Pustki na półkach sklepowych, dostępny jedynie ocet. Zakupy na kartki. Dziś mija 40. rocznica stanu wojennego
Wikipedia Commons
Newsy

Pustki na półkach sklepowych i zakupy na kartki. Dziś mija 40. rocznica stanu wojennego. Pamiętacie?

Dokładnie 40 lat temu, 13 grudnia 1981 roku, na terenie całej Polski został wprowadzony stan wojenny. Ten trudny czas kojarzony przez większość między innymi z pustymi półkami, trwał o wiele dłużej niż mogłoby się wydawać.

Już od 1979 sklepowe półki niemalże świeciły pustkami. Brakowało podstawowych produktów i żywności. Wprowadzenie stanu wojennego tylko pogorszyło panującą wówczas niezwykle trudną sytuację gospodarczą.

Choć władze zapowiedziały wdrożenie odpowiednich reform, dzięki której życie obywateli miało stać się łatwiejsze, w rzeczywistości ceny żywności zostały podniesione o ponad 200 procent. Ponadto, w tym samym czasie, średnia wynagrodzeń spadła aż o 30 procent. 

Magda Gessler odpowiada na pytania

Zakupy na kartki w stanie wojennym

Kryzys gospodarczy pogłębiał się również przez fakt, że większość środków budżetowych była przeznaczana na spłatę zadłużenia zagranicznego. Aby wypełnić zobowiązania i wyjść cało z sytuacji Polska musiała zwiększyć eksport żywności. To z kolei sprawiło, że na rynku wewnętrznym coraz bardziej brakowało podstawowych produktów. 

Władze były więc zmuszone rozpocząć kontrolę ich dystrybucji. Wtedy też pojawiły się kartki na żywność, które uprawniały do zakupu tylko ściśle określonych ilości towarów takich jak chleb, mąka, cukier, mleko, kasza, ziemniaki, sól oraz herbata. 

Zobacz także
Ciepłe lody w PRL-u dzieci jadały przez cały rok. Były okropne, ale słodkie. Dziś wiemy, że były niezdrowe.

Lubicie ciepłe lody z czasów PRL-u? Były dość tanie, ale ich skład pozostawiał wiele do życzenia

Ta maszynka do mielenia mięsa z PRL-u była nie do zdarcia. Oto do czego wciąż się ją wykorzystuj

Ta maszynka do mielenia mięsa z PRL-u była nie do zdarcia. Oto, do czego wciąż się ją wykorzystuje

Zaopatrzenie sklepów kiedyś i dziś

Dla obecnej młodzieży taki stan rzeczy jest nie do pomyślenia. Bowiem dzisiaj mamy w sklepach wszystko, czego dusza zapragnie i to pod dostatkiem. Jeśli macie ochotę kupić 10 batoników, to po prostu to robicie. Kiedyś rzeczywistość była bardziej skomplikowana.

W latach 80. nie było też takiego wyboru w rodzajach produktów, o firmach i jakości nie wspominając. Chleb był po prostu chlebem, a ziemniaki ziemniakami. Dzisiaj, idąc do sklepu można dostać oczopląsu. Nad wyborem herbaty spędza się przecież co najmniej 15 minut.

I choć pandemia przypomniała nieco czasy, w których stało się przed sklepem w oczekiwaniu na swoją kolej, to wciąż nic nie może się z nimi równać. 

A wy jak wspominacie ten okres?

Przedświąteczne zakupy w PRL-u: długie kolejki, brak karpia i propaganda w prasie.
Adobe Stock
Newsy
Przedświąteczne zakupy w PRL-u: długie kolejki, brak karpia i propaganda w prasie. Pamiętacie?
Przedświąteczny czas ludzie spędzali w kolejkach po mięso, karpie czy owoce cytrusowe. Jeśli nie było bakalii, zamiast orzechów i skórki pomarańczowej używali do ciast kruchych ciastek i ...marchewki. Tak wyglądały święta w PRL-u

