Poprosił o bułkę, dostał… mieszkanie. Ta historia chwyta za serce!
Adobe Stock
Newsy

Poprosił o bułkę, dostał… mieszkanie. Ta historia chwyta za serce!

Takie sytuacje, jak ta zdarzają się zdecydowanie za rzadko. Dobro, które spotkało bezdomnego z Rzeszowa, zaczęło się od kupienia jednej bułki.

Pan Adam opowiedział jednej z gazet swoją piękną historię. Rzeszowianin do niedawna miał ponoć mieszkanie, ale według jego słów stracił je trzy lata temu w przypadkowy sposób.

Rad nierad, 69-latek wylądował na ulicy. Pan Adam i tak miał furę szczęścia, gdyż jeden z jego znajomych pozwolił mu spędzać noce u siebie, w czystości, cieple i w elementarnym poczuciu bezpieczeństwa.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Bezdomny pan Adam z Rzeszowa poprosił o bułkę

– Tułałem się i w końcu spotkałem pana Tomka. Podszedł, spytał czy nie potrzebuje czegoś do jedzenia, czy może coś mi kupić. No i kupił mi bułkę, zrobił zakupy. Zrobił to jeszcze dwa albo trzy razy – opowiadał niedawny bezdomny.

W ten oto niewinny sposób zaczęła się pisać piękna historia o pomocy jednemu zwykłemu człowiekowi przez drugiego zwykłego człowieka.

Zobacz także
Czy na majówkę zostaną otwarte restauracje? Minister zdrowia odpowiedział

Czy na majówkę zostaną otwarte restauracje? Minister zdrowia odpowiedział

Jakie utrudnienia czekają na klientów w sklepach spożywczych? Najnowsze informacje po konferencji prasowej

Jakie utrudnienia czekają na klientów w sklepach spożywczych? Najnowsze informacje po konferencji prasowej

– W końcu któregoś dni podszedł i znów zapytał, czy mi coś jeszcze potrzeba – zwierzał się pan Adam. Mężczyzna powiedział swojemu dobroczyńcy, że szuka dla siebie kąta: – Pan Tomek zajął się tą sprawą, wyszukał pokój, ogłosił zbiórkę, no i udało się znaleźć wolne mieszkanie. Opłaty za pokój mam zabezpieczone, obiady przywozi mi firma cateringowa. Dzięki panu Tomkowi jest się z czego cieszyć.

Jak sytuacja wyglądała ze strony pana Tomka? Mężczyzna zainteresował się bezdomnym, bo jak mówi, spotykał go pod jedną z rzeszowskich galerii kilka razy, a pan Adam zawsze był trzeźwy.

 

Jak będzie wyglądał nowy start bezdomnego z Rzeszowa?

Początkowo akcja pomocy miała ograniczyć się tylko do „zorganizowania” bezdomnemu codziennych posiłków na dowóz i lekarstw.

Ostatecznie odzew po internetowej akcji był tak duży, a zbiórka tak owocna, że skończyło się dodatkowo na wynajęciu mieszkania dla pana Adama. Na aż 7 miesięcy do przodu!

Ponadto, mężczyźnie udało się załatwić długo wyczekiwaną wizytę u lekarza ortopedy i późniejszą rehabilitację. Potem na pana Adama czeka już załatwiona posada, pierwsza praca w nowym życiu.

Łącznie udało się uzbierać ponad 7 tys. złotych. W sam raz na dobry, nowy start dla pana Adama. Trzymamy kciuki z całej siły i życzymy powodzenia!

– Jestem szczęśliwy, że w tak krótki czasie udało się tak dużo zrobić dla drugiej osoby. Warto zainteresować się drugim człowiekiem – powiedział pan Tomek. Nic dodać, nic ująć!

Czytaj także: 

Tomasz Sekielski
ONS
Newsy
Ta zupa cudownie wspomaga odchudzanie. Dowód? Tomasz Sekielski zajadał się nią i jest szczuplejszy o 90 kilogramów
Przemiana Tomasza Sekielskiego robi wrażenie. Czym raczył się podczas diety dziennikarz śledczy? Oto przepis na jego zupę buraczaną.

