Przerażona kobieta wezwała pomoc do groźnego zwierzęcia za oknem. Okazało się, że to… rogalik
KTOZ Kraków
Newsy

Przerażona kobieta wezwała pomoc do groźnego zwierzęcia za oknem. Okazało się, że to… rogalik

Tego jeszcze nie grali. W Krakowie kobieta pomyliła groźne dzikie zwierzę z rogalikiem. Z błędu kobietę wyprowadzili dopiero wezwani specjaliści.

Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami otrzymało przed kilkoma dniami naprawdę nietypowe zgłoszenie.

Przestraszona krakowianka wezwała pomoc, bo zza okna miał spozierać na nią siedzący spokojnie na drzewie legwan.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Skąd na drzewie pod blokiem w Krakowie wziął się legwan?

Zwana także iguaną jaszczurka dużych rozmiarów jest ceniona przez znawców tematu za swoje jadalne jaja i mięso.

Mieszkance Krakowa nie w głowie były jednak te rarytasy. Przerażona kobieta poprosiła telefonicznie o pomoc z czystego strachu przed dzikim zwierzęciem.

Zdesperowana kobieta według relacji KTOZ w Krakowie na początku doprowadziła do śmiechu inspektorów z Towarzystwa ze względu na swoje nietypowe zgłoszenie.

Według jej słów, wspomniany legwan miał wisieć na drzewie tuż obok domu kobiety przez całe dni. Było to o tyle dziwne, że to zwierzę z trudem zniosłoby niskie kwietniowe, polskie temperatury panujące za oknami.

Zobacz także
Kupili sałatę w Aldi. W domu znaleźli w niej coś bardzo niebezpiecznego. Musieli wezwać pomoc

Kupili sałatę w Aldi. W domu znaleźli w niej coś bardzo niebezpiecznego. Musieli wezwać pomoc

Ziołowy preparat, który odstrasza kleszcze. Zrobicie go w swojej kuchni  

Ziołowy preparat, który odstrasza kleszcze. Zrobicie go w swojej kuchni  

Czym tak naprawdę okazała się jaszczurka?

Zaciekawieni obrońcy zwierząt przyjechali na miejsce i po rozmowie z kobietą, która zgłosiła nietypowe zdarzenie, poszli na miejsce przesiadywania rzekomego legwana.

Po chwili okazało się, że „brązowy stwór” siedzący na gałęzi bzu pod blokiem to croissant, czyli maślany rogalik z ciasta francuskiego!

Strach mieszkanki Krakowa miał więc wielkie oczy. Jak żartobliwie podsumowali całą sprawę inspektorzy Krakowskiego Towarzystwa Ochrony nad Zwierzętami – rogalik po prostu nabrał w oczach przerażonej pani gadzich cech…

Po odkryciu prawdy, szybko udało opanować się panikę szerzoną w tempie błyskawicy po całym krakowskim osiedlu.

Czytaj także:

Zatruła się na wakacjach z popularnego biura! Dziś jeździ na wózku i żąda gigantycznego odszkodowania
Instagram/jenniferirving5523/AdobeStock
Newsy
Zatruła się na wakacjach z popularnego biura! Dziś jeździ na wózku i żąda gigantycznego odszkodowania!
Ta kobieta zażyczyła sobie naprawdę ogromne pieniądze za to, że zatruła się na wakacjach. Niech będzie to dla was przestrogą.

Pewna Brytyjka wybrała się na wakacje w Maroku z biurem podróży TUI. Niestety, dopadła ją tam częsta wśród turystów przypadłość: zatrucie pokarmowe . Po przyjeździe do egzotycznych krajów zatrucia pokarmowe są dość częste. Najczęstszym ich powodem jest inna flora bakteryjna. Ta Brytyjka zatruła się bardzo mocno. Do tego stopnia, że postanowiła pozwać biuro podróży, które wysłało ją na takie wakacje. Historia kobiety, która zatruła się na wakacjach 60-letnia kosmetyczka Jennifer Irving wykupiła wycieczkę ze znanym biurem podróży. Jako destynację wybrała Maroko i poważany czterogwiazdkowy hotel. Jennifer była na początku wakacji w pełni sił. Niestety, opuściła je na wózku inwalidzkim. Symptomy pojawiły się piątego dnia wycieczki. Jennifer jadła jedynie posiłki serwowane w luksusowym hotelu. Nie pływała w basenie, morzu i nie miała kontaktu z lokalnymi zwierzętami. Zatrucie pokarmowe spowodowało ogromną biegunkę i wymioty. Jennifer relacjonuje, że nigdy nie czuła czegoś podobnego. Pełnomocnicy prawni Jennifer, domagają się wypłacenia odszkodowania w wysokości 8 639 funtów, czyli ponad 45 tysięcy złotych. Według nich, pełną odpowiedzialność za stan Jennifer ponosi hotel i spożywane przez 60-latkę posiłki. Odpowiedzialność leży wiec po stronie pozwanego biura podróży. Odpowiedź biura podróży Prawnicy pozwanego biura podróży twierdzą, że przykro im z powodu zaistniałej sytuacji. Mówią jednak, że nie stwierdzono skarg od innych uczestników tej wycieczki, którzy spożywali te same produkty i żywność, która była serwowana Jennifer. Hotel cieszy się ogromną reputacją, jeśli chodzi o higienę przygotowywanych posiłków. Niedawno przyznano mu nawet certyfikat 99% bezpieczeństwa żywności. Rzecznik biura podróży...