Dziś trudno już sobie dziś wyobrazić jak gospodynie pokonując trudności z zaopatrzeniem sklepów, były w stanie przygotować święta. Wiele osób „polowanie” na świąteczne specjały rozpoczynało na długo przed świętami. Mimo to na stołach w tamtych czasach zawsze był barszcz z uszkami, bigos, pasztety, wędliny, a nawet bakalie i pomarańcze. Obfitość dań była jednak okupiona czasem spędzonym w kolejkach przed sklepami. „Dzięki pracy narodu, karp kiedyś będzie dostępny bez trudności” W późnych latach 70. i 80 nie było łatwo przygotować się do świąt. W sklepach brakowało wszystkiego: smalcu, mięsa, maku, a także karpi i śledzi. Od końca lat 70. niektóre towary były reglamentowane. Na początku na kartki można było kupić cukier, mięso i wędliny. Z czasem zaczęto wydawać kartki nawet na masło, smalec, czekoladę, mąkę, kaszę i ryż. Skoro nawet karpia nie można było dostać bez długich kolejek, władza ludowa poprzez media tłumaczyła Polakom, że przyjdą takie czasy, gdy karpia będzie się kupować, a nie zdobywać. Tę rzekomą poprawę sytuacji z zaopatrzeniem poparła propagandą stanu wojennego, w której wskazywała na potrzebę „rzetelnej pracy”. 24 grudnia 1982 r. w Dzienniku Łódzkim można było przeczytać: - Z chowem karpia w stawach jest dokładnie tak samo, co z całą naszą gospodarką: te same dręczą je choroby, ta sama terapia może je wyleczyć. Recepta jest prosta. Improwizację musi zastąpić konsekwentna gospodarka poparta rzetelną pracą. Innego wyjścia nie ma. Dopiero gdy to osiągniemy, można będzie dążyć do czasów, gdy karp tak jak niegdyś znów się stanie towarem, który się po prostu kupuje, a nie zdobywa. Przygotowania do świąt były sterowane centralnie 21 grudnia 1982 r. Dziennik...

Półki sklepów spożywczych w tym kraju świecą pustkami z 3 powodów, wszystkie związane są z pandemią. Czy nam tez to grozi?
Adobe Stock
Newsy
Tu półki w sklepach spożywczych są puste z 3 powodów związanych z pandemią. Czy nam też to grozi?
Gdy brakuje w sklepach chleba i mleka, ludzie zaczynają czuć niepokój. Kupują żywność na zapas, przez co przyczyniają się do jeszcze większych braków produktów.

Pierwszym krajem, z którego zaczęły docierać doniesienia o pustych półkach w sklepach i brakach podstawowych produktów spożywczych, była wielka Brytania. Powodem pogorszenia zaopatrzenia była wówczas pandemia połączona z efektami Brexitu. Dziś ze Stanów Zjednoczonych docierają zdjęcia grozy przedstawiające półki, na których powinien być chleb, mleko i mięso, a nie ma nic. Winowajcą jest szalejący COVID-19. Czy puste półki dotrą też do nas? 3 „covidove" powody pustek w sklepach Jesteśmy w środku czwartej fali pandemii koronawirusa. Na świecie rozprzestrzenia się nowy wariant wirusa – Omikron, o którym słyszymy, że jest znacznie bardziej zaraźliwy i błyskawicznie atakuje duże grupy ludzi. Możemy się więc spodziewać, że także u nas zacznie szybko rosnąć liczba zarażonych, jak to się teraz dzieje w Stanach Zjednoczonych. W związku z dużą zachorowalnością, amerykańscy konsumenci mają trudności z zaopatrzeniem w podstawowe produkty, takie jak chleb, mleko czy mięso. Dlaczego tak się dzieje? Pracownicy chorują lub są na kwarantannie. Nie ma więc komu pracować. Analityk rynkowy Phil Lempert, tak komentuje: „Niedobory siły roboczej stawiają pod presją wszystkie gałęzie przemysłu spożywczego, od gospodarstw rolnych, przez producentów żywności, po sklepy spożywcze". Zamknięte są porty i zostały przerwane łańcuchy dostaw, w których znajduje się ogromna ilość żywności. To kolejny efekt niedoboru pracowników we wszystkich branżach. Braki kadrowe dotykają transportu i logistyki. Podczas pandemii zmieniają się nawyki żywieniowe ludzi. Amerykanie kupują więcej zróżnicowanej żywności, więcej gotują w domach i chcą urozmaicić swoje menu. Cześć klientów wykupuje żywność na zapas, bojąc się niedoborów, przez co przyczynia...

Ten niepozorny, szary kartonik, w PRL-u był cenniejszy od pieniędzy. Kto go miał?
Adobe Stock
Newsy
Ten niepozorny, szary kartonik w PRL-u był cenniejszy od pieniędzy. Kto go miał?
Czy wiecie, że kartki na mięso pochodzące z PRL-u można dostać także dziś? Są dostępne na aukcjach, komplet kosztuje około 60 zł. Czym były w tamtych czasach?

