra Robaszkiewicz, którą zacytowała „Strefa Biznesu”. Pani Robaszkiewicz prosiła, by klienci zgłaszali firmie wszelkie uwagi i reklamacje dotyczące produktów zakupionych w Lidlu. W przypadku feralnej kiełbasy najprawdopodobniej zawinił błąd podczas produkcji: Na załączonych zdjęciach nie widzimy co prawda danych jednoznacznie identyfikujących artykuł oraz partię, niemniej z całą pewnością możemy powiedzieć, że produkt nie stwarza ryzyka dla konsumenta, a widoczna „zmiana" jest najprawdopodobniej efektem błędu podczas procesu produkcji - niewymieszany właściwie składnik - wyjaśniała Robaszkiewicz. Rzeczniczka zapewniła również, że Lidl przeprowadza rocznie ponad 9 tys. badań jakości produktów i że wszystkie zgłoszenia są przez firmę wnikliwie analizowane. Jeśli zdarzyłoby się wam kupić produkt wzbudzający wasze podejrzenia, zgłoście to sklepowi, podając kod kreskowy EAN, numer partii i termin przydatności do spożycia. Czytaj także: Mieszkaniec Inowrocławia kupił w sklepie mięso. W nocy zaczęło... świecić Kupiła truskawki i po umyciu przeżyła prawdziwy szok. Ohyda? Kupił w Biedronce popularne cukierki. Gdy otworzył...

Poszły na grzyby i spotkało je coś strasznego! Nie chodźcie same do lasu - apeluje policja
AdobeStock
Newsy
Poszły na grzyby i spotkało je coś strasznego! „Nie chodźcie same do lasu” - apeluje policja
Zbierając grzyby zwykle nie rozglądamy się dookoła, patrzymy pod nogi, żeby nie przegapić najlepszych okazów. Czasem, gdy wreszcie podniesiemy wzrok, może nas spotkać niemiła niespodzianka. Oby jak najrzadziej!

Spacerowanie po odludnych czy zalesionych terenach, może być niebezpieczne. Dobrze, jeśli spotkanie będzie jedynie nieprzyjemne i skończy się wyłącznie na strachu, jak w przypadku kobiet z okolic Tarnobrzega. Pamiętając o swoim bezpieczeństwie, warto do lasu wypuszczać się całą grupą. Pilnujcie też, żeby nie chodziły tam dzieci bez opieki. Policja apeluje: ,,nie wybierajcie się do lasu w pojedynkę. Dotyczy to zwłaszcza kobiet i dzieci”. Był ubrany tylko w karnawałową maskę Dwie kobiety z Podkarpacia zbierające grzyby , zdenerwowane zadzwoniły na policję. Zgłosiły, że w lesie spotkały ekshibicjonistę. Mężczyzna był kompletnie nagi i miał na sobie jedynie maskę. Golas mocno przestraszył grzybiarki i przepędził je z lasu. Po przyjeździe na miejsce, policja przeszukała teren, ale nie znalazła napastnika, a panie nie były w stanie nawet w przybliżeniu opisać jego wyglądu. Na szczęście, goły mężczyzna nie wyrządził kobietom żadnej krzywdy. Skończyło się tylko na strachu i niesmaku po uczestnictwie w tak obscenicznym wydarzeniu. Policja apeluje jednak do wszystkich, aby nie wybierali się do lasu w pojedynkę i szczególnie uczula na to panie. Jak zachować się, gdy spotkamy ekshibicjonistę? Seksuolodzy uspokajają, że osoby obnażające się w miejscach publicznych, z reguły nie posuwają się do czynnej napaści fizycznej czy gwałtu. Zależy im na wywołaniu przerażenia. Unikają dużych skupisk ludzi, poruszają się po odosobnionych terenach, chętnie wywołują szok i strach u samotnie spacerujących kobiet. Najlepsza reakcją na golasa biegnącego z przeciwka jest... brak reakcji. Ponieważ zależy mu na wystraszeniu przechodnia, chce być zauważony i zwyzywany, więc gdy uciekamy przed nim z krzykiem, stajemy się spełnieniem jego fantazji seksualnych. Dlatego należy go zignorować i szybko oddalić się, a o zdarzeniu...