Skandal na oddziale ginekologii w płockim szpitalu. Spaghetti z małżami i piwko „po USG swojej dzidzi”
Adobe Stock
Newsy
Skandal na oddziale ginekologii w płockim szpitalu. Spaghetti z małżami i piwko „po USG swojej dzidzi”
Niecodzienny wybryk w szpitalu w Płocku. Kobieta na wstawionym przez siebie filmiku „pochwaliła” się m.in. libacją z lekarzem będącym na dyżurze.

Prawdziwy skandal wstrząsnął Wojewódzkim Szpitalem Zespolonym w Płocku. Wszystko za sprawą dziwacznego filmiku wrzuconego przez pewną kobietę do internetu. Pacjentka na oddziale ginekologii nakręciła filmik ze sobą w roli głównej. Nie byłoby w tym nic sensacyjnego, gdyby nie szokujące słowa, które wypowiedziała bohaterka nagrania. Czym „pochwaliła się” kobieta z Płocka na szokującym nagraniu? Kobieta bez ogródek przyznała się, że tuż po badaniu USG swojego własnego dziecka wzięła udział w „uczcie” z lekarzem, który prywatnie miał być jej „najlepszym przyjacielem”. W relacji kobiety można było usłyszeć, że na dyżurce oddziału ginekologii nie tylko zjadła „spaghetti z małżami”, ale także piła piwo. Jakby tego było mało, kobieta „pochwaliła się” także tym, że niejednokrotnie zdarzyło jej się odbywać stosunki płciowe ze wspomnianym lekarzem na lekarskiej kozetce. Jaki był cel publikacji tych wyznań w sieci? Tego nie wiemy. Wnioskując ze słów nagrywającej wideo kobiety, nawet ona sama nie zdawała sobie sprawy z możliwych konsekwencji swojego zachowania. Mam znajomych w szpitalu, mam znajomych wszędzie. Rozumiecie? Mnie się nie da zniszczyć. Jestem nie tylko boginią seksu i wyglądu, ale też inteligencji. (…) Nie chwalę się, że mam znajomych w polityce, w rządzie – opowiadała na nagraniu ze swadą i z pewnością siebie. Konsekwencje nagrania kobiety z Płocka Zobaczcie zresztą sami. Uwaga! To wideo zawiera niecenzuralne wypowiedzi. Dalszy tok wydarzeń musiał zrobić na pyszałkowatej kobiecie dość duże wrażenie. Ze szpitala zwolniono uczestniczącego w wydarzeniu ginekologa To jednak nie koniec burzy z piorunami, jaka przeszła po Płocku po „wyskoku” nieodpowiedzialnej kobiety. Do dyspozycji...

Przepis na krakowskiego laguna. Czasochłonny, ale warto
Flickr
Newsy
Przepis na krakowskiego laguna. Czasochłonny, ale warto zrobić croissanty z tego przepisu
Po tym jak pewna krakowianka na drzewie za oknem swojego mieszkania ujrzała „laguna”, Polacy nabrali apetytu na rogaliki z ciastem francuskim. Specjalnie dla wszystkich smakoszy zamieszczamy przepis na pyszne croissanty.