Wprowadzona przez rząd reglamentacja żywności, bardzo szczegółowo określała komu i ile mięsa się należy. Społeczeństwo zostało podzielone na dziewięć grup i każdej były przydzielone inne ilości i rodzaje mięsa do kupienia w ciągu miesiąca. Każda z grup dostała swoje kartki na ten produkt. Większa część Polaków trafiła do grupy B, czyli osób pracujących, młodzieży i cudzoziemców. Ich kartki uprawniały do zakupu 3,5 kg mięsa miesięcznie. Grupę obejmującą młodzież w internatach czy emerytów w domach opieki, całkowicie pozbawiono kartek. Rolnikom nie przydzielono prawa do zakupu kurczaka i nikt nie wiedział dlaczego, a górnikom i matkom karmiącym pozwolono jeść dwa razy więcej mięsa, niż pozostałym. Przydziały na mięso ograniczały ilość i wybór Mając w ręku kartkę na mięso wcale nie można było być spokojnym, że pójdzie się do sklepu i kupi swoje przydziałowe 3,5 kilograma. Po pierwsze w sklepach nadal było pusto i zrealizowanie kartki było możliwe, gdy udało się trafić na dostawę, o której mówiło się, że „rzucili mięso” oraz „odstało się swoje" w długiej kolejce. Nie można też było kupić tyle, ile się chciało i tego, co się chciało. Kartka była podzielona na grupy odpowiadające jakości i rodzajowi mięsa. Grupy określały, jaką ilość danego rodzaju można nabyć i były następujące: Mięso, grupa I (40 dag) – schab, karkówka, szynka z kością, łopatka, wołowina bez kości Mięso, grupa II (85 dag) - żeberka, boczek, mielone, nerki, serce Wędliny, grupa I (40 dag) – baleron, szynka, polędwica Wędliny, grupa II (85 dag) – parówkowa, mortadela, pasztet, mielonki w puszkach Kurczak – 1 sztuka na osobę, na miesiąc Dlaczego żywność...

Kobieta z wózkiem na zakupy
Adobe Stock
Newsy
Polacy jedzą to na potęgę. Każdego dnia na własne życzenie niszczą swoje zdrowie
Wiele produktów, które niegdyś uchodziły za źródło witamin, minerałów i cennych wartości odżywczych, dzisiaj stanowi poważne zagrożenie dla naszego zdrowia. W końcu sami przyznacie, że na rynku coraz trudniej o wysokiej jakości żywność. Nie inaczej jest w przypadku… białego chleba. Jego spożywanie jest naprawdę szkodliwe.

Mówi się, że chleb nigdzie nie smakuje tak dobrze, jak w Polsce. To właśnie tu zjada się go aż 36 kilogramów rocznie (dane statystyczne na 1 osobę). Jednak kiedyś nie tylko smakował, ale również był bardzo zdrowy, wykonywany z najwyższej jakości produktów. Na przestrzeni lat wiele się zmieniło. Dzisiaj wszystko jest modyfikowane, nafaszerowane mnóstwem ulepszaczy i chemikaliów, które pozostawiają niemały ślad w naszym organizmie. Zalety wynikające ze spożywania chleba Burzliwe dyskusje na temat zdrowotności chleba, nie milkną. Niektórzy eksperci wciąż podkreślają, że chleb jest bardzo potrzebny w diecie każdego człowieka. W końcu nie tylko poprawia pamięć i koncentrację, ale również dostarcza dużej ilości białka, minerałów, witamin oraz kwasów tłuszczowych.  Wśród zalet spożywania chleba, niektórzy specjaliści wymieniają także ochronę przed nowotworami układu pokarmowego, uczucie sytości, regulację przemiany materii, ogólne wzmocnienie organizmu oraz pozytywny wpływ na sylwetkę.  Dlaczego jedzenie białego pieczywa jest niezdrowe? Z drugiej jednak strony nie brakuje badaczy, którzy twierdzą, że spożywanie białego pieczywa jest bardzo niezdrowe, przede wszystkim z uwagi na wykorzystywaną do jego stworzenia przetworzoną pszenicę. Bowiem, aby chleb był bardziej wyrośnięty, mięciutki i puszysty, producenci faszerują go chemicznymi spulchniaczami oraz zbożem zawierającym ogromne ilości glutenu. Większość ludzi nie jest w stanie przetworzyć takich dawek, co w efekcie prowadzi do zgagi, biegunki, bóli stawów, a nawet stanów zapalnych skóry. Chleb pozbawiony wartości odżywczych Okazuje się również, że użyta do produkcji białego chleba mąka, jest uprzednio pozbawiana wszelkich cennych...