Zupa z buraków – na takie zestawienie dla większości z was prawdopodobnie istnieje tylko jedna odpowiedź. Barszcz czerwony. To prawda, barszcz czerwony czy też barszcz ukraiński, to najbardziej klasyczny przepis na buraczaną zupę. Z tego wspaniałego czerwonego warzywa można wyczarować jeszcze inne cuda. Takie jak choćby zupa krem. Dieta pana Tomka Wie coś o tym Tomasz Sekielski. Reporter i dziennikarz śledczy, znany ostatnio z filmów dotyczących wypaczeń i nieprawidłowości w kościele katolickim, schudł aż 90 kg. Niebywałe. Tak wielka metamorfoza oczywiście w dużej mierze wynika z przeprowadzonej operacji zmniejszenia żołądka. Oprócz tego, Sekielski musiał znieść sporo wyrzeczeń i zmienić swoje dotychczasowe żywieniowe zwyczaje. Jedną ze zmian było wprowadzenie znacznie zdrowszych posiłków. Takich jak choćby wspomniana zupa krem z buraków. Zobaczcie sami, jak zajadał ją nie tak dawno pan Tomek: Przepis na zupę krem z buraków Składniki: 50 dag buraków czerwonych 20 dag marchwi 1 pietruszka 2 jabłka 2 cebule Papryka czerwona Puszka pomidorów Łyżka oliwy z oliwek Łyżka pestek z dyni Opcjonalnie – łyżka jogurtu naturalnego Sól i pieprz Przygotowanie: Buraki, marchew i pietruszkę obierzcie. Obrane warzywa ugotujcie do miękkości. Pokrojoną paprykę, cebulę i jabłka podsmażcie na oliwie. Wszystkie składniki dokładnie zmiksujcie w malakserze lub za pomocą blendera. Doprawcie całość solą, pieprzem i oliwą z oliwek. Podawajcie posypane pestkami z dyni i opcjonalnie z kleksem jogurtu naturalnego. Smacznego!

Adam Małysz jadł kiedyś kolację u króla Norwegii. Zabrał na nią kolegów. Jeden z nich popełnił przy stole gafę
ONS.pl
Newsy
Adam Małysz jadł kiedyś kolację u króla Norwegii. Zabrał na nią kolegów. 1 z nich popełnił przy stole gafę
Adam Małysz kończy dziś 44 lata. Z tej okazji przypomnijmy jedną z najzabawniejszych historii jego życia.

W czasach swojej największej świetności, Adam Małysz został zaproszony na przyjęcie do króla Norwegii. Podczas uroczystej kolacji miało miejsce zabawne wydarzenie, które wspominane jest przez niego do dziś. Co takiego się tam wydarzyło? Zaproszenie na kolację do króla Norwegii Królewska kolacja odbyła się przy okazji konkursu pucharu świata w Oslo. Adam przytoczył historię tego niezwykłego posiłku w jednym z wywiadów, a tak wspomina ją komentator sportowy Michał Korościel (Eleven Sports, Eurosport, Radio Zet): - Adam Małysz powiedział, że przyjdzie, owszem, ale ze swoją ekipą, ponieważ zawsze dbał o skoczków, którzy byli trochę w cieniu. Król powiedział, że nie ma problemu, by przyszedł na kolację z kolegami. Adamowi towarzyszył jeden z naszych zdolnych skoczków [komentator nie chciał podać jego nazwiska – przyp. red.] - zaczyna Korościel.         Wyświetl ten post na Instagramie                       Post udostępniony przez Adam Małysz (@adammalyszofficial) Co się wydarzyło przy stole? Tak wyglądała królewska kolacja w Norwegii: - Stół zastawiony, a tam cztery różne noże, cztery różne widelce, cztery różne łyżeczki i nie wiadomo, co do czego służy. Wszyscy czuli lekkie spięcie, oprócz tego jednego skoczka, który miał bardzo duży luz w sobie i nie robiło na nim wrażenia, czy to jest król Norwegii. On prawdopodobnie nawet nie wiedział, który z nich jest królem, bo nie miał na głowie korony – opowiada dziennikarz. Skoczkom podano ostrygi...

Grzybiarz zebrał prawie 7 kg grzybów. Osłupiał, gdy je w domu dokładnie obejrzał
Pixabay
Newsy
Grzybiarz zebrał prawie 7 kg grzybów. Osłupiał, gdy je dokładnie obejrzał
Każdy, kto ze spaceru po lesie przynosi do domu grzyby, zna te uczucia. Wielką radość z udanych zbiorów i ogromne rozczarowanie, gdy grzyby okażą się robaczywe. Wyobraźcie sobie, co czuł ten człowiek!