Nie tak dawno pisaliśmy o nietypowym zdarzeniu z Krakowa. To właśnie w dawnej stolicy naszego kraju pewna kobieta zauważyła na drzewie „laguna”.  Oczom krakowianki ukazał się nieznanego pochodzenia gad podobny do żółtawego legwana. Ostatecznie wezwane na ratunek Krakowskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt uspokoiło zdenerwowaną kobietę zapewnieniem, że to nie zwierzę, a po prostu... rogalik. Sprawa rozbawiła do łez połowę Polski. Emocje, które towarzyszyły krakowiance podczas obserwacji „laguna”, już zdążyły zapewne opaść. Jednak dzięki tej sympatycznej pomyłce, nasz kraj ogarnia moda na rogaliki z ciasta francuskiego. Tylko zamiast croissanty, coraz więcej miejsc nazywa je „lagunami"!  Jak przyrządzić we własnym domu osławionego „laguna”? Nie będzie to proste zadanie – nie od dziś wiadomo, że ciasto francuskie wymaga do osoby pieczącej naprawdę sporo wytężonej pracy. Tym niemniej trzeba sobie jasno powiedzieć – ten wymagający pracy i czasu przepis jest wart poświęcenia! Ewentualnie sięgnijcie po gotowe ciasto francuskie - w sklepach można kupić świeże lub mrożone płaty tego ciasta. Przepis na rogaliki francuskie, czyli „laguny", zwane też croissantami Składniki: 15 g masła 5 g świeżych drożdży 85 ml wody 210 g mąki pszennej Niepełna łyżeczką soli 2 łyżki cukru 1,5 łyżeczki mleka w proszku 125 g masła o temperaturze pokojowej Jak zrobić ciasto francuskie: Roztopcie w garnku 15 g masła. Drożdże rozkruszcie, zalejcie wodą i rozpuście. Przesiejcie mąkę do miski, dodajcie do niej sól, cukier, mleko w proszku, roztopione masło i drożdże. Zagniećcie ciasto i odstawcie do wyrośnięcia na półtorej godziny. Po pierwszym wyrośnięciu usuńcie z ciasta powietrze, uderzając je dość...

Poprosił o bułkę, dostał… mieszkanie. Ta historia chwyta za serce!
Adobe Stock
Newsy
Poprosił o bułkę, dostał… mieszkanie. Ta historia chwyta za serce!
Takie sytuacje, jak ta zdarzają się zdecydowanie za rzadko. Dobro, które spotkało bezdomnego z Rzeszowa, zaczęło się od kupienia jednej bułki.

Pan Adam opowiedział jednej z gazet swoją piękną historię. Rzeszowianin do niedawna miał ponoć mieszkanie, ale według jego słów stracił je trzy lata temu w przypadkowy sposób. Rad nierad, 69-latek wylądował na ulicy. Pan Adam i tak miał furę szczęścia, gdyż jeden z jego znajomych pozwolił mu spędzać noce u siebie, w czystości, cieple i w elementarnym poczuciu bezpieczeństwa. Bezdomny pan Adam z Rzeszowa poprosił o bułkę – Tułałem się i w końcu spotkałem pana Tomka. Podszedł, spytał czy nie potrzebuje czegoś do jedzenia, czy może coś mi kupić. No i kupił mi bułkę, zrobił zakupy. Zrobił to jeszcze dwa albo trzy razy – opowiadał niedawny bezdomny. W ten oto niewinny sposób zaczęła się pisać piękna historia o pomocy jednemu zwykłemu człowiekowi przez drugiego zwykłego człowieka. – W końcu któregoś dni podszedł i znów zapytał, czy mi coś jeszcze potrzeba – zwierzał się pan Adam. Mężczyzna powiedział swojemu dobroczyńcy, że szuka dla siebie kąta: – Pan Tomek zajął się tą sprawą, wyszukał pokój, ogłosił zbiórkę, no i udało się znaleźć wolne mieszkanie. Opłaty za pokój mam zabezpieczone, obiady przywozi mi firma cateringowa. Dzięki panu Tomkowi jest się z czego cieszyć. Jak sytuacja wyglądała ze strony pana Tomka? Mężczyzna zainteresował się bezdomnym, bo jak mówi, spotykał go pod jedną z rzeszowskich galerii kilka razy, a pan Adam zawsze był trzeźwy.   Jak będzie wyglądał nowy start bezdomnego z Rzeszowa? Początkowo akcja pomocy miała ograniczyć się tylko do „zorganizowania” bezdomnemu codziennych posiłków na dowóz i lekarstw. Ostatecznie odzew po internetowej akcji był tak duży, a zbiórka tak owocna, że skończyło się dodatkowo na wynajęciu mieszkania dla pana...