Jesień przynosi nam nie tylko zmianę pogody, chłodniejsze wieczory i noce oraz kolorową roślinność. To pora, na którą wiele osób czeka z utęsknieniem. Planują, gdzie w tym roku będą zbierać grzyby i przypominają sobie, które miejsca w zeszłym roku obradzały najobficiej. To też czas, gdy na grzyby, raz czy dwa razy w sezonie, wybierają się „niedzielni” grzybiarze. Nie zbierają dużo, ale tyle, że by starczyło na dwa obiady, kilka słoików z marynowanymi grzybkami i sznur suszonych na wigilijne pierogi . Czasem jednak nawet obfity zbiór przynosi rozczarowanie. Poznajcie niezwykłą historię grzybobrania.  Osobliwy przypadek pana Andrzeja, który wybrał się na grzyby Pan Andrzej, czytelnik O2 wybrał się tej jesieni na grzyby . Nie tylko nic nie zapowiadało koszmaru, ale samo grzybobranie udało się znakomicie. Mężczyzna wrócił do domu z ogromną ilością, 6,5 kg pięknych, zdrowych okazów. Wstępne rozkrojenie grzybów potwierdzało, że zbiory są zdrowe i wystarczy je przygotować do jedzenia i na przetwory . Czytelnik zostawił kosz na blacie w kuchni, a gdy po pół godzinie wrócił, żeby oczyścić zbiory, oniemiał. Z pozornie zdrowych grzybów zaczęły wychodzić setki robaków. Owady opanowały cały kosz. Wszędzie, dosłownie wszędzie były mikroskopijne robaki. Koszyk wręcz żył własnym życiem. Dla takiego laika jak ja było to wręcz przerażające. Pełzające i skaczące robaki rozpełzły się z kosza po całej kuchni. Robaki zaatakowały nie tylko grzyby, ale też rozpełzły się po kuchni Przerażony grzybiarz zauważył, że gdy tylko włożył grzyby do wody chcąc je opłukać z owadów, te zaczęły tworzyć zwarte kolonie. Ratowały się przed podtopieniem, tworząc jedną, zwartą powierzchnię. A gdy...

otwarte restauracje 2021
AdobeStock
Newsy
Polski restaurator idzie na całość. Mimo 30 tysięcy złotych kary, nadal otwiera lokal. Popieracie?
Pomimo nałożonej wysokiej kary, ten przedsiębiorca nie zamierza zawieszać swojej działalności. Co o tym myślicie?

Przedłużający się lockdown popycha wielu przedsiębiorców na skraj desperacji. Niektórzy pomimo obowiązujących obostrzeń i widma kary w postaci aż 30 tysięcy złotych do zapłacenia, otwierają swoje lokale. Tak właśnie zrobił pan Dawid Zmyślony z Ostrowa Wielkopolskiego, który jest właścicielem restauracji Black Dave Restaurant. Co więcej, przedsiębiorca podkreśla, że nie ma zamiaru zamykać swojego lokalu i będzie nadal przyjmował gości. Przeczytajcie ten artykuł, by dowiedzieć się więcej! Zamknięcie restauracji Obowiązujący od 28 grudnia całkowity lockdown miał potrwać do 17 stycznia, jednak rządzący wydłużyli ten czas do 31 stycznia. To nie uspokoiło w ogóle przedsiębiorców, ponieważ zabrakło konkretnych informacji na temat tego jak długo ta sytuacja jeszcze potrwa i które branże będą mogły wznowić działalność po 31 stycznia. Restauratorzy już od dłuższego czasu mają utrudnioną sytuację, ponieważ nie mogą przyjmować gości w lokalach – dozwolona jest tylko sprzedaż jedzenia na wynos oraz z dowozem. Lokale, które dotychczas zarabiały dużo na dostawach (np. pizzerie) jakoś sobie radzą. Gorzej jest z tymi restauracjami, które zarabiały przede wszystkim na gościach przyjmowanych w lokalu. Dotyczy to chociażby klimatycznych restauracji na miejskich starówkach. Restauracje na skraju bankructwa Nie można też zapominać o kosztach prowadzenia restauracji. Właściciel musi co miesiąc płacić wysoki czynsz, opłacać dostawy produktów, pensje pracowników oraz wynajem maszyn używanych w kuchni. To są ogromne koszty każdego miesiąca i dla wielu restauracji kara 30 tysięcy złotych, nie jest tak wielkim ciosem, jak całkowity brak przychodów przy stałych, wysokich opłatach. Z tego powodu wielu przedsiębiorców zapowiedziało, że po 17 stycznia (wtedy miał się skończyć...